Jump to content
Dogomania

Madie

Members
  • Posts

    2372
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by Madie

  1. Cwiczymy pełną parą.Siad,waruj, do mnie, stoj, noga. Na razie wychodzi to gorzej razem, a lepiej ze szkoleniowcem, ale ciwyczmy jak sie da.Harley juz bez problemu skupia wzrok na mnie jak wypowiem jego imie i patrzy mi w oczy oczekujac co powiem. Z liszajem lepiej, zostaly mu 3 kropki jeszcze, ale antybiotyk oczywiscie bedzie bral do konca. Dzielnie go je w szynce i nie mam zazwyczaj problemow. Niestety...Łapy dokuczaja mu coraz bardziej, raz jest lepiej raz gorzej ale ewidentnie kuleje jak za dlugo biega. Wet w nastepny piatek. A oto integracja psio-kocia. Jak widac moje psisko jest monotematyczne:) [URL=http://img535.imageshack.us/i/50299698.jpg/][IMG]http://img535.imageshack.us/img535/7892/50299698.th.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img97.imageshack.us/i/72190985.jpg/][IMG]http://img97.imageshack.us/img97/5882/72190985.th.jpg[/IMG][/URL]
  2. dzieki,przeczytane.ale to chyba oznacza ze powinnam zaczac sie martwic
  3. I po spotkaniu!:) Jestem bardzo zadowolona. Pan przyszedł obejrzał psa, od razu rozmawiajac ze mna zaczal go uczyc (a to wstawal i naprowadzal go smakolykiem na warowanie, a to siadal i kazal psu patrzec sobie w oczy w zamian za smakolyk z reki, a to wstawal i kazal mu bokiem siadac do wlasnej nogi itd.) a Harley podczas calego tego procesu nawet na mnie nie spojrzał! Pan dawał bardzo duzo rad na temat karmienia, pielegnacji, odpowiednich zabwa, chowania niektorych rzeczy itd. Nie musimy oczywiscie kolczatki kupowac, ani innej smyczy na razie, tylko tyle ze prosil zeby zamienic ciasteczka dla psów Harleyowi na kawalki cielecej parówki, albo malenkie kawaleczki surowej wolowiny czy kabanosów w ramach nagrody. Sam z reszta przyniosł duzo jedzenia ze soba, i tym karmil psa. Dostalismy tez prace domową, mamy cwiczyc patrzenie w oczy przewodnikowi ( czyli w teorii mnie) w orznych sytuacacj rozpraszajacych pomagajac sobie oczywiscie smakołykami. Pokazał jak to robić, podobnie jhak inne rzeczy :))) Powiedzial tez ze pies niestety choc piekny ma klopoty z łapami ( niedzwiedzia łapa?) i ze za jakis czas moze sie to objawic młodzieńcza kulawizną. Zacheci tez do socjalizacji z jak najwieksza grupą ludzi, szczegolnie w nocy jesli sie da, jak Harley na nich szczeka. Jestem bardzo zadowolona, tym bardziej ze Pan ma ONka w wieku Harleya i z tego co pokazywał zna się na szkoleniu psów. Za dzisiejszą lekcję trwającą godzinę ( co rpawda w mieszkaniu) nie wziął ani grosza, mówiąc, że zawsze sprawdza najpierw i własciciela i psa i normalne szkolenie zaczynamy od poniedziałku:) Kamien z serca mi spadł:)
  4. Jutro mamy spotkanie z Panem szkoleniowcem. Zdamy raport
  5. Sama nie wiem mam mieszane uczucia... Pani niby fajna.Miala jakies papiery, doswiadczenie,wlasne stwory itd.Harley ja polubil A L E - kazala kupic kolczatkebo ponoc bez niej nie nauczy sie psa wykonywac tegona smyczy czego bedzie chciała - no i kwestia bicia...mam Harleyowi strzelac w pysk(!) co rpawda nie jakos straszni mocno, jak zrobi nagimnnie cos co mi sie nie spodoba+ inne biciowe teoretycznie niegrozne metody. Nie wiem...Jakos nie widze siebie dajace mlodemu po pysku celowo... Zupelnie subiektywnie zdenerwowały mnie hasła typu: " Pani jeszcze zuplenie nic nie wie" " bedzie sie pani jeszcze duzo uczyc bo to sa skzole bledy, ale przeciez NIE MOGLA pani o tym wiedziec " , " nie nie nie, ten szkoleniowiec sie pomnylil" itd. Musze to powaznie przemyslec. Ewentualnie czy ktos zna dobregoszkoleniowca ( w sensie sprawdzonego) z Warszawy?
