Jump to content
Dogomania

Vesper

Members
  • Posts

    3622
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Vesper

  1. Widocznie byłaś mniej naiwna niż ja- i umiejętnie wyciągałaś wnioski...
  2. A ja właśnie, LadyS, kilka postów wczesniej pisałam (w poście z cytatem od Pan Bazyl) jak ważne jest kojarzenie par hodowlanych ze względu na charakter- a nie tylko eksterier- bo nie sztuka zaliczyć trzy wystawy i iść do ZK po pieczątkę. Jaka szkoda, że ludzie tak rzadko pytają o charakter repka/suki, czy rodziców szczeniąt- być może to uświadomiłoby wielu hodowców, że nad tym też trzeba pracować... Bo nawet najpiękniejszy wystawowo pies a sprawiający problemy- takie notoryczne problemy, gdzie praca nie przynosi rezultatu- nie będzie pociechą dla właściciela. Ale przyznam się że takiego podejścia- żeby patrzeć na charakter, a nie tylko wygląd i tytuły- nie nauczyłam się od razu ;) Niestety- sama musiałam sie przejechać...
  3. Ja kocham teriery- min za ich terierzy charakterek :diabloti: Sama mam westa, ale to OT. Co do JRT- w moim bloku mieszka taki pies... Kilka razy pisałam o nim na tym wątku- może ktoś pamięta- państwo mają dwa psy- whippeta i jacka właśnie. Zawsze kiedy wychodzimy na spacery w tym samym czasie tamte psiaki (pisałam wielokrotnie, ale przypomnę- pańcia stoi pod klatką, pali, a psiaki zap...ją dookoła placu zabaw dla dzieci...) tamte prowokują spięcia... Zawsze podbiegają- właścicielka ma w d... że moje chi sie boją, a staffica mogłaby- spuszczona, zagryźć któregoś. Pani bazuje na tym, że moje są na smyczach :angryy: i dlatego te jej bezkarnie mogą moje obskakiwać, podgryzać za łapę itp. Moje prośby nic nie dają- pani ma sie za lepszą, nie wchodzi w dyskusję, raz tylko mnie próbowała pouczać że ja mam agresywne psy, bo przestraszona cziłka po przyszarżowaniu jacka dziabnęła go lekko- nawet nie było śladu, ale jaka opowieść powstała! :D Pani zamieniła psy- rozpowiadała że to niby Ariel- stafficzka- pogryzła jej psa, że on teraz ma depresję (temu bym się nie dziwiła- z takimi właścicielami), itd itp... Chyba że mówiła o jeszcze innym przypadku- ale wyraźnie podkreślała że z mojej klatki- a u nas tylko ja mam czarną sukę "z tych agresorów" ;)... Na szczęście ludzie znają mnie, znają panią i nikt poważnie opowieści nie wziął :D Sama tylko sobie wstydu narobiła. Ale końską przyczepę w końcu ze wspólnego parkingu zabrała :D
  4. [quote name='panbazyl']tak agresywne psy powinny być eliminowane z hodowli a na pewno nie wystawiane już na ringach! I co bardziej pikantne - czesto ci agresorzy wygrywają.... a co to tzw "ras ostrych" to często się zdarza (niestety), ze ich właściciele faszerują psy jakimiś specyfikami na otępienie. raz byłam pisarzem ringowym wlaśnie na ringu "ostrych ras" i to co się tam dzialo to byl koszmar - psy były jak w malignie, sedzina wręcz wyrzucila jednego chłopaka z ringu, bo jego pies się zataczał wręcz od ilości środkow uspokajających. czy tędy droga?[/QUOTE] O qrczę, no to nieciekawie... Ja swojego czasu wystawiałam swoją Ariel- rasy Staffordshire Bullterrier. Na ringu staffików- ani bullterierów, które też zawsze mnie interesowały- nigdy nie widziałam niczego niepokojącego (no, prawie nigdy- chodzi mi o to, o czym tu piszemy). Staffiki merdały ogonami (one są naprawdę przyjazne- trzeba tylko konsekwentnie i umiejętnie wychowywać-bez używania siły fizycznej, za to jasno określając miejsce psa w "stadzie"). Bulle na ringu bawiły się piłkami, wariowały... Może Pan Bazyl pisze o innych rasach agresywnych, albo też w końcu- co wystawa to