Jump to content
Dogomania

Zuzka2

Members
  • Posts

    6884
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Zuzka2

  1. Kot to faktycznie lepiej wychowuje ludzi niż pies.Moja sunia to ani nie warknie ani nawet nie ucieknie,a kocica siostry to w głowę się jej wpięła za hałasowanie lub ugryzła,bo na "jej" łóżko się ważyła wejść.Poprzedni mój pies i uciekał i warczał.Czasem nie zdążył,to go podeptała dzieciarnia lub wytarmosiła za sierść.Eksperymenty akurat w moim otoczeniu spotkałam u 2latków-dotyczyły istot malutkich (kociąt i suczki mniejszej niż kot-dzieci były fizycznie dużo silniejsze) oraz u dzieci źle kształtowanych przez rodziców+ u dzieci opóźnionych w rozwoju.Mimo to mam już taką małą obsesję na tym punkcie,że dziecko to często dla zwierząt piekło.Zawsze kieruję się tak samo dobrem zwierzaka jak i dziecka,ale zwierzę bardziej bezbronne.
  2. [quote name='agni'][B]Zuzka2[/B] - w takim razie jeśli chodzi o adopcję psa którą miałabys przeprowadzić to my nie mięlibyśmy szansy.[/QUOTE] Ja też bym nie miała szansy,bo mam dziecko 3letnie.Jak mam 100% pewności,że ludzie są odpowiedzialni,to nie mam oporów,żeby dać zwierzaka.Ale takich jest mało.Sama wahałam się czy wziąć psa,ale doszłam do wniosku,że zwiędnę zanim dzieciak zacznie być kumaty i współodczuwający,dlatego wybrałam kocioł z pilnowaniem non stop (bo moje dziecko oprócz tego,że małe,to jeszcze lekko nadaktywne,a za takimi to już naprawdę trzeba krok w krok,bo potykają się nawet o własne nogi,a chodząc do przodu-patrzą do tyłu;są skrajnie roztargnione i szybko się nudzą- mają milion pomysłów na sekundę).
  3. To samo mam z moim facetem.Wszystkie DT wymuszam awanturą,bo inaczej ani rusz.Najważniejszy jest tv,pilot i własny komfort:angryy:
  4. My mamy psa odkąd mała ma 2lata,a moja mama jako zawodowa niania miała psa od zawsze i dzieciaki o 0 do 10lat.Psy miałyby tam istną makabrę gdyby nie obsesyjne chodzenie za dzieciakami i osłanianie zwierząt.6lat to już jednak inna bajka niż 1-3lata.A rodziców odpowiedzialnych poza moją mamą nie udało mi się jak na razie spotkać w rodzinie i wśród znajomych. Oczywiście dzieci dogomaniaków na pewno są inaczej kształtowane,ale tak generalnie to rodzice częściej kierują się zasadą,że kupią zwierzątko,to się dziecko czymś zajmie a oni będą mieć spokój.Albo po prostu zrobią dziecku przyjemność. Oczywiście,że kształtowanie dziecka ma znaczenie,ale w w/w przypadkach musiałabym mieć 100% pewności,że rodzice wiedzą na co się piszą,bo to jest jednak kocioł w domu-krok w krok za dzieckiem i za psem. Żeby była jasność o czym piszę-dzieci mają różne temperamenty i to wiele determinuje w ich zachowaniu,a kształtowanie cech wrodzonych jest w zasadzie mało efektywne.Opiekowałam się w warunkach domowych ok.30dzieci i zawsze w domu był pies lub pies i kot i takie dzieci mają zachowania: [I] [B]do 2 roku życia[/B]-ciągnięcie za sierść,ogon,szczypanie,uderzanie zabawkami,rzucanie w zwierzę zabawkami,deptanie przez przypadek (nauka chodzenia lub podczas zabawy i biegania,skakania) [B]od 2roku życia do 5-10 lat (zależy od dziecka)[/B] wyszukane eksperymenty paramedyczne i inne: "zastrzyki" (np.kredką lub zabawkową strzykawką);przemalowywanie oczek żel penem na niebieskie (żeby miał ładne);wciskanie oczu w oczodół,uczenie kota zjeżdżania na zjeżdżalni,zamykanie kota w domku dla lalek,interesowanie się i dotykanie narządów rodnych zwierzaka;ganianie i straszenie zwierzaka dla zabawy (bo tak śmiesznie ucieka-forma zabawy w ganianego);wjeżdżanie na zwierzaka rowerkiem 3kołowym lub jeździkiem (bo dzieci raczej nie patrzą do tyłu,a zwierzęta również nie przewidują;skok lub przewrót na zwierzę podczas skakania na łóżku lub bieganiny po domu. [/I] Dużo by tu wymieniać-trzeba mieć oczy dookoła głowy,a teksty w typie,że dzieci naśladują rodziców nie mają tu nic do rzeczy i świadczą o małym doświadczeniu w tej mierze i słabym rozumieniu problemu,bo osobiście rzadko widywałam typowe objawy naśladowania dorosłych (np.kopanie,bicie itd.).Dzieci są dla zwierząt zagrożeniem i trzeba mieć to na uwadze.Jedne mniej,drugie bardziej-ale jednak.Potrafią być (nieświadomie oczywiście)dużo bardziej okrutne niż dorośli.
