Jump to content
Dogomania

LidkaWejman

Members
  • Posts

    513
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by LidkaWejman

  1. [quote name='pauli27']dziękuję Wam za pomoc dla Edka - szczególnie Pani Lidce!!![/QUOTE] Nie należą mi się żadne podziękowania!!! SUPERGODZE i WHATMNN należą się za akcję no i BOOGIEMU, u którego jest Edek obecnie. Ja mimo najszczerszych chęci nie mogłam zostawić Edka u nas i z nim pracować (też ze względu na dziecko(mimo,że starsze) sama jestem matką i wiem,że skaczący na malutkie dziecko(14m-c) pies jest jednak problemem, wszelkie takie relacje, gdy pies ustawia dziecko w swojej hierarchii niżej od siebie powinny być od razu weryfikowane, i skłonić do natychmiastowej pracy z nim)
  2. [quote name='BeaBono']Eee, raczej - Bea naciesz się Basrą ;)[/QUOTE] KateBono nastaja ciężkie dni... Trzeba Wam na cito jakichś lokatorów małoletnich sprowadzić bo się obie za Dziewczynkami zapłaczecie....W ramach terapii mogę Wam mojego Ammarka wypożyczyć, On Wam zapełni pustkę( dosłownie i w przenośni)po Panienkach... Ammar przyjaciel wszystkich ostatnio sąsiadom piłeczkę zwinął( leżała przy płocie, a jak Ami chce to potrafi i tak kombinował,aż dosięgnął)i był przy tym tak cudacznie słodki,że nie mieli serca mu zabierać i ma chłopak nową zabawkę:) P.S. Przyjmujecie pluszaki na stan? Czy po Zajączku od cioci Ani macie zapas??( naszemu pluszaków nie dajemy , bo za dużo zżera zamiast się bawić i potem kończy się biegunką...)
  3. Fakt zgadzam się - Supergogo od początku było mówione, że u właścicieli nie ma opcji,że pies mógłby zostać u nich, fundacja zrobiła tu ukłon i dużą uprzejmość w stronę Pauli no i Edka, bo to On jest meritum tej sprawy i zaangażowała się w pomoc i pokryła wszystkie wydatki z tym związane... Tu zawsze kij ma dwa końce... Nie zapominajmy,że tu ważny jest pies, nie człowiek, bo człowiek sobie poradzi- pies jest zdany na nas i teraz priorytetem jest dom dla Edka, ze słonecznym balkonem:) Ja wiem,że tu wszyscy czują się poszkodowani i w jakiś sposób źle potraktowani, Paula, bo liczyła na inną pomoc- być może nie może sobie poradzić z emocjami po odejściu psa, Dziewczyny z fundacji, które się spięły i poświęcały swój czas, zaangażowały się itd, a teraz usłyszały- że były tymi, które nie pomogły , a zabrały.... Tu już nie ma co gdybać, co by było gdyby...Ważne,że Edek nie jest w pseudo, że wygrzewa sobie dupsko na balkonie, zżera ścierki do naczyń i jest szczęśliwy i to jest SENS CAŁEGO TEGO ZAMIESZANIA, nieważne jesteśmy my i nasze odczucia tylko Edka i o tym pamiętajmy zamiast skakać do gardeł, negatywna energia, którą wysyłamy wraca do nas podwojona... jest tyle zła na tym świecie, nie dokładajmy jeszcze naszych frustracji.... życie jest tak krótkie, że nie warto mamy wpływ tylko na chwilę obecną- nie mamy wpływu na przeszłość i przyszłość , tylko na to co tu i teraz , więc po co się zadręczać...
