Jump to content
Dogomania

Żunia

Members
  • Posts

    622
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Żunia

  1. Potrzebny będzie transport do Łeby dla naszego chowka Tamira. Pies musi przejść proces socjalizacji, bo w tej chwili nie nadaje się do adopcji. Czy ktoś coś może pomóc ? Ze względu na stan psychiczny psiaka najlepsze byłoby zredukowanie etapów podróży do minimum.
  2. Tamir- chowek z Zamościa będzie szukał domku. Przed tym potrzebna mu jest ( wręcz niezbędna ) socjalizacja. Osoba, która chce się jej podjąć mieszka na drugim końcu Polski. Potrzebny jest transport !!!
  3. Haszczaki jeszcze na kwarantannie. Do innych psów przyjazne. Zdjątka robiłam komórką i okazało się, że kabelek szlag trafił. Mam ze 3 szczeniaczków, mogę Ci wysłać na komórkę ( tylko nr. mi daj.)
  4. Niestety chowek z Zamościa nie jest tym z Radości. Właściciele zaginionego psa pofatygowali się do Zamościa, żeby upewnić się, czy to ich pies zawędrował tak daleko. Nie rozpoznali swojego psa, pies też na nich nie zareagował. Szkoda.
  5. Wróciłam ze schronu. Państwo z Radości niestety nie rozpoznali swojego psa- pies też na nich nie zareagował. Szkoda. Pani zostawiła 50 zł na karmę dla chowka- jutro kupię. Zdjęcia haszczaków wysłałam. Rudy ma niespełna rok, czarny ok. 2 lata. Oba łagodne, ciągną do człowieka, ale jeszcze bardziej pociągnęłyby przed siebie. Ten rudy ma niesamowite jasno ( bardzo ) błękitne oczy. Kwarantanna po Sylwestrze zatłoczona. Obok chowka wilczur z miską w pysku- złapany na Starówce, nie toleruje samców. W boksach ogólnych- czarny spanielkowaty, inny czarnuszek( który owłosieniem zaczyna przypominać Łajtka). W boksach nie widziałam śladów krwi, stąd wniosek, że nie dochodziło tam ostatnio do poważniejszych zadrażnień między psami. Szczeniorków mniej: jedna czarniutka " malizna ", nieśmiały beżowy spanielkowaty i dwa troszeczkę większe. W boksie otwartym slanielkowata z obciętym ogonkiem. To te na które w czasie krótkiej wizyty zwróciłam uwagę. Jakieś pytania?
  6. Będę, bo w zasadzie psa nie można oddać przed upływem kwarantanny. Jeżeli to ich pies, to trzeba będzie pomóc w odebraniu. Oczywiście napiszę, co i jak.
  7. I może tego naszego też nazwijmy Pamir> Bez względu na to, czy jest to jego imię, czy nie.
  8. Chowek z Radości ma na imię Pamir. Też proponowałam Pani " test imienieniowy", ale .... Państwo jutro przyjeżdżają do Zamościa zobaczyć psa . Już wiem, że jeżeli nie jest to Ich pies, to tego schroniskowego bidaka nie wezmą. Mają małe dziecko i obcy, agresywno-lękowy pies w domu nie jest w tej chwili najlepszym pomysłem. Podzieliłam się z Panią swoimi wątpliwościami i to jest w tej chwili tylko Ich decyzja, że jadą obejrzeć psa. Też bym na Ich miejscu jechała.
  9. Rozmawiałam z ludżmi z Radości. Państwo wybierają się do Zamościa. Mają jeszcze do mnie zadzwonić, wtedy ustalimy kiedy przyjadą ( i czy w ogóle przyjadą ). W obie strony to 500km ( nie 800 ), ślisko nie jest. Pani bardzo chce odnależć psa lub choćby dowiedzieć się , co się z nim stało. Mówi, że sen jej z oczu spędza obawa, że gdzieś się tuła- głodny i zmarznięty. Zastanawiam się, czy ich przyjazd ma sens, bo po dłuższej rozmowie ( i póżniejszej jej analizie ) dochodzę do wniosku, że to jednak nie jest ich pies. Powiem im o tym i niech decydują- może zechcą zabrać do domu tego bidulę.
  10. Poczekajmy do jutra. Mam nadzieję, że wet znajdzie chwilę i w weekend go jakoś obejrzy ( no, może w poniedziałek ). Ich psiak miał w dziciństwie ( szczeniactwie ?) robiony tatuaż, ale ponoć bardzo niewidoczny, ponadto miał kłopoty z jajczętami ( jedno nie zeszło ). Mamy więc cechy charakterystyczne.