  5. [quote name='Wet-siostra']Najważniejsze,że sprawca już złapany.Oby tylko został przykładnie ukarany...Ale jak znam życie to ujdzie mu płazem,bo to "tylko" dziecko...Młodszy powinien dostać kuratora,co z tego,że ma 3 lata?Jeśli sobie teraz zakoduje,że pastwienie się nad zwierzakami to nic takiego to aż strach pomyśleć co z niego wyrośnie...A starszy powinien ponieść konsekwencje jak pełnoletni... Ale czy tak się stanie???Wątpię...[/QUOTE] Natknęłam się przypadkiem wczoraj w Panoramie na ten filmik,ale przełączyłam,bo to nie na moje nerwy.Jeśli tam było dziecko 3letnie,to nie przesądza,że wyrośnie na sadystę o ile ktoś go zacznie wychowywać.Co najmniej do 5r.ż.dzieci są psychologicznie uwarunkowane na traktowanie wszystkich jak zabawki,także ludzi.Ja za moim dzieckiem chodzę krok w krok,bo tłumaczenie takiemu niewiele daje.W każdym razie ja nie wydaję zwierząt do domu z jedynakami poniżej 10r.ż.lub do domu z dziećmi poniżej 6r.ż.Dla jedynaków często zwierzaczki to super żywe zabaweczki,a dla dzieci poniżej 5-7r.ż.-pacjenci do eksperymentów paramedycznych.
  6. Jak sytuacja Barrego? Miałam parę maili. Jakieś nowości u zwierzyńca,bo piszą ludzie ws tych kloników.Wczoraj znów poodświeżałam ogłoszenia,nowe allegro im zrobiłam na 9woj.
  7. Co tam słychać u Samirki?Ma bardzo dużą oglądalność,dużo ludzi spisuje tel. U Dorci to samo.
  8. Jak dobrze,że ktoś zgłosił też te biedne i bezbronne dzieci.Co one musiały w życiu widzieć i przeżywać to nawet nie chcę myśleć:shake:
  9. Ja też nie mam praktycznie nikogo w całej ogromnej rodzinie komu powierzyłabym jakiekolwiek zwierzę.Chcę pomagać-muszę liczyć wyłącznie na siebie.Znajomi też mają lepsze zajęcia niż (w ich mniemaniu) uganianie się z cudzymi śmierdzącymi i zapchlonym psami.Sporo teraz na świecie pustaków.Nie wiem jak oni dzieci wychowują,jakie wartości im wpajają.A to w większości ludzie z wyższym wykształceniem: psycholodzy,pedagodzy itd. Tamten znajomy to taki jedyny-nigdy nie miał psa od szczeniaka.Wszystkie znajdy zagłodzone,odratowane.Prosty człowiek z zakutej wiochy.
  10. No właśnie Ronemu by się bardzo bardzo przydał.Psy mu dokuczają,bo nie dość,że uległy,to jeszcze odmieniec:-( Żal psa okropnie.Taki aniołek. Dopytuję o przyczynę jego ślepoty,bo może da się to jakoś leczyć i wtedy psiak by miał większe szanse na adopcję.Młodziutki jest przecież.
