-
Posts
5689 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by a_niusia
-
[quote name='strix']Cóż, jak się nie ma empatii to pozostaje licytacja... . [/QUOTE] sluchaj jeszcze raz sie do mnie przypieprzysz na tym swoim zenujaco niskim poziomie, to zglosze zly post.
-
[quote name='Blancik']Dziekuje dziewczyny ze naswietlilyscie mi wady tych szelek. W takim razie poszukam wsrod norweskich i nadal bede pracowala nad niesubordynacja Blanta. A. No i niesmialo poprosze o rade wsrod jakich producentow rozgladac sie za "norwegami". Przepraszam ze zawracam glowe, ale nie chcialabym kupic jakiegos badziewia bo juz jedne takie mam:([/QUOTE] a dlaczego skoro pies ciagnie zastanawiasz sie nad szelkami dla niego?
-
[quote name='WEIMAR']sprawdziłem. Można puszczać psa luzem podczas polowań. Jutro idę złożyć papiery na myśliwego. Będę mógł bezkarnie chodzić z psem po lesie. Zachęcam wszystkich. Bądźmy mysliwymi. Nikt nam wtedy nie zabroni spacerowania z psem bez smyczy po lesie.[/QUOTE] taaa "zloz papiery na mysliwego".
-
uwazam, ze gdybys kupil rodowodowego psa od odpowiedzialnego hodowcy, to znaczna czesc twoich postow nie pojawilaby sie w tej dyskusji.
-
[quote name='WEIMAR']Wszystkie psy są myśliwskie. Jedne mniej drugie bardziej. Mają wspólnego przodka wilka.[/QUOTE] twoj pies ma rodowod?
-
a slyszales kiedys o polowaniu na smyczy? wiesz jak powinna wygladac praca wyzla?
-
[quote name='WEIMAR']Kupiłem psa żeby go kochać a nie po to żeby mi pomagał w zabijaniu zwierząt stąd nie znam prawa łowieckiego które stworzono dla ludzi lubiących postrzelać[/QUOTE] kupiles jednak wyzla weimarskiego lub psa w typie wyzla weimarskiego-zalezy, czy ma rodowod. wyzly weimarskie sa to psy mysliwskie, obdarzone pasja mysliwska. jesli nie masz nad tym panowania, to nie zakladaj psu kaganca, zaeby sobie pogonil sarenki, tylko trzymaj go na smyczy w lesie, bo inaczej ktos ci go odstrzeli przypadkowo lub nie.
-
naprawde nie slyszales o mysliwych, ktorzy poluja z psami?
-
[quote name='WEIMAR']A_niusia z tego co mi wiadomo prawo zakazuje spuszczania psów ze smyczy w lesie. Czy istnieją wyjątki od tej reguły? Pytam poważnie bo nie wiem.[/QUOTE] tak, wyjatkiem jest pracujacy pies mysliwski w rekach czlonka polskiego zwiazku lowieckiego. masz wyzla i naprawde nie slyszales o psach polujacych?
-
co ty. zle rozumiesz. my jestesmy za ladowaniem ze srotowki w dupska ludzi, ktorzy nie kumaja, ze pies w lesie jest niebezpieczny. piszesz "pod opieka wlasciciela" a wczesniej pisales, ze puszczenie psa w lesie w kagancu jest ok, bo nic sarnie nie zrobi. pozwalanie na bieganie samopas za sarnami to jest twoim zdaniem opieka?
