Jump to content
Dogomania

JOHANNALIND

Members
  • Posts

    2431
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by JOHANNALIND

  1. hmmm, wiesz co jak się okaże, że moje auto będzie sprawne to może ja po Ciebie podjadę? I wtedy ewentualnie 8- w środę, bo będę miała jeszcze zwolnienie...zobaczymy. Dam Ci znać we wtorek, ok:)
  2. a do Ciebie od Warszawy ile może być km?
  3. Szybka z Ciebie dziewczyna:) Kto będzie jechał?
  4. Moni, kiedy myślałaś zabrać Miśkę z hotelu? Pomyślałam,że może pofatygowałabyś się do Warszawy, pojechała ze mną do Warki, a potem przywiozła Miśkę do tych ludzi. Zaangażowałam się na tyle w sprawę, że chciałabym uczestniczyć w tym "przekazaniu":) Tyle, że aktualnie mam zwolnienie do środy (angina) i wczoraj padła mi pompa wodna w samochodzie- mąż ma mi naprawiać w weekend. Ach, te stare auta:(
  5. Musimy załatwiać transport, bo Państwo niestety nie dysponują samochodem...
  6. Co ciekawe gdyby nie Miśka wzięliby Brysia, ale ona bardziej im odpowiada:), choć Pan mówił mi w sekrecie, że usiłuje przekonać mamę do wzięcia dodatkowo i jego, aby się taki piękny pies nie zmarnował, ale wątpię by Pani zgodziła się na trzeciego dużego psa w domu. Ta ich suńka to mix boksera i jest już dosyć duża, a ma dopiero ok 6 miesięcy...:)
  7. Już piszę co następuje...ta rodzina jest świetna:) Wprawdzie jak zobaczyłam Pana na początku to miałam trochę dziwne skojarzenia, ale jak mówią- nie sądź człowieka po wyglądzie...Dawno nie spędziłam tak miłych 40 minut przy herbatce. Pan mieszka w domku z ogródkiem, razem z mamą, siostrą, nastolatką (nie wiem, czyja córka) i siostrzenicą w wieku szkolnym- ogólnie dom pełen ludzi, no i zwierząt- aktualnie 6 miesięczna suńka, którą ktoś podrzucił temu Państwu przez ogrodzenie oraz 2 starsze i dostojne koty. 13 listopada Państwo Ci musieli uśpić swojego pieska Cygana, który chorował na raka odbytu, a mieli go ze schroniska na Paluchu. Ogólnie z tego co się zorientowałam z tym domu zwierzęta zawsze były. Mama tego Pana strasznie tęskni za swoim Cyganem (był to mix Onka) i chciałaby tę tęsknotę zastąpić innym, również potrzebującym uczucia pieskiem. To, co tam zobaczyłam to miłość do zwierząt- zarówno sunia, jak i koty swobodnie sobie biegały po domu- kotki miały swoje legowisko na kanapie(nikt ich stamtąd nie przepędzał). Suńka siedziała prawie cały czas na kolanach u Pana, bo oczywiście chciała się ze mną usilnie przywitać, a to spory piesek...:) Co jeszcze?? Pan powiedział, że umawiał się z Moni, iż w ramach "zapłaty" za Miśkę będzie wspomagał inne potrzebujące pieski, a sama Miśka oczarowała ich od pierwszego razu. Rozglądali się za nowym pieskiem, byli w schronisku na Paluchu, ale kiedy zobaczyli Miśkę (to głównie starsza Pani) po prostu ich oczarowała. Czasami to tak jest- widzisz pieska i wiesz, że chcesz mu ofiarować dom. Pan nawet mi mówił, że zastanawiali się nad kupnem szczeniaka, ale chcieli wziąć potrzebującego pieska. W domu cały czas ktoś jest...Dla mnie oni są idealni- to zwyczajni psiarze, to się czuje:)
  8. Przepraszam, że tak trzymam wszystkich w niepewności, ale dopiero wróciłam do domku...:)
  9. Józwa, Moni pan się spodobał, ale dopóki nie będziemy mieli pełnych danych tak naprawdę nie jest to pewna decyzja, tzn. jeżeli będą jakieś wątpliwości po mojej wizycie to wszystkie przekażę Moni i ona postąpi zgodnie ze swoim sumieniem. Pan jest zdecydowany- godzi się na wszystkie odwiedziny przed i po, interesuje upodobaniami Miśki, ale to jeszcze nic nie znaczy. Decyzja Moni wynikała z tego, że chciałaby ona by Miśka jak najszybciej trafiła do fajnego domku- ta niepewna adopcja u Ciebie bardzo ją martwiła, bo psiak przeszedł już wystarczająco dużo stresów...Ciężko jest zdecydować o życiu psa, wybrać najlepsze rozwiązanie...