  6. Minął ponad miesiąc od ostatniego wpisu. Harley rośnie i jest przeuroczym, energicznym i coraz bardziej opanowanym szkrabem. Problemy nadal mamy, ale sukcesów nie brakuje. Harley opanowal idealnie jezdzenie spokojnie i przy nodze kazdym srodkiem lokomocji, teraz wita sie z ludzmi na ulicy 1/10 a nie co i rusz jak bylo wczesniej, potrafi pieknie sie bawic z psami, a co wazniejsze rozwinelo sie w nim wreszcie zamilownie do noszenia roznych rzeczy w pysku. Na razie nie ucze tego na sile,ale potrafi przejsc caly park ze swoim ulubionym "patyczkiem", ostatnio przynosi mi torbe za uszy do trzymania z przedpokoju. Chyba niestety nie jestem najlepsza osobą do szkolenia go samodzielnego, bo nadal nie potrafie wyelimonowac pewnych rzeczy. Postanowilam wiec zaprosic szkoleniowca do siebie, i jakis 2, 3 miesiace zrobic z nim i Harleyem jak sie uda kurs PT. Moze potem przy "okresie buntu" bedzie łagodniej to wszystko przejsc. Aco do spraw medycznych to, Harley teraz przesmiesznie wyglada bo wymienia zeby i rosną mu po dwa kły np:), karma RC German S. jest tym czego szukalismy, młody ma niestety młodziencze zapalenie skroy ale dostal antybiotyk i powinno byc ok za okolo 3 tygodnie, no i moje młode przekroczyło 20kg wagi:) Pozdrawiamy, bedziemy na biezaco opisywanie szkolenie. [URL=http://img513.imageshack.us/i/37994369.jpg/][IMG]http://img513.imageshack.us/img513/4558/37994369.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img190.imageshack.us/i/83455303.jpg/][IMG]http://img190.imageshack.us/img190/7197/83455303.th.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img405.imageshack.us/i/30649276.jpg/][IMG]http://img405.imageshack.us/img405/7338/30649276.th.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img146.imageshack.us/i/73298306.jpg/][IMG]http://img146.imageshack.us/img146/6500/73298306.th.jpg[/IMG][/URL]
  7. Elżbieto, przepraszam za off-top ale mam takie pytanie, jako że Ty także posiadasz owczarki. Jaką karmą karmisz swoje psy? Ja teraz jestem na RC dla szczeniąt owcZarów i na DOG Chow dla ras duzych, ale pierwszego zbyt chętnie młody nie je, a po drugim sie strasznie zaczyna drapać ( wczorajsza opinia weterynarza). Pozostaj gotowanie, co tez robie, ale nie mam czasu gotowac 3 razy dziennie...
  8. No to ja chyba błąd popełniłam. Karmie młodego naprzemiennie karma dla owczarków młodych Royala, i własnie Dog Chowem Puriny dla duzych szczeniat. Oprocz tego oczywiscie zarcie domowe, ale myslicie zeby zrezygnowac z Puriny??