-
[quote name='WEIMAR']ladySwallow jaka jest różnica "w psie szkolonym do polowań a zwykłym burku"? "Naprawdę uważasz, że prawo do swobody psa powinno odbywać się kosztem zwierząt?" gdzie tak napisałem, że tak uważam? a_niusia "goni dla draki" czyli puszczasz psa luzem w lesie? jak myśliwy Ci ją zastrzeli to co mu powiesz? napisałem to kilka razy wyżej ("każdy powinien mieć prawo wejścia do lasu pod warunkiem poszanowania jego praw i praw jego mieszkańców") ale się powtórzę uważam że pies ma prawo do swobody ale jeśli znajduję się pod kontrola odpowiedzialnego właściciela, który w razie potrzeby szybko zareaguje a [B]nie zgadzam się ze strzelaniem do każdego psa w lesie tylko dlatego ze nie jest na smyczy[/B][/QUOTE] moja suka jest puszczana luzem na terenie nalezacym do PZL i czlonkowie kola o tym wiedza i zgadzaja sie z tym. jest puszczana, bo przygotowuje sie do konkursow dla wyzlow i nie lata po lesie samopas, zeby sobie pogonic sarenki-wprost przeciwnie. nie wolno jego gonic saren ani zajecy. pracuje pod scisla kontrola przewodnika. PZL wyrazil na to zgode, kolo lowieckie jest poinformowane, suka jest bezpieczna. ZADEN mysliwy nie zastrzeli wyzla w pracy.
-
weimar masz wyzla...na forum wyzlim za te glupoty by cie zjedli zywcem. co to znaczy, ze pies powienien miec mozliwosc korzystania z lasu? bo drapieznik, ktory zyje w lesie poluje, zeby przezyc. twoj pies tez poluje, zeby przezyc? bo moje maja pelna miche. tez mam w domu dwa wyzly w tym jedna suke o wybujalym instyncie mysliwskim, ktora jest w trakcie treningu do konkursow. moja suka jest wyzlem, wiec nie jest cieta na zwierzeta-nie goni, zeby zabic. robi swoje, czyli wyszukuje i wystawia. goni dla draki oraz dlatego, ze jest to moj pierwszy wyzel, ktorego postanowilam rozwijac w strone uzytkowa i nie wiedzialam jak ja nauczyc, zeby nie gonila. mimo to potrafie ja odwolac. i od kota i od sarny i nawet i od bazanta. kiedy ide po terenie, na ktorym moga byc sarny sama wypatruje bialych tylkow-zeby nie bylo za pozno. i to nie chodzi tylko o bezpieczenstwo sarny. chodzi tez o bezpieczenstwo psa. jesli ktos nie umie upilnowac psa, to niech nie puszcza. ale jesli ja moja suke nauczylam, ze ma na mnie czekac przed wejsciem do parku, gdzie jest pelno wiewiorek, ktore mozna pogonic, jesli ona umie wrocic na gwizdek i nie gonic, to kazdy inny pies powinien to umiec. bo naprawde rzadko zdarza sie taki swir jak ona. niestety psy cierpia przez nieudolnosc wlascicieli. a pies, ktory ma nieudolnych wlascicieli nie powinien byc puszczany wolno, zeby nie stanowic niebezpieczenstwa dla innych istot zywych.
-
[quote name='omry']A mój TŻ to by temu psu już legowisko zamawiał, mówię Wam! :roll: To chyba nie o to tu chodzi? ?[/QUOTE] moj nie, bo nie jestesmy zbieraczami psow jak niektorzy. tak jak napisala zaba-nikt u nas nie chce z domu robic schroniska. po prostu najadlby sie, ogrzal i powedrowal w bezpieczne miejsce. nikt by go po prostu nie zostawil przywiazanego do plotu.
-
trzymam kciuki, naprawde!!! pilnujcie go. kilka dni temu od naszego weterynarza-bardzo dobrego ortopedy uslyszalam historie jak to pies po TPO zerwal sie za kotem i to bardzo przedluzylo jego powrot do zdrowia. pilnujcie go, a juz niedlugo bedzie zdrowy.
