-
Posts
2372 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Everything posted by Madie
-
SOS dla brutalnie okaleczonej i porzuconej psinki
Madie replied to mimbr's topic in Już w nowym domu
Zgodnie z obietnicą wystawiam zdjęcie faktur od Mimbr. Przelew też poszedł. Jutro Bąbiś ma chyba kontrolę - mam nadzieję, że z nim lepiej. Wszystko będzie dobrze sliczny misiu. -
Siedzimy od ładnych kilku godzin w multivecie z panda, sadza w domu. Nerki i wątroba nie ruszone, krwawienie z przewodu pokarmowego jest. Czekamy pod któraś kroplówką na wynik koagulacji. Pandusia trochę mniej jak scierka. Temperatura podwyższona , tak samo leukocyty. Wodo i jadłowstręt ale to ponic normalne. Zostawiliśmy do badań te tabletkę . sprawami z policją zajmuje się tz
-
SOS dla brutalnie okaleczonej i porzuconej psinki
Madie replied to mimbr's topic in Już w nowym domu
Moje własne psice, ale chyba wyjdą z tego -
SOS dla brutalnie okaleczonej i porzuconej psinki
Madie replied to mimbr's topic in Już w nowym domu
Jestem w lecznicy obecnie, pewnie posiedzę jeszcze kilka godzin,ale wstawię je jak wroce do domu -
Dziś około 21 20 moje dziewczyny wyszły na ogródek. Po 1, 5 minuty (chciałam je tylko na chwile odizolować od salonu i odsikać przed kolacją) wróciły i dostały jeść. To jest 1,5 minuty, której sobie nigdy nie wybaczę. KTOŚ podrzucił nam do ogródka kiełbasę z nieznaną zawartością, ale nic standardowego (żadnych haczyków, zyletek, sznurków, filoletowych kapsułek) - przezroczyste, wypełnione białym granulatem tabletki. Dowiedziałam się o tym 15 minut później kiedy moja Panda po zjedzeniu kolacji zwymiotowała chlustając na prawo i lewo wszystkim co dziś zjadła i KIEŁBASĄ, której zjeść prawa nie miała u nas. Ponieważ dziewczyna nie jest spuszczana ze smyczy bez kagańca jasne było, że zeżarła poza spacerem. Szybko przeszukaliśmy ogródek i znaleźliśmy jeszcze dwa kawałki kiełbasy, w tym jedną z ww. tabletkami. Pandzie zostało wdrożone wczesne leczenie (aczkolwiek mimo podania leków przed chwilą zwymiotowała mi krwią i tylko czekamy aż wet oddzwonie i potwierdzi zasadność przyjazdu a potem na transport) a Sadzę obserwujemy. Oboje z TŻtem chcemy zgłosić jutro z samego rana ten fakt na policję. Mamy co prawda różne opinie na temat tego wydarzenia, ale tak naprawdę mam w głębokim poważaniu kto i dlaczego. Chcę tylko tego skur%$&*(m dorwać i zabić, najchętniej własnoręcznie. Na siebie tez nie mogę patrzeć chwilowo. Ale do rzeczy. Czego mogę oczekiwać od policji po przyjęciu zgłoszenia? Czy ja mam iść do nich? Czy mam wezwać ich na miejsce? Jak stróże prawa podchodzą do takich zgłoszen i czego mam się wystrzegać? Czy komuś udało sie kiedyś namierzyć zwyrodnialców?
-
Uzupełniłam rozliczenie na 1 stronie wątku o wszystkie wpłaty i wydatki. Tusia ma obecnie na koncie trochę ponad 10zł. Zważywszy, że jutro zamówię jej karmę, którą karmiona jest w DT: http://www.zooplus.pl/shop/psy/karma_dla_psa_sucha/taste_of_the_wild/taste_of_wild/412224 , w środę powtarzamy morfologię i pewnie się odrobaczamy, a w niedalekiej przyszłości czekają nas szczepienia i opłata za DT to trochę wydatków nas jeszcze czeka. Napiszę zaraz do przyszłej pani Tusi, prosiła żeby dać jak będzie potrzebne wsparcie. DT także chciało by skonsultować łapę u innego ortopedy/chirurga bo według nich łapa jest w złym stanie, kość naciska na skórę bardzo mocno. A co samej bohaterki - nadal jest grzeczna, ale trochę kłopotów wyszło. Po pierwsze i najważniejsze Tusia przegryza smycze a jak jej sie uda to tez obroże. DT będzie z nia wychodził na łańcuszku. Nie jest to kompulsywne - jak się czegoś przerazi to zaczyna starać się odgryźć smycz i uciec...:( Po drugie jest psem nameblowym. Próbuje kraść jedzenie z blatów w kuchni wskakując na nie. Koniecznie będzie trzeba nad tym pracować. Kupa nadal na dworze, ale zaczęła też z emocji/nerwów sikać na posłanie, a nie podkłady. Biedna psina, dużo zmian za nią. Musi byc naprawdę wyprowadzona z równowagi. Nie mniej jest bardzo pojętna, daje już buziaki w domu - powinno się na spokojnie ułożyć. Moim zdaniem oraz DT potrzebny jest czas.