  9. Z władnego doświadczenie ( 3 miesieczny szczeniak), jesli pies zaczyna Cię gryźć w trakcie zabawy i piszczenie nie działa ( Na Harleya tez srednio) to po staraj się czyms odwrócić jego uwagę. Trzymaj na podorędziu jakąs zabawkę, sznuer, gryzak, pileczke, gosc i wtykaj mu w pysk zamiast swojej dłoni/stopy/twarzy/ etc. Poza tym wypadało by nauczyć go komendu puść. Nie będzie łatwo, ale mysle ze warto. I oczywiscie samymi pozytywnymi metodami ( nagroda. ciasteczko, pileczka etc)
  10. Mandarynki, Pomidory, Banan, i suchy chleb (och tak!) sa super:) Sałata, Oliwki, kiwi (fuuuuuuuj), ogórek - nie smakują Harleyowi wcale. Mleko kocie też jest pro. jeśli się je odpowiednio szybko wypije z kociej miski, zanim Radek przyłoży w papę za te bezczelność. Na szczęście następstw biegunkowych brak. A poza tym wchodzimy w okres buntu i wrociło gryzienie listew ( dzis wyprobuje olejek cytrynowy) Zostawanie samemu w domu już fajne nie jest ( na szczescie wycia nie ma, ale trzeba się przepychać przez drzwi, bo zadne komendy nie działają) Pudła kartonowe, ksiazki pozostawione nisko i wszelkiego rodzaju papiery nadają się do rozszarpywania idealnie. Dodam ze zawartosc takowych pudeł lub pudełek lezy nietknieta. obok, ale z kartonów zostają skrawki nie wieksze niz moj kciuk, niezaleznie od ich rozmiaru. Dante nadal jest regularnie przeganiany po całym domu, tarzany, oblisniany, taszczony niemalze w pysku, deptany itp. Ale jak przybiegam mu na pomoc, przy wtórze szczekania Harleya i zalosnych kocich miaukow, to pomoc okazuje sie zbedna. Nie minie minuta jak Dante znow podchodzi do psa i ociera mu sie glowa o pysk, albo celowo wybiera sobie trase przez pokoj pod lapami psa. Mam dość, nie reaguje wiecej , i zobacze co będzie. Radek nadal zachowuje dystans i jesli mozna powiedziec, o kocie ze jest psi treserem to Radek taki jest. Wystarczy ze przejdzie obok psa, a ten napierw momentalnie siada na tylku, a zaraz potem sie kladzie. Co wiecej mlody zaczyna przejawiac kocie zachowania. Może sam opowie: Koty łażą po stole? Ja tez! Koty przeskakują z podlogi na parapet? Ja tez! ( nie wazne ze targam zaslone, obijam sobie kosci upadajac na podloge itd) Koty mogą siedzieć na blacie w kuchni ( w teorii to w ogole nie moga..)? Ja tez sprobuje. Fajnie się tez paca wyciagnieta łapą wszystko w jej zasiegu, tak jak robi to Radek z moim pyskiem, zawsze jak sie za bardzo zblize. Albo Dante jak na nim siedze. Dodam ze młody zaczyna otwierac zebami szafki w kuchni, i probuje ciagnac za uchwyt drzwiczek od lodowki. Tego sie pewnie od kotów nie nauczył, ale co tam. Bestia jest diabelnie inteligentna i leniwa. Jak wie ze np wspolokator da mu ciasteczko bez potrzeby wykonania komendy, to woli je zjesc lezac! Z reszta tak samo sie stoluje podczas posilku. Lezy na ziemi i polgebkiem wkladajac bokiem psyk do miski - zzera swoja porcje. Z dziwnych zachowan. Wszystko co jest dla niego cenne ( resztka kurczaka, kosc, nowe ucho do zabawy) młody zostawia na wersalce albo na kanapie. Poniewaz wie ze nie mozna mu na nie wchodzic, to staje przednimi łapami, wyrzuca to co trzyma w pysku na lozku i idzie np spac "do siebie". Nie zdaza sie to ze wszystkim przedmiotami, ale wlasnie z tymi najbardziej "ukochanymi". Ponadto jak przychodze do domu to zawsze mlody ma jakas sztuke mojej dziezy na ziemi. Nie je jej bynajmniej, nie gryzie tylko wtula w nia nos i na niej spij. Zastanawiam sie czy mu jakiejs koszulki nie zaczac zostawiac, bo tak to on sobie sam wybiera ( zawsze sa to moje rzeczy a nie wspolokatora) i sciaga z suszarki na pranie. Troche chaotycznie ale ciezko tak na biezaco opisywac co i jak, skoro spraw jest miliard:) Spacery mimo zimna nadal sprawiaja nam niesamowita frajde, w szczegolnosci mlodemu, ktory mzoe 2, 5 h przy najwiekszej sniezycy spedzic na dworze i tarzac sie w zaspach. Gorzej potem z wycieraniem a juz nie daj boze czesaniem! Jedna reka wyczesuje stwora, a druga podkladam mu pod pysk co i juz gryzaka, bo inaczej szczotka i moja reka traktowane sa jako przekaska. Postanowilismy tez ze wspolokatorem od polowy stycznia ( oboje bedziemy mieli sesje i wiecej czasu mimo pracy) wziac Harleya na szkolenie. Nie wiemy jeszcze czy bedzie to "psie przedszkole" czy raczej jakas indywidualna osoba, ale mysle ze wszystkim nam sie to przyda. Wtedy młody skonczy tez ok. 4 miesiace, wiec to chyba dobry czas, na wprowadzenie bardziej formalnej nauki niz ta ktora ma u mnie. A dzis naładuje aparat i troche zdjec podwórzowych zrobie:) pozdrawiamy
