-
Posts
2886 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by beta ata
-
ŚWIAT , no, super, że tak szybko zadziałałaś(/łeś?) ! Oglądając zrobione przez Ciebie ogloszenia uświadomiłam sobie, że Rufiemu trzeba zrobić zdjęcia i napisać jakiś tekst ogloszeniowy... Twój tekst jest w porządku, ale pomyślałam, że już go troszke poznałam i moge go opisać. Naskrobię jakis tekst "reklamowy" :-) i podam tutaj, żeby każdy mógł go wykorzystać. Dobrze? Zdjecia też oczywiście są w porządku, ale Rufusia można pokazać jako psa rodzinnego, skłonnego do zabawy, on uwielbia aportowanie piłki i pieszczoty, nadaje sie dla rodziny ze starszymi dziećmi lub kogoś w miarę aktywnego, komu chce sie pobawić przez chwilę z psem na spacerze lub w ogrodku. Ja bawie sie z nim piłeczką ze trzy razy dziennie, żeby miał okazje sie zmęczyć i nie miał nagromadzonej energii do bijatyk z Bluesem ;-) :-)
-
Blunio szczęśliwy w DS u Lobarii zbiera grzybki :D:D:D:D!!!
beta ata replied to Klaudus__'s topic in Już w nowym domu
Zdajecie sobie sprawę z tego, że PILNIE trzeba im znaleźć domy, bo sytuacja jest delikatnie mówiąc niekomfortowa i dla nich i dla mnie ??! Trzeba jak najszybciej zbierac pieniądze na kastracje i juz teraz je ogłaszac do adopcji! Nie można zwlekać, bo one oba nie moga długo przebywać w jednym miejscu i życ przez cały czas w kagańcach. Proszę o pomoc, o powazne potraktowanie sprawy, bo choć sie nie zagryzaja, to wcale nie są rozluźnione i szczęśliwe i co za tym idzie nie są realnie resocjalizowane. Inna możliwość - niech ktoś weźmie jednego do innego DT. Lubie je już oba, ale tak jak jest teraz, nie może zostać. A jeśli tak będzie wyglądała Wasza pomoc, to przygotowanie ich do adopcji będzie trwalo wieki. Byc może macie poczucie, że uratowaliście psy od zagłady... Jednak jesteście w błędzie, to był dopiero pierwszy, mały krok, teraz trzeba zrobić to, co najistotniejsze, aby naprawdę uznać je za uratowane. -
Dzieki, zuzlikowa! Masz racje, lepiej niech zostana dwa osobne wątki. Zdajecie sobie sprawę z tego, że PILNIE trzeba im znaleźć domy, bo sytuacja jest delikatnie mówiąc niekomfortowa i dla nich i dla mnie ??! Trzeba jak najszybciej zbierac pieniądze na kastracje i juz teraz je ogłaszac do adopcji! Nie można zwlekać, bo one oba nie moga długo przebywać w jednym miejscu i życ przez cały czas w kagańcach. Proszę o pomoc, o powazne potraktowanie sprawy, bo choć sie nie zagryzaja, to wcale nie są rozluźnione i szczęśliwe i co za tym idzie nie są realnie resocjalizowane. Inna możliwość - niech ktoś weźmie jednego do innego DT. Lubie je już oba, ale tak jak jest teraz, nie może zostać. A jeśli tak będzie wyglądała Wasza pomoc, to przygotowanie ich do adopcji będzie trwalo wieki. Byc może macie poczucie, że uratowaliście psy od zagłady... Jednak jesteście w błędzie, to był dopiero pierwszy, mały krok, teraz trzeba zrobić to, co najistotniejsze, aby naprawdę uznać je za uratowane.