jednak choć trochę inna ekipa. Choć szczerze przyznam że nie obserwowałam zachowania samców- raz wystawiałam psa z mojej hodowli- no i już nie było tak kolorowo. Wcale się nie chciał wystawiać- chciał uciec z ringu...:hmmmm: Może od zapachu testosteronu? (Pies też rasy staffik). A może go nie spowolniłam dostatecznie ;)...? Muszę jednak baczniej jeszcze się przyglądać psom- samcom na wystawach... Za to zauważyłam co innego- OK, staffior ma być nabity, muskularny- ale z umiarem. No i raz nie wierzyłam oczom- na międzynarodówce w Warszawie w roku 2008 bodajże- zamiast "przypakowanego" staffika zobaczyłam staffika-sterydowca (da sie zauważyć kiedy "mięśnie" sa nabrzmiałe od wody). Pies na szczęście dla hodowli rasy dostał dyskwalifikację... Pan Bazyl poruszył bardzo ważną kwestię: [U]brak zwracania uwagi w hodowli psów na charakter.[/U] Szczególnie- ale nie tylko, ważne jest to w przypadku ras przyjętych za agresywne, wymagających. Wd mojej skromnej osoby ZK powinien dopuszczać do hodowli psy o świetnym charakterze, np z drobną, nie genetyczna wadą- niż tylko kierować się ocenami z wystaw wbijając hodowlankę czy tytuł repa w rodowód. Nie zmniejszyłoby to puli genów (chociaż np w ASTach jest ona i tak duża). Tylko że takie zamierzenie wiązałoby sie z przeglądami hodowlanymi, testami psychicznymi- ale dlaczego nie? Jeżeli to miałoby pomóc rasie- przecież prawdziwym miłośnikom nie zależy żeby rozmnożyć swoją ukochaną suczkę za wszelką cenę- tylko żeby ogólnie lubiana rasa szła w dobrym kierunku, nie została "wypaczona". Co do ostatniego pytania: drogę chyba trzeba by wyznaczyć- i to wielkimi znakami- bo same wytyczne jak widać nie wystarczają.;) Pzdr.
  5. [quote name='strix']Nota bene właśnie dzisiaj na spacerze z moim szczeniakiem ON dowalił się jakiś kolo z mieszancem labka i mówi 'oooo! szczeniak! to się pobawią!'. Zanim zdążyłam zareagować (a jego pies był wyjatkowo nieusłuchany i wiało od niego złą energią, więc miałam zamiar odmówić), spuścił swoje zwierzę ze smyczy! Ten się dowalił do mojego szczeniaka, dosłownie na niego wpadł i próbuje na niego włazić! Wku*wiłam się, o mało nie dostał z buta (nigdy wcześniej nie kopnęłam psa), ale w pobliżu były dzieci, więc chciałam im oszczędzić drastycznych widoków. Puściłam smycz, żeby Bruno się nie dusił (tamten pies nie był agresywny, ale absolutnie zbyt nahalny i mogło się to skończyć pogryzieniem). Bruno zwiał, ja opieprzyłam gościa, kóry z mojej gadki nic a nic nie zrozumiał. On się oddalił w dobrym samopoczuciu myśląc, że to ja jestem jakąs nawiedzoną debilką, bo przeciez jego pies chciał się bawić (taka zabawa w dominację w przypadku dorosłego psa skończyłaby się walką, tamten pies nie miał żadnych psich manier, po prosu napadł na mojego). A ja do teraz mam wyrzuty sumienia, że zawiodłam swojego psa. I ludzie potem się dziwią, że ON-ki mają opinię taką a nie inną. Duża część to wina złego postępowania właścicieli,ale ja siebie nie uważam za złego właściciela, nawet studiuję psią behawiorystykę. Problem w tym, że jak takie incydenty z psami luzem będą się powtarzać, to nie ma siły,żeby mój pies nie zaczął innych psów nie lubić. Bo nikt nie lubi być osaczany i przestraszany.[/QUOTE] Strix- widzę że dobrze się znasz na behawioryzmie. Miałabym do Ciebie pytanie- czy takie zachowanie- atak, czy raczej chęć zdominowania, dorosłego psa na szczylka, to jest normalne zachowanie? Bo wd tego co zawsze mi powtarzano w domu- a wychowałam w "psim" domu od pokoleń- normalny pies nie ruszy szczeniaka ani suki. Jak się to ma z Twoją wiedzą?
