-
Posts
3046 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by omry
-
[quote name='a_niusia']mi sie wydaje (ale czysto hipotetycznie, bo jak juz wspomnialam nie chodze na wybiegi dla psow) na takim wybiegu wiekszosc ludzi kontroluje swoje psy w mniejszym stopniu niz poza nim, bo po pierwsze psy przychodza sie wybiegac z kolegami a po drugie taki wybieg jest ogrodzony. ale jeszcze tak mi przyszlo cos do glowy:)) jesli ktos przychodzi "pracowac z psem w rozproszeniu", a pies chce zezrec to "rozproszenie", to po prostu nie jest na tyle ulozony, zeby w takim rozproszeniu pracowac.[/QUOTE] No a co, że przy okazji kilka kłaczków poleci, krew się poleje.. Mógł przecież nie biegać jak głupi po tym psim wybiegu to by go tamten nie pogryzł :diabloti: A tak serio - różne akcje sie zdarzają, ja przewrażliwiona nie jestem i nawet, gdy niemały pies wbił mi mojego małego nicponia 1,5 kg dwa czy trzy razy w ziemię, to nie robiłam tragedii, a pewnie według wielu Dogomaniaków powinnam go zrównać z ziemią, bo Tekilka sobie grzecznie boczkiem truchtała do mnie, a on ją przyatakował nagle tak jak lisek polujący w śniegu, dla zobrazowania :evil_lol: Bestia jedna.
-
[quote name='kol.mak'][B]W psim parku maja prawo lazic wszystkie psy, jak ktos wejdzie z psem ktory sobie nie zyczy kontaktu z innymi psami[/B] ale ich nieprowokowany nie atakuje to dlaczego ma na sile uczestniczyc w psich zabawach psiej hołoty? dlaczego do wyboru jest tylko: albo wchodzisz do parku i puszczasz psa z innymi psami albo nie wchodzisz skoro nie chcesz zeby pies sie bawił/twoj pies nie lubi sie bawic/nie ma ochoty na kontakt z innymi?[/QUOTE] Pogrubione brzmi nieziemsko. Iść do psiego parku z psem, który nie życzy sobie kontaktu z psami. No szczyt inteligencji. Nie musisz wchodzić i puszczać psa z innymi, ale musisz liczyć się z tym, że jakiś jednak do Ciebie podleci. No chyba, że liczysz na to, że wszyscy świetnie kontrolują swoje psy, ale jeśli tak, to lepiej faktycznie nie chodź na takie wybiegi, bo czeka Cię zderzenie ze ścianą. Ewentualnie z hordą psów :lol: Chyba muszę to jakoś narysować, czy coś..
-
Wciąż nie rozumiem, dlaczego ludzie tak bardzo wierzą w innych ludzi i liczą na ich odpowiedzialność i/czy inteligencję. Jak masz jakiś (jakikolwiek) problem, to się sam o siebie martw, no bo niestety świat się nie dostosuje.
-
[quote name='kol.mak']Jak wracasz w nocy z imprezy to też każdorazowo liczysz się z tym, że możesz dostac w*******? ;) [/QUOTE] Oczywiście, że się liczę, bo niby kto ma mi te bezpieczeństwo zagwarantować? No, chyba że pies. Myślę, że jest najbardziej skuteczny :lol: [quote name='a_niusia']ej kuuurde:))) jak wbijasz do psiego parku, gdzie lataja luzem pieski i czynia spustoszenie bawiac sie ze swoimi ziomami i oczekujesz, ze kazdy bedzie mial oczy z tylu glowy i zatruwasz ludziom zycie, bo bedziesz "cwiczyl w rozproszeniu" albo "twoj piesek nie lubi", to wychodzisz na kretyna. wez sobie psa, ktory "nie lubi" gdzies indziej, a "cwicz w rozproszeniu" za plotkiem i tyle.[/QUOTE] Wszystko na ten temat.