-
Blunio szczęśliwy w DS u Lobarii zbiera grzybki :D:D:D:D!!!
beta ata replied to Klaudus__'s topic in Już w nowym domu
No, to fajnie. Czy mam rozumieć, że teraz to już mam sobie radzić sama z dwoma tymczasowymi psami?? :roll: -
Blunio szczęśliwy w DS u Lobarii zbiera grzybki :D:D:D:D!!!
beta ata replied to Klaudus__'s topic in Już w nowym domu
Kochani, powiedzcie mi, jak to zoorganizować? Czy robimy dwa osobne bazarki dla Rufuska i Bluesa? Czy lepiej jeden dla obu? Czy nie byloby dobrze założyc jeden wątek dla obu psiaków, skoro są w jednym miejscu z jedna osobą? -
FINANSE wpływy na konto dla RUfuska: 15 zł od kropeek 50 zł od MakS 10 zł od sybisia __________________ razem 75 zł wydatki: 13 zł - kaganiec 11 zł - obroża insektobójcza "Pchelka" firmy LAB 4 zł - miska 3,50 zł - adresówka ____________________ razem 31,50 zł plus karma oczywiście ok. 30 zł razem = ponad 60 zł wpływy spoza dogo, od moich przyjciół , na oba psiaki razem, Rufusa i Bluesa: 50 zł - Maciek 100 zł - Aleksandra 100 zł - Ewa wydatki: 150 zł - paliwo na wyjazd do Wrocławia po oba psiaki zostało 100 zł na oba psiaki, czyli dla Rufiego 50 zł Psa trzeba odrobaczyć, zaszczepić i wykastrować!
-
Blunio szczęśliwy w DS u Lobarii zbiera grzybki :D:D:D:D!!!
beta ata replied to Klaudus__'s topic in Już w nowym domu
FINANSE: wpływ na konto dla Bluesa (dawniej Czarnuszka) -- 0 zł wydatki -- smycz (bo tę od Budryska pogryzł na 3 części) - 16 zł kaganiec - 12 zł obroża insektobójcza "Pchełka" firmy LAB - 11 zł adresówka - 3,50 zł ______________________________________________ razem = 42,50 zł plus karma oczywiście ok. 30 zł razem ok. 73 zł wpływy spoza dogo, od moich przyjciół , na oba psiaki razem, Rufusa i Bluesa: 50 zł - Maciek 100 zł - Aleksandra 100 zł - Ewa wydatki: 150 zł - paliwo na wyjazd do Wrocławia po oba psiaki zostało 100 zł na oba psiaki, czyli dla Bluesa 50 zł 50 zł -73 zł ---------- = - 23 zł (slownie: minus dwadzieścia trzy zlote) Psa trzeba odrobaczyć, zaszczepić i wykastrować! -
Blunio szczęśliwy w DS u Lobarii zbiera grzybki :D:D:D:D!!!
beta ata replied to Klaudus__'s topic in Już w nowym domu
Rozrabiaki zrozumiały lekcję. Przestały rzucać sie na siebie. Jednak pomimo wiary w swoje siły i siły natury postanowiłam zastosować zabezpieczenie, bo ewentualna porażka, mogłaby byc tragiczna w skutkach, kupiłam kagańce. Azalia dała mi kaganiec dla Rufuska, od razu bylo widać, że jest za duży, ale myślałyśmy, że da sie dopasować i wystarczy. Niestety zsuwał go sobie, więc dla niego też musiałam kupić. Dopasowałam im tak, żeby bylo jak najmniejsze prawdopodobieństwo, że zdołają sobie zdjąć. No i żeby nikt nie myślał, że taki ze mnie "mistrzu" :smile: w opanowaniu psiej histerii... Po zalożeniu kaganców oba chodziły po podwórku i usilowały je sobie zdjąć, normalne. Na szczęście nie były w stanie sie ich pozbyć. Nie wiem, czy może z powodu frustracji na okoliczność kaganców, ale w pewnym momencie natknęły sie na siebie i rzuciły sobie do gardeł. Nie mogły sie ugryźć, więc kotlowały sie po trawie. Zawahałam sie czy przerywać czy może je zostawić, żeby miały okazję sie przekonać o bezproduktywności tej walki, ale postanowiłam przerwać, bo po pierwsze maja wiedzieć, że ja rządze, a po drugie siły są nierówne Rufus jest silniejszy i masywniejszy. Posłuchałam rad Zuzlikowej i Azalii i w korytarzu postawiłam sobie spryskiwacz z wodą, poszlam po niego (bo bieganiem tego niestety nazwać nie można :smile: ) i prysnełam jednemu i drugiemu w nos. "Zatkalo" je. Odsunęły sie od siebie i popatrzyły na mnie bardzo zaskoczone. Jednak jeszcze probowały wrocić do walki, gdy tylko okazały taki zamiar, prysnęłam znowu po nosach, odskoczyły, odsunęły sie od siebie i każdy poszedl w inną stronę. Gloria!!! Juz sie nie atakują. Oczywiście luzem puszczam je na podworku tylko w kagańcach. Bez kagańców narazie tylko osobno. -
Blunio szczęśliwy w DS u Lobarii zbiera grzybki :D:D:D:D!!!
