-
Posts
154 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by stroosia83
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
stroosia83 replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Cockermaniaczka']Skoro poturbowal dobka to chyba nie jakis mini pinczerek a conajmniej pies podobnej wielkosci dobremana;/ Patrzcie moze kto chodzi z duzym psem agresywnym...Chociaz teraz to sie juz nic nie udowodni...[/QUOTE] Tylko z tego, co ja zrozumiałam, to nie wiadomo, który pies zaatakował (może była to dobermanka, tylko bardziej oberwała) no i teraz pytanie co komu udowadniać? -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
stroosia83 replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Co do yorków, to większość, które znam lub widuję na spacerach, to oczywiście ładne słodkie pieseczki, ale zaczepne, szczekliwe i biegające tylko na flexi, bo właściwie nie uczone są niczego. Ale jest taki piękny wyjątek, rodzinka z bloku obok ma 2 yoreczki tak super wyszkolone, że tylko pozazdrościć. Nie szczekają, nie atakują, a za to reagują na każdą komendę wydaną przez właściciela, czy to stój, czy to do mnie. Mogą sobie pobiegać, czy pospacerować bez smyczy, bo nie zwracają uwagi na inne psy czy ludzi, a nawet jak im się zdarzy, to jak pan zawoła, to pieski już są przy nim i idą ładnie przy nodze. -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
stroosia83 replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[b]goops[/b] mój pies jest dużo większy od Twojego i to wcale nie włącza myślenia u ludzi. Na moją prośbę o odwołanie psa i informację, że mój reaguje agresywnie słyszę "ale mój nie gryzie", "ale mój się tylko chce przywitać" albo wesołe "fafik uważaj, bo on by cie zjadł na przekąskę". A to wszystko mam wrażenie dlatego, że oni tych psów nie są w stanie odwołać, więc po co mają sobie strzępić gardło, lepiej wszystko obrócić w żart niż pokazać, że się nad psem nie panuje. Chociaż są i tacy, którzy po prostu faktycznie nie myślą i nie zdają sobie sprawy z zagrożenia. -
Weszłam kiedyś przez przypadek na ten wątek i się wciągnęłam, nadrobiłam już nawet wszystkie posty:lol: Fajnie się was czyta, no i [b]Grey[/b] uwielbiam Cię i czekam na zdjęcia piesków zrobionych przez Ciebie:evil_lol:
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
stroosia83 replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
No właśnie gops, ja mam to samo. Tu już nie ma mowy o oduczeniu mojego psa agresji, bo nawet jak ćwiczymy posłuszeństwo wśród innych psów, staramy się nawiązywać kontakty ze spokojnymi zrównoważonymi psami, to wystarczy jedna taka sytuacja, a znów jesteśmy kilka kroków w tył i nasza praca idzie na marne..... -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
stroosia83 replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Ja się poddałam, bo z głupotą ludzką nie wygram. Mój pies chodzi w kagańcu i przynajmniej nie ma takiego stresu na spacerze, że musimy uciekać przed rozwścieczonymi małymi szczekaczami, tylko jak coś takiego podbiegnie czy mojego zaatakuje jest trzepnięte kagańcem i spokój. Zdarzyły się nawet dwa ONki i też zostały wbite w glebę i wytłuczone kagańcem. Obyśmy tylko nie trafili nigdy na żadnego TTB... na szczęście u mnie w okolicy wszystkie chodzą na smyczy -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