  10. No właśnie, dlaczego inne schroniska też nie mogą tak funkcjonować? Wystarczy trochę dobrej woli...Oglądałyście reportaż o Dyminach? Ja byłam przerażona i pomyśleć, że oni dostają 500 zł na psa- zakup karmy dla seniorów na pół roku dla mojej Kiki wyniósł mnie 150 zł, a puszki na miesiąc to koszt 40zł, czyli miesięcznie na seniorka (droższe jedzenie) wydaję ok 70zł...mam wrażenie, że sporo jest schronisk w Polsce gdzie pieniądze nie idą na to, co naprawdę potrzebne...:( Cieszę się, że w Olsztynie jest inaczej:)
  11. No to mi ulżyło:) Śledzę pewną dwójkę ze schroniska w Obornikach i ku mojemu zdumieniu dowiedziałam się, że tam nie ma ocieplanych bud i ostatnio zamarzła jakaś mama ze szczeniakami, zgroza:( Przesłałam Anetek przed chwilą kolekcję książek, z którą się chcę już rozstać- mam nadzieję, że będą chętni i coś się zbierze, a i wpłaciłam pieniążki na konto stowarzyszenia:)
  12. [quote name='jamor']o, i tak trzeba działac. konkretnie. MIska dzis czuje sie swietnie, wszystko ok. apetyt lux[/QUOTE] Jamor czy możesz się wypowiedzieć na temat ewentualnej alergii- myślisz, że może ją mieć czy to gryzienie wynika z innego powodu? No i co z tym torbielem? Lekarz coś mówił? Nie wiem, co mam ewentualnie powiedzieć panu chętnemu na adopcję- będę się z nim widziała w czwartek, a nie chcę niczego ukrywać, bo później mogą być problemy...może właśnie przez takie zachowanie ktoś się jej pozbył??:(
  13. [quote name='józwa']ale to znaczy ze nie bylo jeszcze wizyty przedadopcyjnej?[/QUOTE] Umówiłam się z panem na czwartek- w Warszawie to mi bardzo łatwo, bo jeżdżę tam codziennie do pracy, a do Ciebie mam jakieś 35-40 km, niby niedaleko, ale trudniej się wybrać, niestety:( Z tego co mówiła Moni oni są ok, ja dzisiaj rozmawiałam przez telefon z panem i też miałam dobre wrażenie, no ale to jeszcze nie wszystko. Zobaczymy co wyjdzie...
