-
Posts
154 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by stroosia83
-
Ozzy widać, że w swoim żywiole:lol: i tak mi się przypomniało, jak gdzieś napisałaś, że "psy mordercy spryskiwaczy bojają":evil_lol: ale pływanie kochają (mój ma tak samo). Zwróciłam uwagę na obróżkę Ozzego na kleszcze - nie powinno jej się moczyć w wodzie, bo traci swoje właściwości ochronne. Najlepiej zdjąć do pływania i założyć dopiero, jak piecho wyschnie;)
- 78403 replies
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
stroosia83 replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Jeśli chodzi o komentarze, to często słyszałam gdzieś za plecami "patrz jaki chudy amstaff", a mam pita:evil_lol: strasznie mnie to wkurzało.. A kilka tygodni temu w Chorwacji jeden pan pytał się, czy mój pies to boxer:crazyeye: -
No to może właśnie warto popracować z prywatnym trenerem? Terminy spotkań i godziny umawiasz sobie indywidualnie. Ja z tego rodzaju szkolenia jestem bardzo zadowolona, bo pan który z nami pracował specjalizował się w psach ras dużych, agresywnych z problemami i miał świetne podejście i mimo tego, że mój pies dalej ideałem nie jest, to odnieśliśmy jeden ogromny sukces - bezwzględne przywołanie psa, nawet jak widzi innego psa czy kota. Ogólnie po tym szkoleniu mój pies bez smyczy zachowuje się lepiej niż na smyczy:lol:
-
a to przepraszam;)
-
[b]Martens[/b] strasznie generalizujesz, a nie można wszystkiego brać za czarne czy białe. Nie znasz nas, naszych psów i ich doświadczeń. Skąd wiesz, że z psami nie pracowaliśmy?? Ja z moim przed ukończeniem 1 roku byłam już po pierwszym szkoleniu PT. Niestety zdarzyły się potem sytuacje, które wpłynęły negatywnie na psychikę i zachowanie psa. Pies będąc na smyczy został kilkakrotnie zaatakowany przez innego psa, a biorąc pod uwagę jego predyspozycje do agresywnych zachowań do innych psów ze względu na rasę, to problem z chęcią atakowania teraz innych psów jest poważny. No oczywiście nie było też tak, że nic z tym nie próbowałam zrobić, bo byliśmy powtórnie na PT i mięliśmy prywatnego trenera, który chodził z nami po parkach, po osiedlu, czyli wszędzie tam gdzie się normalnie z psem spaceruje i próbowaliśmy zmienić nastawienie naszego psa do innych, albo chociaż zmniejszyć jego pobudzenie w sytuacji, gdy widzi "wroga". Niestety czasem pewnych rzeczy już nie zmienisz i dlatego w pewnych sytuacjach nawet założenie kolczatki jest potrzebne.
-
Trzeba też uważać, żeby pies nie najadł się piachu. Mój tak zrobił w zeszłym roku, biegając za patykami i łapiąc je razem z piachem, który przez przypadek połykał. Następnego dnia była tragedia, pies zamiast kupy robił babki z piaski, strasznie wył przy załatwianiu i widać było, że bardzo go boli. Dałam mu oliwę z oliwek do picia i siemię lniane i w końcu pomogło, ale od tej pory uważamy na ten piach, bo jak sobie przypomnę tą jego męczarnie to aż mnie ciarki przechodzą..
-
[quote name='Polari'] Ja nie mam tego kołka ale czy z piasku nie wypadnie gdy mój pies pociągnie ( około 40 kg? ). Śruba, którą my mamy ma 55cm długości, średnica 5-6 cm, jest gruba i wytrzymała. Mamy ją od 5 lat i mój pies (37kg, pitbull) nie dał jej rady, więc spokojnie wytrzymałaby też szarpnięcie labka:)
-
A może to problemy z gardłem?? W zeszłym roku miałam taki problem z psem - straszne mlaskanie (spać się w nocy nie dało) i wymioty po posiłku. Myślałam, że to właśnie zgaga/refluks, a weterynarz się upierał, że to angina mimo, że pies nie miał gorączki i białej wydzieliny w pysku (wet do pyska co prawda nie zaglądał,bo się bał:evil_lol:, ale ja sprawdzałam kilkakrotnie). Jednak przystałam na jego diagnozę i leczenie. Wszystkie objawy minęły po tygodniu...