  11. To ja poprosze numer konta i dane do przelewu.
  12. Uffff, a ja prawie nie wyrabiam z obowiazkami, dlatego przedlozylam chodzenie z mlodym na spacery nad wypisywaniem na forum. Niemniej mam teraz wolna chwile i troche podsumuje. Harley rośnie jak na drozdzach, mam juz problemy z podnoszeniem go. Musze go zwazyc ale mysle ze wazy okolo 16 kilo. Zaczynaja mu tez po bokach wychodzic zeby i daje to o sobie znac przez gryzienie wszystkiego co mu sie nawinie pod reke. Mielismy takze krotki epizod z gryzieniem sciany, ale odpowiedni preparat witaminowy zazegnal klopot. Udalo mi sie tez praktycznie wyeliminowac podgryzanie mnie. Niestety zasada ta dotyczy tylko i wylacznie mnie...Moj wspolokator nadal nie moze sobie z Harleyem poradzic a mi rece opadaja wrecz, kiedy slysze jakie *******y do niego gada albo jakim tonem." Dobry piesek, mily piesek, nie mozna gryzc pana, bo mi krzywde zrobisz .AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA PRZESTAN!!!!!!!" Potem zaczynaja sie skargi ze go nie słucha i ze on " nie umie tak ostro mowic do psa jak ja" Skutkiem tego wszyscy przedstawicie płci meskiej wchodzacy do domu, sa gryzieni po stopach, a Moj wspolokator dodatkowo ciagle obrywa po twarzy i rekach...Nie wiem juz jak mam do niego przemowic. Grrrrr.... Poza tym mlody strasznie tratuje jednego z kotów. Troche w tym winy i Dantego, bo jak Harley ziewa to np kotu zdarza sie mu wpychac glowe do pyska psa, a ten skwapliwie wykorzystuje to do gryzienia. Rytualem juz jest ze po powrocie ze spaceru harley rzuca sie w pogon za vbiednym kotem. Dlatego wprowadzilismy nowa zasade. Dopoki sie nie uspokoi i nie polozy, to stoje z nim na smyczy na przedpokoju i nie zwazam na to ze ciagnie. Potem czywiscie tez idzie za kotem ale juz spokojniej. Generalnie odciagny od footra za obroze albo kark i slowo nie wolno, dzialaj ale tylko za chwile, jakby cieszylo go uciekanie dalsze kota a jego pozniejsza gonitwa...Sama nie wiem czy dac im sie ustawiac samym czy jakos inaczej reagowac. Fakt faktem kre sie nie lała jeszcze, ani pazury nie zostały właczone do akcji, ale pies nie uwaza i czasami chodzi po kocie, a swoje juz wazy... Drugi kot od razu go sobie ustawil, ( nie wiem jak) ale jak tylko kot zeskakuje na podloge, to pies sie kladzie i grzecznie czeka az kot pojdzie sobie w inne miejsce. Generalnie ani go nie zaczepia ani poza okresowym szczekaniem ( na które kot reaguje natychmiastowym syczeniem i pies sie uspokaja) nic mu nie robi. Skakanie na ludzi tez jest problematyczne. Probuje sie z kazdym witac, i musze go krotko trzymac, bo podbiega i skacze na kolana. Nie w domu bynajmniej tylko na ulicy. Wtedy nie reaguje a komende siad, ani nie wolno. Zaczyna tez wszystko zzerac z ziemi. W szczegolnosci patyki, liscie, i papier...Nie jakas padline, restki itd, ale papierowe ulotki, paragony, smieci, tekture... Nie za wczesnie, jak cos porwie to nie lece za nim i jego zdobycza tylko wolam go do siebie kucajac i on zazwyczaj biegnac puszcza to co ma w pysku, siad ai dostaje ciasteczko. Na smyczy za to mowie zostaw, wyciagam z pyska. Ale sytuacja powtarza sie nagminnie. No i kradnie...Probuje chyłkiem zdejmowac zarcie w kuchni z blatu, poniewaz wie ze nie mozna mu lapami stawac, to skacze i w locie psykiem probuje cos ukrasc. Dzis ukradl kawalek pizzy, ale zostala mu ona zabrana i wyrzucona do kosza. Nie bedzie nagradzac takich