-
Posts
5689 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by a_niusia
-
[quote name='Whisky1']słyszałam również że seter uwielbia tylko swojego pana i obcemu szkoleniowcy jest bardzo trudno... no cóż...będę sobie radzić..konsekwencją wychowałam 2 dzieci i nadal to robie z dobrymi efektami:) także mam nadzieje ze sobie poradze:)[/QUOTE] dobre szkolenie to takie, na ktorym to wlasciciel szkoli swojego psa, a nie szkoleniowiec. poza tym nie jest do konca tak jak piszesz. mysle, ze np. molinari bez problemu szkoli obce psy.
-
no i zajebiscie:)) taka byla nagonka na to, ze jezdze bez kagancow w autobusie i sama przyznajesz, ze moje pieski niwe potrzebuja w nich przebywac. to by chyba bylo na tyle:))) pamietam jak na forum opisywalas sytuacje, jak szlas z jarim przy ruchliwej ulicy, a za wami wyglupialy sie jakies nastolaty i tak bardzo umialas postepowac ze swoim nerwowym psem, ze musialas puscic do gimnazjalistek wiazanke, zeby zachowywaly sie ciszej i nie denerowaly psa, nad ktorym w pelni panujesz:))))) zawsze mi sie to przypomina, kiedy piszesz innym, ze nic nie wiedza:)))
-
juz napisalam wyzej, jakie problemy czesto sprawiaja gordony. poza tym...jesli jari cos by mi wtedy odgryzl to luz. gdyby jednak mial chec odgryzc tobie...to juz gorzej.
-
zacytowas ostatnie zdanie dosc dlugiego posta i zaczelas z nim dyskutowac i jarac sie jak zwykle nie wiadomo czym zapodajac cytaty z podaj lape. moj post tlumaczyl, czemu nie uzywam kaganca... tak, moje psy maja dobre charaktery, sa grzeczne, ladne, dobrze wychowane i zajebiste. ale zadna z nich nie urodzila sie dobrze wychowana, z umiejetnoscia chodzenia na smyczy, odwolywalna, zsocjalizowana itd. jak na razie zaden z twoich psow nie jest dobrze wychowany, wiec skad pomysl, ze inny pies bylby? bo bylby "suka gordona"? ile znasz osobiscie "suk gordona" obawiam sie, ze zadnej:))))
-
taaak, wychowanie psa nie ma ma nic do rzeczy:)))) to dobre podsumowanie tej dyskuskji:))))))) ne, to nie ja robie z siebie supermanke, wlascicielko dwoch niewychowanych suk jamnika i niewychowanego samca dobermana:)))
-
no kila dobermanow znam:))) jeden z nich jest nawet ziomem moich dziewczyn. a jamnikow to chyba kazdy zna pelno. sasiadka moich starych ma nawet ich hodowle w mieszkaniu. chcialabym sie zapytac, co probujesz mi udowodnic zamieszczajac te cytaty i na co "skonczyly sie argumenty"?
-
[quote name='Kirinna']idź do dobrego psiego przedszkola, później na szkolenie to dasz rade[/QUOTE] baardzo, baardzo ciezko znalezc dobre szkolenie dla takiego psa jak seter. przedszkole to tak, owszem. ale szkolenie...bardzo, bardzo rzadko szkoleniowcy maja dobre podejscie do 7 gr fci.
-
zdrowie: nie tylko badania na rcd4 i hd, ale tez ogolne zdrowie linii, z ktorej szczeniak pochodzi, co to za hodowla-to juz z roznych przyczyn, rodowody, osiagniecia rodzicow oraz eksterier powiedzmy na ostatnim miejscu, ale tez jest dla mnie istotny.
-
[quote name='Amber']To oprócz Ronki by jednak nie potrzebowały :diabloti: A i tu raczej nie widzę problemu, bo suka gordona to nie jest CAO :eviltong: Ona to pewnie jest agresywna do psów jak moja Cortina :eviltong: Natomiast agresji do ludzi nadal tu nie widzę. Więc po co kolce i kaganiec? Nie pomogą przy spierdzielaniu, kurę i w kagańcu można utłuc. Uważam za to, że za bardzo wierzysz w to, że twoje wychowanie coś zmieniło w ich podejściu do ludzi, dzieci, psów. Nie potrzebowały by ani kolców ani kagańca tak czy siak... To są gordonki, psy łagodne i układne z natury. A twoje psy mają wybitnie dobre charaktery, co nie? W końcu byle gdzie ich nie kupowałaś :diabloti:[/QUOTE] ile znasz gordonkow?