-
[quote name='dance_macabre']Czyli w sumie mam wychowanego psa- przepraszam że żyje? Ja wiem jakie są jest ale przepraszam nie zamierzam grzecznie chować się po kątach bo ktoś nie umie zapanować nad swoim psem. Ja mam takiego psa jak ten ON, będzie gonić psy podczas pracy i jak dla mnie problem ma ten drugi człowiek, bo jak nie umie upilnować to jego sprawa a jego pies na pewno dostanie opieprz do mojej a że są tak blisko to jak spróbuje atakować to jeszcze kopa dostanie od mnie. Wkurza mnie tylko jak ktoś gada takie tekst że człowiek jest sobie sam winy bo ma wychowanego psa a reszta nie.[/QUOTE] Ja też się nie chowam po kątach, ale dociera do mnie, że nieproszeni goście mogą się zjawiać tam gdzie jestem ;)
-
[quote name='Beatrx']u mnie też jest opuszczony poligon. po nim latają luzem psy mieszkające na osiedlu sąsiadującym, które się ze sobą znają. jeśli psiarze widzą nowe zwierzątko, którego właściciel ewidentnie nie chce kontaktu (albo psa, o którym wiedzą, ze lepiej do niego nie podchodzić) to swoje psy łapią i czekają, aż taka osoba przejdzie. nikt nie wychodzi z założenia, ze skoro oni stoją i ich psy się ganiają to każdy ma im z drogi ustępować albo jego pies ma się z innymi witać.[/QUOTE] A u mnie tak nie jest :lol: Ja oczywiście swoje zasady mam, zawsze pytam, przychodząc na zakład, czy mogę puścić swoje itd., ale to nie zmienia faktu, że większość ludzi nie stosuje się do niczego. A ci, którzy przychodzą tam codziennie mam wrażenie sądzą wręcz, że wszyscy mają schodzić im z drogi. Za miesiąc opuszczam swoje miasto, będę miała okazje zobaczyć, jak w nowych rejonach psiarze będą się zachowywali, bo w Stargardzie niestety bardzo mało jest osób, które przejmują się tym, jak zachowuje się ich pies.
-
[quote name='dance_macabre']co znaczy za dużo? Odwołanie swojego psa? Ast poleciał do ON i z opisu wynika że dzieliła ich jakaś odległość więc wystarczyło zawołać asta. Owczarek wraca do pracy ast zmienia zainteresowanie na właściciela/inne psy i wszyscy są zadowoleni. Posiadanie psa to przywilej a nie konieczność. [/QUOTE] No z mojego doświadczenia wynika, że nawet odwołanie swojego psa to dla wielu ludzi za dużo. Mi poważnie nie musisz tego tłumaczyć, ja zwyczajnie widzę, jakie ludzie mają podejście i w związku z tym nie oszukuję się, że żaden pies do nas nie podbiegnie. [quote name='dance_macabre']Czyli gdzie mam ćwiczyć mieszkając w mieście? Wcześniej było napisane że nawet dzikie polanki, większe trawniczki i w parkach też puszczają luzem i z moich doświadczeń wynika że tak samo są nieodwoływalne.[/QUOTE] Chodzi o prawdopodobieństwo. Chyba większe są szanse, że na wybiegu do psów podbiegnie do nas grupa luzem biegających psów, niż w innych miejscach? Pomijam te typowo spacerowe, choć nieogrodzone, w moim mieście takie miejsce jest przy zakładzie karnym i na opuszczonym poligonie. Nikt Ci miejsca, gdzie możesz puścić psa luzem i poćwiczyć, a jednocześnie żaden pies nie podbiegnie nie zapewni, przykro mi. Psiarze z problemowymi psami, albo ci, ktorzy po prostu chcą mieć spokój, sami muszą się o siebie martwić.
-
[quote name='a_niusia']a moim zdaniem czesto latwiej sie dogadac z psiarzami, ktorzy nigdy nie byli na dogomanii niz z takimi, ktorzy wyznaja dogomaniackie zasady:))) jest psi wybieg, ludie puszczaja tam swoje pieski, ktorych czesto nie moga puscic gdzies indziej, bo sa nieodwolywalne itd, pieski sie tam bawia, a ze jest ogrodzenie itd to ludzie nie maja oczu w dupie, bo sadza, ze jest bezpiecznie. i kurde na psim wybiegu nie mozna miec watow o to, ze pies jest narazony na kontakt z innymi psami. serio...gdybym ja wpuscila na taki wybieg moje 3 psy i zaprzyjaznilyby sie z innymi pieskami i chcialyby sie wszystkie razem pobawic, to pewnie tez bym sie zajela gadka o psich kupach, jedzeniu i innych tematach poruszanych zwykle w grupie psiarzy i tylko bym patrzyla, czy ronka nikogo nie hejtuje, czy tiamina nie ma ochoty juz sie ewakuowac, bo ja troche meczy nadmierne towarzystwo innych psow i czy greta sobie radzi w grupie oraz czy nie drecy jakiegos malego pieska, bo wiadomo...jest szczeniakiem mimo ze juz osiagnela sluszne rozmiary. mialabym gdzies, czy do kogos ta grupa podbiega czzy nie. jestes tam, to przzyjmujesz zasady. a jak pies ma dosc, to wylotka. [/QUOTE] I gdyby każdy miał takie podejście, to byłoby pięknie. Ale ludzie bardzo lubią utrudniać sobie i innym życie, więc to czasem wygląda jak wygląda.