beta ata replied to Klaudus__'s topic in Już w nowym domu
Azalio , Twoje slowo wiele dla mnie znaczy - będzie Blues :-) -
Tak, rozrabiaki zrozumiały lekcję. Przestały rzucać sie na siebie. Jednak pomimo wiary w swoje siły i siły natury postanowiłam zastosować zabezpieczenie, bo ewentualna porażka, mogłaby byc tragiczna w skutkach, kupiłam kagańce. Azalia dała mi kaganiec dla Rufuska, od razu bylo widać, że jest za duży, ale myślałyśmy, że da sie dopasować i wystarczy. Niestety zsuwał go sobie, więc dla niego też musiałam kupić. Dopasowałam im tak, żeby bylo jak najmniejsze prawdopodobieństwo, że zdołają sobie zdjąć. No i żeby nikt nie myślał, że taki ze mnie "mistrzu" :-) w opanowaniu psiej histerii... Po zalożeniu kaganców oba chodziły po podwórku i usilowały je sobie zdjąć, normalne. Na szczęście nie były w stanie sie ich pozbyć. Nie wiem, czy może z powodu frustracji na okoliczność kaganców, ale w pewnym momencie natknęły sie na siebie i rzuciły sobie do gardeł. Nie mogły sie ugryźć, więc kotlowały sie po trawie. Zawahałam sie czy przerywać czy może je zostawić, żeby miały okazję sie przekonać o bezproduktywności tej walki, ale postanowiłam przerwać, bo po pierwsze maja wiedzieć, że ja rządze, a po drugie siły są nierówne Rufus jest silniejszy i masywniejszy. Posłuchałam rad Zuzlikowej i Azalii i w korytarzu postawiłam sobie spryskiwacz z wodą, poszlam po niego (bo bieganiem tego niestety nazwać nie można :-) ) i prysnełam jednemu i drugiemu w nos. "Zatkalo" je. Odsunęły sie od siebie i popatrzyły na mnie bardzo zaskoczone. Jednak jeszcze probowały wrocić do walki, gdy tylko okazały taki zamiar, prysnęłam znowu po nosach, odskoczyły, odsunęły sie od siebie i każdy poszedl w inną stronę. Gloria!!! Juz sie nie atakują. Oczywiście luzem puszczam je na podworku tylko w kagańcach. Bez kagańców narazie tylko osobno.