zachowan. Dziwi mnie w sumie taka pazernosc, bo je tak czesto jak chce, i nikt go przy stole nie karmi. Z dobrych spraw, to juz od tygodnia nie zalatwil sie w domu ani razu:) Jestem dumna, bo czasmai naprawde dlugo wytrzymuje. Poza pogryziona sciana ( i wyrwanym kablem, ale nie zebami a przez zerwanie sie z miejscai bieg) nie jest nic zniszczone. Szczekania w domu (chyba ze na kota) nie zaobserwowalam. Nawet jak dzwoni domofon czy dzwonek to pies biegnie i nasluchuje ale nie szczeka ( co bardzo mnie cieszy). Tak samo wyglada sprawa z zostawaniem samemu - zupelnie mu to nie przeszkadza. Inna ciekawa sprawa to chodzenie z nim w rozne miejsca. Autobus, tramwaj, sklep, bank, kakadu, poczta - zadne problem. Jest psem idealnym. Grzecznie siada a potem sie kladzie i czeka. Jak sie bardzo znudzi to popisuje ale zaraz potem poglaskany jest psim idealem. Nie boi sie tez niczego. Petarda? Bardzo prosze. Wiertarka na korytarzu? Odkurzacz? Rura samochodu? Pisk hamulców? Tylko lekkie zdziwienie. Nie wiem sama czy to dobrze czy nie. Do innych psów leci jak to szczeniak, ale zawsze pytamy sie wlascicieli czy mzoemy podejsc. Jesi tak to Harley albo idzie sie bawic, albo z dystansem omija grzecznie psa. Zadnej krzywdy, zadnego podgryzania "zlosliwego", z innymi szczeniakami tarza sie w sniegu. Genralnie chetnie tez powraca na zawolanie. Nawet jak ma do wyboru, innego psa z ktorym prze chwila sie bawil albo mnie, to w koncu leci za mna az sie kurzy. Acha i jedzenie. Mozna zabrac mu z psyka doslownie wszystko. Pstatnio kupilam mu gicz cieleca, oddal bez protestu. Koty nawet jak podchodza obwachac czy podgryzc kawalek sa traktowane obojetnie. To samo z miska podczas jedzenia. A co do smiesznych ciekawostek...On sie chyba od kotów uczy...Jak go Dante kilka razy probował lapa capnac, to pies nauczyl sie tego, i teraz czasami jak inny pies do niego pdochodzi i chce sie bawic, to harley w Ramach takowej zabawy siada, podnosi łape i paca psa po glowie...
  13. Ja sie dowiedziałam ze mam kaukaza...Jak probowalam wyjasnic facetowi na przystanku ze to pies w typie DONKa , to powiedzial ze nie musze sie wstydzic bo kaukazy sa ładne...
  14. My trafiamy obok siebie ( Ochota) na superpsiarzy ( sprzatajacych po sobie) i grzeczne psy. Dzis za to miałam sytuacje taka ze sama sie sobie dziwie, ze nie zareagowałam. Otóz szłam z Harleyem na pocztę. Zabieram go często w rózne miejsca zeby sie oswiol. Zatrzymałam sie na chwile przy sklepie spozywczym poprawic mu chuste na szyji. Przed sklepem stoja 2 ososby dorsole i 3 dzieci w wieku max 7 lat. Dwie dziewuchy i chlopak. Harley chcial sie przywitac ale został krótko ustawiony bo jeszcze skacze a poza tym kazde dziecko ponizej odpowiedniego wzrostu traktuje jak szczeniaka i chce je podgryzac. Dzieci zaczely piszczec na widok mlodego i troche go przestraszyly. Odeszlam wiec kawalek i dalej poprawiam. Ale dziewuchy znow piszcza. Chlopaczek wiec wpadl na genialny pomysl postraszenia Harleya i klaskania mu przed pyskiem lapami a potem tupania zaraz kolo glowy. Zanim zdazylam sie slowe odezwac dwa pozostale bachory uznaly to za swieta zabawe i sie rzucily na psa;/ Mlody sie tak przestraszyl ze gdyby nie smycz to wygladowalbyt na jezdni. Zabralm go wiec z tamtad czympredzej klnac pod nosem. Rodzice? oczywiscie ani slowa chociaz widzieli cala sytuacje a ja potem zalowalam ze nie nadagalam im do sluchu;///////