-
[quote name='dance_macabre']Czyli tak naprawdę właściciel asta i reszty psów biegający też prosi się o kłopoty bo zabiera swoje nie czytające znaków psy w miejsce z innymi psami. [/QUOTE] Ja widzę różnice między psim wybiegiem, a zwykłym spacerem. Widzę, że ludzie zachowują się skrajnie różnie w tych dwóch miejscach i o ile na zwykłym spacerze potrafiłabym zrozumieć ONka i jego właściciela, tak na ogrodzonym wybiegu, gdzie wszystkie psy biegają luzem, już nie, bo chyba nikt nie liczy na to, że wszyscy psiarze mają idealnie wychowane pieski i że biegając w grupie luzem ominą akurat tego stojącego z boku ONka. Mi chodzi tylko i wyłącznie o jedno - nie wszyscy psiarze wyznają dogomaniackie zasady, moim zdaniem wymagacie za dużo. I jeśli ten przykładowy właściciel tego ONka chce mieć spokój, to niech się w takie miejsca nie pakuje, po prostu.
-
[quote name='Beatrx']ja mam psa, który nie boi się konfrontacji i z tego względu nie podlatuje do każdego napotkanego pieska, niezależnie czy ten piesek jest na smyczy/luzem/w psim parku/na psiej łączce/stoi/leży/siedzi/wącha krzaczki/ćwiczy czy robi jeszcze coś innego. i gdyby właściciel asta też tego przestrzegał to całego zajścia by nie było. właściciel ONka miał prawo wejść na psi wybieg, bo jak sama nazwa wskazuje wybieg jest dla psów a on psa przy sobie posiadał i miał prawo na tym wybiegu nie życzyć sobie kontaktów z innymi psami, bo nigdzie nie jest napisane, ze każdy przechodzący przez próg pies ma latać z innymi psami. co innego, gdyby wlazł z psem centralnie w grupę psów i wywoływał tym awanturę, ale on przeszedł łukiem, stanął z boku no to tylko ktoś wątpliwej inteligencji nie wyczułby aluzji i puścił do niego swoje zwierzątko.[/QUOTE] Tak tak, o tym, że 'miał prawo' już było :lol:
-
[quote name='Soko']Oba psy nie są idealne, bo kłapnięcie zębami ONka podejrzewam zakończyłoby całą dyskusję z astem, gdyby ten nie odpowiedział, to nie było zagrożenie życia, żeby pies musiał komuś dupę ratować.[/QUOTE] Ej poważnie są rasy, którym niewiele trzeba, by komuś sklepać dupę. Oczywiście, są asty, które w przypadku jedynie kłapniecia odwróciłyby się na pięcie i wróciły do pańcia, ale ja bym nie liczyła na to, że ten przypadkowy ast akurat taki będzie. Dziwne jest moim zdaniem oczekiwanie, że ttb, molosy czy nawet owczary w obliczu ataku na nie będą stały biernie. Mam kontrolować Iwana, jak zaatakuje jego (albo mniejsze) inny pies? Jasne, ale jak już agresor zostanie opanowany (z pomocą moją, TŻ albo właściciela psa). Iwan idealnie spełnia swoje zadanie - przekierowuje atak na siebie, dzięki czemu szybko idzie sytuacje ogarnąć. Zazwyczaj są to sekundy.
-
[quote name='Soko']omry, to trochę inna sytuacja ;) ja np. wtedy po prostu pilnowałabym Wery, żeby nie podbiegała do malamuta i jeśli tamten byłby pod kontrolą babki, to spokojnie byśmy sobie poradzili. Inna sprawa, że kobieta na taką, co psa chce kontrolować nie wygląda :P[/QUOTE] Ja to przytoczyłam tak nawiasem, pokazując, czego potrafią wymagać psiarze. Iwan nawet na jej psa nie patrzył (on bardzo lubi psy, ale raczej na krótko, po chwili zajmuje się sobą), tylko wąchał trawkę, a ona wymagała zabrania go, bo ona chciała puścić swojego psa nietolerującego innych. Po prostu nie rozumiem, co według Was mają robić osoby, które mają psy, które nie boją się konfrontacji? Ja zawsze mogę liczyć na Iwana, kilka razy dupy małym uratował, ale sam pierwszy nie sprowokuje, bo lubi wszystkie psy.
