Jump to content
Dogomania

saura

Members
  • Posts

    135
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by saura

  1. dziewczyny na razie moge tylko 10 zł. jednorazowo. u mnie bida z kasą ale wysyłam :) piękna Nana jest i niech się jej dobrze wiedzie :)
  2. pan Floydzisław jest z A. u mnie :). właśnie psiak leży koło mnie. Mama... hm ostroznie podchodzi do Floyda ale wyraziła zgodę by był tutaj w razie czego :multi:
  3. [URL]http://www.zachod.pl/2010/11/w-twojej-sprawie-jak-andrus-floydem-zostal/[/URL] audycja jest już na stronie
  4. hm. ta p. ewa nieźle kłamie :). Tak bałam się tego reportażu, a jednak bardzo mile mnie zaskoczył. Mam nadzieję, że już nikt nie będzie męczył Ciebie Sekkmet, osoby ze schroniska, nas i Germaine. Że wszystko się skończy. Ewa chciała, żeby p. Walkowiak jej pomogła odzyskać psa, jednak wiem, że p. Walkowiak jest dociekliwą osobą, czego ewa nie wiedziała, i kłamstwa wyszły na jaw. I pokazałam mamie filmiki z Floydem i zdjęcia. Już cieplej się wypowiada. Pokazałam gdzie spałby u mnie w pokoju. Jutro chłopaki do mnie przychodzą. I z A. stwierdziliśmy że trzeba zabrać moją mamę na wspólny spacer:). Do lasu mam od siebie pare minutek. Jest gdzie chodzić. Może być tak, że tylko na miesiąc Floyd pobędzie u mnie, a jak mój mężczyzna znajdzie odpowiednią pracę wszystko wróci do normy. Bo nie mamy zamiaru rozstawać się z nim. Zawsze jedno z nas będzie przy nim. Nie mamy zamiaru go opuszczać. A że zmieni się lokum.. ważne, że my będziemy przy nim. I tak bardzo chciałabym, żeby Floyd oczarował moich rodziców. Żeby moja mama przestała się bać psów, a wiem, że Floydzik może to sprawić. Ludzie ze schizofrenią potrzebują czasami istoty czystej, istoty która pokaże, że można ich kochać, i że oni potrafią kochać, mimo że uczucia gdzieś bardzo głęboko zakopali. Może mama się otworzy. Od jutra zaczynamy proces przyzwyczajania się mojej mamy do Floyda.:painting:
  5. no to zaraz audycja ciekawe czego można się po niej spodziewać.
  6. kurcze właśnie szykowałam przelew i podkusiło mnie żeby tutaj wejść :( łzy się zakręciły :(
  7. [quote name='ageralion']saura bedzie dobrze. U nas tez bylo krucho, P. stracil robote i szukal, szukal, szukal... to jest strasznie ciezki okres dla zwiazku, bo o klotnie nie latwo [B]ale w kupie sila[/B] :) Macie siebie, a to najwazniejsze :happy1: Niedlugo wyjdzie slonce :)[/QUOTE] Rzućmy się kupą bo w kupie nas nie ruszą ;) sekkmet my też. jestem ciekawa co w tej audycji będzie. My też pewnie zostaniemy pojechani :). hm tylko ciekawe jak by się czuli Ci dziennikarze którzy do mnie dzwonili , jak by ktoś im tak w życie butami właził. Cholera po co to wszystko? Ewa nie ma praw do psa. I koniec tematu. Po co męczą mnie, A, sekkmet i Germaine? Może niech Ci ludzie zajmą się swoim życiem i dadzą innym żyć spokojnie. My się o ten bałagan nie prosiliśmy. Nie wiem skąd w nas ta cierpliwość. Inni ludzie już by się wkurzyli i mogliby psa oddać. Ale zmieniłam nr telefonu, być może moje chłopaki zmienią mieszkanie i będzie spokój. Sekkmet i mam nadzieję, że i Ty już nie będziesz męczona. Jutro A. przychodzi do mnie z Floydzikowcem. Trzeba chyba trochę na siłę mamie pokazać psa. Kto wie, może da się przekonać.