  6. [quote name='Chiquita&DeeDee']Wszystko jest na poprzedniej stronie... :diabloti: Przedstawiłam ją i są inne foty, opisane jak u nas... Arielko o 4 rano to już chyba Ci się nie chce czytać coooo?:evil_lol: Pierwsze foto jest z imieniem...:lol[/QUOTE] Oj Kochana, masz całkowitą rację...:oops: Ale fotkę widziałam, za to z czytaniem...:hmmmm: Wczoraj byłam w Chełmie pozałatwiać sprawy rodzinne- pisałam Ci na pw ostatnio- droga zajęła mi 9 godzin w dwie strony, a byłam ze trzy godziny...:sad: I od początku, odkąd wyjechałam z domu busem, wiedziałam że spotkam tego dnia psa jakąś bidkę- no i spotkałam, w liczbie sztuk dwóch. Co dalej z nimi będzie- nie wiadomo, na razie zostały tam... Ale to dłuższa opowieść, a zaraz będzie mami na chwilkę musimy podjechać na bazarek :watpliwy:
  7. Jaka ona jest cudna!!! :loveu::iloveyou: A jak dziewczynki przyjęły nowa koleżankę? Dogadują się czy na razie dystans? Śliczna- taka niewinna, aniołek malutki :lol:... Ale ona nie jest po przejściach? Hmmm... ja rozumiem że jesteś że jesteś zajęta nowa pannicą- ale mogłabyś napisać cos więcej- np jak ma na imię :p...
  8. [quote name='Chiquita&DeeDee']Heheheh, no cóż... ;) tylko, że mi się już 2 kg przybrało...:roll: w tydzień... Hmmm, nie mam motywacji, pogoda mnie dobija, a mój super aerobic domowy wygląda.... raczej żenująco:D i nie wiele ma wspólnego z jakimi kolwiek ćwiczeniami:D ale przynajmniej mam poczucie, że coś z tym robię:evil_lol::diabloti:[/QUOTE] :D Kochana, wiesz co jest dobre na schudnięcie? Duuużo miłości :D :roflt:
  9. Trzymam kciuki :kciuki: W takim razie Gucio razem z Rexem będą dwoma pieskami na które zaraz zacznę robić bazarek (pewnie skończę dopiero jutro wieczorem- właśnie padła mi bateria w aparacie, a jutrzejszy dzień mam cały do 20-stej zajęty- wtedy pewnie dokończę bazarek, ale proszę o cierpliwość). Przedmiotem bazarku jest wszystko: ubrania, biżuteria, kosmetyki, parę rzeczy dla dzieci w wieku szkolnym, różne gadżety- zaczynając od teczek różnego rodzaju na firanach kończąc :lol:... Troszkę mi sie tego uzbierało...:D
  10. [quote name='agasc']Przecież w tak prosty sposób można zapobiec pewnym oszustwom czy wadą...wystarczy chcieć. Po pierwsze- identyfikacja na wystawach(sprawdzanie tatuaży i chipów). Po drugie -wprowadzenie obowiązkowych badań DNA dla psów hodowlanych. Po trzecie - wyeliminowanie z hodowli psów/suk które w trzech miotach z różnymi partnerami powieliły takie same wady dyskwalifikacyjne. Po czwarte-bezwzględne wywalenie hodowcy,któremu udowodni się wykonanie zabiegów maskujących wady psów użytych do hodowli Farbowanie,korygowanie,implanty) czy też wypuszczanie lewych miotów. Po piate -wyrywkowe sprawdzanie warunków w hodowlach i stanu trzymanych tam psów.[/QUOTE] Bardzo dobre założenia- tylko kto by to robił? Sędziowie kyn.? Ogólnie sama teoria jest fantastyczna, choć w polskich warunkach jakoś jej nie widzę :roll:... [QUOTE]Tylko tak naprawdę pytanie brzmi:Komu i czemu służą wystawy psich piękności?[/QUOTE] Wiesz, jednak służą zrobieniu przez sukę hodowlanki, a przez psa tytułu repka- dzięki temu szczylki moga mieć metryki... Są hodowcy- głównie ras pracujących, którzy robią swoim psom niezbędne wystawy i na tym poprzestają- nie chodzi im o tytuły- tylko o to, żeby szczenaiki z ich hodowli miały metryki upoważniejące do rodowodu. W końcu- dla wielu ludzi jest to naprawde miły sposób spędzania czasu. Ja np lubię pokazywać moje psy, chociaż nie mam na koncie oszałamiających sukcesów. Miło popatrzeć jakie psy mamy w kraju, kto co wyhodował, w końcu- chcąc np pokryć jakimś psem moją sukę- z przyjemnością(albo i mniejszą przyjemnością ;)) oglądam jego potomstwo. Nie chodzi tylko o to żeby coś tam wywalczyć...
