Jump to content
Dogomania

Ty$ka

Members
  • Posts

    15994
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Ty$ka

  1. Jedyna fotka bidulinka :( [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-y5l00WWu0TY/U8WOOTPFxpI/AAAAAAAAC0Q/KG-8fxD4M9E/w441-h331-no/P1170252.JPG[/IMG] I na koniec wypchany pies ożył, czyli "o jaciejakijamamdużyjezyk" :D [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-cp6Ui5765b4/U8WOD1HYP1I/AAAAAAAAC0I/YUNfJJn3XPE/w441-h331-no/P1170242.JPG[/IMG]
  2. [quote name='Talia']Niebezpiecznego sprzętu chyba nie można wysyłać :shake:[/QUOTE] Zawsze można podwieźć. A mieszkam w malowniczym miejscu, wakacje od razu mielibyście :p A ja czas na ew. wycofanie się z transakcji :D
  3. Dołączam się do jesienno-wisoenno-lubnych :D I zdrówka Ci życzę, kto to słyszał rozkłądać się tuż przed spotkaniem z dexowymi!
  4. Jak już chcecie się jej pozbyć to nie przypinajcie jej do słupka tylko zapakujcie i przyślijcie do mnie :D
  5. Genialne fotki, w końcu się doczekałam :D Jaka najarana na patysie :loveu:
  6. Odpiszę hurtowo, bo nie umiem pojedynczo się odnieść. Dla mnie 3 psy to totalny max., kiedyś chciałam mieć całe staaaaado husky i gronków, ale teraz obudził się rozsądek i nie wyobrażam sobie mieć więcej psów niż 2 na stałe i jeden na tymczas. Dobra, tymczasowo mogą być i dwa, ale jeśli chcę być DT (a chcę) to 2 psy własne są taką liczbą moim zdaniem najlepszą. Zwłaszcza, że sobie planuję egoistycznie pobawić się poważniej w IPO, TU, obi i/lub pasienie. Marzy mi się też dogoterapia albo chociaż pre-lekcje, ale zobaczymy, co z tego wyniknie :p. Tak czy inaczej kotów nie planuję, pewnie i tak się same wepchają w mój plan, oprócz piesów marzą mi się owce, kozy i konie, ale nie są one moim priorytetem. ;) Mój świat nie kręci się tylko wokół zwierząt. [B]rashelek[/B], o tym czy mała trafi do DS będziemy wiedzieć w najbliższych dniach. P. Ewa kontaktuje się z DT, który ciągle Jej relacjonuje i oboje zastanawiają się czy Tali ma dom. Powiedzmy, że DS ma pewne problemy behawioralne ze swoim 13letnim onkiem, który źle przeżył odejście swojego psiego kompana i dużo tu do powiedzenia w tej chwili ma behawiorysta, który pracuje właśnie nad tym psem. Mają jeszcze jednego, adoptowanego właśnie też od PnZ, ten z radością przyjmie młodą towarzyszkę, ale DS porządnie myśli nad adopcją. Myślę, że to kwestia paru dni ;). Szczeniaki są już duże, to prawda. A Lenka jest bardzo piękna, ja ostatnio zrobiłam się mocno wrażliwa na bezdomne psy, zwłaszcza suczki i mocniej mi serce bije na jej widok, ale to dlatego chyba, że ciągle żegnam się z kolejnymi podopiecznymi, a potem Morus taki markotny chodzi. ;) I choć po Teli widać było u niego ulgę, to dzisiaj krążył, był taki nieswój. Po paru dniach mu przejdzie, do czasu aż nie przywlekę następnego psa... tfu, suczkę znając moje szczęście. No i cóż, kolejny pies siedzi w mej głowie. Dzisiaj spacer był dość pozytywny, co prawda plan treningu obi przeszedł koło nosa, bo kundel dziś nie ogarniał to mimo to zaliczam do udanych. Gamoń reagował na spacerze na gesty i słowa, mimo że w dupie miał smaczki (on!) to jednak go ogarniałam ;). I mieliśmy niezaplanowy trening TU. Pies się zawąchał, więc stwierdziłam, że się schowam. Nie chciało mi się daleko iść, więc zrobiłam krok w bok i byłam za krzakami. Na bank było mnie widać i pies mnie słyszał, jednak Morus kocha bawić się w tropienie, więc czuję, że ściemniał... albo może jednak naprawdę mnie nie zauważył? Od razu przerwał wąchanie i przerażony szuka mnie wzrokiem. Wrócił więc na około (słusznie) do miejsca, gdzie ostatni raz mnie widział, potem go nie widziałam, ale słyszałam jak biegnie, z tego mogę wnioskować, że biegł jak po sznurku za moim zapachem i mnie znalazł. Radości nie było końca. Co prawda uważam, że długo mnie szukał, ale generalnie on ma problem ze znalezieniem