-
Blunio szczęśliwy w DS u Lobarii zbiera grzybki :D:D:D:D!!!
beta ata replied to Klaudus__'s topic in Już w nowym domu
Hmm... A może jednak dać mu na imie Blues ..? Bo on ma taki bluesowy charakter... :-) -
Blunio szczęśliwy w DS u Lobarii zbiera grzybki :D:D:D:D!!!
beta ata replied to Klaudus__'s topic in Już w nowym domu
Czarnuszek od dziś ma na imie Duduś (i niech nikt sie nie sprzeciwia, bo go przycisnę do ziemi :-D :-D ) Dlaczego Duduś? Bo pasuje do niego, znacie serial dla dzieci "Podróz za jeden usmiech"? Trzeba miec tyle lat, co ja, żeby pamietać ten film :-) Bohaterami byli dwaj chlopcy o zupełnie roznych osobowościach, jeden mial na imie właśnie Duduś, a drugi bodajże Poldek. Rufus jest jak Poldek, a Czarnuszek jak Duduś i podobnie sie nie lubili na początku, a potem zaprzyjaźnili... :-) :-) :-) -
Blunio szczęśliwy w DS u Lobarii zbiera grzybki :D:D:D:D!!!
beta ata replied to Klaudus__'s topic in Już w nowym domu
[B] [/B] [INDENT] Powiem Wam, że wczoraj to już naprawdę sie wkurzyłam i powiedzialam, że dość tego. Będzie spokój i harmonia w moim domu i koniec!! Żadnych awantur między psami nie bedzie, BO JA TAK MÓWIĘ !! Nie bedę ich izolować, cackać sie z nimi i znosić ich fochów, bo one wykorzystują mój nadmiar łagodności i starają sie postawić na swoim, wprowadzic swoje "zasady" w moim domu. Maja sie dostosować do zasad mojego stada i basta. Wczoraj pod wieczór ćwiczyłam z nimi wzajemną akceptacje na podwórku. Za spokojne przebywanie w poblizu siebie dostawały nagródki, bardzo ładnie nam szlo, aż tu nagle w jednym ułamku sekundy Czarnuszek spojrzał na Rufiego, Rufi na Czarnuszka i rzuciły się na siebie z taką siłą, że sie wyswobodziły z szelek i nie miałam nawet za co ich złapać, żeby rozdzielić. Podobną awanture zrobiły dwie godziny wczesniej. Dobrze, że byl jeszcze mąż, dobiegł i pomógł mi je oderwać od siebie. Tym razem byłam już sama. No i miarka sie przebrała. Pomyślałam, więcej mi nie będziecie tu robic takiego cyrku, ma być spokój i koniec, wy słodkie gnojki! Złapałam obu za karki, przycisnęłam obok siebie do ziemi i trzymałam tak długo, aż sie uspokoiły. Najpierw Rufus wściekał się, warczał i próbował sie wyrwac, ale zrozumiał, że nic z tego i w końcu poddał się. Leżały spokojnie, długo, wyciszyły sie, odprężyły. Puściłam je, ale nie pozwoliłam sie ruszyć, nawet nie próbowały drgnąć. Leżały spokojne obok siebie, aja stałam nad nimi. Potem kazałam im wstać i zaprowadziłam do domu, polożyły sie i po chwili zasnęły. Jeśli ktoś uważa, że Cesar Millan stosuje zbyt twarde metody, to opowiedzcie mu o mnie, zmieni zdanie. :-D :-D Dzis o 6-tej rano obudzilo mnie drapanie w drzwi, Czarnuszek wyswobodził sie z szelek (!!!) , nie wiem jak, ale na szczęście on też nie wie, udalo mu sie przez przypadek, bo nie potrafi tego powtórzyć - nie poszedł rzucić sie na Rufusa, tylko chciał na podwórko wyjść. No, tak ma sie zachowywać tymczas u ciotki Bety! [/INDENT] -