  4. Muszę tu wziąć w obronę Paulę, rozmawiałam z nią, gdy Edek miał zostać u mnie i chciałam wiedzieć nad czym trzeba z Edkiem popracować i jak się zachowywał u niej... Pauli trafiła na swojej drodze z psem na kompletnych ignorantów- szkoleniowiec powiedział jej,że ,, nie da się nic zrobić", potem wujek hodowca psów i weterynarz(ma własną praktykę) odradzali(!!!!) kastrację psa twierdząc,że zrobi krzywdę psu- mało tego, że to już nie będzie pies tylko nie wiadomo co.... A chodziło o to by ukrócić skakanie na małą i wyrywanie jej jedzenia z rączki np. Do tego doszła alergia córki( przypomnę,że mówiłam o bicom i centrum Monadith,że można odczulić).... Dziękujmy tylko,że trafiła na fundacje, a nie wystawiła psa na allegro...więc zachowała się odpowiedzialnie, choć decyzja była trudna.. Pani Paulina dzwoniła już do mnie, po moim pierwszym telefonie do niej jaki jest Edek trzykrotnie pytając o Edzia, więc nie wygląda to na ,,pozbycie'' się kłopotu. Pauli poprostu tęskni za Edkiem, bo każdy kto ma zwierza w domu wie,że to nasze kolejne dziecko i rozstanie musi być bolesne- ja miałam Edzie jeden dzień- a oddając go płakałam...a co dopiero... po każdym tymczasowiczu jest u nas żałoba...po każdym psie wziętym na ,,wychowanie" zostaje sentyment i jak witam się z takim pieskiem u znajomych to jest dla mnie kimś szczególnym, dom pustoszeje po każdym powrocie psa do jego domu lub po znalezieniu ds tym bardziej wiem, jak trudna to musiała być decyzja...
  5. Mogłabyś zrobić jakąś fotkę dokładniejszą tego białego? To jest suczka czy piesek? Moi znajomi są w moim psie zakochani i noszą się z zamiarem kupna psiaczka,ale trochę ich przeraża cena....Ja mam mastifa pirenejskiego, oni też szukają jakiegoś większego psiaczka, to podesłałabym im fotki. A ten biały troszkę podobny do mojego....Na ds się nadają wcześniej mieli wilczura, dom- ogród,żadnych łańcuchów czy kojców 2-3m...Normalna rodzinka ze zdrowym podejściem do zwierzaków...Zresztą jakby się zdecydowali to i tak zrobisz im wizytę to się sama przekonasz..
  6. Ja go przetarłam wilgotną szmatką,bo wytarzał się w ziemi okrutnie na ostatnim nocnym spacerze i też mu się podobało szczególnie, jak go potem wycierałam puchatym ręcznikiem...Jak czytam Twoje posty to widzę ,że u Ciebie jest taki jak u mnie był przed zapadnięciem zmroku, dobrze, że u Ciebie jest cały czas taki:) Zakochałeś się już w Chrumkaczu?
  7. No jakie pozytywne wieści:) Dobrze,że odpisałaś mówiąc prawdę, choć tak naprawdę reakcji zwierza nie da się przewidzieć.Ja wzięłam ostatnio na tymczas bulwę, bez żadnych oznak agresji, a na mojego ojca się rzucała, dziecko w nocy próbowała ciachnąć,poza tym normalna bulwa...trafiła do drugiego dt i...rewelacja piesek zero agresji...więc nigdy nie wiadomo jakie czynniki u psa określają pewne zachowania.. Kentowi przydałby się behawiorysta, który by z nim trochę popracował, a póki co...to malutkimi kroczkami,że wyszedł z klatk sami, że poszedł na spacer to już naprawdę dużo.
  8. Super, że drugi domek znaleziony..Miejmy nadzieję,że już niedługo zobaczymy zdjęcia z nowego domku:)
  9. Tak jak kazała What May NN książeczke Edzia zostawiłam dziś na Polance miła pani doktor mi powiedziała,że minęliśmy się z Edziem...