  8. [quote name='Kapsel']Saura, w życiu tak jest, raz z górki, raz pod górkę. Wszyscy tak mają. Wy jesteście młodzi, życie przed Wami. Floyd doda Wam siły. Trzeba wierzyć, że się uda, innego wyjścia nie ma!!! Macie za sobą wielu ludzi. I uda się na pewno!!![/QUOTE] dziękuję Kochana za te słowa :) jestem w pracy, bałam się wejść tutaj, ale teraz czuję ciepło :). Wczoraj było mi smutno... powiedizałam mamie, że chłopaki w środę (dzisiaj) przyjdą do nas, żeby zobaczyła Floyda. A ona na to "nie chcę tutaj psa. koniec dyskusji". Ona po prostu nie lubi zwierząt. Kiedyś była inną osobą, kochała zwierzęta, choroba ją zmieniła. Tata powiedział, że też nie przepada za zwierzętami, ale nie miałby nic przeciwko temu, żeby Floyd u nas był, ale... mama nie wyraziła zgody. zatem dalej kombinuję. Gdzieś tutaj czytałam na forum, że jakaś para znalazła pokój gdzie mogą mieszkać z psem. chyba zacznę się za takim pokojem rozglądać. może kolega będzie chciał wynająć mieszkanie z nami. A. woli mieszkać bez innych lokatorów ale może nie być wyjścia. Ja w krakowie dałam radę mając miesięcznie 800 zł, czasami mniej, płacąc za pokój 400 zł.
  9. byliśmy w radiu. audycja w czwartek o godzinie 18:10. heh boli mnie jedno. A. szuka pracy. Każdy mówi, że po co nam był pies, po co go braliśmy. Tylko nikt nie patrzy na to, że jednak staramy się. A. walczy o pracę, chodzi, roznosi cv i dzwoni. Moglibyśmy być tchórzami i porzucić Floydzika. Ale walczymy. Bo jest bardzo ważny w naszym życiu. Zmieniłam nr telefonu. Już radia, z gazet nie będa mnie męczyć. Dzisiaj patrząc na Mordzika... heh czułam smutek... bo nie wiem jak to będzie. jest z nami 1,5 miesiąca. a jest tak jakby był z nami 5 lat. uwielbiam wycierać mu mordkę po jedzeniu i po piciu. Smarować jego kinolek mimo że się zagoił, patrzeć na jego błyszczącą sierść. kurcze uwielbiam jego sierść na swoich ubraniach. Uwielbiam go, bo pokazuje, że mogę mu wsadzić rękę do miski zabrać jedznei i nie ugryzie... pokazuje że nie muszę sie bać. to jest pierwszy duży pies którego nie boję się tak bardzo. Którego jestem w stanie mieć w łóżku i zasnąć przy nim. Floyd jest chodzącą Krainą Łagodności pomijając jego pyskowanie. Wiecie... cieszę się, że on nie wie jakie jest zamieszanie. Cieszę się, że nie jest tego świadom. Smutno mi, że to wszystko się dzieje. W pracy u mnie kibicują nam. Przyniosłam tą gazetę do pracy by ksero zrobić.. spojrzenia ludzi mówiły "nie poddawaj się. walcz". Czuję, że siła do walki wraca. Chcę mieć przy sobie moich mężczyzn. Żadna baba nie odbierze szczęścia. Dowiedziałam się ,że floyd od 2008 roku nie był u wete. Szczegóły będą w radiu zachód. Byliśmy uczciwi... powiedzieliśmy, że A. stracił pracę, że szuka nowej. Cóż usłyszeliśmy to co na samej górze. Kiedyś tutaj pisałam, że nie da się przewidzieć przyszłości. dzisiaj poznałam osobę, która była całkowicie zdrowa. nie wiadomo co się stało... dnia nastepnego prawie się udusiła i straciła czucie w całym ciele. nie była w stanie przewidzieć Jutra. Dlatego proszę was o wyrozumiałość, o wsparcie. Bo ciepłe słowa pomagają naprawdę. Lepiej się czuję, jak wejdę na ten wątek i czytam wasze wojownicze smsy które dają mi siły, dają mi wiarę. [B]emhokr[/B] czytając co napisałaś poczułam siłę i chęć do tej walki, do zmiażdżenia tej osoby w kulturalny sposób. tylko żeby mój A. znalazł szybko pracę :( nie wiem dlaczego ta Polska jest tak dziwnym krajem :(. zasiłki są takie, że na pół miesiąca życia nie wystarczą. o pracę bardzo ciężko. w norwegii sprzątaczka jest w stanie wynająć mieszkanie, ubrać się, i dobrze jeść. socjal też super..można spokojnie żyć..
