Jump to content
Dogomania

Brzózka

Members
  • Posts

    220
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Brzózka

  1. [quote name='inga.mm']Musi być! Nie po to tyle przetrwały, żeby teraz było źle! Taka ma nadzieję...[/QUOTE] I tego się teraz trzymać !!! :) Buziaki dla footer ::)
  2. [quote name='Kinia1984']Brzózka to przeze mnie...bo Cie rozśmieszałam jak ją niosłaś...czuję się winna...:roll:[/QUOTE] Oczywiście, że Twoja wina ;) :D
  3. [quote name='Pies Wolny']No i ok. niech wybiera, byle powoli i bez wysokich siedzisk, co by nie skakała. Na Twoje bóle, krem może nie starczyć, jakiś NLPZ doustnie przez pięć dni, gimnastyka usprawniająca potem, bo mogło naderwać się parę włókiem powięzi, ścięgien lub mięśni. Krem jak kadzidło - pomaga na wszystko :lol:[/QUOTE] Lajek jestem ... co to jest NLPZ ??????
  4. No przespana spokojnie. Niunia troszeczkę się wierci, szuka dobrego miejsca, ale chyba jest ok. Kiedy do niej mówię, czy ją głaszczę to macha ogonem. Wystawiłam dzisiaj wodę, ale na razie chyba nie chce jej się pić. Może koło południa spróbujemy wyjść na króciutki spacer. Zobaczymy. Nic na siłę. Ewidentnie Malinka potrzebuje snu aby się zregenerować i nabrać sił :) Za to ja pół nocy nie przespałam, bo miałam wrażenie, że mi ktoś mięśnie rozrywa :( Wmasowałam w rękę chyba pół tony kremu. Nad ranem na szczęście chyba zaczęło działać. Teraz jest już prawie ok. Normalnie bez formy jestem :( Chyba muszę znaleźć jakąś siłownię .... tak na wszelki wypadek ;)
  5. [quote name='inga.mm']A dziś na Bełskiej kroimy moje bezdomniaki Birmę i Mimi[/QUOTE] Trzymamy kciuki :) Będzie dobrze !
  6. Dzielna, dzielna :) Gorzej ze mną. Jak nie przestanie boleć to jutro mam wyłączoną prawą rękę :(
  7. Wygląda, że wszystko ok. Niunia dopiero sie wybudza. Lekarze robią to powoli, dają jej trochę więcej czasu na dojście do siebie (oczy i przejścia porodowe). Kinia ma dzwonić jeszcze raz ok 15. Jeśli będzie bez zmian to po 16 będziemy mogły ją zabrać :)
  8. Inga, to nie tak. W tej lecznicy jest bardzo mało miejsca, a do tego jeszcze nie było chirurga i pewnie dlatego tak. Nie wiem jak to wygląda tam w innych przypadkach. Nie mogę się doczekać, aż ją zabiorę. Na razie piorę jej kocyk, bo normalnie cały kurz z poprzedniego DT został na nim. Zaraz się biorę za odkurzanie, póki nie ma Maliny (boi się odkurzacza), tak aby dom błyszczał (choć trochę ;) ) na jej przyjazd :) Tak jak napisała Kinia - trzymajcie kciuki za Malinkę !
  9. Przekażę podziękowania Mateuszowi. Podawałam kiedyś kotom Kalm w zawiesinie, ale u mnie to nie zdało egzaminu. Dopiero karma zadziałała. Milusia lubiła ją chrupać i ewidentnie widziałam zmianę w jej zachowaniu. Nie jest to tania karma, ale jak tak pomyślę, to warto było. Jeśli chodzi o kupy i problemy przy zmianie karmy to Gabrysiu musisz pamiętać, że po schronisku to generalnie norma. Moja rada jest taka, aby mimo wszystko wdrażać niuni różne produkty, aby brzuszek się zaczął przyzwyczajać. Jeśli teraz będziesz na nią chuchała i dmuchała w tej kwestii to później możesz mieć problem jeszcze większy. Oczywiście wszystko z rozsądkiem, pomalutku. No chyba, że jest ewidentne wskazanie medyczne, że może jeść tylko wybraną grupę produktów. Przechodzę to teraz w pewien sposób z Malinką. Jak dostaje coś nowego to zdarza się, że kupa jest trochę rzadsza, ale za chwilę wraca do normy. Po prostu nie można za bardzo uwrażliwić jej brzuszka :) Trzymam kciuki i pozdrawiam ciepło :)
  10. Wracając do domu łezka mi poleciała. Dotąd byłam przyzwyczajona, że pierwszy zastrzyk usypiający był podawany przy mnie, więc zwierzak był zabierany w stanie, kiedy mu wszystko "zwisało" ;) Dzisiaj pierwszy raz było inaczej i ... normalnie serce mi prawie pękło jak widziałam, ze nie chce wejść do klatki, że się boi ... Normalnie chyba jestem nienormalna :(
  11. Witam, Wczoraj dostałam maila od dusje w sprawie Zojki, a dokładnie pytanie czy Mateusz, który pomaga mi przy Malince, mógłby udzielić kilku rad. Mateusz zapoznał się z całym wątkiem i poniżej wklejam to co napisał: Zojka moim zdaniem nie jest beznadziejnym przypadkiem. Z drugiej strony uważam, że nawet beznadziejne przypadki można uratować i doprowadzić do stanu używalności. Brak zrozumienia sytuacji i współpracy wszystkich domowników, jest najgorszą rzeczą pod słońcem. Jeżeli jedna osoba nawet profesjonalnie próbuje nauczyć psa, że ludzie są niegroźni poprzez np. odwrażliwianie, a potem ktoś z domowników wpada i znienacka głaszcze psa kompletnie go tym przerażając, to to nie ma sensu. Gryzienie jest w tym przypadku obronne. Pies się boi, nie ma gdzie uciec, więc się broni w jedyny sposób jaki przychodzi mu do głowy. Legowisko pod komputerem (?) nie jest najlepszym miejscem. Z komputera się korzysta, więc pies jest nękany. Najlepsza byłaby tu klatka plasikowa ustawiona w miejscu, gdzie pies może się schować kiedy tylko chce i mieć 200% pewność, że nikt mu nigdy nie będzie przeszkadzał. Zero podchodzenia do klatki, zero pukania nawet zero machania do psa, gdy ona w niej jest. Nie wspominam już o bezwzględnym zakazie wkładania tam rąk. Po prostu pies ma wiedzieć, że to jest jego bezpieczne miejsce. Polecam też książkę Nicole Wilde pod tytułem "Mój pies się nie boi". Książka jest po prostu kopalnią wiedzy na temat jak pomóc psu pokonać jego lęki. Opisane jest tam wszystko od ogólnego opisu pozytywnych metod szkolenia i modyfikacji zachowań lękowych, przez konkretne zagadnienia jak "strach przed członkiem rodziny" czy "lęk przed smyczą", po techniki wspomagające jak kwiaty, masaż, Ttouch, Anxiety Wrap, DAP, Calming Cap, homeopatia, ziołolecznictwo, akupresura i akupunktura (!), czy też leczenie farmakologiczne. Na koniec powiem jeszcze jedno - najważniejsza jest wiara w swoje możliwości. Kiedyś ludzie się śmiali z marzycieli, który chcieli się wzbić w powietrze i latać jak ptaki. Dzisiaj lot samolotem nie jest niczym nadzwyczajnym. Jeżeli Gabrysia uwierzy, że jest w stanie naprawić tego psa, to z odpowiednią literaturą i zaangażowaniem uda się jej. Jeżeli nie wierzy w poprawę, to nawet legion behawiorystów jej nie pomoże. Z drugiej strony dobry behawiorysta potrafi zaszczepić nadzieję, że z odpowiednim nastawieniem można zdziałać cuda. to Mateusz, a ja tak od nas wszystkich - trzymamy kciuki za pomyślną socjalizację suni i wiarę w swoje możliwości jej opiekunów :)
  12. Bardzo dziękujemy z Malinką za każdą złotówkę :) one są niemal na wagę złota .... :*
  13. [quote name='obraczus87']Przepraszam pomyliłam się :) Proszę: Ewa Marta[/QUOTE] Zadzwoniłam do Boliłapki. Najwcześniej operacja dopiero za 2 tyg, ponieważ chirurg jest na urlopie. Poza tym najczęściej te ceny nie zawierają narkozy wziewnej, a pamiętajmy, że Malina ma chore oczy i prawdopodobnie tylko taka narkoza będzie wchodziła w grę.
