Jump to content
Dogomania

Chandra

Members
  • Posts

    642
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Chandra

  1. Podnoszę Cię biedaku!
  2. Czy potrzeba dt? Jeśli tak to proszę o kontakt na pr.
  3. Dziewczyny jeżeli szukacie dla małej ds, dajcie znać na priva. Wiem,że nikt mnie nie zna bo mało piszę. Sama mam dwa yorki i dużą sukę i jeszcze aktualnie haszczaka na dt, więc kolejny pies nie wchodzi w tej chwili w grę, ale moja przyjaciółka miała kiedyś z 10 lat temu yorka. I ma ogromną słabość do tej rasy, co prawda ma już suczkę znajdę z pod bloku oczywiście, która jest bardzo towarzyską małą dwulatką i Paulina zastanawia się cały czas nad adopcją yorka. Nie kupnem, ale właśnie adopcją.
  4. Zdjęcia dziś zrobimy, ale na spacerku drugim dopiero, teraz muszę iść z moimi domowymi bo, bo zaniedbuje je nieco...
  5. Ja jednak nie zdecyduje się, z dużo wymagań. Ona potrzebuje przede wszystkim miłości, wyrozumiałości i cierpliwości, a nie bycia pakietem umiejętności. Mała dziś robi nam same niespodzianki. Zaczęła podbiegać do bramy, kiedy nas widzi. Nie jest to może radość ale na pewno podekscytowanie. Na spacerku porannym z moim mężem podbiegała do niego spontanicznie na drapanie . Dodatkowo zaczęła korzystać z budy. Postęp wręcz geometryczny. Pięknie zjada, interesuje się tzw. życiem osiedlowym, szczególnie przechodzącymi psiakami. Trzymajcie kciuki!
  6. Czy naprawdę sądzisz, że suczka husky trzymana przez dwa lata na łańcuchu w wannie może spełnić oczekiwania tak wymagającej osoby jak ten Pan z Wrocławia? To husky, obawiam się, że bieganie w parku nie wystarczy. Dziś byłyśmy na 4 spacerkach w tym jeden prawie 10 km w jej tempie. Ona nic, poszła by jeszcze raz mnie boli kolano i plecy, bo szłyśmy w jej tempie, bo nie śmiałam jej szarpnąć. Mała jest wychudzona i niecały miesiąc po oszczenieniu plus oczywiście 2 lata jedzenia nie wiadomo czego. Co będzie gdy odzyska formę? Tak wyśrubowane wymagania budzą moje wątpliwości, nawet gdyby chodziło o adopcję psiak nie po przejściach poważnie bym się zastanowiła. .
  7. Transport jest możliwy na terenie całej Polski, ale dom musi być super sprawdzony. Mała ma 2 lata.
  8. A ja myślałam, że ktoś zainteresował się moim biedakiem.:) Widziałm wątek już wcześniej -ja jeszcze bym dała jeszcze lokalnie ogłoszenia w miejscach takich jak duże sklepy, lecznice. U mnie w małym mieście, w ten sposób wyadoptowałam wiele psiaków i to do fajnych domków. Po za tym jest blisko i można psiaka odwiedzić sparawdzi co i jak. Trzymam kciuki.
  9. Oto jej historia opisana na jednym z naszych lokalnych portali: Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami losem suczki zainteresowało się w[B] 2009 [/B]roku. Okazało się, że ok. 40-letni mężczyzna [B]trzyma swojego psa w wannie.:placz: I wcale nie tego nie ukrywał, mało tego - nie widział w swoim postępowaniu nic złego. :-o[/B]Bo, jak wyjaśniał, niszczyła mu rzeczy, gryzła przedmioty, a poza tym, jego matka też jak wychodziła przywiązywała go do kaloryfera i nic jakoś mu się nie stało... Sunia wyraźnie się go bała, obcych kobiet lgnęła bardziej niż do niego. Pies nie był głodzony, nie miał też śladów bicia. I dlatego... nie można go było odebrać właścicielowi! Psa można komuś odebrać, gdy coś zagraża jego życiu lub zdrowiu.:mad: W tym wypadku fizycznie nic nie zagrażało jej życiu, to psychika była katowana. Poruszona losem suni prezeska TOZ postanowiła nie dawać za wygraną. Złożyła wniosek do byłego już prezydenta Płocka o odebranie niezrównoważonemu właścicielowi psa. Do tej pory nie otrzymała odpowiedzi. Podobno pracownicy Wydziału Ochrony Środowiska badali tę sprawę, najwyraźniej nie stwierdzili jednak nieprawidłowości w chowaniu psa. No w końcu, nie był