-
moj facet to by sam go przyprowadzil do chaty i jeszcze by mu zarcie zrobil wyjatkowo dobre, zeby na pewno zjadl. dzis rano na spacerze spotkalam typka z duzym kundlem. zapial go na nasz widok na smycz. ja swojej suki nie zapielam, kazalam jej tylko isc przy nodze. i nagle pada niesmiertelne pytanie "pies czy suka". wiec mowie, ze suka. no wiec gosc puscil swojego kundla, ktory natychmiast wpadl w galop i wbiegl ta ranem w moja suka, ktora sie wywrocila i jeszcze ja przygniotl. oczywiscie wyskoczyla do niego z zebami i to bardzo ostro jak na nia. kazalam typowi natychmiast kundla zabrac, a on do mnie "mowila pani, ze to suka".
-
puszczac w kaganciu? zeby sobie poganial za sarenkami? jesli ktos ma psa nieodwolywalnego i puszcza go w lesie to jest debilem. jesli ktos ma psa odwolywalnego i ma chec puszczac go w lesie, a wie, ze pies ma sklonnosc do pogoni, to pstryczek elektryczek na szyje. straszne? obroza elektryczna jest straszna na dogomanii, tylko sadysta jej uzywa. a dla mnie straszniejszy jest blog o psach w lesie.
-
[quote name='Soko']moje pytanie brzmi - dlaczego ciągle próbujemy zrozumieć fenomen życia bez mózgu u niektórych właścicieli? :)[/QUOTE] np jak probujecie?
-
dzis z moja starsza suka mialysmy szanse na spacer bez zadnych innych zwierzat, a ona ma bardzo duza potrzebe takich chwil ze mna. wzielam jej jeszcze dodatkowo dla testu wyrzutnie do pilek, ktora jakis czas temu kupilam-nie powinna sie bawic w gonienie pilki, ale uznalam, ze kilka rzutow jej nie zaszkodzi. najpierw poszlysmy na standardowa czesc spaceru. i oczywiscie przyczepila sie do nas kundlica w typie owczara, ktora podbiegla z warkotem do mojego psa chcac nim wytrzec troche wody z laki-sa roztopy. moja suka sie najezyla i troche klapala zebami, ale szczerze...ona nie wie jak to robic i nie ma szans ze swoja natura pacyfisty z niewychowana owczarzyca. wlasciciel owczarzycy wolal ja dosc malo skutecznie. wiec machnelam jej po dupsku moja nowa bronia-czerwona wyrzutnia do pilek i uciekla:))) juz wiedzialam, ze to na pewno bedzie spoko urzadzenie:))) wracajac wstapilysmy na ogrodzone boisko-zeby nikomu na pewno nie przeszkadzac w parku i zeby teren byl dosc rowny, bo moj pies nie powinien gonic za pilka jak juz wczesniej wspomnialam. i oczywiscie wyrzutnia okazala sie spoko urzadzeniem, moja suka dostala nakreta na pilke jakby byla jakims labradorkiem. az tu nagle patrze...a na boisko wchodzi gosciowa z nieduzym kundelkiem-moze to byl nawet i jakos ogolony maltanczyk, nie wiem. patrze a on biegnie za moja suka, ktora wlasnie dorwala swoj nowy skarp-pileczke!!! i skacze jej do mordy, w ktorej te pileczke trzyma. no wiec ona go odgonila-niezbyt brutalnie, bo ona srednio sobie radzi w takich sytuacjach. zawolalam ja, biegnie...a ten bialy kundelek za nia. dobiegla, siada z pileczka, a on...kopulacja jej na plecach, czy tam gdzie dosiegnal. no to odwinela mu sie i on tak wyskoczyl nieco w powietrze i wpadl w kaluze, w ktorej prawie sie utopil. i wtym momencie nadleciala jego wlascicielka i powiedziala, ze moj pies jest wstretny, bo jej chcial sie tylko bawic i ogolnie byla zrozpaczona jego wygladem. moje pytanie brzmi-po cholere wlazila do nas na to boisko? kolo nas jest mnostwo psirzy, ktorzy cos tam robia ze swoimi psami. jest nawet gosciu, ktory bierze swojego boksera do takiego jakby skate parku i jezdzi z nim na rowerze przez przeszkody. i kazdy normalny czlowiek wie, ze sie w tym nie przeszkadza.