  10. zaczyna mi brakować sił. osoba od której potrzebuje wsparcia heh ma to gdzieś. ja nie wiem czy dam rade przyjść z a do radia na rozmowę nie na antenie. jeżeli nic się nie zmieni to nie dam rady. dzisiaj spałam może pół godziny, może godzinę bo ciągle mnie bombardowano telefonami i smsami. nie tylko w sprawie Floyda. w sumie jestem na nogach 40 godzin. jutro zmieniam nr telefonu i już nikt odnośnie Floyda nie będzie mnie niepokoił. może odetchnę trochę. zobaczymy co będzie dalej. Nie wiem czy A. utrzyma mieszkanie. Wszystko zaczeło sie psuć jak p. ewa się pojawiła. Tak jakby ta osoba zabrała mi całe szczęście i radość i siłę do walki. Bo to co powiedziała mi pani z radia heh. nie mam już siły czytać i słuchać tego wszystkiego. Bo zamiast cieszyć się psem to ja kurcze myślę co będzie dalej i nawet nie potrafię się cieszyć :/ a wiem że te psisko mnie kocha i ja go. Z tego co A mi mówił Floydziu ma się dobrze. obślinia łóżko i inne miejsca. wszędzie chodzi ze swoją piłeczką. i chyba jest szczęśliwy, że pana ma tylko dla siebie i nie ma pani z którą musi walczyć o względy pana ;) jedno mi się nie spodobało jakiś czas temu... znowu bójka z bolciem. albo zazdrość albo walka o teren = pana i panią. walka o pieszczoty. gdy głaskałam bolka to floyd stawał trochę dalej i popiskiwał. jest już ponad miesiąc. dostaje dużo uczuć, powinien wiedzieć, że to on jest dla nas ważny, ale jednak piski i jego "gadulstwo" gdy się przytulamy czasami się nasila. A A. nie mogę wbić do głowy by nie głaskał bo w ten sposób pochwala zazdrość Floyda. Że może dać mu przysmak, może pogłaskać jak jest spokojny. i nagrodzić dobre zachowanie. Hm czy u starszego psa można pewne zachowania troszkę zmienić? w sumie oglądałam na Animal Planet (lata temu jak noge w gipsie miałam) program o psim psychologu, który pomagał właśnie zmieniać złe nawyki psów, nawet starszych. ale trzeba być konsekwentnym. był pies naprawdę zazdrosny, nikt ie mógł podejść do jego pani, bo od razu gryźć chciał. jego pani go głaskała jak warczał na innych, myślała, że to go uspokaja. może tak było, ale on to odbierał jako nagrodę. Jednak jak jedna strona nie reaguje na popiskiwania i powarkiwania Floyda, nie patrzy się na niego i nie mówi do niego, to druga strona zaraz rękę wyciag, głaszcze i przemawia. A. Floydowi na więcej pozwala ;) to pewnie to co jego Pan robi jest dla niego ważniejsze, bo Pani zawsze krócej. Dużo uczuć, ale granice były zachowane. U mnie jest jeden problem. miałam roczek jak pogryzł mnie pies, duży pies. Nie wiem, może Floyd czuje u mnie jakąś taką rezerwę. Czasami czułam strach. Śmiałam się jak wskakiwał na mnie, opierał się łapami o mnie tak, żeby mnie położyć, ale czułam strach. I więcej na takie sytuacje Floydowi nie pozwalałam. I dlatego trochę krócej go trzymałam. Pewnie niepotrzebnie. Ale stwierdzam, że i tak jest o niebo lepiej niż kilka lat temu. Kiedyś nie potrafiłabym zasnąć z psem w pokoju. A Floydzikowe chrapanie uspokaja, i usypia. Zatem postęp jakiś jest u mnie odnośnie psów. Bo ogólnie Floyd jest rewelacyjny. Potrafi w krzakach znaleźć piłeczkę :lol: słucha się, często robi smutne oczy jak my jemy coś, a on tego nie może. aaaa i robi tak jak ten boksiu [url]http://www.youtube.com/watch?v=58CZcCvwND4[/url] jak pierwszy raz zobaczyłam jak Floyd tak robi to popłakałam się ze śmiechu :) i Pan i Floyd tak robią. ostatnie minuty przed kompem. [url]http://www.zachod.pl/[/url] tu jest strona tego radia. z tego co wiem audycja ma byc we czwartek
  11. być może jutro z A i Floydem przejdziemy się do radia zachód. chce z nami porozmawiać p. Walkowiak (mama mojego dobrego kolegi). w czwartek ma być audycja odnośnie Floyda.