  14. Anetek- przesłałam Ci sukienkę na maila, zaraz dojdzie płaszcza, a reszta w miarę możliwości...:)
  15. Cześć, Wszystkim:) Chyba się jeszcze wstrzymam z wysyłką tych zdjęć, gdyż dzisiaj przytachałam od koleżanki jakieś futerko i jakiś płaszczyk- 2 wielgachne torby, na szczęście nie były ciężkie- tylko przez tę śnieżycę nieciekawie się je niosło:) no ale są już bezpiecznie w moim domku. Ponieważ mój mąż siedzi teraz w domu to ja mu zlecę następne zdjęcia, no i sprawdzam co tam jeszcze by dorzucić...a i jakieś opisy trzeba by porobić do tych zdjęć...Jutro będę wcześniej w domu, bo dzisiaj to właśnie wróciłam z Płocka, gdzie jechałam 120 km 2 godziny i tyleż czasu wracałam...masakra, no i potwornie mi zimno. Jakieś kakao trzeba by sobie na rozgrzanie zrobić:) Jak tam nasze psiaki sobie radzą w taką pogodę- czy w schronie są ocieplane budy? No i słyszałam, że w okolicach Olsztyna niezły mróz i spore śnieżyce się szykują:(
  16. Hmm, faktycznie z tym sprawdzeniem coś nie idzie...Wzięcie Miski na DT to może być jakieś wyjście, ale niestety nie ma pewności, czy będzie dobrze i czy w ten sposób nie straci ona innych potencjalnych właścicieli...A z tym dogadywaniem to jest często tak, że na pierwszy rzut idzie nie bardzo i ludzie się zniechęcają, a przecież zwierzęta nieraz potrzebują więcej czasu. Ja np moją 11-letnią sunię, która namiętnie goniła koty, jak tylko miała taką szansę, przyzwyczaiłam do nich metodą drobnych kroczków w miesiąc i teraz to świetni kumple:) Tak samo jest z psami- z moich obserwacji wynika, że zwierzęta się świetnie potrafią dostosować do sytuacji. Miśka przecież już się czuje dobrze u Jamora i nawet broni swojego terytorium- zwyczajnie na pewne rzeczy potrzeba trochę czasu, a czasami pracy własnej i jest ok. Co do dzieci- mam troje małych i zwierzyniec, który musiał przyzwyczaić się do maluchów, tak jak maluchy do niego. Na pewno trzeba stosować metodę ograniczonego zaufania, gdyż często jest tak, że to dziecko niechcący sprawi ból zwierzęciu i stąd różne ataki. Mając zabawy dzieci z psami, kotami pod kontrolą raczej wszystko jest ok. Miałam do czynienia z wieloma psami i nigdy nie spotkałam psa, który byłby źle nastawiony na wejściu do małych dzieci- tutaj wyraźnie trzeba pokazać psu, że dziecko jest dla nas bardzo ważne i że nic nie można mu zrobić... Wydaje mi się, że józwa ma szansę stworzyć dla Miśki bardzo dobry dom, a jednocześnie zyskać wierną przyjaciółkę. Jak weźmie Miśkę na DT to przy najmniejszym problemie może się złamać i ją oddać, bo przecież to tylko na próbę- nie przyczepiam się tu personalnie do józwy, bo mam miłe co do niej przeczucia, tylko po prostu ludzie tak mają. Ja wzięłam koty, bo wiedziałam, że potrzebują domu, a chwilowo nie było na nie chętnych- od początku mimo agresji mojej suni oswajałam ich po troszeczku, cały czas trzymając kotki na kolanach i pokazując, że to nowe członkinie naszej rodziny- z drugiej strony zachęcałam Kiki do obwąchiwania i cały czas miałam z nią kontakt fizyczny, by nie poczuła się odrzucona. Tak jak pisałam wcześniej to trwało ok. miesiąca. Teraz jest świetnie- te kociaki to dla mojej suni substytut szczeniaków:) Tak więc jakby józwa odwiedziła Miśkę z córką i miałaby poczucie, że to jest właśnie Ta sunia ja bym ją wzięła i zaczęła pracę w domu nad zgodnym pożyciem wszystkich jej członków, no ale to moje subiektywne spojrzenie na sytuację:) Życzę powodzenia tak czy siak:)
  17. Przekażcie te pozostałe pieniążki dla Baltazarka- to taki prezent od Kubusia będzie:)
  18. Witam wszystkie cioteczki i wujków:) Niestety nie mam dobrych informacji- w czwartek mój mąż dowiedział się, że stracił pracę z 2 tygodniowym wypowiedzeniem. W tej sytuacji zostajemy tylko z moją pensją, która niestety była niższa od tej mężowskiej, a na utrzymaniu jest 5 osób + pies i 2 koty. Muszę się wycofać ze wszystkich stałych deklaracji, bo choć do końca roku jestem zabezpieczona, to nie wiadomo, jak długo będziemy z jedną pensją:( No i muszę się wywiązać z bazarków, w jakich brałam i w niektórych jeszcze biorę (chyba że mnie przelicytują) udział. Niestety życie to takie koło fortuny- nie wiadomo, co może przynieść jutro, a ja taka byłam pewna, że finansowo mamy ok, na tyle, że można wspomóc jakieś potrzebujące bidy, a tu taka klapa:( Przepraszam jeszcze raz- mam nadzieję, że nikt tu pretensji do mnie mieć nie będzie. Pewnych rzeczy nie można przewidzieć...