-
Mój Iwan zawsze 'podejmie wyzwanie' ale nigdy nie zaatakuje pierwszy. Mam skakać z nim po drzewach, czy co? Ostatnio byłam na nieogrodzonym psim wybiegu, kilkanaście psów biega luzem, w tym wszystkie trzy moje. Nagle przypełzła baba z malamutem (nienawidzę malamutów w tamtych rejonach, wszystkie są niewychowane) na smyczy i drze się do mnie, że mam zabrać Iwana, bo jej pies nie toleruje dużych psów. Zapytałam tylko, po co więc tu przylazła i uwierzcie mi, połowa tych ludzi zmierzyła mnie, bo babkę znali, a mnie średnio :lol: Ale miałam to w dupie, przywołałam Iwana tylko bliżej siebie, ale nie zapięłam, a babka dała za wygraną i sobie poszła.
-
[quote name='Dardamell']Omry, dokłądnei tak jak Soko napisała. To, że był astem nie oznacza, że to nie jego wina. Sama masz w domu rottka, nie irytuje Cię jak ktoś wmawia wszystkim do okoła, że ta rasa to ciepłe kluchy i nie ma możliwości aby to jej przedstawiciel czemuś zawiniła i że to zawsze wina tego drugiego? Bo mnie irytuje. A teraz wracajac do tego co napisałam: ast jak każdy inny pies MOŻE być agresywny, MOŻE nie lubić przedstawicieli swojego gatunku, MOŻE wszczynac bójki. Nie dlatego, że jest astem a dlatego, ze jest psem. I wciąż upieram się przy swoim: nie wiadomo czy to z ONkiem było coś nie tak i nie wiadomo jakby sie to skończyło, gdyby podbiegający do niego pies (specjalnie nie zanzaczam rasy) odszedł po opierdzielu a nie "podjął wyzwanie".[/QUOTE] Denerwuje, tak samo jak wmawianie mi, że te psy są agesywne i wielkie zdziwienie, że małe jeszcze żyją :lol: Ostatnio miałam w pracy ciekawą rozmowę z jedną babką, wmawiała mi, że Iwan i tak wszystkich pozagryza, ogólnie rozmowa ocierająca się o granice absurdu, a na koniec dowiedziałam się, że jej jamnik przez ROK chorował i CIERPIAŁ, nie chodził, był cały rok na lekach przeciwbólowych, wmuszała mu jedzenie itd. ale nie miała sumienia go uśpić, bo pies to jak człowiek i trzeba walczyć. Autentycznie poszłam sobie ;) Jasne, że ast może, każdy pies może, zgadzam się. Jednak to nie on wystartował z zębami. Każdy ma prawo wejść na psi wybieg, ale jeśli pies ma jakikolwiek problem i istnieje prawdopodobieństwo, że będzie nieprzyjemnie w kontakcie z innymi psami, a mimo to wchodzi na ten wybieg i być może nawet liczy, że inny pies 'nie podejmie wyzwania' to w moim odczuciu jest durniem, bo to proszenie się o kłopoty, nic więcej.
-
[quote name='Soko']omry, jak widać, pies TOLERUJE inne psy, bo ćwiczył w skupieniu przed i po ataku. Więc może problemem jest wlatujący w niego w tempie rakiety inny pies, a tego nie musi tolerować żaden pies? Tego nie wiemy.[/QUOTE] Więc wracamy do punku wyjścia - po kiego grzyba pchać się na wybieg, po którym biegają luzem inne psy? I znów - jak durnym trzeba być, by liczyć, że wszyscy idealnie swoje psy wychowują i że te psy nie podbiegną?
-
[quote name='Soko']Dardamell miała na myśli, że to, że był astem nie każe nam myśleć, że był łagodny (tak jak autorka postu opisującego to zdarzenie).[B] Ast też MÓGŁ mieć problem z rzucającymi się na niego psami.[/B] Nigdzie nie napisała, że odpowiedział na zaczepkę BO jest astem.[/QUOTE] Dziwnym byłby astem, gdyby nie odpowiedział na zaczepkę ONka :lol: Dla mnie po prostu trzeba być idiotą, żeby pchać się na psi wybieg z psem, który nie toleruje innych i wierzyć w to, że żaden pies do niego nie podbiegnie. Jeśli chcemy, by nasz pies miał spokój, to sami musimy o to zadbać, a nie liczyć na innych i jeszcze pchać się w miejsca, gdzie psy biegają luzem.
