Jump to content
Dogomania

kaszanka

Members
  • Posts

    2867
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by kaszanka

  1. Pies nie trafił na łańcuch, bo później u niego byliśmy -facet był takim dalekim znajomym i miał już starzejącego sie psa i zgodził sie wziąć nowego. Później jak do niego zajechaliśmy to swobodnie oba psy biegały po podwórku, ale jak zobaczyłam Asfalta już dorosłego to się rzewnie popłakałam, bo dopiero wtedy człowiek czuje prawdziwa satysfakcję z uratowania drugiej istotki. Od września natomiast mam znajdę kota, zwierzeta to jednak czują dobre dusze podświadomie - bo sam normalnie do nas podszedł w pierszej chwili to ja myśłałam, że gdzieś moze stoi jego własciciel, ale potem patrze skóra, kości i na białej sierści rude pchły skacza-więc raczej własciciela to on nie posiadał - więc ulitowaliśmy sie nad nim bo zima się zbliżała i jest teraz u nas tylko, że niegrzeczny na maxa, ale cóż.
  2. To byłoby najcudowniejsze rozwiązanie
  3. Dzięki za info. Z tym wykupem od pseudo - to mam identyczne zdanie - a wiem, że fundacja buldożków francuskich takie akcje prowadziła, ale nie bedę mówiła na 100 % że to ich reguła, może też to było kilka nadzwyczajnych skrajnych przypadków. Ja też jestem zawsze osoba pomagajacą zwierzetom, ale na własną rękę nigdy nie byłam zrzeszona z żadną fundacją, ale nie dlatego, ze nie chciałam, a poprostu ... W życiu uratowałam od śmierci już 3 psy, a może i więcej nie mówiąc o dokarmianiu przybłęd. Jeden przypadek opisze wam, bo był wyjątkowy, myślę, ze was zainteresuje, to było ok. 4 lat temu .... jechaliśmy do rodziny na wigilię, śnieg padał niemiłośiernie i było ślisko, więc jechaliśmy pomalutku, przy wsi Koty-Rybno na przeciwległym pasie leżał pies, na jego środku, nawet nie widziałam jaki ale był martwy bo kupa śniegu jak się na nim zebrała była tak spora. W tym samym czasie z naprzeciwka, tym pasem na którym leżała ta kupka jechał szybko samochód i poprostu nad tym czymś przejechał, a że pies leżał na środku pasa, zmiescił sie pod kołami, i w tej chili w której zjechał znad psa zauważyłam, (bo my natomiast własnie znajdowaliśmy na tej samej wysokości) że to biedne zwierzątko uniosło leko głowę i zaraz znów ją opuściło. Krzyknęłam :"Michał hamuj ten pies żyje", a że on skupiony był na prowadzeniu odrzekł:" zgłupiałaś - nie żyje i to od jakiegoś czasu" ale kazałam mu zawrócić w najbliższej drodze i powolutku dojechać do tego psa bo już się trochę od niego oddaliliśmy zanim to do nas dotarło. Zawróciliśmy i powolutku najbardziej jak sie dało dojeżdzaliśmy do psa już się cieszę, ze go uratuję, światła już wskazywały na tę żyjącą kupkę śniegu A TU serce zawaliło mi ze strachu - bo już w tylnym lusterku widziałam wyprzedzające nas auto a jego droga swobodnego zjechania po tym manewrze prowadziło prosto na psa - ale facet miał na tyle rozumu w głowie, że popędził jeszcze dłużej lewym pasem i zjechał omijając psa. Teraz najstraszniejsze gdy do neigo podeszłam strzepałam śnieg i dosłownie ODKLEIŁAM JEGO PRZYMARŹNIĘTE CIAŁKO Z ASFALTU. W samochodzie leżał na gumie bo w sumie nie wiedziałam, czy nie jest pokiereszowany bo co by u licha robił po środku drogi siedział cicho prawie jakby nie zył ale jak ciepło zaczęło na niego działać to chyba te zmrożenia go opuszczały i strasznie wył strasznie - i wtedy sie przestraszyłam, ze może kaleka, chodzić nie może, może wszystko w środku pokiereszowane, aż płakałam. W domu koce i przy najcieplejszym grzejniku grzał sie jeszcze przez 3 dni nic nie zjadł ale pił wodę obejrząłm go i miał tylko jedną ranke niewielką na karku lekkie rozciecie, poza tym nic ale dalej nie wstawał, dopiero po tych 3 dniach wstał i ledno na nogach sie trzymał ale to była dobra wiadomośc i wtedy zacząl jesć ale zapalenie pęcherza miał bo sikał bez czucia. po świętach już było więc i weterynarz się nim zajął i doszedł do siebie bez wiekszych problemów. Z racji tej, ze posiadaliśmy już psa przybłędę a ten chociaż szczeniak ale widac było że z psów większych szukaliśmy domu dla niego i po szczepieniu poszedł na gospodarstwo rolne. dostał od nas imię ASFALT. i to już koniec