Powiem Wam, że wczoraj to już naprawdę sie wkurzyłam i powiedzialam, że dość tego. Będzie spokój i harmonia w moim domu i koniec!! Żadnych awantur między psami nie bedzie, BO JA TAK MÓWIĘ !! Nie bedę ich izolować, cackać sie z nimi i znosić ich fochów, bo one wykorzystują mój nadmiar łagodności i starają sie postawić na swoim, wprowadzic swoje "zasady" w moim domu. Maja sie dostosować do zasad mojego stada i basta. Wczoraj pod wieczór ćwiczyłam z nimi wzajemną akceptacje na podwórku. Za spokojne przebywanie w poblizu siebie dostawały nagródki, bardzo ładnie nam szlo, aż tu nagle w jednym ułamku sekundy Czarnuszek spojrzał na Rufiego, Rufi na Czarnuszka i rzuciły się na siebie z taką siłą, że sie wyswobodziły z szelek i nie miałam nawet za co ich złapać, żeby rozdzielić. Podobną awanture zrobiły dwie godziny wczesniej. Dobrze, że byl jeszcze mąż, dobiegł i pomógł mi je oderwać od siebie. Tym razem byłam już sama. No i miarka sie przebrała. Pomyślałam, więcej mi nie będziecie tu robic takiego cyrku, ma być spokój i koniec, wy słodkie gnojki! Złapałam obu za karki, przycisnęłam obok siebie do ziemi i trzymałam tak długo, aż sie uspokoiły. Najpierw Rufus wściekał się, warczał i próbował sie wyrwac, ale zrozumiał, że nic z tego i w końcu poddał się. Leżały spokojnie, długo, wyciszyły sie, odprężyły. Puściłam je, ale nie pozwoliłam sie ruszyć, nawet nie próbowały drgnąć. Leżały spokojne obok siebie, aja stałam nad nimi. Potem kazałam im wstać i zaprowadziłam do domu, polożyły sie i po chwili zasnęły. Jeśli ktoś uważa, że Cesar Millan stosuje zbyt twarde metody, to opowiedzcie mu o mnie, zmieni zdanie. :-D :-D Dzis o 6-tej rano obudzilo mnie drapanie w drzwi, Czarnuszek wyswobodził sie z szelek (!!!) , nie wiem jak, ale na szczęście on też nie wie, udalo mu sie przez przypadek, bo nie potrafi tego powtórzyć - nie poszedł rzucić sie na Rufusa, tylko chciał na podwórko wyjść. No, tak ma sie zachowywać tymczas u ciotki Bety!
-
Blunio szczęśliwy w DS u Lobarii zbiera grzybki :D:D:D:D!!!
beta ata replied to Klaudus__'s topic in Już w nowym domu
Dzieki za slowa wsparcia, Azalio! :-) To naprawde pomaga, gdy jest ciężko. Prosze wszystkie psie anioły, skoro uratowalyście Budryska i psiaki przed TIRem, to i mnie pomóżcie pomóc tym ciaptuchom! No, i wzywam św. Franciszka! :-) Nie obijaj sie , chłopie, bo ja mam tu nóż na gardle! :-D -
Blunio szczęśliwy w DS u Lobarii zbiera grzybki :D:D:D:D!!!