-
[quote name='Amber']Uważasz, że gdybyś nie robiła tego co robisz ze swoimi gordonkami, to byłby postrachem dzielnicy, zagryzające wszystko co się rusza? Takie małe masz zaufanie do genów i zrównoważonego charakteru swoich psów?[/QUOTE] ciagnelyby na smyczy, gonilyby koty, zagryzaly kury, mialyby mnie w dupie na spacerach, spierdzielalyby za zwierzyna, nie widzialabym ich caly spacer i modlila sie w duchu, zeby jednak je na koncu zobaczyc, bo bylyby nieodwolywalne. plus ronka, owszem. mglaby miec swoje na sumieniu jesli chodzi o kontakty z innymi psami, bo jest i zawsze byla mega do przodu.
-
zadna roznica. jak wolisz. jak dla mnie to inne rzeczy niz termin odbioru szczeniaka sa duzo, duzo wazniejsze niz to, kiedy szczeniak jest do odbioru.
-
bzdury chrzanisz, kobieto...
-
[quote name='Amber']Porównuje, że to nie jest osiągnięcie mieć sukę pokojowo nastawionej rasy, która nie musi łazić z kolcach i w kagańcu pomiędzy ludźmi.[/QUOTE] aaa pokojowo nastawiona??? juz nie dobrze wychowana?:))))
-
taaa jamnik jest niezalezny, wiec nie moze byc dobrze wychowany:) dlaczego wiec amber tak usilnie porownuje gordona z jamnikiem?:))
-
[quote name='Amber']Ty miałaś kiedyś do czynienia z psem niezależnym? Bo znowu wypowiadasz się na temat cechy rasy, której kompletnie nie znasz. Jakoś mój mający mnie w dupie pies łazi ze mną po polach, lasach, nad rzeką i ani się nie gubi, ani nie spierdziela, więc błagam cię nie pisz bajek na mój temat. Wystarczy, że na swój piszesz.[/QUOTE] sama piszesz bajki na swoj temat.
-
[quote name='Amber']Setery miały "nieco" inne przeznaczenie niż jamniki. Cortina przynajmniej nie łazi całe życie na lince jak się zdarza wielu psom myśliwskim. A, że woli kopać niż się bawić ze mną? Nie wymagam tego od niej ani trochę.[/QUOTE] spoko...tylko nie pisz o psie, ktory ma cie w dupie, ze jest dobrze wychowany.
-
[quote name='Amber']Nie kręcą mnie lamerskie pieski :diabloti: Bo jamnik nie jest kontaktowym psem, gdybyś wiedziała cokolwiek o ich historii i przeznaczeniu to byś to wiedziała. A ja nie wymagam od nich np. aportowania bo od tego mam dobermana. Szczęśliwy jamnik to kopiący jamnik. Tak samo okładające pole gordony. Tyle piszesz o naturalnym przeznaczeniu rasy, a czepiasz się tego, że jamnik woli kopanie na spacerze np. od piłeczki. To nawet dobrze o nim świadczy. Co do spacerów to jakoś wychodzę z nimi razem i nikomu się nic nie stało. Co więcej, jak AST się rzucił na Jariego to byłam razem z i Cortiną i bynajmniej żadne z nich nie piłowało na niego mordy, tak więc: jeszcze raz nauczy się odróżniać żarty od życia.[/QUOTE] z tym ze moje "okladajace pole gordony" nie maja mnie w dupie.
-
pytam o "suke gordona". musisz znac duzo "suk gordona" skoro wypowiadasz sie o tym z ttaka pewnoscia. jestem przekonana, ze twoja potencjalna "suka gordona" skonczylaby na kolcach tak jak twoj "samiec dobermana", bo by cie ciagnela za kotami i mialaby cie w dupie. tak jak jamniki. sama niejednokrotnie pisalas, ze maja cie gdzies na spacerach, bo interesuje je tylko kopanie a do tego jedna z twoich "suk jamnika" piluje jape do innych psow prowokujac tym twojego dobermana. nie, nie jestes "genialna wlascicielka" skoro nie powiodlo ci sie z jamnikiem prostym w obsludze niczym "suka gordona".