  10. Ulv to były świąteczne porządki...Pomalowaliśmy wczoraj ściany przy drzwiach( też coś- malować ścianę na jasny kolor mając psa-ale to my mamy psa, a moi rodzice mieszkający piętro wyżej swoje nawyki i Ami nie został wypuszczony na noc, coby się farbą nie utytlał- ale nie siedzi w kojcu tylko ma do swojej dyspozycji pół podwórka( a od 18 całe), no i w ramach zemsty poobgryzał mojemu ojcu wiertarkę, zwiniętą z regału( do którego miał niestety dostęp)...Po zaizolowanym kablu widzę, że nie pierwszy raz się mścił na tym sprzęcie- a nam tato nie pisnął słówka....dziwna ta ich miłość... ANIU NA FOTCE TO BYŁ JESZCZE PUSZEK OKRUSZEK I MIAŁ JAKIEŚ O ILE PAMIĘTAM 9 TYGODNI TERAZ TO KUŃ JEST-JAK MI WŁAZI POMIĘDZY NOGI, bo tak lubi -to mnie podnosi....i zanim zdąże się ewakuować to zdąże się przejechać...Ostatnio wyniósł nam stół ogrodowy- a On tylko pod nim leżał-a potem wstał no i stół razem z nim na grzbiecie go przeniósł- już mamy przerobiony- wyższe nogi , bo biedactwo się przeciąży jeszcze...
  11. [quote name='KateBono'][video=youtube;AYHEfZ9niPE]http://www.youtube.com/watch?v=AYHEfZ9niPE[/video] [video=youtube;N9HeQLnGwdA]http://www.youtube.com/watch?v=N9HeQLnGwdA[/video][/QUOTE] Może zasugerujcie, żeby pan nie traktował Batumi jak przytulanki dla dziecka, przytul pieska, wiem,że On chce, żeby Julitka i Batumi dorastały razem, i że Batumi musi być przyzwyczajona do wylewności małej,ale Batumi powinna wiedzieć,że ona jest niżej w hierarchu- u nas Ammar zaczął traktować Mikołaja jak szczeniaka do zabawy- zabawnie to było tylko jemu...za 3miesiące rozpędzona Batumi może Julitkę staranować..
  12. hehehe e tam robale...prawdziwa jazda się zaczyna jak odkryją co to żaba, Ammar się nauczył odskakiwać od nich na czterech wyprostowanych łapach:), a potem....niestety francuski piesek niego i rozsmakował się w żabich udkach... a załamałam się jak 4,5 letni Mikołaj(teraz ma prawie już 6), przydepnął żabę i zaniósł kumplowi....Była długa rozmowa o męczeniu zwierząt,że żaba też zwierzę itd. potem na spacerze -O konik. konika bym nie zdepnął...Odetchnęłam z ulgą -sukces wychowawczy i pytam Dlaczego? , a moje dziecię - Bo jest za duży i Ammalek nie lubi koników....
  13. [quote name='Nelka']Czy Edzio ma książeczkę zdrowia? może jest mu coś potrzebne, jeśli tak to proszę o info. Aniao jest z Poznania to przelała bym jej perę złotych, a Ania by poczyniła zakupy i podjechała w odwiedziny do Edzia:-) Czy Edek był u weta na jakimś ogólnym przeglądzie?[/QUOTE] Pogadajcie z Boogie, co on o tym sądzi,ale wydaje mi się,że przydałyby się szeleczki dla Edzia, bo ta obroża jego najfajniejsza nie jest, poza tym nie była ściągana w poprzednim domu i mały ma, aż ślad po niej na szyi- zgłupiał jak mu ją zdjęłam....i nie chciał potem założyć jak wychodziliśmy na spacer.
  14. My mamy wielką donicę kamienną przed domem z bratkami. Każdy spacer zaczynał się od powąchania kwiatków i olania donicy.Lubi siusiać na kwiaty, bo następnie biegł zaznaczyć tulipany i Boogie jeszcze jedno On robi rzadkie kupki,albo miękkie, które potem zakopuje,a tylnie nogi ma bardzo silne... może nie powinnam pisać o tym na forum, ale stałam na polu rażenia,a że On zakopując tylnimi łapami, akurat na linii pchnięcia łapą,... a co ja będę dużo tłumaczyć- dostałam w twarz drobinkami jego kupki...