  15. Potrzebne sa jeszcze jakieś fundusze bo troche odpuscilam watek i sie pogubiłam...??
  16. A oto troche zdjęc meczacego dzieciaka;) [URL=http://img255.imageshack.us/i/har1.jpg/][IMG]http://img255.imageshack.us/img255/4949/har1.th.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img571.imageshack.us/i/har2d.jpg/][IMG]http://img571.imageshack.us/img571/5613/har2d.th.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img10.imageshack.us/i/har3.jpg/][IMG]http://img10.imageshack.us/img10/7730/har3.th.jpg[/IMG][/URL]
  17. Ja wczoraj z bratem rozmawialam przez telefon na temat tej naszej historii. Dalam mu nawet forum do podczytania. To nie jest strachliwy facet ( po 20, studia, niedlugo policjant). Rano dzwoni i powiedzial ze przeczytal caly watek ( musze mu pogratulowac wytrwalosci bo na jeden raz mu sie to udalo) i ze teraz mnie opierdzieli bo potem musial w nocy z psem wyjsc i czul sie dziwnie i caly czas "patrzyl" sobie za ramie.
  18. Daleki spacer- ok. Spania w ciagu dnia nie moge kontrolowac bo najczesciej mnie nie ma. Co najwyzej bede mu jakies ciekawsze zabawki wymyslac. dziekuje wszystkim za rady, mam nadzieje ze bedzie dobrze jak wroce, jeszcze 4 h.
  19. wspolokator wytrzymuje do okolo 23 gora i idzie spac u siebie, ja klade sie zazwyczj 1:30- 2, wstaje o 6, czasami wczesniej, rzadko pozniej. Ale mlody wychodzac kolo 21/22 na dluuugi spacer wlasni sie kladzie spac...Moze powinnam go w tym ukladzie pozniej zbierac...
  20. Noc przełna wrazen.Mlody sie wyspal od 22-2 rano i jak sie budzil to do 4 30 nie dawal nikomu zyc. Chyba czuje sie lepiej, bo jak dzwonilam o 8 do wspolokatora to co 2 zdanie bylo " tak tak w porzadku, auaaa!!!!!! zostaw !!!!" ryz poranny zostal zezarty, potrzeby zalatwione na dworze. Do zabawy dalismy dwa freesbie skoro czuje taka chec do gryzienia plastiku ( listwy) i zostawilismy na pocieche wyjscia kosc cieleca. Wracam do domu 16 30, dosniose co i jak, mam nadzieje ze wszystko sie uspokoi.
  21. nóż się w kieszeni otwiera...:/ a te zdjecia takie smutne:(((((((((((((((((( biedne psiulce<*>
  22. Wlasnie nie broi wcale...Jak jest sam w domu to jest idealnie, gorzej w nocy.Tak jak dzis, my spimy pies sie nudzi...Wlasciwie ta listwa to jedyna zniszczona rzecz...
  23. A Harley dzis znow zaliczyl wizyte u weta. Wymioty zolcia, brak apetytu, slanianie sie na nogach, biegunka. Podejrzani sa dwaj albo za duzo kryzakow sie nazarl ( wetka kategorycznie zakazala dawac), albo polknal kawalek listwy od sciany ktora obrobil wieczorem:/ chociaz ona mowi ze mimo bolesnosci brzucha nic tam nie czuje. W kazdym razie dzis dostalismy cala mase lekow i kroplowke, a jutro mamy jak nie przejdzie jechac na usg i niewiadomo co. Biedny moj psiulek:((((( az rece opadaja...
×
×
  • Create New...