  11. No właśnie.Czy jest odzew? Odświeżam na bieżąco ogłoszenia suni,powklejałam dziś nowe fotki;od 6stycznia będzie się ukazywać w śląskiej ofercie i opolskich anonsach.No i dziś dorzuciłam ją do moich 9aukcji szczeniąt na allegro.
  12. I co słychać u psiaczka? Wiadomo czemu jest niewidomy?
  13. Co do marznięcia psów bezdomnych to chyba są jakoś zahartowane-znam wiele psów,które nie wiem jak w ogóle żyją,a one nawet nie dygoczą,a np.moja sunia wychowana w bloku w temp.24st.-na dworze mimo ortalionowego kubraka na polarze dygocze aż się ludzie śmieją;) Co do wypowiedzi justyny85 to jestem w szoku.Jeśli bardziej humanitarne niż sterylizacja byłoby usypianie bezdomnych suk,to byłybyście słynne jako "doktorki-śmierć".Ludzie by psy przed Wami chowali-siałybyście postrach w mieście. Przeciwnikom usypiania ślepych miotów zaproponowałabym znalezienie odpowiedzialnych domów choćby szczeniętom ze świętokrzyskiego-sama pilnie po nocach ogłaszam ponad 50szczeniąt,a to zaledwie niektóre z Buska,Starachowic i kilka z Kielc.A gdzie reszta?Co najmniej kilka razy tyle szuka domu od jakichś bezmyślnych osób ze wsi,bo im się drugi raz w roku suka oszczeniła. Tylko ważne,żeby nie porozdawać szczeniąt każdemu kto chce,ale osobom odpowiedzialnym,których w naszym regionie jak na lekarstwo-dzwonią głównie ludzie na granicy upośledzenia umysłowego szukający szczeniaka jak najmłodszego i docelowo małego na krowi łańcuch do nieocieplonej budy lub na podwórko-dosłownie,bo dla wielu wiejskich psów buda to marzenie-śpią gdzie popadnie. W życiu trzeba najpierw coś robić,żeby mieć doświadczenie i pogląd na dany problem,a nie głosić ideały.Świat wtedy okazuje się nie tylko czarny albo biały,ale czasem szary.
  14. [quote name='Monday']Z uśpieniem małych nie miałyście wyjscia....:( I tak przynajmniej jeden z kilku problemów rozwiązany - nie będzie więcej bezdomnych piesków od tej suni. Myślę, że da sobie radę na dworzu. Mrozy fakt, duże - ale zabezpieczacie ją jak możecie, pamiętajcie tylko o tłustym jedzeniu (ja gotuję ryż z makaronem, mieszam z tym psim batonem, wsypuję trochę karmy suchej i dodaję smalcu - to wynoszę pod śmietnik). To też nie jest kołderkowy pies, pamiętajcie. Daje sobie radę na dworze już jakiś czas.... Zrobiłyście co mogłyście...hotel, jasne...ale znam sytuację Prado - same z nim finansowo zostałyście. Dla suni buda na podwórku - po co na siłę ją zmuszać do czegoś? Z czasem przy częstym spotykaniu człowieka na swojej drodze bardziej czy mniej przekonałaby się. Może znacie kogoś rozsądnego, kto mieszka na wsi? Po prostu, żadnych luksusów, byle ciepła buda - bez łańcucha i kojca.[/QUOTE] W pełni popieram.Pół nocy myślałam o tej suni i doszłam do wniosku,że właśnie buda.Myślałam o jednym znajomym ze wsi.Żaden z niego behawiorysta,ale ok.3lata temu przygarnął taką dzikuskę.Znalazł ją w lesie.Ścigała grzybiarzy,rwała się do gryzienia.Tydzień jeździł do niej do lasu na rowerze,woził jedzenie i negocjował z daleka.Ona trwała w tym samym miejscu w ogromnym lesie.Po tym czasie w końcu dała się złapać na ręce i ją sobie na rowerze przywiózł.Pozwolił jej żyć tak jak chciała-najpierw wybrała wnękę pod schodami i tam wtulona w drugiego jego psa sypiała.Atakowała absolutnie wszystkich oprócz niego-taki gremlin wściekły.Po ok.2latach przestała gryźć ludzi znanych,po 3latach dała się przekonać do budy,a na widok znanych osób skacze i tuli się jak każdy psiak.Jedynie obcych nie toleruje-sunia mikro,ale nikt na podwórko się nie odważy wejść,dlatego gość wydzielił psom pół ogromnego podwórka.Sunia absolutnie nie chce wchodzić do domu.Woli podwórko i tam przytula się do ludzi.Jest już prawie normalnym psem;-)Tylko on już nie chce kolejnych psów:-( Ale na pewno każdy z nas ma kogoś znajomego,rodzinę na wsi,kto przyjąłby małego psa na podwórko.Ja mam tylko tamtego znajomego.