stroosia83 replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Ja kilka lat temu byłam świadkiem okropnej sytuacji. Szłam chodnikiem z moim psem , a po drugiej stronie ulicy foxterier bez smyczy, a za nim właściciele. Pies się zainteresował moim i ujadał sobie stojąc już przy samym krawężniku, a właściciele nic. No i ten fox w końcu postanowił do nas przebiec i pech chciał, że wpadł prosto pod koła samochodu:-( nie było co ratować, wyrwany bark i wogóle masakra. Normalnie się wtedy aż popłakałam, chociaż właścicieli za głupotę mi wcale nie szkoda... i tak sobie jeszcze później pomyślałam, że jak ten pies by jednak do nas dobiegł i został wytargany przez mojego psa, to właściciele mieliby pretensje do mnie, że mój bez kagańca.... Całą tą sytuację porównałabym do zdarzenia, które wcześniej opisałam. Moim zdaniem wina leży tylko i wyłącznie po stronie właścicieli yorka, bo go nie dopilnowali. Ciekawe do kogo mieliby pretensje i komu zakładali sprawę, gdyby pies wpadł pod auto i został rozjechany?? -
[B]behemotka[/B] Twój post wywołał uśmiech na mojej twarzy:lol: bo potwierdza to, co napisałam, czyli nieumiejętność czytania ze zrozumieniem, brak logiki i zrozumienia zasady przyczynowo - skutkowej i w dalszym ciągu odnosisz się do wyrwanych z kontekstu zdań. No i oczywiście Twoja nieodłączna nadinterpretacja:lol: Twoje posty nie wnoszą nic rzeczowego do tej dyskusji, bo są to zwyczajnie ironiczne pytania wynikające z Twojej nadinterpretacji, odnoszące się do fragmentów moich wypowiedzi i oczywiście idącej w kierunku ukazania rozmówcy jako głupka w dodatku leniwego idącego po najniższej linii oporu. Poczytałam trochę Twoich wypowiedzi na innych wątkach i dochodzę do wniosku, że taki obrałaś sobie chyba styl. Ktoś kiedyś mi powiedział "nie rozmawiaj z idiotą, bo sprowadzi Cię do swojego poziomu i pokona doświadczeniem" i ja chyba tym zakończę dyskusję z Tobą.
-
[b]behemotka[/b] problem polega na tym, że wyciągasz sobie z treści całego posta zdanie, czy fragment zdania i robisz wokół tego jakieś wielkie "halo", nadinterpretację i jesteś wielce oburzona, usiłując przy tym pokazać jaką jesteś psią behawiorystką, szkoleniowcem i znawczynią wszystkich narzędzi i metod szkoleniowych, traktując resztę jak potencjalnych idiotów, sadystów i nieudolnych właścicieli swoich psów. Przymknęłam oko na niektóre Twoje wypowiedzi i starałam się rzeczowo odpowiadać na pytanie nie idąc za tonem i sposobem Twoich wypowiedzi, ale widzę, że to tylko utwierdza Cię w przekonaniu, że masz rację i chyba podbudowuje Twoje ego. I tak - nigdzie nie napisałam, że pies sam z siebie nauczył się chodzić przy nodze po założeniu kolczatki, tylko Ty wycięłaś sobie fragment mojej wypowiedzi, bo napisałam: "[b]Jak dla mnie, to jest to jak najbardziej skuteczne narzędzie, aby psa nauczyć chodzić przy nodze[/b], co nie znaczy, że jedyne i że na zwykłej obroży też się nie da. Mój pies uczył się na kolczatce i się nauczył. Co innego z chodzeniem na luźnej smyczy, tzn. nie przy nodze - tu kolczatka zupełnie bezsensowna." A teraz druga sprawa, czyli co ma wypracowanie u agresora spokojnej mijanki (bez ataku, rzucania się i w ogóle awantury) z chodzeniem przy nodze? - jak dla mnie ma, bo skoro pies ma iść przy nodze, to ma iść przy nodze bez wyprzedzania czy odskakiwania na boki. Wypracowanie spokojnej mijanki jest dla mnie elementem nauki chodzenia przy nodze. A jeżeli potrafisz logicznie, analitycznie myśleć to po przeczytaniu mojej wypowiedzi: "W jaki sposób używamy kolczatki podczas nauki chodzenia przy nodze? Zakładam, że pies wie już co znaczy komenda "noga" i "równaj", ustawia się prawidłowo po lewej stronie i idziemy na nienapiętej smyczy, no i mamy np. mijać innego psa (mamy problem z agresją do innych psów) pies już jest skupiony na "wrogu" i zaczyna mnie wyprzedzać/szykuje się do ataku, popuszczam smycz tak, aby nawet przy wyprzedzaniu nie była napięta i jest komenda "równaj", jeżeli nie ma odzewu ze strony psa jest powtórka komendy i energiczne szarpnięcie