  4. Na poczatek wszystkiego dobrego w Nowym Roku :) A po drugie mam pomysł - napiszcie co sądzicie? Można tę młodą dziewczyne przekonać do pomocy psa na miejscu - widac ze zdjeć że forma psa w stanie nie najgorszym więc może przekonac dziewczynę, aby skrzyknęła kilku chłopaków z wioski (skoro to taka dość liczebna wmiejscowość) i niech sklepią jakąś budkę dla tego psa i postawią choćby przy tym przystanku na którym koczuje - jakieś szmaty do środka i poprostu zapewnić dziewczynę, żeby sprawowała nadzór na psiakiem, a jakby się coś w międzyczasie urodziło nowego u nas na miejscu typu dt czy może stały to będziemy psiaka transportować, ale niech teraz nie śpi na śniegu. Chyba, że zaproponować tej dziewczynie, aby wykombinowała transport psa(traktorem chociażby to sie nie zagrzęźnie w śniegu) do stacji PKp no i pojechac po niego - widac przytulasny jest więc problemów zapewne nie byłoby w pociagu. Tylko wtedy zegrać transport do Kuny. I napopiszcie jaka miejscowość z tym dt dla niego bo narazie jest że 40 km. za Białym, ale w którą stronę , gdzie?
  5. dzięki za info, bo ja sie nie znam na tych formalnościach. I poprosze o jeszcze jedna odpowiedź - jesteście jedynie grupą ludzi chętnych pomocy psiakom czy działacie pod jakąś fundacją? jak to się odbywa? Bo wiem, że istnieją fundacje, które wykupują psiaki z pseudochodowli, późneiej doprowadzają je do względnej normalności i są oddawane do adopcji. Jak to jest u nas w Białymstoku? Dzieki za wszelkie odpowiedzi
  6. chyba na razie czekamy na wieście, że pies nadal tam jest. Poprawcie mnie jesli się mylę.
  7. napiszcie jak będzie wyglądała selekcja chętnych do adopcji? prowadzicie wizyty przedadopcyjne wyznaczycie wytyczne dla tych osób? jak to się będzie odbywało - bo oddać takiego psa dla pierwszej lepszej osoby która na ten czas oświadczy " tak zaopiekuję się nim" to chyba nie bardzo rozsądne co?
  8. książeczke zdrowia psa to można wziąć jakąkolwiek - przecież to nie legitymacja ze zdjeciem - oby sie nie przyczepili - a kaganiec obowiązkowo żeby ludzie rabanu nie narobili i można jechać - tylko do tej miejscowości i tak chyba pociąg nie jeżdzi? Czy osoba która zakładała jes z samych Raczek - gdzie koczuje psina? może cs więcej napisać - jaka aktualnie jest sytuacja psa?
  9. Dziewczyny wrzucajcie pomysły jak można pomóc psu
  10. właśnie dlatego tak napisałam, bo sama też bym miała stracha wyruszać w takie śnieżyce i to jedna z najniebezpieczniejszych tras regionu ( z pędzącymi tirami) szczególnie, ze drogi zasypane i oblodzone. Poza tym nie wiem nawet czy w taka pogodę rozwiązanie z PKP nie będzie szybsze od samochodowego. Tylko trzeba dograć szczegóły odbioru pieska no i czy od stacji daleko do tej wsi gdzie on koczuje
  11. Słuchajcie a nei można tej akcji przeprowadzić za pomocą PKP? Nie jest tak strasznei zimno, a do Suwałk nie jedzie sie długo - pociąg zawsze bezpiecznejszy - dla pieska kaganiec i bilet , a tu na miejscu najwyżej ktoś autkiem wyskoczy? (bo rozumiem, że hotelik czy dt to w Białymstoku jest? tak? czy źle zrozumiałąm?)
  12. czy jest zainteresowanie Borysem (chociaż King - bardziej mi sie podobało :) ) ktoś dzwoni, wypytuje o psa?
  13. wiadoma sprawa - że dom musi być dla niewidomego psa najlepszy a co najważniejsze na stałe do końca - bo jak sie pies przyzwyczai do usytuowania punktów charakterystycznych na dziłce i w domu - to zmiana miejsca zamieszkania - to dla takiego psa rozpoczecie koszmaru od nowa.
  14. Trzymam kciuki za pieska - pamiętam pierwsze o nim ogłoszenia na bialystokonline jak się nie mylę
  15. słabe szanse na adopcje ze wzgledu na to że pies nie widzi, ale z drugiej strony jest nadzieja, bo to młoda psina i może jednak znajdzie sie ktoś, kto zechce dać temu psu trochę miejsce obok siebie.
  16. [quote name='IraKa']Foks krótkowłosy - Pan nawet nie wie co ma :roll: : Może ktoś mu pomoże [url]http://allegro.pl/oddam-jack-russell-terriera-w-dobre-rece-i1342261054.html[/url][/QUOTE] może wie co posiada, ale jack terriery brzmią bardziej "modnie" od foksteriera krótkowłosego "
×
×
  • Create New...