-
Posts
3046 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by omry
-
Kateczka, to nie jest jeszcze mój pies i to nie ja kupiłam tę kolczatkę. Napisałam tylko, że widzę, że krzywda mu się nie dzieje, a tu nagle nagonka na mnie.. Litości..
-
karjo2, czytanie ze zrozumieniem jest dobrą rzeczą, bo sama podkreślałam, że nie wyobrażam sobie trzymania psa 24h na dobę w kolczatce.. Pies chodzi w kolczatce tylko na spacery. Wysuwasz zbędne wnioski..
-
Asia&Luna, chodziło mi o to: [quote name='Martens']wszyscy jesteśmy histerykami i paranoikami, za to Ty zjadłaś wszystkie rozumy[/QUOTE] :) jonQuilla, tak, to nie są skrajne przypadki, fakt. Jednak obserwuję Iwana i wcześniej Nikitę już kilka lat, mogą się drapać, mogą robić, co chcą. Ja łapiąc za kolczatkę nie mam żadnych problemów z pokaleczniem ręki, nawet, gdy Iwanowi ją zakładm i chcę dopiąć smycz a on skacze z radości do nieba i muszę go uspokoić. Albo, gdy muszę go nagle złapać, bo idzie w parku człowiek mało trzeźwy bądź biegną dzieci. Myślę, że moje dalsze udzielanie się tutaj nie ma sensu. Mam wiedzę praktyczną, przebywałam od kilku tak z psami (teraz z psem) w kolczatce i dalej potrzymuję swoje zdanie dotyczące tego, że kolczatkę trzeba umieć dopasować do psa. Iwanowi najwyżej się fartło, bo jak dobrze liczę, to jest już piątym rottkiem z kolei, który ją nosi. Niemożliwe, by do wszystkich była dopasowana, ale to nie moja wina :) Powtórzę się - nigdy nie kupię psu kolczatki, a i Iwanowi za parę dni zamienimy ją na łańcuszek. Pozdrawiam :)
-
Melisa, aż nie wiem, co Ci odpisać.. Martens, tak, jak mówiłam, ważny jest dobór kolczatki. Też oczywiście nie popieram noszenia za luźnych i już na pewno nie 24h na dobę, ale nie przesadzajmy. Tak jak mówiłam - nie kupiłabym kolczatki psu. Za parę dni idziemy z Iwanem go obkupić i kupiemy mu łańcuszek. Widze jednak, że Iwanowi żadna krzywda się nie dzieje. Kolczatka jest akurat - nie dynda i nie wrzyna się. Nic się psu nie dzieje.. Fakt faktem - pies ma się gdzieś zaczepić, to się zaczepi i nie ważne, jaką ma obrożę. Może być skórzana, może być łańcuszkiem, może byś kolczatką.. Wychodzi na to, że najlepiej wcale nie nosić? :) A że Ty nie słyszałaś, to nie znaczy, że takich przypadków nie ma :) Chyba mnie z kimś pomyliłaś, bo nigdy nie pisałam że Iwan mi zamarza, ale to nic. Widzę, że już nawet odmiennego zdania mieć nie można, bo od razu jest się posądzonym o pozjadanie wszystkich rozumów :) Ah, forum.. Ciągle opowiadasz o skrajnych przypadkach.. Czyli według Ciebie niemożliwością jest odpowiednie dopasowanie obroży? Co ja tam wiem..
-
To jest paranoja, bo jak się pies ma powiesić, to powiesi się i na skórzanej.. Sprawa inna - trzeba umieć dobierać odpowiednie kolczatki. Ja bym psu nie kupiła kolczatki, ale Iwan na razie ją ma i w żaden sposób nie dzieje się mu krzywda, ludzie. Naprawdę tutaj na tym forum to w większości jest jedna wielka histeria. Rottweiler grube futro ma, choć krótkie. A żeby na łańcuszki narzekać, to już naprawdę..
-
Martens, bez paranoi :)
-
marra, ale jak już pisałam wcześniej, Iwan nie boi się schodów. Wchodzi po nich normalnie.
-
Iwan, pies rodziców mojego chłopaka ma kolczatkę. Kolczatka ta jest już bardzo stara i przechodziła przez wiele rottków w tej rodzinie. Zeszłam się z chłopakiem, gdy została Nikita i Iwan. Nikita odeszła w te wakacje, ale ślicznie chodziła na smyczy. Iwan też bardzo ładnie, nigdy jeszcze nie pociągnął. Ma kolczatkę 'bo tak'. Nie robi mu ona krzywdy w żaden sposób. Jest luźna i nie wbija mu się, gdy leży mu na szyi, a że Iwan nie ciągnie, to żadna krzywda mu się nie dzieje. Teraz jednak 'przechwytujemy' Iwana. Ja i mój chłopak. Teraz my będziemy się nim zajmowali, będziemy go zabierać ze sobą wszędzie, a za trzy lata zamieszka z nami (od razu, jak się wyprowadzimy). Nie będzie już musiał mieszkać w budzie. A jako, że go 'przechwytujemy', to już niedługo idziemy kupić mu łańcuszek, pożądną smycz i kaganiec.
-
Katerinas, ale Iwan często chodzi na spacery. Co wieczór godzinny spacer do parku z moim chłopakiem, czasem Maciek bierze go i idzie z nim do centrum miasta po mnie (to jakieś 2km) a później idziemy razem do parku. Pojechalibyśmy już teraz z nim pod ten zakład karny, ale Iwan zwyczajnie śmierdzi. Zimą wiadomo, wykąpać go nie możemy, więc musimy czekać, aż zrobi się ciepło. Przecież nie wyjdziemy do innych domowych psów z takim śmierdziuszkiem. Psy złapią od niego zapach. Nie chcę robić tym ludziom kłopotu, może im zwyczajnie zacząć w domu śmierdzieć później, gdy ich pies wybawi się z Iwanem. A nawet do autobusu wejść z takim śmierdziuszkiem i jechać na drugi koniec miasta zwyczajnie nie wypada :)
-
[quote name='zaba14']Nie bierz materiałowego kagańca, one są dla weterynarzy nie wiem dlaczego ludzie męczą nimi psy.... :/ pies aby się chłodzić musi ziać , w takim kagańcu nie ma najmniejszych szans a więc lao dla takiego psa jest bardzo niebezpieczne... no chyba że na maksa go poluzujesz wtedy pies może i ziać i ugryźć.. :) więc nie wiem o jaki kaganiec Ci chodzi ? tak po to aby tylko był, czy po to aby spełniał również funkcje kagańca ;)[/QUOTE] Napisałam w wątku o kagańcach i już wszystko wiem. Kaganiec ma być tylko do jazdy autobusem, żeby się nie czepiali. [quote name='zaba14']swoją drogą sama psa do budy bym nie dała, bo nie mogłabym patrzeć z okna jak ja siedze w ciepłym , a on musi na zewnątrz, ale też nie wydaje mi się aby to było zło wcielone, mając psa na dworze niestety trzeba poświęcić mu znacznie więcej czasu, niż typowo domowemu psu.. chociażby samo towarzystwo, nawet jeśli nie wyjdziesz na spacer z psem który mieszka w domu to na brak towarzystwa nie narzeka, a pies przy budzi niestety spędzi cały dzień sam .. a więc trzeba się wziąć za spacery z psiakiem, chodzby raz dziennie, przy dobrych wiatrach zabierać go dwa razy dziennie gdzieś na łąki, pokazać mu miasto - zwierzak musi mieć kontakt z różnymi bodźcami .. ;)[/QUOTE] Nie rozumiem, co chcesz mi teraz powiedzieć. Iwan ma ruch jak należy. Z miastem też jest obeznany, a na to, że jest w budzie nie mam wpływu ani ja, ani mój chłopak. Jedyne co możemy zrobić, to już teraz zabierać go do psów i za trzy lata zabrać go do domu :)
-
To żadna paranoja. Nie każdy ma ochotę dostać metalowym kagańcem w piszczel podczas zabawy. Oczywiście zależy też jaki to kaganiec, są cięższe i lżejsze. No ale jak mówiłam, faktycznie u mnie problemu nie będzie, bo to tylko do autobusu będzie :) Dziękuję Wam za odpowiedzi.
-
murakami, dlaczego mnie o to podejżewasz? :) Z tym metalowym chodziło mi o to, że nawet podczas zabawy, powitania, czy takich różnych entuzjastycznych chwil pies może zrobić krzywde zwyczajnie uderzając człowieka czy innego psa.
-
Naczytałam się o tych metalowych, że niebezpieczne dla otoczenia, no ale tak szczerze to pies potrzebuje go tylko do poruszania się środkami komunikacji miejskiej, więc chyba będzie okej.
-
Czyli to jest to samo, co nylonowy? W takim razie jaki proponujesz? :)
-
Mam pytanie. Czy kaganiec ortalionowy jest dobry? Chcę zamówić taki dla rottka, ale wolę się upewnić :)
-
Dziękuję, yuki :) Jeszcze tak zapytam i z góry przepraszam za off, wiesz może czym różni się kaganiec ortalionowy od nylonowego?
-
Tak, chodzi wzorowo przy nodze. Jest całkowicie przywoływalny, zawsze przybiega nawet z odległości kilkudziesięciu metrów. Raz mieliśmy sytuację że stało sobie przy wejściu do parku trzech dresiarzy przy samochodzie i klną, muzyka leci dosyć głośno.. Iwan zwolnił i wlepiał w nich gały. Chłopaki nie mieli złych zamiarów, ale jeden bardzo gestykulował i Iwan chyba uznał to za zagrożenie i warknął ostrzegająco. Na polecanie 'Iwan, spokój' zareagował natychmiastowo i już się nimi nie interesował, więc jest odwoływalny raczej. Nigdy nie był tresowany..
-
yuki, no właśnie nie mamy.. Już wybrałam Iwankowi nową obrożę, smycz i kaganiec (w kagańcu nigdy nie chodził chyba.. problemów nie będzie?). Za jakieś trzy miesiące powinno być już cieplej i zaczniemy z nim wychodzić do psów. [URL=http://iv.pl/viewer.php?file=42166872517324754167.jpg][IMG]http://iv.pl/images/42166872517324754167_thumb.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://iv.pl/viewer.php?file=57838178792566050725.jpg][IMG]http://iv.pl/images/57838178792566050725_thumb.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://iv.pl/viewer.php?file=31087959384806691855.jpg][IMG]http://iv.pl/images/31087959384806691855_thumb.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://iv.pl/viewer.php?file=77318344919348401199.jpg][IMG]http://iv.pl/images/77318344919348401199_thumb.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://iv.pl/viewer.php?file=27366049512163963578.jpg][IMG]http://iv.pl/images/27366049512163963578_thumb.jpg[/IMG][/URL]
-
yuki, zaczniemy jeździć pod ten zakład karny teraz, jak będzie ciepło. Za rok jakoś zaczniemy jeździć na jakieś spotkania forumowe lub do psiego parku do miasta obok. Na jakieś wakacje, to jak z nami zamieszka. Tak, pisałam nawet wcześniej. Iwan kocha wszystkie zwierzęta. Nigdy nie był agresywny w stosunku do żadnego. Kocha koty, szczury, ptaszki, inne psy.. Wszystko. Zawsze chce się bawić. Unosi tyłek do góry, piszczy i wywala jęzor prowokując zabawę, ale nie ma się z kim bawić. Co go gdzieś weźmiemy, to ludzie nie pozwalają swoim psom nawet się z Iwanem powąchać.. To smutne.
-
Chciałabym już teraz coś zrobić, ale nie mogę. Mamy po 17 lat. W domu mojego chłopaka mieszka też jego brat, który ma astmę i uczulenie. Dlatego w domu mają yorki.. Iwan ma świetną budę i wybieg też w miarę duży, ale co mu z wybiegu? On potrzebuje towarzystwa. A jak chcemy go gdzieś zabrać, to nie może się nawet z żadnymi psami pobawić, bo ludzie się boją. Ale teraz, jak się zrobi ciepło (bo będzie trzeba go wykąpać, po zimie śmierdzi strasznie, a nie pójdziemy tak do czystych psów z domu) to zaczniemy go zabierać na drugi koniec miasta pod zakład karny, gdzie często jest dużo psów. Wsiądziemy w autobus i tyle. Za rok będziemy mieli już samochód, to będzie można podjechać do Szczecina na jakieś spotkanie forumowe, czy do normalnego parku dla zwierząt. Już jego życie się odmieni. Gdy z nami zamieszka, to wszędzie będzie jeździł z nami. Na wakacje z nami.. Będzie mógł jeździć ze mną do stadniny.. Jego życie obróci się o 180'. Jedyną przeszkodą teraz jest wiek..
-
Sasni, Iwan właśnie nie ma takiego kontaktu z ludźmi. Właśnie to jest najgorsze, że dać żarcie, poklepać po główce i do domu. Mój chłopak jedynie z nim wychodzi wieczorami i spędzi z nim trochę czasu. No i jak jest ciepło, to siedzimy z nim na dworze. Ale teraz zimą, to Iwanek siedzi ciągle sam w budzie.
-
Iwan wchodzi po schodach, ze smyczą obeznany oczywiście, po mieście chodzi ładnie. Wszystko jest super, tylko mi go szkoda. Tym bardziej, że to rottek. Jest taki kochany.. Psy mogą go obszczekać, a on przejdzie nieruszony. Tylko nie ma się z kim bawić.. Albo psy się go boją, albo właściciele się boją o swojego psa. A Iwanek zawsze tyłek w górę i jęzor na wierzchu. No muchy by nie skrzywdził. Jedynie do jakichś dresów czy meneli jest podejżany. Podchodzi wtedy do nas, zwalnia i obserwuje.
-
[B]rytka[/B], mam nadzieję, że nie będzie trzeba go tak dobitnie tego uczyć. Jak tam kilka razy zrobi ta kupę czy siku, to przecież nic się nie stanie, zrozumiem. Tylko, żeby z czasem zrozumiał. :)
-
[QUOTE]Pies ma tęsknić za budą?[/QUOTE] Chodziło mi o przyzwyczajenie i wydawało mi się to zrozumiałe.. [QUOTE]30 m2 czy 100[/QUOTE] Ja też niestety nie wiem, jakie to będzie mieszkanie ;) To będzie za jakieś trzy lata.. Ale skoro mieszkał w budzie, to chyba to dla niego żaden problem. [QUOTE]Mówisz, żeby Go już zostawić w tej budzie. Rozumiem, że wszyscy się przeprowadzają. To jak? Pies zostanie sam?[/QUOTE] Czytanie ze zrozumieniem. To jest pies rodziców mojego chłopaka, a tylko ja z chłopakiem się wyprowadzam. Iwan został uratowany przez rodziców chłopaka, gdy miał niecałe dwa lata. Do cioci weterynarz przyszła kobieta w ciąży, która naczytała się o psach mordercach i chciała młodego Iwana uśpić. To ciotka telefon do rodziny chłopaka, no i wzięli go. Mieli już wtedy dwie rottweilerki. Wcześniej mieszkał w mieszkaniu, więc nie załatwiał się w nim. Ale minęło już tyle lat, że chyba nie będzie pamiętał o tym, że w domu nie wolno. A jedenastoletniego psa chyba nie będzie łatwo tego oduczyć. Ale chyba to możliwe? My na pewno załatwimy mu lepszą opiekę weterynaryjną, ciekawsze życie i więcej miłości. Dlatego chcemy go zabrać. Dziękuję Wam za odpowiedzi ;)
-
A ja mam pytanie. Czym się różni psie przedszkole od kursu PT? W jakim wieku musi być pies, żeby iść do psiego przedszkola, a w jakim, by iść na kurs PT? Czy można po ukończeniu przedszkola iść na PT? Pytam, bo za kilka lat planuję doga niemieckiego i chciałabym, żeby był dobrze wyszkolonym psem, szczególnie ze względu na swoje rozmiary, jednak nie za bardzo się w tym orientuję.