kolczatką, co jest dla niego jednak wyraźnym bodźcem i potrafi go wyciągnąć z "transu". I to nie pies dawkuje sobie odpowiednie bodźce w odpowiednim czasie, tylko ja daje mu sygnał negatywnym bodźcem w odpowiednim momencie przerywając zachowanie, które uważam za niewłaściwe." byłabyś w stanie odczytać ogólną zasadę nauki chodzenia przy nodze za pomocą kolczatki, czyli: "W jaki sposób używamy kolczatki podczas nauki chodzenia przy nodze? Zakładam, że pies wie już co znaczy komenda "noga" i "równaj", ustawia się prawidłowo po lewej stronie i idziemy na nienapiętej smyczy, i pies zaczyna mnie wyprzedzać, więc popuszczam smycz tak, aby nawet przy wyprzedzaniu nie była napięta i jest komenda "równaj", jeżeli nie ma odzewu ze strony psa jest powtórka komendy i energiczne szarpnięcie kolczatką, co jest dla niego jednak wyraźnym bodźcem. I to nie pies dawkuje sobie odpowiednie bodźce w odpowiednim czasie, tylko ja daje mu sygnał negatywnym bodźcem w odpowiednim momencie przerywając zachowanie, które uważam za niewłaściwe." a w miejsce gdzie ja podałam przykład mijanki z innym psem, można wpisać inne przykłady w zależności od tego z czym dany pies ma problem (mój ma problem z psami, inny notorycznie będzie się wyłamywał i odskakiwał z zamiarem obsikania latarni, a jeszcze innego będą wkur... wirujące od wiatru liście na chodniku) i oczywiście nie wszędzie musimy używać komendy "równaj" ba w zależności od zachowania może być to "niewolno", "fe" czy co tam uważamy. I już wyprzedzając Twoje pytanie od razu odpowiadam - Jak dla mnie kolczatka, jest jak najbardziej skutecznym narzędziem, aby psa nauczyć chodzić przy nodze, [b]co nie znaczy, że jedyne i że na zwykłej obroży też się nie da[/b], ale jeśli psu zwykłą obrożą nie jesteśmy w stanie nic zasygnalizować, bo potrzebuje on silniejszego bodźca i żadne smaczki, czy upominanie głosem nie pomagają, to kolczatka może okazać się pomocna.
-
Swoją drogą strasznie mnie wkurzają ludzie puszczający psy, których nie mogą odwołać i robią to właśnie na zasadzie berka. Ostatnio tak skakał koło mnie i mojego psa młody labek (ok roku), a właścicielka rozkładała ręce i mówiła, że ona go teraz nie złapie, bo on jest jeszcze młody:-o
-
[quote name='Martens']Praktykowałaś? Bo ja nie, ale widziałam ludzi, którzy praktykowali. Fajny berek z tego wychodził.[/QUOTE] Taki berek to fajna zabawa dla psa:cool3:. Szkoda tylko, że kończy się karceniem/biciem i złością właściciela, więc pies musi wyciągnąć z niej jakieś wnioski - następnym razem szybciej uciekać i nie dać się złapać:evil_lol:
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
stroosia83 replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Ja kilka lat temu byłam świadkiem okropnej sytuacji. Szłam chodnikiem z moim psem , a po drugiej stronie ulicy foxterier bez smyczy, a za nim właściciele. Pies się zainteresował moim i ujadał sobie stojąc już przy samym krawężniku, a właściciele nic. No i ten fox w końcu postanowił do nas przebiec i pech chciał, że wpadł prosto pod koła samochodu:-( nie było co ratować, wyrwany bark i wogóle masakra. Normalnie się wtedy aż popłakałam, chociaż właścicieli za głupotę mi wcale nie szkoda... i tak sobie jeszcze później pomyślałam, że jak ten pies by jednak do nas dobiegł i został wytargany przez mojego psa, to właściciele mieliby pretensje do mnie, że mój bez kagańca.... -
[b]behemotka[/b] nie wiem, czy zadajesz te pytania na serio, czy to tylko Twoja chęć ciągnięcia dyskusji? Jeżeli potrafisz czytać ze zrozumieniem, wiesz jak używa się kolczatki (a na początku zakładałam, że wiesz) i potrafisz logicznie wiązać pewne sytuacje i fakty to nie zadawałabyś tego rodzaju pytań.
-
Dlaczego kolczatka nie służy do nauki chodzenia na luźnej smyczy? Ponieważ, żeby jej stosowanie miało sens pies nie może ciągnąć, bo wtedy mamy cały czas napiętą smycz i wbite kolce. W jaki sposób używamy kolczatki podczas nauki chodzenia przy nodze? Zakładam, że pies wie już co znaczy komenda "noga" i "równaj", ustawia się prawidłowo po lewej stronie i idziemy na nienapiętej smyczy, no i mamy np. mijać innego psa (mamy problem z agresją do innych psów) pies już jest skupiony na "wrogu" i zaczyna mnie wyprzedzać/szykuje się do ataku, popuszczam smycz tak, aby nawet przy wyprzedzaniu nie była napięta i jest komenda "równaj", jeżeli nie ma odzewu ze strony psa jest powtórka komendy i energiczne szarpnięcie kolczatką, co jest dla niego jednak wyraźnym bodźcem i potrafi go wyciągnąć z "transu". I to nie pies dawkuje sobie odpowiednie bodźce w odpowiednim czasie, tylko ja daje mu sygnał negatywnym bodźcem w odpowiednim momencie przerywając zachowanie, które uważam za niewłaściwe. Kolczatka leży w szafie, bo nie mam potrzeby używania jej na codzień. Wiem jakiego psa możemy minąć bez problemu, a jakiemu lepiej zejść z drogi, aby mój się nie spinał. Są jednak sytuacje, że kolczatkę jeszcze zakładamy i zakładać będziemy, ale o tym już pisałam.
-
[quote name='Kateczka']bo nie do tego zostałą stworzona :) temat wałkowany kilkadziesiat stron a jak grochem o sciane...przez takich ludzi jak Ty kolce właśnie robią więcej szkody niz pożytku...[/QUOTE] trochę się chyba zagalopowałaś w tej swojej wypowiedzi... Kolczatka jest narzędziem szkoleniowym i co do tego nie ma wątpliwości. Nigdzie nie napisałam, że założyłam psu kolce i czekałam, aż pies zacznie chodzić przy nodze, a już na pewno nie "zakotwiczałam się w ziemi" trzymając psa na kolcach, aby go tylko utrzymać. Szkoliliśmy się na grupowym szkoleniu i z prywatnym trenerem (facet szkoli trudne psy, również te z dogo kierowane później do adopcji i nie znalazłam tu na forum złego słowa na temat jego metod szkoleniowych, a używa też kolczatki). Nie rozumiem dlaczego kolce przez takie osoby jak ja robią więcej szkody niż pożytku, bo ja używałam ich pod okiem ludzi, którzy pokazali mi jak ich używać i na pewno nie jest to zasada "biernego oporu", tylko odpowiedniego bodźca w odpowiednim momencie, a żeby pies ten bodziec odczuł nie może ciągnąć, bo smycz nie może być napięta, jeżeli chcemy psu dać jakiś sygnał kolcami. Napisze jeszcze (bo tu wszystko musi być widzę jasno i wyraźnie), że żeby cokolwiek zdziałać kolczatką pies musi znać już komendy słowne. I tak na koniec - kolczatka leży u nas w szafie, a na spacery chodzimy w szelkach. Pies przy nodze chodzi bez smyczy pouczany jedynie słownymi komendami.