-
SOS dla brutalnie okaleczonej i porzuconej psinki
Madie replied to mimbr's topic in Już w nowym domu
Uzupełniłam też wpłaty na pierwsze stronie. Mimbr, za Bąbisia mam Ci przelać 371 zł czy coś tam więcej było? -
SOS dla brutalnie okaleczonej i porzuconej psinki
Madie replied to mimbr's topic in Już w nowym domu
Wklejam na prośbę Mimbr -
SOS dla brutalnie okaleczonej i porzuconej psinki
Madie replied to mimbr's topic in Już w nowym domu
Żeby nie było wątpliwości, jestem zaskoczona, tym że Hotel pewnych rzeczy nie zauważył, ale jesteśmy tylko ludźmi. Bąbelek to nowy psiak, nie dał się pewnie poznać jeszcze i wszystko mogło być brane pod uwagę jako charakter. natomiast zupełnie NIE rozumiem, jak weterynarz mógł nie zbadac dokładnie ogona!!!!! Na litość boska, jeśli ten ogon odpadł no to chyba dało się zauważyć, że coś jest z nim nie ta przy badaniu? Ja wiem, że futro, że cięzko, ale po to są chyba weci...A Mimbr sygnalizowała, że małego boli:( -
SOS dla brutalnie okaleczonej i porzuconej psinki
Madie replied to mimbr's topic in Już w nowym domu
Boże...Biedny Bąbel://// ileż on musiał sie nacierpiec:(((( Zaskoczona jestem, że hotel nie widział osłabienia (babeszja) i bólu psa...Mimbr składam Ci pokłony że do niego pojechalas i się tym zajelas. Mam przygotowana dla Ciebie deklaracje na hotel i oczywiście przeleje Ci z Bąblowych pieniazkow za leczenie i to piątkowe spa. Zadzwonić rano potwierdzić numer konta -
SOS dla brutalnie okaleczonej i porzuconej psinki
Madie replied to mimbr's topic in Już w nowym domu
Przyszła wpłata od Elik i deklaracja kwietniowa od Anuli - bardzo dziękuję dziewczyny! -
SOS dla brutalnie okaleczonej i porzuconej psinki
Madie replied to mimbr's topic in Już w nowym domu
Zakładam, że Mimbr będzie mogła zawieźć Bąbla do weta dopiero po pracy. Naprawdę robi wszystko żeby było OK więc po prostu poczekajmy. Mocne kciuki za niego -
SOS dla brutalnie okaleczonej i porzuconej psinki
Madie replied to mimbr's topic in Już w nowym domu
Rozmawiałam wczoraj z Mimbr i chodzi o kłopoty z ogonkiem. Jednak są i wyglądają na dość duże. Ale to niech już Ona opisze dokładnie jak wejdzie, bo nie chciałąbym niczego przekręcić. -
SOS dla brutalnie okaleczonej i porzuconej psinki
Madie replied to mimbr's topic in Już w nowym domu
Mimbr, zadzwonię do Ciebie dziś i przegadamy to na spokojnie. Ścisk dla Ciebie i Bąblowatego. -
Dziękuję - już podsyłam:) Ale, ale mam wieści. Te ciut gorsze i te wspaniałe(!). Więc Tusia w DT spędziła noc spokojnie śpiąc koło łóżka. Niestety, poza klatką załatwia się w domu - boi się na spacerze... DT już nad tym pracuje, Tusia to pojętna sunia na pewno szybko załapie. A te dobre wieści...Tusia, może niedługo znaleźć w s p a n i a ł y DS. DS byłby gotowy wciąć ją nawet już, ale biorąc pod uwagę, że jest tam inny, spokojny kawaler, to wolałabym żebyśmy oddali Tusię nauczoną czystości i przynajmniej odrobaczoną i zaszczepioną. Nie zwala się dobry ludziom na głowę poblemów, które samemu na dniach można rozwiązać. Taka przynajmniej jest moja opinie - zgodzilibyście się? Ponieważ DS jest FORUMOWY, od lat pomaga zwierzakom czynnie i biernie, to jestem więcej niż szczęśliwa. Dziś będę o tym rozmawiałą.
-
SOS dla brutalnie okaleczonej i porzuconej psinki
Madie replied to mimbr's topic in Już w nowym domu
Mimbr - daj mi znać proszę rano, jak tylko będziesz mogła rozmawiać. Dzwoniłam, ale niestety chyba już za późna pora była - przepraszam. Przy okazji podrzucę cudownego Bąblowatego! -
Drodzy.Uzupełniłam dziś rozliczenie na 1 stronie. Tusia dysponuje kwotą 550zł na chwilę obecną. Bardzo dziękuję za wsparcie finansowe psinki i dotrzymanie swoich deklaracji - to dla nas bardzo ważne, bo an tej podstawie także - nie ukrywam - budowałyśmy sobie z Agat plan działania. Nieśmiało także proszę o dalsze wspieranie. Jutro otrzymam fakturę z Multivetu (wkleję na wątek) i obawiam się, że już ten rachunek przekroczyć może powyższą kwotę. Ponadto Tusia będzie potrzebowała zastrzyku gotówki na żarełko, odrobaczenia, szczepienia, sterylkę...To nie mało. No i trzeba będzie opłacić DT dopóki nie znajdzie się darmowa opcja (poszukujemy i może juz nawet coś się wykluwa). Wierzyłam wraz z Agat, że jadąc po sunię "jakoś" ją znajdziemy, że "jakoś" ją złapiemy, i w końcu "jakoś" się udało. Wierzę teraz, że razem "jakoś" nam się uda wspólnie utrzymać Tusieńkę do przyjścia lepszych czasów. Obie zdecydowałyśmy, że kwoty za benzynę i opłatę za złapanie Tusi pokrywamy z własnych kieszeni, ale jak wszyscy także mamy swoje deklaracje na inne zwierzaki, swoje własne domowe footra i choć pewnie gdybyśmy zacisnęły pasa podwójnie "jakoś" dałybyśmy z Tuśka radę, to taka sytuacja nie byłaby korzystna.