  12. bo gdyby ją naprawdę obchodził to inaczej by to rozegrała. bez wywlekania tego na zewnatrz. dzwoniłaby do Germaine i spokojnie rozmawiała i z nami by inaczej rozmawiała. A tu tylko o wizerunek chodzi. u mnie w pracy się śmiały z jej zdjęcia w gazecie. hm w życiu nie przypuszczałam, że coś takiego przydarzy mi się w moim życiu
  13. ja nie wiem. jestem zmęczona tą sytuacją, tymi telefonami, smsami. staram się nie czytać a jednak są i bolą. jak mi ta Ewa napisała "a może po prostu ty go bijesz?" to myślałam że padnę. ta pani nie pamięta co mi i A. mówiła jak się z nią widzielismy. Że ci sąsiedzi kopali i źle traktowali Floyda, potem wyskoczyła z pretensjami że co za kłamstwa wypisujemy na sosbokserom. że nie był bity. a jak jej napisałam, że sama nam to mówiła, to powiedziała, że te dwie rozmowy ma nagrane na dyktafonie i nic tam nie ma takiego. i potem właśnie ten tekst że ja biję Floyda. zmieniam numer, trochę mnie to kosztuje ale mam dość. praca, pomoc mamie w domu, licencjat i jeszcze ta osoba, która męczy smsami. hm mąż... ona o nim wyrażała się "mój facet" nie mąż, nie narzeczony. hm raz powiedziała "narzeczony". mam anielską cierpliwość, jednak ta cała sytuacja zaczyna mnie męczyć i cierpliwość tracę :( A. ma dobrze, bo nikt go na szczęście nie męczy smsami i telefonami.
  14. dziewczyny [url]http://www.tygodnikczwartek.pl/[/url] to jest strona tej gazety. adam ma ta gazete. przyniesie mi bo zostawiłam u niego wczoraj. tam jest nr do tej dziennikarki na stronie znalazłam Agnieszka Hałas – 609 883 668
  15. hej dziewczyny. jest artykuł w tygodniku czwartek z zielonej góry o Floydzie. P. Holandia zadzwoniła do nich. jest tam napisane "po pięciu dniach pobytu w schronisku zostaje przeniesiony do rodziny". czyli do nas.. hm Floyd był niecały miesiąc w schronie, tak? Potem "to właśnie pod ich klatką Ewa siada na ławeczce i czeka aż bokser wyjdzie na spacer". Nigdy jej tam nie widziałam tak samo A. A nasz Pan Starszy ma się dobrze :), regularnie śpiwór A. wyciąga i na nim śpi jak A. nie ma w dom. Piłką zwraca na siebie uwagę :D bo widzi jak się śmiejemy jak on chodzi z piłeczką. Hm rano jak coś cichutko mówię do A. to Floydzikowiec od razu bierze piłeczkę w mordkę i chodzi koło łóżka i mówi po swojemu. Tak samo jak się przytulamy do siebie ;) wtedy mówimy do niego "może jesteś starszy, ale nie pyskuj jak szczeniak" a on siada i patrzy się na nas jak na głupków ;). Ostatnio nie mam czasu żeby zrzucić zdjecia z telefonu. Teraz wybory, muszę czytać ustawy itd. i potem już nie mam siły patrzeć na monitor.
  16. zyjemy:) osatnio malo czasu mam dlatego nie pisze. Floyd mysle, ze szczesliwy:). A. mowil mi przez tel jak Floyd lezal na lozku. ciagle przy sobie ma pileczke. nie rozstaje sie z nia;)
  17. wrzucę :) moze jeszcze dzisiaj albo jutro.
  18. dziękuję sekkmet :) na razie mam staż do końca roku. potem się okaże co dalej. teraz szukam czegoś dla A. jak nasze sytuacje się pomyslnie rozwiążą to niedługo do nich na mieszkanie wrócę. smutno mi tak bez chłopaków. wczoraj się śmiałam, że Floyd z piłeczką w pyszczku mnie wyganiał. Mówiłam do niego "no Dupuś idę do swojego domku" a ten coś tam po swojemu mruczał i tyłeczek mu latał ;). hm za nim pójdę do moich mężczyzn postaram się zgrać parę fotek co wczoraj robiliśmy. Zdjęcia z serii "Latający Holender Floyd Nietoperz Gacek" jak to A powiedział. I co nam się wczoraj bardzo spodobało - A. rzucił piłeczkę w jakieś krzaki, Floyd nie widział dokładnie gdzie poleciała. Ale znalazł. Nosek przy ziemi miał i udało mu się znaleźć. A potem miał ochotę wskoczyć do wody ale za zimno na takie przyjemności już jest. I coraz bliżej do prysznica podchodzi. Ba nawet zachęca nas do tego byśmy go wodą oblewali. To wszystko musi się dobrze ułożyć. Nie ma innego wyjścia.