-
ja nie mam specjalnie problemowego psa. co wiecej uwazam na chwile obecna, ze moj starszy pies jest najlepiej wychowanym i najwspanialszym psem na swiecie (nie musicie tego komentowac, mam takie prawo-moja suka napawa mnie duma kazdego dnia). i nie osiagnelam tego metodami pozytywnymi, tylko rozsadnym wychowaniem. doskonalym przykladem jest zarcie z trawnikow. owszem, pies wie, ze nie mozna zrec, nie zezre, kiedy nie patrze. ale kiedy ktos wywali kosci z rosolu, to chyba tylko pies bez nosa by sie nie pokusil. moja suka zostala nauczona, ze nie zre sie z trawnika metoda skrajnie niepozytywna. kolejnym etapem byla ostra korekta slowna. teraz ma 19 miesiecy od roku nie podnioslam na nia nawet glosu w tym celu. wystarczy jak zbulwersowanym glosem powiem "a feee, co ty robisz.." i zaczne biadolic jakie sto straszne, ze tak robi i wszystko z mordy laduje na trawniku, a ona jeszcze siada i merda ogonkiem. jesli chodzi i milanowskie "zalewanie psa bodzcem" tez z powodzeniem zastosowalam. moja suka nie lubi odkurzacza-idzie sobie do klatki, zeby nie miec nic z nim wspolnego. maszynki do strzyzenia tez nie lubi. na jej pierwsze wlaczenie zareagowala dzika panika. a jej strzyge aurat uszy i szyje, wiec nic przyjemnego. calkowicie olalismy jej panike, na kazda probe okazania strachu reagowalismy ostrym "fee, co robisz". troche potrzesla dupskiem. teraz jak jest pora strzyzenia, to sama ustawia sie, zeby bylo wygodnie. obcinanie pazurow to samo-nienawidzila odglosu "ciach, ciach". robilismy z tego wielkie halo i wielka stolowke-obciecie pazurow kosztowalo nas paczke suszonych rybek. az przyszla moja siora, zlapala ja i obciela jej wszystkie pazury w ogole nie zwracajac uwagi na to, ze pies sie boi. to dziwne, ale od tego czasu ona juz sie nie boi:))) u nas to dziala wlasciwie ze wszystkim. do codziennych zmian opatrunkow na lapie tez tak podeszlismy. z nia tak trzeba. bez fanaberii, bez smaczkow, bez pocieszania. i wtedy da rade.
-
[quote name='Beatrx']no widzisz, a ja swojego na 15metrowej lince nie wybiegam, dlatego go puszczam. nie samopas, nie na zasadzie: zajmowanie psem się kończy w momencie odpięcia karabińczyka. praca, zabawa ze mną czy z innymi psami, bieganie, węszenie ale to wszystko pod całkowitą kontrolą poczynań mojego zwierzątka. i nie ma opcji, żeby pobiegł za sarenką czy innym zającem i zrobił mu krzywdę. zwiał mi raz, jak był szczylem, ale wtedy miał kaganiec na pysku. co się napłakałam i nawołałam za nim to moje i od tamtej pory wzięłam się za robotę i odwoływanie wypracowałam. znajdujemy na polach nie raz nie dwa szczątki sarnie, nawet niedawno 'odkryłam' na gałęzi drzewa sarnią nogę. chwila poszukiwań i juz wiem, gdzie i czemu sarenka została zagryziona (tak, właśnie przez psy). a czemu? bo została złapana we wnyki i nie miała jak uciec. i to nie pierwsze tego typu znalezisko mniej więcej w rejonie tych pól. ktoś tam kłusuje regularnie i jakoś myśliwi nic z nim nie robią, a psa koło właściciela zastrzelić umieją.