głodny, nie był bity, grzecznie leżał sobie w wannie, w wilgoci, pod szyją nie miał wytartych śladów. Wszystko w porządku... Potem sunia się oszczeniła. Właściciel nie wiedział nawet, że jest w ciąży. Jego matka uśpiła szczeniaki. Na szczęście dla suni, niedawno jego pożal się Boże właściciel stwierdził, że jest chory, źle się czuje, nie ma siły i sam oddał suczkę. Po tygodniu pobytu w dt suczce groziło schronisko. Ponieważ działka sąsiadów z budą,gdzie przetrzymujemy nasze psie nieszczęścia była akurat wolna, zdecydowaliśmy dać małej tymczas. To na pewno lepsze niż schronisko. Jest u nas od wczoraj. Siedzi sobie cały czas w jednym miejscu,nie wchodzi do budy, spontanicznie nie podchodzi jeszcze do nikogo z nas. Boi się każdego gwałtownego ruchu. Podobno czasami sika na widok mężczyzn. Jedyna atrakcją i rozluźnieniem są długie spacery do lasu. Na odpowiednio długiej lince, czyli w odpowiedniej odległości od człowieka Mała się rozluźnia i naprawdę widać, że jest szczęśliwa i chyba wtedy zapomina o tym czego doświadczyła :-(. Na spacerach coraz częściej zjada jedzenie z reki. Mój mąż dostał nawet dziś w czasie spaceru małego buziaka;). [FONT=Comic Sans MS][SIZE=4][COLOR=green] Wszystko idzie bardzo powoli ale nie tracimy nadziej, że Mała się otworzy i że znajdzie się dla niej bardzo kochający i odpowiedzialny dom, dopasowany do potrzeb husky![/COLOR][/SIZE][/FONT] Po niżej wklejam link do zdjęcia małej jeszcze u tego kata:[URL="http://[URL=%22http://img214.imageshack.us/i/huskywwannie.jpg/%5D%5BIMG%5Dhttp://img214.imageshack.us/img214/4569/huskywwannie.jpg%5B/IMG%5D%5B/URL%22"]http://img214.imageshack.us/i/huskywwannie.jpg/] [IMG]http://img214.imageshack.us/img214/4569/huskywwannie.jpg[/IMG][/URL[/URL]] Nie mamy jeszcze aktualnych zdjęć ale jutro na pewno wrzucimy. Z poprzedniego dt są pod tym adresem: [URL]http://www.plocek.pl//pl,84,239,maltretowana-suka-husky-pomoz-jej-znow-zaufac,,news,4141,,1,plock[/URL]
  10. [B] Dziewczyny Kora od soboty w nowym domku.[/B].. Domek super, państwo w średnim wieku, szukali psiaka, bo im skradziono Yorka i postanowili wsiąść jakąkolwiek bidę. Zastanawiali się dwa dni, bo jak twierdziła ta pani, ona ją chciała od momentu kiedy zobaczyła zdjęcia ale chciała pobyć z tą decyzją, bo to decyzja na całe życie... Myślę, że są bardzo zdruzgotani tamtym psiakiem ale zrobili wszystko nawet uruchomili znajomości w policji. Korcia oczywiście śpi w łóżku, spaceruje, cały czas "bo ona tak to , lubi" i "tak pięknie do nas mówi". Czekam powoli jak im wejdzie na głowę i zaczną wprowadzać trochę zasad, ale to nie za szybko nastąpi bo myślę,że mają bardzo duży poziom tolerancji, na pewno wyższy niż ja! Na razie wszystko co robi jest piękne i cudowne. Ma zamówionego fryzjera do domu, bo wizyta w salonie była by za dużym stresem.... Jest jeszcze jeden ogromny plus, ten pan jest już na emeryturze i do południa jest w domu. Po południ gdy żona wraca on wychodzi na treningi, więc mała prawie nigdy nie będzie dłużej sama. Facet jest sportowcem i z poprzednim psiakiem biegał codziennie po 10 km, a Korcia ma w sobie husky, więc myślę ,że to będzie najlepsza część dnia dla niej. Mieli zacząć dziś od krótkiego dystansu. Jestem z nimi w stałym kontakcie. Nie odwiedzam jej bo myślę, że na razie to nie było by dobre ani dla nie ani dla mnie. Piszę dopiero dziś bo związałam się z Korą bardziej niż innymi psiakami i jestem jeszcze bardzo obolała. Zastanawiam się nawet czy nie wynająć mieszkania i nie wyprowadzić się od rodziców zabierając Korę i mojego najmłodszego. Dziewczyny dziękuję jeszcze raz bardzo z wszystko. Pamiętam oczywiście o bazarku. Zmykam do pracy bo właśnie wróciłam z jednej i jadę do drugiej. Jurto napiszę co nowego u małej...