-
[quote name='Amber']No suki gordona niesamowicie ciężko wychować tak, żeby nie używać kagańca i kolców :diabloti: Moje jamnice też w tłumie ludzi, na starówce itp. kagańca ani kolców nie potrzebują :loveu: I wszyscy reagują na suodkie jamniczki pozytywnie. Ale jestem genialną właścicielką :lol:[/QUOTE] wychowalas jakas kiedys?
-
[quote name='zmierzchnica']Hm, u mnie też jest taki przepis i też moje psy biegają luzem codziennie. Nie podbiegają do ludzi, na widok kogoś je wołam, usadzam na tyłku, czekam aż ktoś przejdzie i puszczam, idąc w inną stronę, ew zapinam na smycz i puszczam dalej. Nie widzę tutaj szczytu chamstwa, bo ignoruję przepis "albo smycz albo kaganiec". Miałam różne sytuacje z różnymi ludźmi i różnymi psami, dlatego wolę jak moje psy luzem są bez kagańca. Zdarza się, że wąchają coś daleko ode mnie, podbiegnie do nich obcy i agresywny pies - co wtedy? Miałam taką sytuację z śp. rottkiem, podleciał agresywny owczar samopas, bez pana. W kagańcu mój pies nie miałby szans :roll: Inny pan radośnie zinterpretował ten przepis na swoją korzyść i swoją bydlastą, agresywną sukę puścił luzem w metalowym kagańcu, musiałam nieźle zwiewać z moją malutką Lusią... W zatłoczonym busie - założę psu kaganiec. W zatłoczonym pociągu też. Ale jeśli jest pusto, nikogo nie ma i mam miejsce dla siebie i psa, to nie. Mam w pociągu całą czwórkę dla siebie - wakacje, nikt nie jeździ. Jeśli konduktor ewidentnie mi nie każe psu założyć kagańca, to nie założę, bo po co? Szczególnie, że wokół jest dużo miejsca. Zaczęłam tą dyskusję i znowu się zrobiły dwa fronty. A mi chodzi o prostą sytuację, w której pies nikomu nie przeszkadza. Chodzi mi o przepis "jeżeli wymagają tego warunki, załóż psu kaganiec" zamiast "pies jest niebezpieczny, więc niezależnie od tego co się dzieje i jakie są warunki musi być kaganiec, bo na pewno kogoś uwali". Tak jak pisze badmasi - jej mała szetlandka to oaza spokoju, więc kaganiec zbędny, collie bardziej reaktywna, to nosi tam gdzie trzeba. Jak miałam problemy z Frotkową agresją to miał kaganiec na ryju, jak nie mam z Herą problemów, to nie zakładam, jeżeli znowu nie mówimy o ekstremalnych sytuacjach, do których ciągle się odwołujecie. Szczytem są Gliwice, Katowice i inne śląskie miasta - tam w ogóle nie można wyjść z domu bez kagańca i smyczy, a pies może biegać luzem na TWOJEJ posesji "jedynie jeśli jest dobrze zabezpieczona". Chodzi mi tutaj o wymowę tego przepisu: a wymowa brzmi, że pies jest zwierzęciem potencjalnie niebezpiecznym i niezależnie od tego, czy Ty go szkolisz, wychowujesz, uczysz i socjalizujesz, to na pewno jest bestią i na pewno kogoś zeżre. Ja w pociągu (nie ekstremalnie zatłoczonym, chyba muszę to na czerwono pisać :roll:) zakładam Herze kaganiec na szyję. I nie ma go na pysku, ale mogę założyć, jeżeli wlezie jakieś nadpobudliwe dziecko, zrobi się tłok, ktoś mi powie, że się boi i tak dalej. Generalnie nigdy nie ma problemu, bo miejsca w pkp jest dużo, zwykle dosiadają się psiarze i jest fajna rozmowa. Widać ludzie poza dogomanią mają normalniejsze podejście zarówno do przepisów, jak i do psów - ale nie pierwszy raz to odkrywam :p[/QUOTE] zgadzam sie ogolnie z wydzwiekiem twojego posta. szczegolnie z ostatnim akapitem. moje psy rowniez do nikogo nie podbiegaja, nikogo nie