  15. [quote name='mrowa23']mina Edka na zdjęciu mówi wszystko - a ja mam wasze dyskusje w poważaniu - ja śpię ;) Lidka tu nie chodzi o niechęć. ja podziwiam ludzi, którzy biorą na DT psy mając małe dziecko. nigdy nie wiadomo co drzemie w psie branym na DT, jak on zareaguje, jak się zmieni. agresją nie nazwałabym tego, bo to mogło byc odreagowanie stresu, mógł być napad lękowy. agresja jest dla mnie, tylko wtedy kiedy pies na codzien przejawia zachowanie mordercy. nie ma (jak dla mnie) psów agresywnych raz na jakiś czas. jeżeli pies zaakceptował dziecko i się z nim bawił, po chwili próbuje zeżreć dziecko, a potem na nowo jest fajnie to to nie jest agresja. moim zdaniem nie ma co teraz płakać nad rozlanym mlekiem, najwazniejsze, że mały trafił do dobrego DT i może spokojnie szukać domku. :)[/QUOTE] [quote name='mrowa23']mina Edka na zdjęciu mówi wszystko - a ja mam wasze dyskusje w poważaniu - ja śpię ;) Lidka tu nie chodzi o niechęć. ja podziwiam ludzi, którzy biorą na DT psy mając małe dziecko. nigdy nie wiadomo co drzemie w psie branym na DT, jak on zareaguje, jak się zmieni. agresją nie nazwałabym tego, bo to mogło byc odreagowanie stresu, mógł być napad lękowy. agresja jest dla mnie, tylko wtedy kiedy pies na codzien przejawia zachowanie mordercy. nie ma (jak dla mnie) psów agresywnych raz na jakiś czas. jeżeli pies zaakceptował dziecko i się z nim bawił, po chwili próbuje zeżreć dziecko, a potem na nowo jest fajnie to to nie jest agresja. moim zdaniem nie ma co teraz płakać nad rozlanym mlekiem, najwazniejsze, że mały trafił do dobrego DT i może spokojnie szukać domku. :)[/QUOTE] ŻEBY NIE ZAŚMIECAĆ WĄTKU I ZAMKNĄĆ TEMAT TEGO CO SIĘ DZIAŁO U MNIE, bo zaraz zacznie się tak,że wątek podzieli się na dwa obozy i zacznie się regularna pyskówka, w której zginie istota wątku czyli Edzio. Wszyscy jesteśmy tu psiarzami i za każdego psa dalibyśmy się pokroić....Na adopcje nie trafiają ludzie, którzy nie kochają braci mniejszych... To nie był mój pierwszy pies zabrany skądś tam, a moje dziecko przyzwyczajone jest,że często coś tam u nas pomieszkuje...Fakt,że odkąd jest Mikołaj uważniej dobieram tymczasowiczów i psiaki, które wychowuje. Agresją też nazwałam stan w jakim był w danych momentach. Jeśli chodzi o niechęć to akurat było do WMNN, która atakuje mnie mimo iż postąpiłam zgodnie z ,,procedurami", próbuje się tylko bronić przed zarzutami , zrobienia z Edka mordercy i skreślenia psa. Uważam,że napisanie wszystkiego na wątku było właściwe.Po to jest ten wątek.z Boogie jestem w kontakcie na pv i wymieniamy się spostrzeżeniami, nie o agresji Edka,ale też np. o obroży, która nie była mu wcześniej chyba nigdy zdejmowana....I bardzo się cieszę,że Edek u Boogiego jest i jest ok.