  11. Gucio jest śliczny, dzielny... Czy pieniążki są potrzebne? Szukam drugiego pieska do bazarku- mam już jednego kandydata, ale to będzie mega- bazarek, dlatego chciałabym wspomóc jeszcze jakąś bidkę... Proszę o szybką odpowiedź, dzisiaj w późno-wieczornych godzinach zaczynam robić bazarro...:)
  12. [quote name='Soko']No tak, to skoro nie wolno wozić psów telekomunikacją miejską, to ciekawe skąd pomysł na opłaty zwierząt innych niż małych, trzymanych na rękach? Coś się staruszce pokręciło chyba.. szkoda słów.[/QUOTE] Wiesz, to po prostu było typowo złośliwe zachowanie- pretensje do całego świata :roll: Ale te teorie Pani- cóż, gdyby była młodsza, szybko bym wytłumaczyła, ale tutaj wiedziałam że ja się naprodukuję a to nic nie da. Nawet ludzie mi pokazywali żebym sobie dała spokój... Ktoś się zapytał "A co pani pies przeszkadza?" i cos odpowiedziała w stylu że brudny i ma pchły pewnie... :angryy: (trochę padało, ale nie o to chyba chodziło) i z moim niewyparzonym jęzorem mało nie palnęłam "moje psy są czystsze niż połowa ludzi tu jadących" :oops: Na szczęście się powstrzymałam :oops: Poruszyłyście temat labów- plagi chyba każdego już osiedla... To cholernie smutne, bo te psy same w sobie są świetne- ale czasami mają właścicieli kompletnie "nie dla nich"- np takich co to cały dzień spędzają na kanapie przed TV :roll: Moda zniszczyła rasę- jak i pseudo... A propos pseudo- znajomi z pracy obrazili się ostatnio- kupili ślicznego "bigielka". Oczywiście bez papierów... Troche ich uświadomiłam, że dlaczego nie zadzwonili się poradzić (wiedzą że mam kilka psów i jeżdzę na wystawy, że pomagam potrzebującym, w końcu- kiedyś sami się oburzali widząc fotki Łezki. I po tym wszystkim... emocje z trudem opanowałam. Jakby tego było mało- wieczorem podjechałam do tej koleżanki po jakieś papiery- wyszła za szczylkiem :roll: (10 tygodni)- było mokro i paskudnie... Po chwili zwróciłam uwagę że maluch kaszle! Na moje pytanie odpowiedziała że ma anginę i jest na antybiotykach...:sad: Zgłupiałam, bo pierwsze słyszę żeby pie miał...anginę. Chociaż udało mi sie ich namówić, żeby poczytali o wymaganiach beagli- przyznała sie że... kupili bo "taki był słodki"! :angryy: Czarno to widzę, beagle nie są dla każdego, potrzebują ruchu, zajęcia... Chyba niedługo stracę część znajomych :D
  13. [B][COLOR="purple"]Dziewczyny, jak Pesteczka stoi z finansami? Robię duży bazarek, jednego kandydata już mam, pomyślałam o Pestce... Pytam szczerze, bo Pesteczka z jednej strony jest troszkę bardziej "medialna" niż inne bidki, ale te opatrunki żelowe tanie na pewno nie są. Czy w tej chwili macie pieniążki na leczenie malutkiej? Bardzo proszę o odpowiedź- jutro po południu chciałabym wystawić bazarek.[/COLOR][/B] [QUOTE]Cieszy mnie, że z Pestka lepiej oraz, że znalazła (bo chyba znalazła?) DS. A jak z jej samopoczuciem psychicznym? Nadal ma ataki strachu?[/QUOTE] Czy to prawda? Nie mam już siły czytać wątku- zasiedziałam się :p... Proszę, napiszcie co i jak...
  14. Boziu :loveu:... Ja się chyba do Ciebie zakradnę i zrobię kidnapind :D A rudaska pilnuj szczególnie ;) Toż to druga Lila z siusiakiem :D
  15. Aha, tutaj, na podst. mojego krótkiego kursu behawioralnego- mąż nie powinien go dotykać sam. Zasada jest prosta- podchodzisz (Ty mąż) do Reksia na podkulonych nogach- żeby wydawać się mała. Później kucasz w jakiejś odległości od niego- nie patrzysz (patrzenie na psa- szcz. w oczy- to wyzwanie). Powoli rzucasz np rękawiczkę z Twoim zapachem w jego stronę- tylko nie w niego, żeby się nie wystraszył, a trochę dalej- niech podejdzie czy ruszy poopkę troszkę i powącha. Później (może nie chcieć wąchać rękawiczki) rzucasz smaczka- wtedy to już podejdzie. I tak przez kilka dni. Później pies pewnie zacznie się ożywiać na Wasz widok. Następny krok- dotyk. Dajesz mu- wyciągając baaardzo powoli- rękę do powąchania. Na wszelki wyp. schowaj palce, ale bez rękawiczki... (możesz nagradzać smaczkiem, niech się kojarzy pozytywnie). Kiedy sam powącha rękę i zaakceptuje ją- powoli można próbować go pogłaskać- i tu uwaga- dotykanie karku, głowy- pies może odebrać jako prbę dominacji- zaczynamy od tułowia. I to na razie wszystko. Wiele nie wiem, ale te rady są sprawdzonre ;).