  11. Dotarłam do pani z Radości. Jej pies miał kłopoty z oczami- nie wiecie jaki był stan oczek tego naszego? Jutro będę molestowała weta, ale on będzie dostępny dopiero po 14.00.
  12. Oni w schronie mieli trudności z dokładnym ocenieniem psa, bo i lękliwy i agresywny jednocześnie był. Koniecznie chciałabym to sprawdzić, bo może jednak to ten sam.
  13. Jeszcze nie mogę wejść na chowki, ale znalazłam u nich zgłoszenie o zaginięciu w Radości rudego chow-chow ( koniec listopada ). Czy ktoś może dopytać się o tamtego psiaka? Może to ten od nas ?
  14. Byłam, coś pomogę ( w miarę możliwości ). Rozmawiałam ( tel. ) z wetem. Chow-chow ma ok. 5-6 lat.Jest ładnie umięśniony, nie ma czipa ani tatuażu.Wet potwierdza, że jest lękowo- agresywny, żeby go sprawdzić ( czip ) musieli wejść do kojca we trzech- znowu się bidulek strachu najadł. Haszczaki , to 2 samce , mają po ok. 3 lata. Typowe przedstawiciele rasy. Nie są agresywne. Zarejestrowałam się na chowkach i spróbuję pociągnąć temat dalej. Poproszę o numer telefonu na który kierownik schronu ma wysłać mms-a z haszczakami. Wszystkie psy mogą być wykastrowane.
  15. Miałam dziś takie urwanie głowy, że dopiero po 20.00 znalazłam chwilę dla siebie. Nie złapałam weta. A w Zamościu rzeczywiście chyba jakaś epidemia: teraz kolej na mojego syna- zapalenie oskrzeli.
  16. Wrzuciłam sunię na e-beagle. Lakonicznie, bo nie mam namiarów ani wiedzy na temat suni.
  17. Tylko nie schron. Beagla, którego niedawno znalazłam" wrzuciłam " na e- beagle i właściciele się znależli. Dajcie mi namiar na dziewczynę, spróbuję suni wykombinować tymczas od jutra.
  18. Nie jest u mnie. Wzięli ją moi znajomi. Cały czas szukam domków dla zamojskich bid i czasami znajduję. Nie piszę o tym, bo moim zdaniem, nie ma potrzeby zawracać innym głowy, gdy nie ma takiej konieczności.
  19. Sunia, ale nie biala. Ja nie jestem zmotoryzowana, a mój kręgosłup nie pozwala ( niestety ) na spacerki po nierównej , oblodzonej drodze . Poza tym mam rozwalony aparat ( wymksnął się TZ-owi z rąk). Spróbuję jakoś dostać się do schronu i chociaż pooglądać zwierzaki. Dręczy mnie ten czekoladowy- qrcze, mialam go w zasięgu ręki i sfujarzyłam sprawę.
  20. Jeden haszczak to ja. Do weta jutro zadzwonię. Czy ktoś wie cokolwiek na temat tego ( tych ) chow- chow?
  21. Na początku grudnia zostawiłam zlecenie w banku i nie widzę wplaty z Zamościa. Czyżbym coś pokićkała? z kontem?
  22. W szpitaliku są trzy odrębne pomieszczenia. W każdym z nich na podłodze jest położony gruby materac. Zdaje mi się, że szpitalik jest jakoś dogrzewany. A tego czekoladowego ( rudego ) próbowaliśmy z synem złapać przed świętami. Nie był agresywny, ale nie dał do siebie podejść. Wyglądał na psa, który wybrał się na wycieczkę i biegnie w stronę domu ( pobiegł w stronę Wyszyńskiego, a wabiliśmy go od UG przy Peowiaków ). Chcieliśmy sprawdzić, czy ma adresówkę, bo zadbany był. Długo się psina błąkała- jeśli to ten.
  23. Zdrowia wszystkim życzę w Nowym Roku.
  24. Nie było mnie i dopiero teraz weszłam na forum. Przyłamało mnie. Jutro zadzwonię do weta i poinformuję go o odejściu kolejnego szczeniaczka. Ciekawa jestem jak wygląda sytuacja w schronie, ale niestety ( z wielu względów ) nie jestem w stanie pojechać i zobaczyć. Żeby ocenić sprawę żywienia, trzeba by było być tam przez kilka ( naście ) dni non stop.
  25. Sorki, nie doczytałam, że odbiór suczek już załatwiony.
×
×
  • Create New...