beta ata replied to Klaudus__'s topic in Już w nowym domu
No, jestem. Historię o tym, że Budryska i psiaki TIR chciał zgładzić juz znacie. My czekaliśmy na nią we Wrocławiu od 20-tej, a ona dojechała do nas po 23-iej. Do domu wyjechaliśmy ok. w pół do 12-tej, a dotarliśmy o 3-iej, położyliśmy sie o 4-tej nad ranem. o 6-tej Rufus mnie obudził :-) Ledwie widziałam na oczy. A teraz o psiakach. To wygląda tak. Najpierw Rufus chcial zagryźć Fifiego (imię Fifi nie może zostać, muszę mu zmienić, bo jedna z moich suk ma tak na imię :-) ) i pogryźć tych, kt. mu w tym przeszkadzają, czyli mnie i męża. Pracowaliśmy nad nim od samego początku, już w nocy w czasie drogi z Wrocławia do nas. Zatrzymywaliśmy się kilka razy, mimo, że była głęboka noc i byliśmy zmęczeni, spacerowaliśmy z oboma, żeby je oswajać, zmuszaliśmy do "odpuszczenia" i uleglości. To samo po dojechaniu na miejsce. Rufus odpuścił, przestał sie rzucać na (Fifiego), a mały przestał sie trząść ze strachu. Z naszymi sukami zapoznaliśmy je na neutralnym terenie. Moja 13-toletnia suka Fifi, mix ON, ma w psim gronie pozycję Królowej i z tym żaden z chlopaków nawet nie próbuje dyskutować, mała Tami, mix Schetland, radzi sobie z nimi, choć np. pozwala sobie zabrać zabawkę, nie walczy o nią, ale jest sprytna i przy pomocy jakiegoś małego fortelu po chwili ja odzyskuje :-) Moja mała mądralka :-) :-) Niestety (Fifi)Czarnuszek nie odpuścił do końca, jak sie szybko okazało. Myśle, że w ktorymś momencie popelniliśmy jakiś błąd, przeoczyliśmy chyba jakąś chwilę, w kt. poczuł sie pewny i od razu spróbował to wykorzystać, by zyskac przewagę. Oczywiście awantura zaczęła sie na nowo. Okazało sie, to wobec Rufusa (Fifi) ma taki uraz, bo np. wobec jamnika sąsiadki zachowywał sie spokojnie. Owszem najpierw troche burknęli na siebie, ale po interwencji męża zapanowała zgoda i potem bez najmniejszych problemów szli obok siebie na spacerze. Rufus na jamnika nie zwracał w ogole uwagi, bo akurat był tak zaaferowany zabawą w aportowanie piłeczki, że "nie miał czasu na głupstwa" ;-) ;-) Gdy chlopaki są osobno, odpreżaja się, zaczynają sie bawić - natomiast, gdy są razem, są od razu spięci, nerwowi i wszystkie nauki idą w las... To niestety hamuje proces ich resocjalizacji, bo cala uwaga musi być poświecona na przetrwanie, zamiast na proces zaufania i nauki dobrych psich manier. Zapewne da sie to przepracować i opanować, tylko, że trzeba na to czasu i dwóch osób do współpracy. W pojedynke jest trudno zapanowac nad dwoma agresywnymi psami, jesli nie można ich fizycznie całkowicie odseparować, a nie mozna, bo choć mamy duzy dom, to mieszkamy obecnie w jednym (wielkim, 40 m2) pokoju na parterze, bo ja nie za bardzo moge chodzić po schodach, tzn. jestem w stanie wejść dwa, trzy razy, ale bieganie kilkanaście razy dziennie jest dla mnie niewykonalne. Mój mąż uważa, że te psie zapasy za dużo zdrowia mnie kosztują i dobrze byloby jednemu z nich znaleźć inny DT... Ja, cóż, własciwie tez tak uważam, bo jestem wykończona (dla kogoś z roznymi niewydolnościami, np. serca taka ciągła "jazda bez trzymanki" jest męcząca, naprawdę), w dodatku mąż jest w domu tylko w weekend, pracuje daleko i przez pięć dni go nie ma, czyli tak naprawde jestem sama z psami. ALE... ja bardzo, ale to bardzo nie lubie sie poddawać, więc nie zamierzam sie