Pewnie, juz widzę, jakby fajnie wyglądała, puszysta, wyczesana, w czerwonych szeleczkach... Trzeba zwracać na nią ludzka uwagę, bo czarne peski mało rzucają się w oczy.
Poczekajmy, sprawa się zakończy (a właściwie dopiero się zacznie) wtedy, kiedy Malwina fizycznie pojedzie do tych ludzi. Zawsze wizytę poadopcyjną będzie można im zrobić, to chyba wynika z umowy?
No i już się zaczęło "polskie piekiełko". Biedna Malwina taka śliczna, a ma takiego pecha! Przecież nie w tym rzecz, żeby się licytować, kto ile zrobił, ale jeśli działamy według pewnych zasad - należy ich przestrzegać.
Przecież sama Malwinka i jej matka są przykładem, jaki los spotyka niewysterylizowane suczki! Niusia znalazła się na bruku dlatego, ze zaszła w ciążę. Czy chcemy więcej takich przypadków?
To jedna z lepszych wiadomości, jaką ostatnio słyszałam! A najlepszy widok to Lino ze Starszym Panem na kanapie... Myślę, że na dalsze jego uspokojenie i zaprzestanie "osikiwania" powinna wpłynąć kastracja, ale za bardzo nie ma się z tym co spieszyć, żeby mu nie fundować nowego stresu.