-
[quote name='Dardamell']Ale nie jest powiedziane, że ON jest/był psem agresywnym. Napisane zostało, że wywalił zęby na asta a ten odpowiedział i była bójka. Może gdyby ast nie odpowiedział to byłoby to zwykłe pogoneinie delikwenta. Oprócz obozu, który uważa TTB za zło całego świata jest jeszcze drugi niebezpieczny obóz twierdzący, że to cudowne misie kochające cały świat. Jeden i drugi opbóz tak naprawdę siebie wart. Ast to pies jak każdy inny i tak, one też mogą być agresywne, mogą być nieprzyjemne i mogą nie lubić jak inny pies na nie warczy.[/QUOTE] Serio ten pies nie musiał być astem, żeby odpowiedzieć na zaczepkę ;)
-
Niby wina asta, bo podbiegł, ale z drugiej strony po kiego grzyba pchać się z agresorem na psi wybieg? 'Ma prawo', wiem, ale to jak proszenie się o kłopoty, a później wielki problem :razz:
-
Dziewczyna pewnie nie ma więcej niż 11 lat, trzeba być wyrozumiałym :diabloti:
-
O co ten bulwers? Ankieta jak anonimowa i dobrowolna, jak ktoś ma taki problem z tymi dochodami, to niech nie wypełnia. Od siebie powiem, że pytanie o dochody jest bardzo istotne. A Tekila moja teraz też wygląda, jakby była gruba, a zapewniam, że nie jest :razz:
-
Jak mi suki cieczkowały (Tekila właśnie skończyła i to był jej ostatni raz :lol:) to spacery ograniczałam/chodziłam w miejsca, gdzie psów zazwyczaj nie ma, albo jest niewiele. Dla spokoju suki, swojego i właścicieli samców, jako że sama wiem, co to znaczy mieć psa na sukę najaranego maksymalnie. Nic fajnego, poważnie. Po prostu nie lubię utrudniać sobie i komuś życia i zamiast tupać nóżką, no bo przecież ja mam prawo, mam święty spokój i moje suki też :razz:
-
[quote name='Unbelievable']chodzi o to, że wprowadzasz komendę dopiero jak już pies dokładnie wie o co chodzi ;)[/QUOTE] Szczerze nie słyszałam nigdy o tym, zawsze uczę przez skojarzenie z komendą od początku :lol:
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='dog193']Tak tylko wtrącę, że dopóki pies nie ogarnie jakiegoś ćwiczenia, to nie powinno się wydawać komendy słownej ;)[/QUOTE] Możesz to jakoś rozwinąć? Bo staram się, ale nie czaję :evil_lol:
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='isabelle301']Wszystkie wymienione przypadki to tylko zwykłe pilnowanie SWOICH zasobów... zabawka, miska, swoje terytorium, miejsce przy pańci - to lepsze miejsce. I tak dalej. Zasobem jest nawet głaskanie czy głos ludzia. Po prostu uwaga człowieka. I to nie ma nic wspólnego z zadzroscią.[/QUOTE] Moje trzy psy zazdrosne o siebie/żarcie/zabawki nie są, ale suka rodziców TŻ jest już bardzo zazdrosna o to, że zabieramy naszą trójkę na spacer, a ona zostaje w domu. Ponoć psy nie są też złośliwe, a ona potrafi przyjść i nasrać nam w pokoju, choć po kilku armagedonach jakie na niej wykonałam trochę się uspokoiła. A tak całkiem przy okazji wynosi Avril wszystko, co tylko może do siebie na dół :lol: [B]Edit;[/B] a tak poza tym ludzka zazdrość to co to jest? Nie mówię o zawiści, ani o zazdrości chorobliwej, tylko zwykłej ludzkiej zazdrości. Chcielibyśmy mieć coś, co ma ktoś, albo ewentualnie ktoś ma coś naszego, a coś (w tym przypadku przykładowo człowiek niepozwalający rywalizować ze sobą w stadzie) nas powstrzymuje przed zabraniem mu tego. Czym to się więc różni od tego, co napisałaś wyżej? Dlaczego nie można nazwać tego zazdrością?
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='isabelle301']Niestety - nie trafiłaś. Psom takie uczucia jak zadrość są obce i nie znane... jeżeli ten psi gresor jest tym samym który pogryzł swojego włąsciciela czyli twojego męża (o czym chwaliłaś się jakiś czas temu) to czapki z głów... najpierw poczytaj rady innych,m dokształć się w temacie -pies. A potem być może rady będziesz mogła dawać[/QUOTE] No moim zdaniem w psim świecie zazdrość jak najbardziej funkcjonuje :razz:
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with: