To jest straszny dramat dla psów,ten nieszczęsny DT chauwy.
Jak przeczytałam,że Jurandzik nie żyje,to o byłam wstrząśnięta.
Ile ten biedak musiał wycierpieć,staruszek bezbronny.
A może żyje,w opłakanym stanie,a może uciekł.
Tej osobie nie można wierzyć,ona nie jest człowiekiem.
Łże jak z nut,nie wierzę,że nie wie gdzie jest zakopany pies,
o ile jest zakopany.
Tragedia!I znowu,nasuwa się pytanie,dlaczego nikt tam
nie pojechał wcześniej,trzeba KONTROLOWAĆ.
Już tyle było nieszczęść,a nadal się wierzy w to,co DT napisze.
A ten nawet przestał pisać.