  19. wróciłam właśnie od chłopaków. jak wyszłam wczoraj tak teraz wróciłam. Ogólnie oboje szukamy pracy dalej. eh. Floyd miał dzisiaj bójkę z Bolkiem :(. jest za bardzo zazdrosny :( nie możemy głaskać innych psiaków bo od razu Floyd piszczy a nie daj boże zeby któryś podleciał radośnie. Tak się zastanawiam. Skąd w nim tyle zazdrości. W sumie rozumiem, schronisko i tamci ludzie co go nieciekawie traktowali, i może stąd ta zazdrość.
  20. Trzymam kciuki za akcje. Rozesłałam po znajomych link do tego wątku. Filmików nie dam rady obejrzeć :(
  21. wykrywko w sumie chyba jeden dłuższy spacerek po lesie w tygodniu mu wystarczy. ale hm trzeba mieć butelczynę wody dla niego. jak dzisiaj go zobaczyłam :D matko jaki gruby się robi :D i nosek mu się zagoił:). wykrywko już nie ma takich strupków :). i jutro proszę trzymajcie mocno kciuki. nie powiem za co, nie chcę zapeszać. :)
  22. w okolicach 15go będe w stanie podrzucić nawet 30 zł. może 40. Zatem na razie jednorazowo 40zł ale po 15ym jak dostane pieniążki za staż. Borys jest piękny i szkoda by w schronie siedział :(
  23. mieliśmy zrobić spacer po lesie. Ale heh nie wiem czy to dobry pomysł :( 4Piętro to spory wysiłek dla Pana Starszego. Jak wracamy do domu to Floyd idzie swoim tempem a ja się dostosowuję do niego. wete pewnie albo jutro albo w piątek odwiedzimy bo trzeba badania zrobić. marta finanse. pracodawcy lubią na ostatnią chwilę powiedzieć "panu/pani dziękujemy".
  24. byłam wczoraj u chłopaków. wyprowadziliśmy Floyda na spacer. Jej jak szczeniak skakał. Ale potem :(... wchodziliśmy na nasze 4 piętro i... tak jakby tracił równowagę ;( musiałam iść przy schodach, żeby nie złamał sobie łapki... a w domu tragedia :( obijał się od ścian. Nie wiem, może to ze zmęczenia bo potem było ok. Ale pierwszy raz coś takiego się stało ;( przestraszyłam się. W sumie Floyd podobno jest z maja 2000, zatem 11 rok mu leci :( Jak wracałam taxówką do domu, bo zdrzemnęłam się z Floydem... taksówkarz słuchał Dżemu i akurat leciało : w życiu piękne są tylko chwile, i myślałam o Floydzie o tym wszystkim. Ale mam ochotę powiedzieć "Chwilo trwaj". Niedługo wyjaśni się wiele spraw. Oby się ułożyło dobrze. Jak pogoda dopisze to jutro do lasu z Floydem pójdziemy. ciekawe jak ze śniegiem będzie.
  25. Jagódko a co mieliśmy zrobić w tej sytuacji? znowu Floyda oddać? Czy to ma sens? Jest przy nim osoba którą zna która go kocha. Ma ciepło w domu, zaczyna tyć, ma dobrą opiekę. I czuje się bezpiecznie. Niestety takie jest życie i to jest smutne. Nie widzicie jednak tego, że staramy się, żeby wszystko wróciło do poprzedniego stanu. I to jest smutne. Wy tylko możecie tutaj czytać. Ale literki niestety wszystkiego nie oddadzą. Nie widzicie nas z Floydem, jego reakcji na nas i naszej reakcji na niego. I nie widzicie naszego bólu, że wszystko układa się nie po naszej myśli. Że nie jest tak, jak być powinno. Myślicie, że nie chcemy dobrze? Chcemy i to bardzo, bo walczymy. Boli mnie rozłąka z moimi mężczyznami, ale nie stać mnie w tej chwili bym z nimi mieszkała. Mogę przychodzić w wolnej chwili, być z nimi chociaż przez parę godzin. A nawet jakby nie udało się nam w tym mieszkaniu zostać, to możemy zmienić lokum i kobieta z Holandii nachodzić już nas nie będzie. Nie fajnie się czuję wychodząc z Floydem i rozglądając się czy czasem ona gdzieś nie stoi, żeby tylko psiak jej nie zobaczył i znowu nie miał stresów. Marudo dziękuję za trzymanie kciuków. Teraz cała nasza trójka tego potrzebuje.
×
×
  • Create New...