Mam psa uciekinierkę :D
Dziś Tora poszła sobie na spacerek. Dobrze, że ona łagodna i lgnie do ludzi, bo inaczej mogłoby być źle :/
Przyjeżdża przed 12 kurier z paczką, a zaraz za kurierem sąsiadka, że Tora biega za domem! Rzuciłam wszystko i wyleciałam na dwór. Furtka zamknięta, psa nie ma. Wyszłam za drzwi i wołam "Tora!" I wylatuje z podwórka sąsiadki, z piłką w pysku, przeszczęśliwa... Pogoniłam ją do domu, a sąsiadka mi mówi, że ona już się z nią pół godziny bawi.
Wychodzi na to, że jak Bogdan wychodził na chwilę do auta, to nie zauważył, że Tora sobie wyszła poza posesję :/