Gadziu ja też chodzę do takiego Misia, co ma budę swoją, jest na terenie jednej Kliniki w Łodzi, mieszka na końcu podwórka. Jest szczęśliwy, ma jedzonko, w budzie kołdrę mojej Babci;) Nikt mu krzywdy nie robi, większość się poczuwa, więc czasami jada dwa obiady;) Doglądamy go. Oczywiście dla Nuczki trzeba szukać DS, ja też ciągle pytam, szukam kogoś. To jest jakieś wyjście z sytuacji. Wiesz co, ja mam kołdry, dar od sąsiada Babci, może by nadawały się do środka, choć teraz już jest coraz cieplej. Pozostajemy w kontakcie, tak jak się umawiałyśmy:)
Nuczka, bidulko, może Pani się odezwie, zdecyduje...ech.