[/QUOTE] ja tez swojego psa nie wybiegam na lince. moj pies nawet nie jest za bardzo zainteresowany zabawa z innymi psami. odkad przestala byc szczeniakiem, to z drugim psem owszem, pobawi sie chetnie. ale krotko. ma swoj swiat i swoje zainteresowania. w ogole nie widze potrzeby, zeby jej zabraniac okladania pola w zabawie-kiedy robi to sama to jest zabawa, gonienia za skowronkami i czy wystawiania bazantow dla draki. nie widze potrzeby zmuszania jej do joggingu, biegania przy rowerze, aportowania pileczki, latania za talerzem itd. i w zwiazku z tym mam psa odwolywalnego w 100%, psa z wpojonym obowiazkiem meldunku, psa, ktorym wlasciwie nie trzeba sie przejmowac w terenie. majac takiego psa-ktory w lesie nie stanowi zagrozenia dla jego mieszkancow, zdaje sobie sprawe z problemu, jaki stanowi obecnosc psa w lesie. ubieranie odblaskowych kamizelek nic nie pomaga, bo sorry-kamizwlka nie wplywa na posluszenstwo. jesli chodzi o linki, to dla psow, ktore maja za zadanie okladac pole, linka jest prawdziwym nieszczesciem.
-
ale to nie ludzie zagryzaja sarny, tylko psy.
-
mnie np w przypadku mojego psa linka parzy w rece i sie do tego przyznaje. ale to: [url]http://pieswlesie.blogspot.com/?zx=fae1816dbfb873f3[/url] parzy mnie w oczy i nie tylko w oczy. mam psy mysliwskie. moja starsza suka sarne pogonila we wczesnej mlodosci wiele razy. i zawsze mnie to wsciekalo. nienawidze, kiedy to robi. mimo ze wiem, ze wroci na gwizdek i nie jest pieprznieta w mozgownice. i teraz tak: sa psy, ktore w lesie laza przy nodze i cos tam sobie tropia czy zagladaja w dziure lub wspinaja sie po martwych pniach. moja siora ma takiego psa. w ogole nigdy nie widzialam, zeby ten pies nawet golebia pogonil. taki pies moze sobie isc w lesie bez smyczy i nikt normalny by go nie ustrzelil-co komu przeszkadza pies, ktory maszeruje przy nodze wlasciciela. ja nie mam takiego psa. mam za to psa, ktory ma szajbe do pracy, psa o ktorym juz wiele razy slyszalam "marzenie mysliwego". moj pies jest odwolywalny, odwrazliwiany na sarny na w miare profesjonalnym treningu, a jednak wiem, ze kiedy jestem w lesie to albo na smycz, albo bezwzgledna kontrola. znam duzo psow mysliwskich i wiem, ze to nie jest takie oczywiste, ze sa one odwolywalne i niczego nie gonia. ciekawe kto jest w stanie upilnowac w lesie psa, ktorego nie moze upilnowac w parku miejskim, gdzie sa wiewiorki. szczegolnie psa, dla ktorego naturalnym sposobem poruszania sie jest galop. krotka historia: zeby dojsc do chaty ze spaceru, musimy przejsc przez park, w ktorym sa wiewiorki. mam ze swoja suka nastepujacy uklad "nie biegniesz do wiewiorek bez pozwolenia" i ona czeka-trzesaca sie, zasliniona, w pelnej napince az podejde, klepne ja w dupe i bedzie mogla zrobic rundke miedzy drzewami. spotkalam babke z gonczym polskim, kiedy wlasnie poleciala pelnym galopem na trase wiewiorkowa i gosciwa do mnie, ze jej pies ostatnio tak pogonil sarne w lesie, ze jak wrocil to mial krew w gebie i ona nie wie od czego. i ze teraz to mam po psie. moj pies po usluszeniu gwizdka jest przy nodze w 10 sekund i nie gryzie saren po brzucach. bo ma normalnych wlascicieli.