  16. Jkasia, to że Pusia tęskni... cóż... kiedyś też oddałam moją sunię z DT, i też tęskniła. Podobno oradza się odwiedziny starych opiekunów przez pierwszy okres- to dla Pusi, aż zrozumie, że to nowa rodzinka jest jej... Niestety... Ja pojechałam po dwóch tyg.- skubanica udawała że mnie nie zna :D
  17. [quote name='Chiquita&DeeDee']Panie i Panowie, aby ten dzień był miły posyłam troszkę uśmiechu i dobrej energii:Rose::Rose: I może małą kawkę, bo coś się dziś ciężko z łóżka wygrzebać:morning:[/QUOTE] Oj dzięję, bo ja normalnie nic na oczy nie widzę... Pozrzędzę jeszcze- już czuję w powietrzu te urocze zimowe poranki, kiedy prosto z ciepłego łóżka trzeba wyjść z głodomorami :watpliwy:
  18. Tak, ode mnie będzie preparat-wd tego co na opakowaniu starczy na 3 m-ce. Już na 100%- tamci ludzie od Lusi nie odpowiedzili (musiałam poczekać bo im pierwszym zaproponowałam ;)). To wyciszy Reksia- mam nadzieję.
  19. No pięknie! :D Pocieszę Cię, że moja była tymczasowiczka też na początku straszyła mnie garniturkiem białych ząbków- chociaż nigdy nie ciapnęła... Ale nie miał takich przejść- prawdopodobnie. Reksio chłopak zaradny, zapasy chciał sobie zrobić :D a państwo nie dali :p Zdrowieje psinka, dłużej będzie dochodził psychicznie do normy- pomyślałam, że może Wam się przyda taki preparat uspokojający- działa tylko na psy- oparty na feromonach jakie są w mleku suki. To cudo nazywa się D.A.P. i ma dyfuzor- coś jak elektroniczne odświerzacze powietrza, jest bezzapachowy- tylko pies czuje i podobny czuje się bezpieczniej. Co prawda wczesniej zaoferowałam go Lusi- bernardynce- jednak dotąd nikt mi nie odpowiedział- napisałam że odpowiedź do jutra rana- będe na poczcie- jeżeli nie odpowiedza, wyślę go Reksiowi- myślę że na tym etapie to niezły pomysł. Taki atomizer starcza na 3 m-ce (40ml). Bardzo bym prosiła w razie czego adres pod który wysłać cudo- tak żeby rano był, przed 10-tą, wtedy wyślę już jutro ;) (o ile fundacja sobie nie przypomni- od razu przepraszam że w ten sposób o tym piszę, ale chcę uczciwie przedstawić sytuację). No i mam całą furę rzeczy dla Reksia- na bazarek- aż mnie przeraża ta ilość. Jako ze Pusia ma domek, bazarek będzie jeszcze na drugiego pieska- jeszcze ostatecznie nie wybrałam którego- miał być dla Pusi i Reksia... Już jutro go będę robić :).
  20. [quote name='piechcia15'] A może można by już było ją wysterylizować?może wtedy się uspokoi?[/QUOTE] Nie wydaje mi sie, żeby w przypadku suk hormony takie jak progesteron i in zw z cieczką miały wpływ na agresję- inaczej jest u psów- testosteron to hormon typowo męski, nakręcający facetów. Dlatego psy po ciachnięciu jajek bywają spokojniejsze (o ile tu leży problem). W przypadku Lusi- mnie się wydaje że ona po prostu ma problemy z komunikacją z innymi psami- może przez jej inny wygląd nie odbierają jej sygnałów, może ona nie widzi tych przesyłanych przez stado? Na pewno czuje jakąś presję i albo to typowa samica alfa dominantka, albo te ataki są na tle lękowym... Pytałam czy by nie podesłać Fundacji preparatu D.A.P.- dla psów nadpobudliwych, taki bris z feromonami ;) uspokojającymi... Proszę o odpowiedź do jutra, bo jeżeli nie- do podłączenia potrzebne jest gniazdko z prądem, a Lusia w kojcu prądu chyba nie ma?- chciałabym przesać preparat innemu psu. Wd mnie to mogłoby jej pomóc- tym bardziej że była mowa o autoagresji...?