  15. A jak u niej ze spacerami?w ogóle smyczy nie da zapiąć?gryzie?wydala pod siebie ze strachu? Moja sunia ze schroniska też pierwsze dni załatwiała się w domu i histeryzowała podczas zapinania smyczy,ale o tyle,że miała panikę w oczach i wywalała się do góry brzuchem.Nic poza tym-pozwalała ze sobą robić wszystko,tyle,że była przerażona. Ale skoro o tej mówicie,że nienawidzi ludzi,tzn.że jest agresywna,dominująca?
  16. Takie dzikusy faktycznie źle znoszą przetrzymywanie w domu.One potrzebują bardzo dużo przestrzeni i wyjątkowo stopniowego kontaktu z ludźmi. Ta dzikuska znajomego w mieszkaniu czuła się non stop jakby osaczona.Potem wyjechała na duże,ogrodzone podwórko.Absolutnie nie chciała wchodzić do domu-dla niej królestwem było podwórko.Była w na tyle bezpiecznej odległości od ludzi,że mogła im się spokojnie przyjrzeć.W końcu dotarło,że nie są groźni i jej ciągle nie napastują,więc zaczęła sama do nich podchodzić,ale rzadko.Bardzo pomagał ich drugi pies-zabawowy i łagodny. Myślę,że ta suńka i tak jest lżejszym przypadkiem niż tamta z Dymin,która non stop była w maksymalnej panice,a bliskie relacje budowała ostatecznie z innymi zwierzętami.Ludzie to dla niej wciąż kosmici budzący histerię:shake:
  17. O tym samym pomyślałam w sumie,że u Jaagi nie ma opcji,ale tak na szybko mi przyszła do głowy.Tylko ona niestety. Myślę,że sunia fajnie się odnajdzie w domu z ogrodem,mając dużo spokoju.Znajomy miał taką samą dziką sunię z Dymin.Wziął ją do bloku.Sunia mimo pracy nad nią nigdy nie przekonała się do spacerów i smyczy.Zawsze gryzła podczas zapinania smyczy,uciekała i wydalała.Nie schodziła po schodach,musiał ją znosić,a ona go w ramach wdzięczności gryzła i wydalała.Na dworze leżała bez ruchu-ani drgnęła niezależnie ile trwał spacer.Załatwiała się wyłącznie w mieszkaniu.Potem ją zawiózł do mamy na wieś i było dużo lepiej.
  18. Czyli poszukiwany dom z ogrodem i z innymi psami,ale raczej bez dzieci,zwłaszcza małych. Może Jaagi mama?Ma doświadczenie z takimi właśnie psiakami.Teri i Tola to takie właśnie wraki psychiczne doprowadzone do ładu.Można by ją zapytać.Może odpłatnie by się zgodziła?
  19. [quote name='Mika31'] bo ten pies zaatakował też dziewczynke a to jest już przestępstwo nie można tego tak zostawić[/QUOTE] Napisałaś,że zaatakował dziewczynkę.
  20. Milka31,ten pies pogryzł dziecko?bo Neris nie ma takich informacji
  21. O rany!czyli wykrakałam:-( Powiem szczerze,że gdyby to dotyczyło mnie,to nie ręczę za siebie.Gdybym była bliżej,to bym z właścicielami inaczej pogadała:mad:Bez policji by się obyło:mad: Jeśli pogryzł dziecko to już bezwzględnie obserwacja. Naprawdę w tym kraju musi dojść do tragedii,żeby coś ruszyło z miejsca:shake: W razie gdyby policja coś utrudniała,kombinowała-piszcie na pw,damy radę.Tylko nie można się wycofywać ani dawać zakrzyczeć.