początku tropu, zawsze go szuka niebywale długo, potem to łatwizna, więc jestem pewna, że tym razem tak samo z tym było. A, i po drodze minął agresywnego psa na smyczy i jego właściciela (kolega zresztą, którego nie znoszę :p - ciekawe co sobie pomyślał jak mnie zobaczył w krzakach, a potem mojego psa :D), który widząc lecącą kulę futra wszedł prosto na nią, a potem zaczął drzeć się na kundla. Wkurzyłam się porządnie, ale na szczęście Morus szybko go minął, psa nie zauważył i przybiegł do mnie, choć trochę musiał zboczyć z trasy przez kochanego mojego kolegę. Cóż, wypadek przy pracy, norma. No a potem chodizliśmy bez celu, trochę popracowaliśmy nad stawaniem, bo ma z tym problem, co prawda bez entuzjazmu psa, ale moje nagradzanie słowne tym razem okazało się lepsze niż smaki - na te drugie nawet nie spojrzał ;). Pod koniec spaceru za to mieliśmy smutny akcent. Napatoczył się jakiś rudy, wielkości kota pies i przyatakował Morusa. Jedno moje "ej", pies mnie zauważył i trochę się bojąc, trochę z ciekawości podszedł do mnie. Szedł totalnie trząsając się z emocji, ledwie też szedł, był tak piekielnie chudy, że łapy ledwie go utrzymywały :(. W dodatku miał na sobie kawałek łańcucha - musiał komuś się zerwać... I od razu wiedziałam co zrobię. Dałam mu smaczki, wszystkie jakie miałam, zdjęłam też z niego łańcuch, pełna świadomości, że może mnie dziabnąć, ale obyło się bez ząbków. I nagle dostał nowy przepływ energii, szedł żwawiej - parę kilogramów mniej w końcu... Gdy go skarmiałam, podszedł Morus, obwąchali się, o dziwo - piesek zmienił nastawienie i męrdolił ogonkiem, pozwalał kundlowi wąchać swoją dupę i okazał się uległym psem. Napił się wody, jadł... a ja ryczałam nad jego losem. Był tak totalnie zabiedzony, taki chudy, ledwo utrzymujący się na łapach, starszy pies, który wąchał mnie i Morusa. Myślę, że zaakceptował Morusa dzięki temu, że tak samo pachniemy z Gamoniusem, tzn, nasze zapachy się przenikają, a mnie piesek zaakceptował od razu i tylko na początku "faszerował" się moich zapachem, nie mógł się go nawdychać, potem niemal od razu podszedł M. i obyło się bez jatki, wręcz przeciwnie. I tak się pchał na kolana... ryczałam jak bóbr, ludzie się przechodzili i tylko patrzyli na mnie jak na debilkę pochylającą się nad starszym, wychudzonym psem. Nie mogłam go wziąć. Niestety. Jedynie zostawiłam mu jedzonko i zdjęłam mu łańcuch. Jednak dalej mi siedzi w głowie...
  7. Dziękuję Ci pięknie i zdrówka Ci życzę :)
  8. Cześć. W końcu dotarłam do Was. Śledziłam kiedyś Waszą poprzednią galerię, ale potem jakoś przestałam, bo nie łapałam się w dyskusjach, więc cieszę się, że znalazłam Claya :D. Przejrzałam całą galerię, pobieżnie, ale podoba mi się jak się rozbudowuje, piękną ma budowę :loveu:
  9. Zapisuję wątek. Pomysłu na domowy DT nie mam, ale popytam...
  10. [quote name='dOgLoV']lepiej się nie wtapiaj :eviltong:[/QUOTE] dopóki fotek nie wstawisz :diabloti:
  11. Zawsze robisz czarujące fotki, te mają niebywały klimat, piękne są :loveu:
  12. U Ciebie zawsze tyle zdjęć, że człowiek łupieje i chce wszystkie kopiować :D Żabula mokra :loveu: słodko wygląda [url]https://lh5.googleusercontent.com/-SJsYJyMJ1-c/U8Uft_ts6hI/AAAAAAAANyg/0lGR6Zw1U_8/s640/DSCF7960.JPG[/url] ojejku, jaki uśmiech :D
  13. [quote name='Nutusia']Spokojnie... Jeśli to będzie ten dom, będę ich miała na oku ;)[/QUOTE] W takim razie można być spokojnym. Twoje czujne oko wszystko wypatrzy ;) Podesłałam małą tu i ówdzie, pozwoliłam też sobie podesłać wątek na dogo.
  14. Jest cudowny. :) Popracowałabym jednak nad niszczycielstwem, bo jak wejdzie mu w nawyk to będzie masakra. Pies znajomych jest już dorosły, a ciągle im coś niszczy, ostatnio został sam na 0,5h i zdążył zrobić dziurę w ścianie w garażu i zjeść wszystkie opony. Dlatego musicie kontrolować pieska i zamieniać jego zabawy na zabawki.
  15. Ty$ka