  16. Mój kolega behawiorysta, z którym po nocy się kontaktowałam i słyszał przez telefon Edka jak się nadzierał, sugerował,że to może być tak silny stres związany z opuszczeniem domu,albo jak sugerował problem może mieć podłoże psychiczne...Bo,że to była agresja żadne z nas nie miało wątpliwości...ale miejmy nadzieję, że to już przeszłość.. WMNN jaka kreska??Nigdy nie skreślam nikogo czy to ludzi czy to zwierząt.....I nie przypięłam mu łatki mordercy!!!Zrozum mam dziecko...( decydując się na tymczas, najpierw dokładnie czytam informację czy nie ma agresji) Zgodnie z procedurą kontaktujemy się głównie poprzez forum, więc najpierw kontaktowałam się telefonicznie z Supergogą, bo to Ona skierowała do mnie Edka na tymczas, że Edek nie może zostać u nas.Powiedziała,że albo ja mam go zawieźć do hotelu,albo ona to zrobi po pracy...więc zrobiłam wg jej wytycznych. A na forum napisałam TYLKO TO CO U MNIE FAKTYCZNIE SIĘ DZIAŁO, NIE POMINĘŁAM NICZEGO-Edkowi nie zrobiłam też żadnej krzywdy, nawet gdy atakował. A jedynym środkiem izolacji Mikołaja i Edka było zamknięcie drzwi od pokoju dziecka- wcześniej były otwarte( jak Mikołaj wyzbierał swoje autka i inne skarby z podłogi ). Mimo Twojej jawnej niechęci do mnie cieszę się razem z Tobą,że Edek jest bezpieczny no i grzeczny.
  17. Właśnie przeczytałam maia od Boogie, który mi napisał,że wstali razem o 9.45...Do łóżka nam się też nie ładował....I u nas w domu też jak odkurzacz-podłoga wysprzątana w kuchni na błysk, przez Edka....Ale napiszcie mi co do cholery źle zrobiłam??Bo On do wieczora u nas też był ,,normalny" potem dostał schizy...może to wynikać z tego,że Ammar biegał po podwórku i szczekał( a w domu jednak trochę czuć Ammara, bo wchodzi jednak do domu na ,,inspekcje"???? Rano jak słonko wstało u nas też było ok, nie licząc mojej paniki po nocnych akcjach... Miałam już wiele psów w domu, swoich, znajomych(jak wyjeżdżali),tymczasowicza z forum miałam jednego,ale wcześniej też się biedy przyplątywały i się pocztą pantoflową szukało domów. Bulwa to była moja pierwsza,ale pies to pies...Zachodzę w głowę - dlaczego?? Edek u nas odreagował cały stres?? Sama już niewiem... [B]MRÓWA23[/B] jako osoba znająca się na temacie, możesz mi powiedzieć why?? P.S. U nas na te zabawki swoje wogóle nie reagował
  18. a ja tu padam ze zdenrwowania i od trzymania kciuków- Boogie jak minęła noc, miałeś akcję tak jak my?
  19. Jak mu skrócisz kontakt to może się stać zazdrosny o dziecko, no i lęk może się pogłębić. Wiem,że jeśli się nie akceptuje jakiegoś zachowania psa, to nalezy unikac kontaktu fizycznego,bo nawet odsunięcie psa, jest dotknięciem,a o to właśnie mu chodzi i cel zostaje osiągnięty, co utrwala w nim zachowania..... Zobaczymy co napisze Mrówa
  20. Modlę się o spokojną noc dla Edka i... Boogie.
  21. Dziś wyszło,że specjalistka od psów ze mnie żadna,ale warto posmarować meble, które niszczy pastą do butów,pomaga w przypadku szczeniakówi obgryzania. My zostawialiśmy też naszym psiakom patyki, świńskie wędzone uszy i przed każdym wyjściem był dłuugi spacer,żeby zmęczyć psa. No i nie witać się z psem i nie żegnać wylewnie. Może to coś da.. P.S. Warto też przypomnieć sobie czy zawsze tak było, czy dopiero od jakiegoś zdarzenia? Lęk separacyjny....