  21. No widzisz- zaczyna rozumieć czego od niego wymagasz :lol: Taki całkiem dzikusek to to nie jest ;) Najlepszym lekarstwem dla Reksia będzie...czas... Wierzę w niego- i tak na to co przeżył, nie jest agresywny- nie kąsa na oślep, tylko sie broni...
  22. [quote name='pinczerka_i_Gizmo']Trzeba będzie w takim razie przetrzepać w domu wszystkie szuflady, coby więcej takich puzzelków znaleźć... :cool3: Już złożyłam u siorki zamówienie- tylko że ona nie mieszka już w Polsce, a puzzle są w którymś z wieeelkich pudeł które zostawiła jak likwidowała mieszkanie :razz: Samej zabroniła mi grzebać :D ale niedługo ma być to da mi nie tylko puzzle :diabloti: [quote name='malagos']w sumie wyniki biopsji niewiele dadzą, bo i tak trzeba usunąć resztę guzów - nawet jak będzie to nowotwór złośliwy. Często operacja usunięcia uzjadliwia łagodne guzy. Ale juz nie kraczę, tylko to takie moje przemyslenia z wiedzy weterynaryjnej. No tak, ale jeżeli byłby łagodny- jakiś chłonniak czy najlepiej torbiel? Chodzi mi też o to, że przy tym złym scenariuszu (odpukać!!!) potrzebne będą leki, powodujące zatrzymanie rozwoju choróbska. Podobno rzadko się stosuje chemio- czy radio-terapię u psów. Ale o tym, że usunięcie łagodnego guza uzłośliwia inne guzy pierwsze słyszę- nasza Koka miała torbiel na łapce i jest OK... Pinczerka- mnie się wydaje,że andegawence nie chodziło o reklamę jako taką ;)... Taka bardzo wyrafinowana i z klasą zapodana metafora ;). Chyba że nie mam racji...:confused: Ale też mnie coś zdenerwowało. W końcu to nasza sprawa- uważam że jeżeli wet uważa że jest sens operacji- po co krakać że i tak będzie źle? To prawie spamowanie- no chyba że nie zrozumiałam wymowy postu malagos- ale jaką inną mógł mieć? Nie rozumiem- szkoda Jej pieniędzy których na oczy by nie zobaczyła? Ale- zmieńmy temat, bo się niemiło zrobiło, a problemy każdy ma i tu ich nie szuka... A ja właśnie przeglądam "Choroby psów"- z tego co tu piszą, wynika, że guzy listwy mlecznej są najczęściej spotykanymi guzami wśród wszystkich zmian nowotworowych u psów. Mogą być złośliwe lub nie. Ostrożnie, ale jednak to napiszę- jeżeli guzy Rity osiągnęły takie rozmiary jednocześnie suczka nie wykazuje innych objawów chorób, myślę że powinno być dobrze. Inaczej już dawno przerzuty by Ją zabiły, a Rita podobno to dziarska starsza sunia :loveu:
  23. [quote name='Casablanca']Ja dzisiaj przeżyłam dość trudny dzień w moim życiu-byłam u fryzjera....No cóż, mogło być lepiej, ale nie jest źle (po raz pierwszy-zmieniłam fryzjera) :) A w poniedziałek do dentysty, a potem może jeszcze do ortodonty-ale i tak z tego wszystkiego największy stres u fryzjera :evil_lol:[/QUOTE] Casablanca-:smhair2: cholernie poważna sprawa :hmmmm: I co teraz będzie? :diabloti: A z włosami co zrobiłaś? Tylko jak usłyszę- czy przeczytam- że ścięłaś- bedzie wpier-papier :evil_lol: Aha, jako że R. nie upoważniła mnie, napiszę tylko że wszystko OK, nic złego się nie dzieje :D
  24. [quote name='3 x']nie umiem sobie wytłumaczyć zainteresowania mediów Pestką i Zawratem (byłw wiadomościach na polsacie chyba) a braku zainteresowania skatowaną onka jedyne co mi przychodzi do głowy to że Pestka i Zawrat żyją a ONka nie [/QUOTE] Wiesz, z tego co pamiętam- a wątek ONki czytałam całkiem niedawno- podobno nie robiono medialnego szumu "ze względu na dobro śledztwa" :stupid: :angryy: którego przecież na dobrą sprawę po prostu... nie było!!! Tzn niby było- ale nie wierzę po prostu żeby nie znaleźć w małej wsi zboka katującego psy!!! Wystarczyłby mocniej przycisnąć na komendzie jednego z drugim pijaczka czy gnoja i zacząłby śpiewać- a na wsi każdy wie wszystko o wszystkich, a nawet więcej ;) [B]dreag[/B], petycję dot. EURO podpisałam już jakiś czas temu- teraz jeszcze raz przez internet- nie zaszkodzi- w prawdzie wtedy podpisywałam wraz z podaniem nru dowodu os. , teraz wirtualnie- może policzą jako dwa głosy ;)