    Remis Vel Roko

    Cześć. Powiem tak: co wolisz: psa niezsocjalizowanego czy psa chronionego? Zarazki i tak przynosimy do domu np. na butach i ciężko jest psa izolować od bakterii. Dlatego moje zdanie jest takie, że kwarantanna tak, ale z umiarem. Do końca kwarantanny możesz przecież pieska nosić na rękach, moi znajomi specjalnie noszą szczeniaki w chustach. Pies może sikać, ale tam gdzie nie ma psów nieznanych. Może poznawać psy, ale tylko szczepione i odrobaczone. Nie bój się z nim wychodzić na świat, pokazuj mu go, ale jednak żeby na własnych łapkach chodził tylko w sprawdzonych miejscach.
  16. Hahahaha... może faktycznie wygląda jakby myślał, mnie się właśnie kojarzy to ze starszym panem, brakuje tylko mu okularów :D
  17. Ty$ka

    dubel

    Kotyyyy są fajne, uwielbiam ich tajemniczą naturę ;)
  18. Cześć. U nas trzydzieści parę stopni... aż nie chce mi się patrzeć, wolę nie wiedzieć. Ukrop totalny.
  19. To dobrze, że znalazło się rozwiązanie ;) A tort wyjdzie Ci pyszny i ładny, wierzę w to. Jaka pannica już duża, a jaka radosna :D :loveu: Buhahahaa... Rikulec ma minę poważnego, starszego pana psa, rozbawił mnie.
  20. Też nie wyobrażam sobie mieć psa na lince. Jestem za wygodna... i z szalonym psem linka może łatwo się zaplątać, więc cieszę się, że ani Ty, ani ja nie mamy z nią kłopotów. :D Zazdroszczę Ci jednego - kolegów dla Lilo. U nas nie ma stałych znajomych, czasem się znajdą same psy, bez właścicieli, więc gratuluję Wam, że macie kumpli ;) A mała powoli się przekona i do łąki, i do psów. Wiesz... każdy pies ma swoje sympatie i antypatie, jak człowiek, więc nic dziwnego, że ma swoją "mamę". Może warto ją wykorzystać do przekonania, że łączka nie jest straszna?
  21. Nie zgadniecie! Dzisiaj Tosia kończy 2lata! :-o Macie z braciszkiem :loveu: [url]https://scontent-a-fra.xx.fbcdn.net/hphotos-frc3/t1.0-9/10408761_768213309897511_3066904870322729490_n.jpg[/url] Wszystkiego najlepszego :loveu::loveu::loveu:
  22. Ty$ka

    PatBull

    W takim razie udanego wypoczynku :D
×
×
  • Create New...