  11. Jeszcze jedna sprawa mi się przypomniała: chłopiec twierdzi że Korcia jest mieszanką sznaucera i haski. Myslę, że to możliwe, ona malo szczeka, raczej wyje, gada, szczeknie sobie bardzo rzadko, ale nigdy nie lata przy płocie jazgocząc jak moje gdy np. jeździ listonosz. To ogromna zaleta, przynajmniej z mojego pkt. widzenia. Proszę podnieście wieczorem, bo ja wychodzę do pracy zaraz i wrócę dopiero przed 22 :(.
  12. Kobieta jest bez serca. Wiem, że kiedy wywiozła psa dzieciak płakał i nie chodził do szkoły przez 2 czy 3 dni. Dodam, ze chłopak jest w LO, a na koniec gimnazjum był najlepszym uczniem w klasie. Mam taką hipotezę, ze mamusia chciała być na pierwszym miejscu, najważniejsza, a nie pies jakiś..
  13. Ona mieszkała w bloku i spała z dzieciakiem w jednym łóżku. Popytałam troszkę i dowiedziałam się, że to była nierozłączna para. Chłopak niegdzie sie bez niej nie ruszał... Dzwoni do mnie co dwa dni pyta o nią, każe ucałować itp. Dlatego mała jest taka biedna, zamknięta sama na podwórku..
  14. Bardzo chętnie weszła. Problem polegał na tym że nie chciała być tam sama. Z garażu otworzyła sobie do gospodarczego. Zapomnialam, że ten chłopiec opowiadał, że otwierała sobie drzwi nie zamknięte na zamek i gonila go gdy szedł do szkoły. Jak ją zamknęłam na zamek to był straszny płacz i rozpacz. Ona poprostu chce być z nami w domu. Problem polega na tym, że Filip york mojej mamy uważa, że jest największym i najsilniejszym psem na świecie, zdominował moja Chandrę 40kg i Ziutka 6 kg i na pewno próbował by sobie podporządkować i ją, co mogło by się skończyć przegryzieniem kawalera na pół. Na razie jest ok nie kicha, nie kaszle, biega jak wariat, wsunęła całą michę ciepłego żarcia. Wetka powiedziała, żeby podawać jej profilaktycznie rutinoscorbin i witaminki i tak robię... Ale stres mam cały czas.
  15. Nie było nas do piątku, ale to po prostu brak czasu. Dopiero dziś udało mi się znależć chwilę i powrzucać Korcię w ogłoszenia. Niestety bardzo wolno mi to idzie. U nas z każdym dniem jest coraz lepiej. Mogę spokojnie napisać, że mała jest już w tej [B]chwili normalnym, prawidłowo funkcjonującym psiakiem[/B]. Bez problemowym. Jedyny problem to to, że mała mieszka w budzie i niestety większość czasu tęskni bardzo za czlowiekiem. Zaczyna po woli nas terroryzować i plącze pod płotem prosząc o uwagę. Ze względu na pogodę daje jej dwa cieple posilki - rano i wieczorem, dodatkowo ok. 16 jeszcze trochę suchego. Podtuczam ja z premedytacją, bo mam nadzieję, że tłuszczyk zabezpieczy ja przed zimnem. Ma spacerową koleżankę z za płotu i codziennie biegają razem do upadłego. To atrackcja numer jeden. Drugą ukochaną atrakcją w smutnym życiu Kory sa wszelkie zabiegi pielęgnacyjne: czesanie, wycieranie ręcznikiem, smarowanie poduszek wazeliną, nawet wycinanie futra z pomiędzy poduszek jest super. Dzisiaj po spacerze w czasie wycierania ręcznikiem dostałam buziaka od brody do czoła, takiego, że moje okulary odleciały na odległość metra. W standardzie mam zagwarantowane lizanie po rękach, szyi oraz delikatne podgryzanie ucha. Pytam ciągle wśród znajomych, ale jest ogólnie jakiś nawał psiaków. Nie mam nawet nikogo kto przechował by ja przez te mrozy. Będę musiała na noc razem z budą wstawiać ja do garażu na noc ale nie wiem jak to pójdzie. Dziś wzięłam ja do naszego garażu, bo jest ogrzewany, ale nie dało rady. Nie pomogła nawet drobniutka karma rozsypana na podłodze, ani zabawka wypełniona smakołykami. Jutro obiecuję wstawić tu listę wszystkich zalet Korci, które pokażą, że jest naprawdę super psiakiem.
  16. Dzięki za wsparcie!!!! Do tej pory zawsze szukałam domków dla psów lokalnie, przez znajomych i ogłoszenia na miejscu. Wtedy jak były takie okresy ciszy, że nikt nie dzwonił, nie było odzewu na ogłoszenia to łapałam doła i zadręczam moimi obawami męża i rodziców. Teraz dzięki Wam cały czas jestem dobrej myśli. Kiedy psiak jest chory, czy wycieńczony to wtedy się nie myśli o adopcji tylko ratowaniu biedaka, a Kora jest już gotowa do pokochania swoich nowych ludzi i takie czekanie źle znoszę. Ale nie mogę się łamać. Cierpliwie czekam, niemożliwe, żeby taki słodziak i pieszczoch nie znalazł dobrego domku.