zaczepiaja...najmlodszej zdarza sie czasem odwrocic sie i podbiec pare krokow, kiedy zainteresuje ja pani z kijkami czy rowerzysta, ale sa to naprawde bardzo sporadyczne przypadki, a ona jest 3miesiecznym, slodkim pupsem. moja najstarsza suka w czerwcu tego roku zdala w 100% egzamin na psa miejskiego, bo bylysmy razem na wroclawskim swiecie rowerzysty i zanim towarzystwo wsiadlo na rowery, przeszla przez 3000 tlum ludzi. i to baaardzo gesty tlum. nie miala kaganca, wszyscy wyciagali do niej rece, dzieci ja glaskaly, a ona zachowywala sie zajebiscie. a po przejechaniu na rowerze wroclawia normalnie nafestynie w parku miejskim tez byla bez kaganca, a nawet poniewaz bylo goraco kapala sie w stawie BEZ SMYCZY, bo kto to widzial, zeby za pilka plywac na smyczy. nie dosc, ze wzbudzala mega pozytywne emocje u wszystkich to jeszcze jakies male dzieci przyszly porzucac jej pilke. ja na serio bardzo intensywnie propaguje wizerunek psa jako dobrego obywatela. mam 3 psy w miescie, nie mam z tego powodu nieprzyjemnosci, sasiedzi nas lubia i nasze psy tez. co wiecej...zamiast patrzec na nas jak na debili, ktorzy maja za duzo psow, jedni sasiedzi po wakacjach planuja gordona. ja tak wychowuje moje psy, zeby kaganiec i kolczata nie byly nam potrzebne i zeby ludzie reagowali na nie pozytywnie. i mi sie to sprawdza.
-
i seter szkocki i irlandzki to sa bardzo fajne psy. roznia sie troche charakterem..poczytaj o historii rasy, czego domieszano do gordona:)) to rozjasni sprawe. przede wszystkim gordon nie jest przyjacielem wszystkich ludzi swiata.
-
ja nie mam dystansu!!! wszyscy inni pisza "z humorem i przymruzeniem oka":))
-
taaa...moja najstarsza suka byla mega spokojnym szczeniakiem w hodowli. nawet niedawno smialysmy sie z tego z hodowczynia-wsrod rodzenstwa byla jak skala. siedziala i myslala:)) u nas w domu juz w pierwszych dniach pokazala, ze ma mega adhd, bardzo ciezko sie wycisza-ponad rok nad tym pracowalismy, a przy tym jest mega wrazliwa, co razem zaowocowalo lekiem separacyjnym. tak wiec:))) jesli chodzi o moje nastepne dwa psy, to serio...mialam to gdzies, bo doskonale wiedzialam, ze obojetnie jaki szczeniak do mnie trafi, bedzie mega fajnym psem. zreszta obie przylecialy samolotem, nie ja po nie bylam, wiec zaufalam hodowcy. i tak mam moja najstarsza suke, ktora jest mega emojonalna i baardzo ze mna zwiazana, bardzo tez wrazliwa, empatyczna. srednia, ktora ma super stabilny, mocny charakter i wita z postawiona kita kazdego psa. i malego diabla, o ktorym na razie moge powiedziec tyle, ze wszystkiego uczy sie blyskawicznie.
-
dobra, zajebisie:))) ale to nie zmienia faktu, ze i tak nie zamierzam przestrzegac przepisow dotyczacych kaganca jak i rozmaitych innych przepisow:)))
-
[quote name='evel']Sezon ogórkowy mamy, to se można pochrzanić o głupotach, nie? A serio - każdy ma swoje zdanie i je jakoś tam wyraża, od tego jest forum ;) Dla mnie pies ma mieć kaganiec na mordzie w komunikacji z paru powodów, dla kogoś innego nie - spoko, a jak coś się stanie to może być niewesoło, ale jeśli ktoś się z tym liczy to co można więcej zrobić? Chyba nic, bo każdy swój rozum ma i zrobi co zechce tak czy siak i tyle ;)[/QUOTE] no jakos:))) a przez to, ze moj pies tego kaganca nie ma niektorzy nawet wspolczuja mojemu facetowi hahahahaha