poddać. Zamierzam nadal z nimi pracować. Baksa (z dogo) poda mi kontakt do sprawdzonego behawiorysty. Slowem - walczę dalej. (Walcze oczywiście o nie, nie z nimi) :-) Byloby mi bardzo przykro, gdybym musiała "pozbyć się" jednego z nich ! Mam nadzieje, że dam radę i wszystko sie ułoży. Z pewnością trzeba je jak najszybciej wykastrować. Wiadomo, że czasem po zabiegu przez jakiś czas jest wręcz gorzej z agresywnym psem, a nie lepiej, i dopiero po jakimś czasie sytuacja sie poprawia, jednak żaden z nich nie jest tak naprawdę psem agresywnym, one są po prostu neurotyczne i niestabilne wewnetrznie, więc można liczyć na to, że kastracja powinna przynieśc w miare szybka poprawę. To samo wklejam na wątku Rufuska. -
No, jestem. Historię o tym, że Budryska i psiaki TIR chciał zgładzić juz znacie. My czekaliśmy na nią we Wrocławiu od 20-tej, a ona dojechała do nas po 23-iej. Do domu wyjechaliśmy ok. w pół do 12-tej, a dotarliśmy o 3-iej, położyliśmy sie o 4-tej nad ranem. o 6-tej Rufus mnie obudził :-) Ledwie widziałam na oczy. A teraz o psiakach. To wygląda tak. Najpierw Rufus chcial zagryźć Fifiego (imię Fifi nie może zostać, muszę mu zmienić, bo jedna z moich suk ma tak na imię :-) ) i pogryźć tych, kt. mu w tym przeszkadzają, czyli mnie i męża. Pracowaliśmy nad nim od samego początku, już w nocy w czasie drogi z Wrocławia do nas. Zatrzymywaliśmy się kilka razy, mimo, że była głęboka noc i byliśmy zmęczeni, spacerowaliśmy z oboma, żeby je oswajać, zmuszaliśmy do "odpuszczenia" i uleglości. To samo po dojechaniu na miejsce. Rufus odpuścił, przestał sie rzucać na (Fifiego), a mały przestał sie trząść ze strachu. Z naszymi sukami zapoznaliśmy je na neutralnym terenie. Moja 13-toletnia suka Fifi, mix ON, ma w psim gronie pozycję Królowej i z tym żaden z chlopaków nawet nie próbuje dyskutować, mała Tami, mix Schetland, radzi sobie z nimi, choć np. pozwala sobie zabrać zabawkę, nie walczy o nią, ale jest sprytna i przy pomocy jakiegoś małego fortelu po chwili ja odzyskuje :-) Moja mała mądralka :-) :-) Niestety (Fifi)Czarnuszek nie odpuścił do końca, jak sie szybko okazało. Myśle, że w ktorymś momencie popelniliśmy jakiś błąd, przeoczyliśmy chyba jakąś chwilę, w kt. poczuł sie pewny i od razu spróbował to wykorzystać, by zyskac przewagę. Oczywiście awantura zaczęła sie na nowo. Okazało sie, to wobec Rufusa (Fifi) ma taki uraz, bo np. wobec jamnika sąsiadki zachowywał sie spokojnie. Owszem najpierw troche burknęli na siebie, ale po interwencji męża zapanowała zgoda i potem bez najmniejszych problemów szli obok siebie na spacerze. Rufus na jamnika nie zwracał w ogole uwagi, bo akurat był tak zaaferowany zabawą w aportowanie piłeczki, że "nie miał czasu na głupstwa" ;-) ;-) Gdy chlopaki są osobno, odpreżaja się, zaczynają sie bawić - natomiast, gdy są razem, są od razu spięci, nerwowi i wszystkie nauki idą w las... To niestety hamuje proces ich resocjalizacji, bo cala uwaga musi być poświecona na przetrwanie, zamiast na proces zaufania i nauki dobrych psich manier. Zapewne da sie to przepracować i opanować, tylko, że trzeba na to czasu i dwóch osób do współpracy. W pojedynke jest trudno zapanowac nad dwoma agresywnymi psami, jesli nie można ich fizycznie całkowicie odseparować, a nie mozna, bo choć mamy duzy dom, to mieszkamy obecnie w jednym (wielkim, 40 m2) pokoju