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
stroosia83 replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Przepraszam, ale mówimy o dzieciach, czy nastolatkach? 14lat to dla mnie już nastolatek, a nie dziecko. Ale przykład 12latka z psem na spacerze, bodajże z goldenem, który był na poprzedniej stronie jest dla mnie wyrazem nieodpowiedzialności ze strony rodziców. Jest to zbyt małe dziecko chociażby fizycznie, aby takiego psa samodzielnie wyprowadzać. A gdybać oczywiście sobie można, ale nie o to tutaj chodzi. Podobno i tak najwięcej wypadków dzieje się w domu:evil_lol: -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
stroosia83 replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
To ja też jeszcze dodam:evil_lol: Piszesz, że rozdzielałaś psy i mi też się to zdarzyło, ale czy taka sytuacja powinna mieć miejsce?? No nie powinna, bo gdyby coś poszło nie tak, zostałybyśmy pogryzione, to tragedia gotowa, a odpowiedzialność i konsekwencje poniosą rodzice i właściciel drugiego psa (o ile to też nie będzie dziecko). -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
stroosia83 replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
No niby od dzieciaka zależy, ale zdania chyba nie zmienię, mimo tego, że sama w wieku ok 7 lat dostałam psa (kundelek 15kg) i do jego śmierci byłam jego panią i przewodnikiem. Chodziłam na spacery, karmiłam, kąpałam i szkoliłam z niezłym skutkiem, a i rozdzielać moją sucz z suką sąsiadki na klatce mi się zdarzyło. Był to jednak piesek mały. Jeśli chodzi o duże psy, to jak by nie był wyszkolony, to nie jest to kompan do spacerów dla dziecka. Moje dziecko narazie w planach, ale na chwilę obecną stoję na stanowisku, że nawet z małym psem na spacer wychodzić nie będzie:cool3: -
a dlaczego kolczatka NIE służy do nauki chodzenia przy nodze?? Jak dla mnie, to jest to jak najbardziej skuteczne narzędzie, aby psa nauczyć chodzić przy nodze, co nie znaczy, że jedyne i że na zwykłej obroży też się nie da. Mój pies uczył się na kolczatce i się nauczył. Co innego z chodzeniem na luźnej smyczy, tzn. nie przy nodze - tu kolczatka zupełnie bezsensowna.
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
stroosia83 replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
A ja uważam, że dzieci z psami wychodzić nie powinny i koniec. Odpowiedzialności i samodzielności można uczyć na wiele innych sposobów niż puszczając dziecko z psem na spacer. Przecież logiczne jest, że taki np. 12latek nie ma ani odpowiednio wykształconej wyobraźni, żeby przewidywać zagrożenia, ani fizycznych możliwości, żeby nad dużym psem zapanować. Kiedyś idąc sobie z psem po osiedlu usłyszałam z tyłu krzyk dzieci. Odwracam się, a tu biegnie na nas ON ciągnąc za sobą smycz, a za nim dwóch chłopców 11-12 lat. Myślę, że to w pewnym sensie była dla dzieci trauma, bo mój tego psa złapał, tamten skowytał, oczywiście problem z rozdzieleniem, a dzieci w histerii pchające się żeby psu pomóc, trzeba było je trzymać, żeby jeszcze im w tej całej sytuacji krzywda się nie stała. Oczywiście później miałam w domu wizytę mamusi z pretensjami i roszczeniami o zwrot kosztów za wizytę u weterynarza. Mamusia jednak szybko podkuliła ogon, jak mąż wyczuł od niej alkohol i postraszył policją o niedopilnowanie dzieci i narażenie ich na niebezpieczeństwo, podczas gdy ona sobie "balowała". -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