  14. [quote name='obraczus87']W Boliłapce dla psów bezdomnych sa chyba stałe żnizki. Napiszcie do Ewa.Marta - Ona powinna wiedzieć :)[/QUOTE] System mi krzyczy, że nie ma takiego użytkownika :(
  15. [quote name='inga.mm']podobno Boliłapka ma mieć promocje sterylkowe w listopadzie. Suślik mi przysłała taka informację[/QUOTE] Sprawdziłam stronę Boliłapki. Promocja jest dopiero od 08 listopada :(
  16. [quote name='inga.mm']Pytałam w mojej weterynarii na Bełskiej. Orientacyjny koszt wyjściowy (szacunkowy na oko) to jakieś 350 zetów dla psa bezdomnego. Cena 500 jest dla psa domnego! Zastanówcie się. Lecznica jest dobra. Przynajmniej tak wydaje się mi po ok. 12 latach współpracy z Anią.[/QUOTE] Bełska to całkiem blisko mnie ... (mieszkam na Batorego). Do listopada nie ma co czekać, bo i tak to długo trwa. Na razie jest ok, ale nie wiadomo co się tam w środku dzieje. Wet Kingi potwierdził, że to jest ropomacicze wykryte w bardzo wczesnym stadium. Nie możemy niuni niepotrzebnie narażać. W tej chwili, przez oczy i poród, jest już wystarczająco narażona na wszelakie powikłania .... no i żeby później koszt leczenia poopeacyjnego nie był większy niż operacja w szybszym czasie, a nawet za większe pieniądze... (broń Boże nie upieram sie przy Białobrzeskiej, chodzi mi tylko o czas) takie moje skromne zdanie ...
  17. Malina na ostatniej wizycie ważyła 21,8 ...
  18. [quote name='Kinia1984']czytałam i płakałam...Aga podziękuje Mateuszowi że poświęcił Malinie tyle czasu i zainteresowania...[/QUOTE] Kinia, to był pierwszy raz, a później był drugi :) a z niego filmik (w roli głównej Tabo, ale zarejestrowałam, że Malina szczeka i... wie do czego służą zęby :D ) [url]http://www.youtube.com/watch?v=_aww5p5HcMg&feature=feedu[/url] Mateusz bardzo interesuje się, co z Maliną i pomaga nam w miarę swoich możliwości czasowych :)
  19. Poniżej przesyłam link do bloga mojego kolegi, który pomaga w socjalizacji Maliny. Mateusz to skarbnica wiedzy o psach, ich zachowaniach. Wpis dotyczy jego pierwszej wizyty u nas :) Miłej lektury :) [url]http://goldtabasco.blogspot.com/2011/10/miosc-jest-niewidoma.html[/url]
  20. [quote name='Pies Wolny']Czy Malina okazuje wzmożone pragnienie ?[/QUOTE] Więcej pije niż na początku ....
  21. wiem, dlatego należy działać szybko, ale z rozsądkiem. Malina nadal ma powiększone cycuchy (mniejsze niż jak ją zobaczyłam, ale ...), powiększona macica i cała reszta w środku. Dlatego kwestia sterylki była odłożona na ok 2 ms po porodzie, aby wszystko wróciło do normy ... Niestety jak widać, nie jest to nam dane :( I właśnie dlatego trzeba być ostrożnym. Na razie jest stabilnie i dlatego takie działania ...
  22. trzeba ją przygotować, stąd leki. Poza tym to jest przypuszczenie, aczkolwiek najbardziej prawdopodobne. W przypadku Maliny dobre jest, że wydzielina wycieka na zewnątrz. Teraz koniecznie trzeba ją do zabiegu przygotować, aby zminimalizować (o ile to możliwe) ewentualne komplikacje.