-
Jeśli chodzi o wyjazdy nad morze, to podzielę się moimi doświadczeniami, a mam ich sporo (wyjazdy przynajmniej 2/rok, droga 800km). Psa przewozimy albo w kombi w bagażniku oddzielonym od reszty auta kratką, albo w sedanie na tylnych siedzeniach na macie w szelkach i specjalnym pasie samochodowym dla psa. Warto zaopatrzyć się w osłonki na szyby, żeby psu w upały słoneczko nie grzało;) Co do akcesoriów, to jest tego sporo: - chustkę na szyję, którą zmoczoną zakładamy psu aby było mu chłodniej - specjalny uchwyt "śruba", który można wkręcić na plaży i przypiąć do niego psa - ręcznik lub kocyk plażowy - półnamiocik plażowy - szelki, obroże, kolczatki - kagańce (jeden na spacery, drugi do pływania) - smycze i linka 20 m - dioda na baterię, która mruga i pies nawet na wieczornym spacerze jest widoczny - plecak, w którym nosimy wodę, miskę, jakiś ręcznik dla psa - tzw "zestaw naprawczy", czyli bandaże, plastry i środki dezynfekujące na wypadek skaleczeń - leki od weta na wypadek biegunki i antybiotyk o ogólnym działaniu na wszelki wypadek - ubezpieczenie OC na wypadek szkód wyrządzonych przez psa - książeczka zdrowia - woreczki na kupy Warto też sprawdzić przepisy dotyczące psów w miejscowości, do której się wybieramy. I jeszcze jedno - z tego co czytałam, nawet jak na plaży jest zakaz przebywania z psem, to można przez taką plażę z psem przechodzić brzegiem morza (oczywiście przy nodze, na smyczy i w kagańcu). Wszystkim wybierającym się ze swoimi pupilami na wczasy nad morze życzę słońca i świetnej zabawy:lol:
-
[quote name='Aysel']Obroża uzdowa = halti. Dla potrafiącego ostro szarpnąć do przodu psa to gorsze niż kolczatka. Wiecie... A mi się wydaje, że najczęściej anty są osoby które pojęcia nie mają o dużych, problemowych psach. Sama mam pieski mini, które de facto szkolę pozytywnie (bo nie uważam, żeby potrzebny był im jakiś silniejszy bodziec, mimo iż jeśliby podążać za mylną zasadą ciągnięcie = kolczatka moja Eni powinna ją nosić, bo ciągnie jak muł), ale nie lubię osób które mając psy <45 kg, w dodatku spokojne próbują wmówić jaka kolczatka jest be, fe i co nie tylko. Bo jeśliby taka osoba rzeczywiście miała do czynienia z psem któremu kolczatka NAPRAWDĘ byłaby potrzebna (a nie do zlikwidowania ciągnięcia) to wtedy może byłabym w stanie ją zrozumieć i jakoś zweryfikować. Nie, nie uważam nałożenia kolców (prawidłowego) psu z problemem za sadyzm. Natomiast uważam nałożenie takiemu psu wyrywającemu do przodu znienacka halti za sadyzm. W niektórych przypadkach kolce robią mniej szkody niż zwykła obroża. Mam na myśli psy które naprawdę trochę ważą, nie są jamnikami, westami, shih tzu, w dodatku mają problem nie w postaci ciągnięcia, a w postaci tzw. kurwicy gdy tylko taki delikwent zobaczy coś co go zaciekawi albo zdenerwuje. Bo w takich przypadkach nie działa ani półzacisk, ani grzeczne 'Fafik spokojnie skarbie najdroższy' i smaczki. Nie działają też klucze i inne pierdołki. Są psy które potrzebują impulsów silniejszych od szarpnięcia parcianą obrożą, aby zareagować. W przypadku niektórych osobników zbagatelizowanie problemu może skutkować tragedią. Tyle, że kolczatka TO NARZĘDZIE treningowe. A każde narzędzie trzeba umieć stosować.[/QUOTE] Ja się mogę podpisać pod Twoim postem, bo mój pies jest właśnie takim przypadkiem jaki opisałaś i czasami założenie kolczatki jest konieczne (spacer w bardzo zatłoczonych miejscach, gdzie jest skupisko ludzi i psów, np. deptak nad morzem w środku lata) i w takich przypadkach kolczatka pozwala korygować zachowania psa. Kolczatki jednak używam bardzo rzadko i szczerze mówiąc, gdy ją zakładam mam poczucie porażki wychowawczej:oops:
-
Ja nie wiem, na jakiej zasadzie to działa, ale mój pies w szelkach chodzi ładnie i mam nad nim kontrolę, a w zwykłej obroży nie ma możliwości, żebym go wyprowadziła, bo poleciałabym jak balonik... dodam, że pies jest duży i bardzo silny (37kg, pit), więc nie ma reguły - jedne lepiej chodzą w szelkach inne w obroży;)
-
[quote name='Karrin']U mnie nie ma takiego problemu. Mieszkam raczej na wsi, tzn. na poboczu miasta. Pies może chodzić nawet sam, jeśli nie jest agresywny i nie "straszny" z wyglądu. Kiedy jedziemy do miasta zakładam kaganiec, tak na wszelki wypadek. Moja suczka nienawidzi innych owczarków niemieckich, ale tylko suczek.[/QUOTE] Brawo, pięknie opisałaś swojego psa - nie jest agresywny, ale nienawidzi innych owczarków!! Przez takich nieodpowiedzialnych właścicieli wyprowadzam psa na smyczy i w kagańcu i zawsze mam ze sobą małą torebkę, a w niej 3 tuby gazu pieprzowego i pałkę teleskopową do obrony mojego psa (chociaż tą pałką najchętniej lałabym właścicieli:angryy:)
-
Uważam, że wygląda rewelacyjnie, super pomysł i wykonanie!
-
Ja nie mam zamiaru nikogo straszyć tą nużycą, ale uważam, że zrobienie zeskrobin w takim wypadku to powinna być podstawa w diagnostyce (badanie proste, dla psa bezbolesne). Okolice ogona, to może nie jest najczęstsze miejsce, gdzie zmiany się pojawiają (zazwyczaj jest to głowa), ale przypadek mojego psa nie jest odosobniony - weterynarza, który nam pomógł polecił nam właściciel suczki amstaffa, która miała identyczny łysy placek na ogonie i u niej też była to nużyca, więc jednak w tym miejscu też się to zdarza. Oprócz wyłysienia nie było żadnych innych objawów, psa nic nie bolało, zachowywał się normalnie i nie interesował się ogonem. Co do leczenie, to dokładnie już nie pamiętam, bo było to jakieś 5-6 lat temu. Na pewno dostaliśmy specjalne "mazidła" do smarowania, zalecenie nacierania tego miejsca Nizoralem (zostawić szampon na kilka minut i potem spłukać wodą), pies dostał też tabletki na podniesienie odporności, co do innych leków nie pamiętam, ale chyba były jakieś zastrzyki. Nie twierdzę, że w tym przypadku jest to nużyca, ale sprawdzić nie zaszkodzi;)
-
Pies mi wczoraj strasznie zastrajkował z tym jedzeniem:evil_lol: Odmierzyłam mu porcję: 1,5 miarki nowej karmy i 0,5 miarki starej i połówkę gotowanej piersi z kurczaka (wiem, że proporcje powinny być na odwrót, ale ja jestem niecierpliwa i ciekawska i chciałam sprawdzić, czy zje) - pies powąchał i odszedł i tak podchodził i odchodził kilka razy w ciągu dnia. Już myślałam, że nic z tego nie będzie, ale o 23:30 zabrał się za jedzenie i zjadł do ostatniej chrupki:lol:
-
Porę karmienia ma ok 18tej, więc może zgłodnieje do tego czasu
-
A czy weterynarz robił badania psu pod kątem nurzycy? Mój pies jak był młody też miał łysy placek u nasady ogona, lataliśmy z tym po wetach przez kilka miesięcy (jeden nawet wysyłał nas do psiego psychoterapeuty, twierdząc, że pies źle siada i to dlatego:crazyeye:) Trafiliśmy w końcu na porządnego weta, zrobił zeskrobiny, badania krwi i zastosował w końcu odpowiednie leczenie (niestety nużyce leczy się długo i mogą być nawroty choroby)
-
No i przyszła przesyłka i .... moje pierwsze wrażenie na widok tej karmy nie jest najlepsze - strasznie małe i płaskie te granulki, jak dla yorka:roll: dałam psu z ręki dwie na spróbowanie i wypluł:shake:
-
przypuszczam, że z jedzeniem tej karmy nie powinno być problemu, bo ja i tak zawsze dodatkowo do chrupek dodaję gotowane mięsko, więc to sprawia, że pies je chętnie:razz: Wczoraj z mężem przyjrzeliśmy się Hektorowi dokładniej i zgodnie stwierdziliśmy, że musi schudnąć, bo robi się z niego "kluska":lol:, a kiedyś bardziej pasowało do niego określenie "żyłka" - czyli wszystkie mięśnie widoczne, bez grama tłuszczu, widoczne żeberka i duże wcięcie. Pora roku sprzyja odchudzaniu, bo wiosną i latem najwięcej czasu poświęcamy na ruch, a w szczególności na pływanie i tu właśnie myślę, że przydałaby się ta karnityna... no ale może i bez tego jakieś efekty będą
-
Dzięki za opinie! Z tego, co piszecie, nie ma pewności, że smycz wytrzyma i raczej nie zaryzykuję. Smycz chciałam wykorzystywać na spacerach po osiedlu na koope i siku (nie lubię wchodzić na trawniki, bo wiecznie mi się coś do buta przyklei;)) ale muszę mieć 100% pewności, że jak pojawi się inny pies, to będę mogła mojego szybko "ściągnąć" do siebie i że smycz wytrzyma ewentualne szarpnięcie mojego psa. Po lesie pies biega bez smyczy i zawsze przychodzi na zawołanie, nawet widząc innego psa, ale mamy właśnie problem z "agresją smyczową" - pies będąc na smyczy był kilkakrotnie atakowany przez inne psy:angryy:
-
Oj, a ja nie pomyślałam nawet o tym, że na początku trzeba by te karmy mieszać i nie mam już nic tej starej:oops: Pozostaje mi w takim razie kupić trochę na wagę w zoologu chociaż na kilka pierwszych dni. Brit, którego zamówiłam skład ma taki: [B]Analiza składu: [/B]Białko - 20 % Tłuszcz - 8 % Wilgotność - 10 % Popiół - 8 % Błonnik - 3,5 % Wapń - 1,2 % Fosfor - 0,8 % Miedź - 15 mg Witamina A - 15 000 IU Witamina D3 - 1 500 IU Witamina E - 130 mg nie wiem, czy się nie pośpieszyłam z tym wyborem, bo może wybrałabym jednak coś z tą karnityną, ale sama wcześniej o tym nie pomyślałam a zamówienie poszło
-
Dzięki za podpowiedzi :-) karmę już zamówiłam - BRIT LIGHT & SENIOR. Do tej pory, czyli przez ostatnie 7 lat mój pies jadł Boscha Premium Adult Maxi (wybór karmy przede wszystkim ze względu na niską zawartość białka 21%, cena też przystępna;)) no i jestem ciekawa jak to będzie z tym Britem, czy pies się przestawi i czy nie będzie rewolucji żołądkowych??? Zdecydowałam się na Brita, bo po przejrzeniu forum widzę, że ma dużo lepsze opinie niż Bosch i zawartość białka tylko 20% w tej wersji light
-
Weterynarz nawet mnie ostrzegał przed wprowadzeniem tych leków, że ich skutkiem ubocznym jest tycie. Dzisiaj kończy mi się karma i muszę wreszcie coś zamówić:roll:
-
Ostatnio zastanawiam się, czy nie zmienić mojemu psu karmy na rodzaj dla seniora - mój pies to pitbull, w wieku 7 lat w bardzo dobrej kondycji fizycznej, mający dużo ruchu, ale mimo to przez ostatni rok przytył 3kg (z 34kg na 37kg). Pies w dalszym ciągu jest szczupły, ale zmniejszyłam mu ilość podawanej karmy o 1/3 i mam wrażenie, że "niedojada". Dodam jeszcze, że nie toleruje on dużej ilości białka w karmie (uczulenie) i od roku jest na kuracji hormonalnej z powodu przerostu prostaty. Z tego co czytam, karmy dla seniorów mają mniej białka i są mniej kaloryczne od "adult" w związku z tym można ich dawać więcej?? [B]Od jakiego wieku Wy wprowadzaliście karmy "senior" [/B]??
-
Nie czytałam wcześniejszych postów, więc nie wiem, czy pytanie już nie padło , ale czy smycz automatyczna wytrzyma szarpnięcie psa o wadze 37 kg (pitbull) i czy ktoś mając psa tej rasy korzysta z tego rodzaju smyczy?