stroosia83 replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Mój pies ma przerost prostaty, ale nasz wet nawet w tym wypadku odradza kastrację i to nie ze względu na wiek, czy jakieś komplikacje, ale ze względu na zmiany metabolizmu i jednak temperamentu (większość twierdzi, że temperament się nie zmienia). Nie mam problemu z wyciem, ucieczkami, czy staniem psa pod drzwiami w czasie cieczek okolicznych suczek, więc jajka zostają, a na prostatę są leki. -
Ja czasami też nie jestem w stanie pojąć, czym ludzie się kierują zakładając swoim psom kolczatki, a już w szczególności gdy są one założone kolcami do góry:roll:
-
[B]behemotka[/B] ja akurat pisałam o moim psie, a jak on się "zawiesi", to i mocnym szarpnięciem kolczatką czasami trudno go z tego stanu wyciągnąć. No ale masz rację - szelkami też się pewnie da, ale to zależy od psa;)
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
stroosia83 replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Ja już nie mam siły do ludzi i do ich głupoty:angryy: Mój mąż czasami jak się wkurzył to mówił, że połowę społeczeństwa by wystrzelał. Strasznie go ganiłam za te słowa, ale teraz jak czasami wracam ze spaceru, to mówię to samo. Sytuacja z przed roku: stoję z psem na smyczy przed garażem, mąż coś tam pakuje do samochodu i nagle zza garażów wyskakuje kundel wielkości mojego psa i od razu przystępuje do ataku. Nie miałam szansy zareagować, bo trwało to kilka sekund. Mój oczywiście jak to TTB szybko wczepił się tamtemu w szyję i trzymał, no i dopiero wtedy pojawił się właściciel z krzykiem, że mój pit mu psa zagryza i zaczął mojego kopać w brzuch:angryy: Zamiast rozdzielać psy musieliśmy najpierw tego chłopaczka okiełznać. Jak już nam się z mężem udało psy oddzielić, to ten gówniarz nawet tego swojego psa nie mógł złapać i zaatakował znowu i była "powtórka z rozrywki". Przy tym drugim ataku mój pies oberwał w oko, miał uszkodzoną rogówkę i leczyliśmy to 2 miesiące, dla tego drugiego skończyło się to szyciem. Czy to tego chłopaka czegoś nauczyło? Nie! - pies dalej biega bez smyczy, a jak zwracam mu uwagę, to wzrusza ramionami, a na przypomnienie tamtej sytuacji odpowiada "no i co z tego". Takich sytuacji mieliśmy kilka i nigdy nie zdarzyło się, żeby właściciel poczuwał się do odpowiedzialności. Winna zawsze byłam ja i mój pies, bo "takie" psy powinny chodzić w kagańcach, albo powinno się je usypiać bo są agresywne i nie ważne jest, że to ich psy atakowały. -
To co pisze [b]Martens[/b] jest bardzo ważne, bo nawet jak chodzimy z psem na szkolenie, to i tak nie gwarantuje nam, że pies czegokolwiek się nauczy, jeśli nie będziemy z psem pracować na każdym spacerze. A jeśli na spacer nie zakładamy jeszcze psu kolczatki, to musimy popracować dużo więcej. Kolczatka jednak jest dużym ułatwieniem, bo wystarczy krótkie energiczne szarpnięcie (brzmi to niestety strasznie), aby przywołać psa do porządku, lub np. skorygować chodzenie przy nodze, a jeżeli pies ma tylko szelki to trzeba się dużo bardziej napracować (szarpaniem za szelki nie pokażesz psu, że robi coś źle). Jeśli np. mija nas inny pies, to nie pozostaje mi nic innego, jak przywołanie mojego do nogi, komendo siad i przeczekanie, aż tamten przejdzie, jeśli mój zaczyna się wyrywać i jest pobudzony, to gdy tamten pies jest już poza naszym zasięgiem następuje krótka sesja, która pozwala psu się wyciszyć i znów skoncentrować na mnie, czyli "siad", "waruj","siad", "waruj" i tak kilkakrotnie, po czym możemy spokojnie iść dalej. Wygląda to może dziwnie, jak mój pies tak siada i kładzie się naprzemiennie na chodniku, ale u nas to pomaga.