  23. Niestety .... radości chyba było za dużo w ostatnim czasie :( 10 października poszłam z Maliną do wetki, która leczy wszystkie moje potfoory i której ufam niemal bezgranicznie. Wtedy zaalarmowały mnie upławy z dróg rodnych. Pani doktor popatrzyła, powąchała, pomacała, osłuchała i.... przepisała leki w zastrzykach i tabletki, które powinny powstrzymać to. Niunia cały czas bierze te leki 2x dziennie. Pomimo to wydzielina nie zniknęła, a nawet zaczęła lekko zmieniać kolor na bardziej czerwony. W międzyczasie miałyśmy dwa incydenty z uchem, więc stwierdziłam, że czas najwyższy pojawić się w lecznicy po raz kolejny. Poszłyśmy dzisiaj z samego rana. Pani doktor zaniepokoiła się tym, że wydzielina nadal jest i że na dodatek zmienia kolor. Obmacała niunię, sprawdziła cycuchy. Niestety nadal produkuje mleko. Na "macanego" stwierdziła też, że najprawdopodobniej macica nadal się właściwie nie zmniejszyła (sorki, ale nie znam się na terminologii). Powiedziała, że możemy od razu włączyć leczenie, ale jest ono bardzo drogie, ale radzi aby najpierw zrobić usg i że najprawdopodobniej najlepszym wyjściem będzie operacja już teraz. Bardzo martwi ją to, że teraz Malina jest bardziej narażona na jakiekolwiek komplikacje. Przed południem znowu byłyśmy w lecznicy. Pan doktor zrobił usg. Nie miał wesołej miny. Ściana macicy ma ok 0,52 cm grubości, a światło macicy 1 cm. To nie są właściwe parametry. Do tego macica wypełniona jest płynem o niejednorodnej echogeniczności. Od razu wylądowałyśmy u naszej wetki, która po konsultacji z doktorem od usg stwierdziła, że jedyne wyjście z tej sytuacji to operacja. Udało się nam znaleźć termin na przyszły piątek. Do tego czasu Malina ma dostawać zastrzyki i dodatkowe leki, które mają zmniejszyć krwawienie (aby się niunia nie wykrwawiła na stole :( ). Powiem tak ... ufam doktor Czubek bezgranicznie. Nie zawiodłam się ani razu na jej decyzji, a swego czasu prawie nocowałam ze Smolikiem w lecznicy, kiedy było z nim bardzo źle. Koszt sterylki w przypadku suki ok 20 kg to 400 zł, ale wszystko zależy od ilości zużytych materiałów, dlatego ten koszt może się zwiększyć do 500 zł. Jesli Malina zostanie zoperowana na Białobrzeskiej, będę miała w miarę bezproblemowy dojazd już po operacji, na zmiany opatrunków, konsultacje i w razie gdyby coś się działo. Jeśli zadecydujecie inaczej to tylko proszę pamiętajcie od razu, aby zabezpieczyć transport na takie ewentualności. Wiem, ze to duże koszty. Dlatego rozesłałam wici po znajomych. Może uda się zebrać kilka złotych, bo przecież leczenie jeszcze trochę potrwa ...... I w tym momencie pojawia się u mnie agresor w stosunku do Fiery. Gdyby nie jej bezmyślność, nie byłoby tyle leczenia i nie byłoby narażania suni na takie niebezpieczeństwo jak operacja w tym stanie. Poza tym prawdopodobnie Malina byłaby już po normalnej sterylce i dochodziłaby do siebie, najprawdopodobniej bez większych komplikacji. Echhhh....szkoda słów. Za głupotę panienki, która chciała sobie zarobić na zwierzakach, teraz jedno (i mam nadzieję, ze tylko to jedno) cierpi ..... Sorrry, ale normalnie wyć mi się chce. Bo wyglądało że idzie ku dobremu. Nawet wetka rano jak nas zobaczyła, to stwierdziła, ze psa nie poznaje .... odważniejszy krok, lśniąca sierść ... Trzymajcie kciuki ... Aaaa... no i diagnoza, że to co się teraz dzieje to początek ropomacicza. Malina jest rozchwiana hormonalnie i pewnie dlatego ciąg dalszy produkcji mleka, a jedna z przyczyn powstania ropomacicza to ...... trudny poród. Czy ktoś ma jeszcze jakieś wątpliwości ???
  24. Niunia mundra niesłychanie, ale dzisiaj współpracować nie chciała, tzn. przysmaki nie były wystarczająco kuszące na ten moment, aby siadać ;) :D Malinka czuje się dobrze. Zastrzyki znosi rewelacyjnie (zostały jeszcze 3). Z podaniem tabletki nie ma problemu (jakaś zmiana po moich kocich potfoorach ;) ). Cycuchy się zmniejszają, także idzie ku dobremu, a to oznacza ..... KĄPIEL !!!! Już niedługo :) Teraz czekamy na wizytę u okulisty :) Aaaa... i pieniążki dotarły, dziękuję :) A na dobry koniec dnia kilka fotek ... [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images49.fotosik.pl/1124/3f2a1fffd2c0af40med.jpg[/IMG][/URL] krówka Malinka, czyli jesteśmy na pastwisku :) [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images40.fotosik.pl/1142/b99a38e6cf463019med.jpg[/IMG][/URL] sjesta to najważniejsza część dnia :) [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images37.fotosik.pl/1113/4c486052d3ecf8b4med.jpg[/IMG][/URL] niech żyje wolność ... wolność i swoboda .... ;) tak to jakoś leciało :D
×
×
  • Create New...