  25. Dziewczyny (i chłopaki :)), wklejam treść maila i napiszę poniżej, co ustaliłyśmy z Ingą. [I][COLOR="#2f4f4f"]Szanowni Panstwo, Dostalem informacje z fundacji ratujacej NASZEGO pieska, że Pestka jest u rodziny "tymczasowej" pod Krakowem, czuje się dobrze i nie ma już bezposredniego zagrozenia dla jej zycia... Ale... Leczenie niestety potrwa bardzo dlugo. Mimo wszystko przekazalem informacje ile osob wspiera Pestke, że trzymamy za Nia kciuki. Jutro jeśli tylko dam rade pojade w Waszym i Swoim imieniu zobaczyc Pestke,... zrobie jakies ladne zdjecie "malej" i pozdrowie od Wszystkich. Wiem, że jutro bedzie na zmianie opatrunku w Krakowie i mam zgode żeby się z Nia zobaczyc. Dziekuje raz jeszcze w JEJ imieniu za zainteresowanie i pomoc oraz za to że TYLE osob przylaczylo się do tego wydarzenia. Nie sadzilem że aż tak urosniemy w sile. Zapytam jutro jak wyglada kwestia sprawy i Policji... Pozdrawiam, Tomek __________________________________________________ _________ Zakrwawiona i opleciona w zardzewiały drut Pestka leżała przy ruchliwej drodze z Gdowa do Myślenic. Pomóżcie ująć zwyrodnialca, który tak okaleczył i podpalił maleńką suczkę - apeluje Magda Hejda DOKUMENTACJA FOTOGRAFICZNA: [url]http://www.zwierzeniejestrzecza.org....art_from&ucat&[/url] Jeśli ktoś chce pomóc w finansowaniu leczenia Pestki, prosimy o wpłaty na konto: Fundacja "Zwierzę nie jest rzeczą" 58 1240 1170 1111 0000 2420 9674 z dopiskiem: Pestka DOKŁADNY ARTYKUŁ: [url]http://krakow.naszemiasto.pl/artykul...588f1835,1,3,8[/url] Nieprzytomna, zakrwawiona, zaplątana w zardzewiały drut. Już nie walczyła, powoli uchodziło z niej życie. Znowu tak bardzo pieskie i zupełnie bezwartościowe dla oprawcy. Leżała przy ruchliwej drodze z Gdowa do Myślenic. Zanim straciła przytomność, próbowała się podnieść, ale dla przejeżdżających kierowców to nie był powód, żeby zatrzymać się i pomóc ciężko rannemu psu. Szczęście w nieszczęściu Ślepy los, przeznaczenie, kto wie, może dobry duch sprawił, że tą drogą jechała Iza z Fundacji "Zwierzę nie jest rzeczą". Było już ciemno, tuż przed dwudziestą pierwszą. Znalazła się w tym miejscu i o tej godzinie, bo kilka dni wcześniej mieszkanka Gdowa napisała do redakcji maila. Chciała podarować ręczniki, kołdry, pościel, używane meble, akcesoria dla zwierząt. Przekazałam kontakt Izie. Fundacja "Zwierzę nie jest rzeczą" ratuje konie, psy, koty. Zwierzaki potrzebują legowisk, koce służą koniom jako derki w zimne dni. Tego wieczoru wolontariuszka pojechała do Gdowa. Zapakowała dary do samochodu i ruszyła w drogę powrotną. W okolicy Winiar zobaczyła zakrwawioną, bezradnie poruszającą łapkami maleńką suczkę. Zatrzymała się przekonana, że to pies potrącony przez samochód. Kiedy podeszła blisko, zobaczyła, że niewielka suczka jest okręcona zardzewiałym drutem. Mała mocno krwawiła, straciła przytomność. Iza szybko zapakowała ją do samochodu i zawiozła do kliniki weterynaryjnej. Suczka dostała leki przeciwwstrząsowe, przeciwkrwotoczne, kroplówki. Lekarze stwierdzili, że owszem została potrącona przez samochód, ale wcześniej ktoś