  17. Malawaszka ja nie w tym tygodniu, ale w następnym zrobię dokładny przegląd moich rzeczy, na pewno dorzuci coś też mój mąz, może nawet jakieś niepotrzebne gadżety fotograficzne, pogadam też ze znajomymi i moimi rodzicami. Najprawdopodobniej najwięcej będzie książek. Teraz nie ogarniam już zbytnio czasowo mojej trojki i Kory, pracy itp.. W przyszłym tygodniu z urlopu wracają moi rodzice więc będzie mi trochę łatwiej rozpatrzyć się we wszystkim. Jest mi wszystko jedno czy to będą sznaucerowate czy inne bidy... Jeżeli znajdzie się osoba, która zgodzi się przejąć te rzeczy lub na przykład dwie to mogę zrobić dwie, trzy paczki. Bierzemy się do pracy i robimy budę. Mamy już palety, styropian itp. Całość wstawimy jeszcze w róg ganku pod dach, więc mam nadzieję, że nie zmarznie. Jak na razie obsesyjnie sprawdzam czy nie jest chora, czy woda w misce nie jest za zimna, donoszę ciepłej. U mnie w rodzinie nie istnieje coś takiego jak pies na dworze, więc mam obsesję czy jej tam dobrze.
  18. Chciałam dopytać jeszcze o bazarki. Mam na pewno troszkę książek, ktore mogła bym spróbować dostarczyć przez znajomych osobom, które takie bazarki tworzą np. do Warszawy i pomóc w ten sposób innym psiakom. Jak to zorganizować? Co można jeszcze dać na taki bazarek?
  19. Dzięki wielkie! Powstawiam ja gdzie się da. Może nie na wszystkie zdążę dziś, bo musimy zrobić psiakowi budę jeszcze....
  20. Niestety nikt nawet nie zadzwonił, żeby dowiedzieć się coś więcej o Korce. Mała nudzi się strasznie, tęskni i zaczyna popłakiwać patrząc w nasze okno... Na dzisiejszym spacerku porannym spotkałyśmy Ronię, koleżankę Korki z za płotu. Spotkanie bylo super. Szalały jak wicher po polach, a potem zmęczone bawiły się na leżąco. Był też trzeci psiak, "emeryt", który nie włączał się do zabawy i trochę powarkiwał na obydwie, ale Kora go ignorowała. Kora przychodzi zazwyczaj na wołanie, czasem gdy jest zbyt zajęta i nie reaguje podchodzę do niej i bez problemu przypinamy smycz! Przywiązuję się z dna na dzień do niej coraz bardziej. Ona chyba też czuje się coraz bardziej u siebie.
  21. Myślę, że na razie niema co. Mam co prawda fryzjera w pobliżu, dobrego i sprawdzonego przez lata - Płockie Centrum Sznaucera, ale po pierwsze boję się, że będzie jej za zimno, a po drugie nie chce jej ładować kolejnego stresu... Zima to ogólnie kiepski okres dla mnie jako Dt. W lato znaleźliśmy szczeniaka w stanie agonalnym, wygłodzony itp. , byl na tej samej działce co ona, ale nie nudzil się, bo cagle ktoś z sasiadów do niego zaglądał, dzieci biegały, chętni do spacerów z nim byli non stop. A ta bida siedzi tam sama i tylko ja do niej zaglądam lub mój mąż. Na osiedlu nic za bardzo się nie dzieje więc psina się nudzi..
  22. Nowe wieści od Korusi są takie, że wracamy powoli, a może raczej skokowo czyli z godziny na godzinę do formy psychicznej. Czesanie okazało się rarytasem nie z tej ziemi. Dostałam nawet brzuszek do wyczesania:p ! Jeżeli czesze się ją za słabo, na początku próbowałam delikatnie, to jest to okazja do zabawy, podgryzania szczotki, ręki, kurtki podskoków i wszystkiego tego, co szczęśliwy pies może wymyślić, żeby sprowokować kogoś do zabawy. Kiedy sprobowalm mocniej to pomimo tego, że sierść była splątana i troszkę ja ciągnęłam, Kora okazała się być prawdziwą fanką masażu i stała bardzo grzecznie. Potem bylo wściekanie, skakanie, szczekanie itp czyli szaleńcza zabawa. Oddała mi nawet kilka razy swoja ulubiona zabawkę. Wcześniej nie było na to szans, bo warczała. :lol::lol::lol: . Robi postępy oby tak dalej !!!
×
×
  • Create New...