  22. Raczej nie telepało, ale cały w sobie jakby był wkurzony, biegał zatrzymywał, się podbiegał w różne miejsca, ogólnie nerwowo chaotycznie, momentami jakby się zapamiętywał w tym i wtedy na chwilę jakby tracił kontakt z otoczeniem... Boogie mi pisał na pv,że u niego terazspi u nas zasnął nad ranem.. Nogawki to on raczej chwytał i puszczał,ale robił to dopiero dziś rano na spacerze, w drodze do hotelu.Wczoraj wieczorem zasadzał się na moje nogi również. Przy Ammarze to było kłopotliwe, ten od razu całą łydkę brał, więc go oduczyliśmy...
  23. Zaczęło się od tego, że jak wieczorem mój ojciec chciał do nas wejść nacisnął klamkę i wtedy Edek zaczął warczeć i szczekać i ruszył naprzód Łukasz chwycił Edka za obrożę, mój ojciec wszedł, a Edek zawisł na obroży warcząc i pokazując zęby... Potem spokój ,jeszcze dwa czy trzy spacerki,wszystko ok,daje się tarmosić, przyłazi do nas przednie łapki u nas na kolanka, leży na moich stopach ogólnie ok....Kładziemy się spać, Edek nie przyszedł do nas( tak jak pisałam nie ładuje się do łóżka został na korytarzu i zaczynają się rzeczy dziwne, warczy i szczeka wściekle( i to nie było szczekanie takie,żeby sobie poszczekać jak czasem psy mają) na przemian( niewiem może to wynik tego,że Ammar był już wtedy wypuszczony,i jak to On obszczekiwał kąty), dosłownie momentami to jakby szału dostawał, jakby zapamiętywał się w tym warczeniu, potem chwila ciszy i znowu to samo,i potem była akcja z Młodym,że poszedł do łazienki i tak jak pisałam w postach wyżej w ostatniej chwili złapałam Edka.... Edek prawie do rana miotał się,a rano warczał także na nas...Tym bardziej zgłupiałam.... Powiem tak pierwszy raz w życiu nie wiedziałam, jak postąpić ze zwierzakiem!! Tym bardziej,że potem Edek był...normalny...a potem jak zobaczyłam ten hotel to spanikowałam,że On ma tam zostać....stąd potem to co pisałam na forum...
  24. [quote name='What May NN']Lidka - chyba przesadzasz!!!!! Nie rób z Edka potwora, on chyba nie dałby rady zjeść Waszej rodziny!!!!![/QUOTE] Halo! To o zjedzeniu całej rodziny było w formie żartobliwej. Co do hotelu to ja tylko pisałam,że to jest niedobre miejsce dla buldożka, który powinien mieszkać w domu. Gosiu przepraszam,jeśli Cię uraziłam, wszystko działo się bardzo szybko gdybym wiedziała,że Edek wieczorem będzie mógł gdzieś pojechać, gdzieś indziej to bym małpiszona przetrzymała w domu. ( A co do hotelu to moja prywatna opinia, a że Szczepankowo to taka trochę zamknięta społeczność- wszyscy wszystko o wszystkich wiedzą- to znam tego pana( nie wiedziałam,że ten hotel to właśnie ,,ten" i stąd moja opinia,nie każdy musi,ale osoba mająca hotel powinna znać podstawowe rasy i jej potrzeby...) Z drugiej strony na tyle mobilna jestem autem,że tylko tam dałam radę go dowieźć. Co do tego,że Aneta go tarmosiła, że ładował się na kolana itd. to u nas też tak było,jak go odwoziłam to siedział mi na kolanach On dostał zajoba wieczorem i w nocy...rano znowu był normalny tak jak pisałam bawił się ciągnął w zabawie nogawki...jakby ktoś podmieniał psa... Mam nadzieję,że u Boogie z drugim psem będzie spokojniejszy wieczorem i w nocy.
  25. Dzięki mrowa za szybki odzew, Edek jedzie do Boogie. Tyle wiem. Z każdym psem po przejściach są problemy. Tylko tu mowy nie było o agresji,problemem był brak wychowania- najbardziej skakanie, brałam pod uwagę opcję warczenia- ale żeby agresja w takiej formie,żeby zjadać rodzinę...
×
×
  • Create New...