pastwił się nad nią. Na grzbiecie ma poparzoną skórę i spaloną sierść, ucho obcięte tępym narzędziem, rozbity pysk. Jest bardzo chuda i wyniszczona, na głowie i pysku widać stare blizny. Potrzebny nowy dom Iza nazwała ją Pestka, bo jest malutka, waży niecałe sześć kilogramów. Sześć kg cierpienia. Lekarze walczą o jej życie. Straciła dużo krwi, jest strasznie obolała, ale na szczęście kości ma całe. Jeśli ktoś chce pomóc w finansowaniu leczenia Pestki, prosimy o wpłaty na konto: Fundacja "Zwierzę nie jest rzeczą" 58 1240 1170 1111 0000 2420 9674 z dopiskiem: Pestka Pestka jest już bezpieczna, ale ona jeszcze tego nie rozumie. Do tej pory znała tylko mroczną stronę życia u boku człowieka. Na razie nie można jej pogłaskać, nie tylko dlatego, że dotyk sprawia jej ból, dla niej koszmar jeszcze trwa. Pestka panicznie boi się ludzi. Mam nadzieję, że wkrótce znajdzie się ktoś, kto zabierze ją do swojego domu i krok po kroku, z wielką delikatnością odkryje przed nią tę jasną i dobrą stronę życia pod jednym dachem z ludźmi. To wielka sztuka, ale jeszcze większa radość, jeśli któregoś dnia przełamie lęk przed dotykiem ludzkiej dłoni. Jeśli jesteście gotowi pomóc Pestce, w oswajaniu tego lepszego ludzkiego świata, dzwońcie tel. 692 334 433. Druga ofiara przestępcy? Fundacja zgłosi na policję zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Może ktoś rozpozna suczkę na publikowanej przez nas fotografii, to pozwoliłoby dotrzeć do jej właściciela. Czy dowiemy się, kto dopuścił się tak bestialskiego oka- leczenia zwierzęcia? Wątpię, ale trzeba próbować. W czerwcu w Osieczanach pod Myślenicami znaleziono również na drodze sukę owczarka niemieckiego z rozwaloną tępym narzędziem czaszką. Była ubrana w niebieską damską sukienkę. Nie miała tyle szczęścia co Pestka. Gdy ją znaleziono, jeszcze żyła, ale nie udało się jej uratować. Dzięki fundacji sprawą zajęła się policja i prokuratura. Fundacja przeprowadziła zbiórkę i wyznaczyła nagrodę za wskazanie sprawcy. Wolontariusze wywiesili dziesiątki plakatów z informacją o zatłuczonym psie i nagrodzie za wskazanie jego oprawców. Wszystko na nic. Sprawca do dziś jest nieznany. Nie wiem, czy można łączyć te dwa przestępstwa, ale publikujemy jeszcze raz fotografię sukienki, w którą była ubrana suka z Osieczan. To charakterystyczna plisowana sukienka, takie czasem noszą jeszcze starsze kobiety. Fundacja "Zwierzę nie jest rzeczą" zebrała blisko dwa tysiące złotych na nagrodę za wskazanie oprawcy suki z Osieczan. Wszystkich, którzy mogą pomóc w dotarciu do zwyrodnialców, którzy znęcali się nad sukami z Winiar i Osieczan, prosimy o kontakt z fundacją tel. 692 334 433, [email]fundacja.konie@wp.pl[/email] Dokumentacja fotograficzna Pestki znajduje się na stronie internetowej: [url]www.zwierzeniejestrzecza.org.pl[/url] DLA OSÓB CHCĄCYCH POMÓC: Paypal : [email]fundacja@zwierzeniejestrzecza.org.pl[/email] Dla przelewów zagranicznych : BIC ( SWIFT) : PKOPPLPW IBAN : PL581240 1170 1111 0000 2420 9674 Adres korespondencyjny do wysyłki darów i prezentów dla Pestki : Fundacja "Zwierzę nie jest rzeczą" 32-444 Głogoczów 847[/COLOR][/I] Jest to artykuł który był wydrukowany w jakiejś krakowskiej gazecie i chyba nawet ktoś go tu podlinkował... Sprawę ONki poruszono- i tak jak ja- ktoś jeszcze (redaktor?) zwrócił uwagę na podobieństwa w obydwu wypadkach...:sad: Nie był to red.Lipko, o którym pisała Inga :loveu: Informację na mój adres e-mail dostałam od założycielki Fundacji MFOZ.
×
×
  • Create New...