na parterze, bo ja nie za bardzo moge chodzić po schodach, tzn. jestem w stanie wejść dwa, trzy razy, ale bieganie kilkanaście razy dziennie jest dla mnie niewykonalne. Mój mąż uważa, że te psie zapasy za dużo zdrowia mnie kosztują i dobrze byloby jednemu z nich znaleźć inny DT... Ja, cóż, własciwie tez tak uważam, bo jestem wykończona (dla kogoś z roznymi niewydolnościami, np. serca taka ciągła "jazda bez trzymanki" jest męcząca, naprawdę), w dodatku mąż jest w domu tylko w weekend, pracuje daleko i przez pięć dni go nie ma, czyli tak naprawde jestem sama z psami. ALE... ja bardzo, ale to bardzo nie lubie sie poddawać, więc nie zamierzam sie poddać. Zamierzam nadal z nimi pracować. Baksa (z dogo) poda mi kontakt do sprawdzonego behawiorysty. Slowem - walczę dalej. (Walcze oczywiście o nie, nie z nimi) :-) Byloby mi bardzo przykro, gdybym musiała "pozbyć się" jednego z nich ! Mam nadzieje, że dam radę i wszystko sie ułoży. Z pewnością trzeba je jak najszybciej wykastrować. Wiadomo, że czasem po zabiegu przez jakiś czas jest wręcz gorzej z agresywnym psem, a nie lepiej, i dopiero po jakimś czasie sytuacja sie poprawia, jednak żaden z nich nie jest tak naprawdę psem agresywnym, one są po prostu neurotyczne i niestabilne wewnetrznie, więc można liczyć na to, że kastracja powinna przynieśc w miare szybka poprawę. To samo wklejam na wątku Czarnuszka(Fifi).
-
Blunio szczęśliwy w DS u Lobarii zbiera grzybki :D:D:D:D!!!
beta ata replied to Klaudus__'s topic in Już w nowym domu
One takie pachnące do mnie dojadą... :-) Ja już przeszłam fazy wszystkich uczuć w tej "sprawie", niepokój, niepewność, strach, wściekłość (na złych ludzi), nadzieję, ulgę, radość... Jeszcze tych psiaków nie widziałam poza zdjęciem, a tak na nie wyczekuję, jakby to mi sie zgubiły i wracały po tułaczce do domu... Czy Wy też tak macie z tymczasami? -
Blunio szczęśliwy w DS u Lobarii zbiera grzybki :D:D:D:D!!!
beta ata replied to Klaudus__'s topic in Już w nowym domu
Czy ktoś mi wytłumaczy jak sie robi bazarek dla psiaka? Bardzo proszę, bo nie mam pojecia, jak sie do tego zabrać, a nie znalazłam żadnych objaśnień na stronie... Kto, co i jak..? Mam rózne rzeczy, które mogłabym na ten cel przeznaczyć. -
Jestem zdania, że prawie każdego psa można nauczyć prawie wszystkiego :-) Przede wszystkim niech p. Regina jasno pokaże Moli, że nie wolno jej gonić kotów. Jasny, stanowczy i konsekwentnie okazywany sprzeciw szybko nauczy sunie poszanowania kociej przestrzeni osobistej :-) Wiem, co mowię, moja sunia też chciala gonic koty sasiadow, ale juz nie goni, za każdym razem, gdy tylko próbowała, twardo jej zabraniałam i teraz jest wzorem zachowania wobec kotów. Zresztą w ogóle pies potrzebuje jasnych zasad zachowania, tylko wtedy "wie na czym stoi" i czuje się bezpieczny. A traktowanie zwierząt jak dzieci to nie jest niestety dobry pomysł, bo po prostu psy i koty nie są ludźmi :-) :-) Tłumaczenie ludzkimi slowami do psa nie dociera, trzeba to zrobić "po psiemu", gdy chce gonić kota, trzeba mu zagrodzić drogę i stanowczo (bez złości, ale stanowczo) powiedzieć np. "nie" lub "nie wolno" (zawsze te same słowa) i kazać mu sie cofnąć samemu przesuwając sie dwa, trzy kroki w jego stronę, tak, by musiał się wycofać. Szybko zrozumie, że gdy kot jest w pobliżu, ona ma sie wycofać i zostawić go w spokoju