  19. Fajnie, że coś się klaruje...Postaram się jutro coś przesłać na to stowarzyszenie:) A co do fantów to dzisiaj zdjęcia były robione, ale z braku czasu jeszcze ich nie obrabiałam- do jutra wszystko powinno pójść na maila osoby który dostałam na PW Albert i Tola, na dobranoc przesyłam Wam buziaki:)
  20. Lepiej, aby prędzej:) Tak jak pisała józwa jutro się spotkamy...i sobie pogadamy:)
  21. Moni wyślij mi ten numer do józwy- jeżeli sprawa jest aktualna- to spotkamy się w weekend...:)
  22. Jestem jeszcze w pracy....i chyba już nic nie zrobię- ryczę i ledwo coś widzę w monitorze:) Jakie to smutne, ale tak jak pisałyście już wcześniej dobrze, że nie odszedł w bólu i poniżeniu u tego bydlaka...Tam, w innym świecie na pewno mu dobrze...
  23. Szkoda, że nie wypaliło z tym domkiem dla Cyrylka, ale nie wiemy, dlaczego- może coś się wydarzyło nieprzewidzianego? Choć pewnie wtedy pani by zadzwoniła i wyjaśniła sytuację, a tak tylko sms...strasznie wygodne się to teraz zrobiło:( Ja też nie mam dobrych wieści- miałam od końca tego miesiąca wpłacać stałą deklarację dla Zenka (bodajże 20 zł), ale z przykrością muszę się z niej wycofać:( Fortuna kołem się toczy...niestety. Wczoraj zadzwonił do mnie mąż w środku dnia pracy i oznajmił, że właśnie został zwolniony z 2-tyg okresem wypowiedzenia, a to 60% naszych dochodów, co dla 5-osobowej rodziny z pieskiem, 2 kotkami i zobowiązaniami kredytowymi bardzo dużo... Dodatkowo mam jeszcze ok 250 deklaracji stałych, z których z bólem serca muszę się wycofać i zaczęte bazarki, z których jakoś muszę się rozliczyć.Masakra jakaś...:( Strasznie mi przykro dziewczyny- pozostaje mi tylko kibicować, ale nie wiem, co z tego będzie, bo ostatnio mam wrażenie, że co by człowiek nie robił to i tak wyjdzie na opak:(
  24. wtedy nie bardzo będziesz mieć dostęp do konta i niekoniecznie dowiesz się, ile wpłat faktycznie było...z tego, co się orientuję większość osób w podobnych przypadkach podaje swoje konto i z tego się rozlicza... a tak z innej beczki- nie chcecie przypadkiem jakiś fantów na bazarek? Mam płaszcz- raz założony, jest na mnie za duży oraz sukienkę na wesele/sylwestra- raz w niej byłam i już jest za duża, no i sporo biżuterii, która leży sobie i nic się z nią nie dzieje...
×
×
  • Create New...