  22. Już się wywiedziałam:bezwzględnie wniosek do sądu grodzkiego za nietrzymanie psa na uwięzi. Kontrola czy szczepiony,rejestrowany i reszta również-jest to taki policyjny standard,niezależnie co pies złego zrobi,zawsze zaczyna się od tego.Niestety co do zabrania psa na obserwację,praktykuje się to w przypadku pogryzień ludzi,a czy psów również,nie wiem. Co do pozwoleń,to o ile jest to rasowy,to pewnie tak,ale jak zwykle pewnie jest to mieszaniec. Czyli należy zgłosić skargę na policjantów prowadzących sprawę i wniosek o kontrolę postępowania do przełożonego (komendant komisariatu).Jeśli nie da to żadnych rezultatów-do komendanta miejskiego i tak w górę-aż do wojewódzkiego. W razie zbywania i zamykania ust w atmosferze:"to tylko pies",trzeba zagrozić nagłośnieniem sprawy (w końcu od czego jest prasa,Celownik,Interwencja-tv działa zbawiennie na lenistwo wielu instytucji). Nie wolno się dać "zakrakać" policji i zbyć.Wtedy był jamnik,a mógł być też człowiek czy znów dziecko.Każda instytucja ma swoje obowiązki i ma je wykonywać. Należy również złożyć osobne skargi na straż miejską za niepodjęcie interwencji oraz na policję,która nie dotarła na miejsce. Nie wiem jak w Wawie,ale w Kielcach ten twór "straż miejska" to nawet tel.nie odbiera,już nie mówiąc o podjęciu interwencji.Nawet policja się na nich wkurza za to nieróbstwo. Niezły absurd,bo znam kobietę,która dostała mandat za to tylko,że pies (wyjątkowo z resztą łagodny),biegał bez smyczy i kagańca;na nikogo się nie rzucał itp.Wesoło biegał jak szczeniak.A tutaj takie poważne zdarzenie i totalny brak profesjonalizmu policji.Policjant to tylko człowiek,ale nie możemy pozwalać na to,byśmy przez czyjś brak wiedzy,dobrej woli,profesjonalizmu stawali się podwójnymi ofiarami.
  23. Dziś pogadam w tej sprawie z doświadczonym policjantem i napiszę. Bezwzględnie procedury są takie:mandat za prowadzanie psa bez smyczy i kagańca (jest to obowiązek właścicieli psów w mieście bez względu na rasę);kontrola czy pies zarejestrowany i zaszczepiony na wściekliznę-jeśli nie-wniosek do sądu grodzkiego jeden lub dwa.Ponadto amstaffy chyba jako rasa niebezpieczna wymagają pozwolenia? Ponadto w takich sytuacjach chyba praktykuje się zamknięcie psa na obserwacji. Wieczorem postaram się podesłać paragrafy i gdzie,do kogo i na kogo złożyć skargę.Policja ewidentnie zawaliła sprawę.Potrzebna będzie kontrola postępowania i ew.wyciągnięcie konsekwencji.Więcej napiszę potem. Taka sama sytuacja z udziałem białego amstaffa była już kiedyś,ale nie pamiętam gdzie-wypadł nagle i zaatakował dziewczynkę.Pies był pod opieką starszych ludzi-był psem podwórkowym,bo jego młody właściciel wyjechał za granicę,a psa przekazał rodzicom.Nikt nie był w stanie pomóc temu dziecku-pies był duży.Matka go odciągała za uszy,ale on nie reagował. Nie znam się zbytnio,ale w takich ekstremalnych sytuacjach podobno trzeba agresora odciągać za tylne łapy-ma wtedy odruch dezorientacji i puszcza ofiarę. Rany,makabra i trauma dla właścicieli tego biednego psiny:shake:
  24. Chciałabym dziś przytoczyć podejście urzędników gminy Morawica (chyba najbogatszej w regionie) do problemu bezdomnych psów:zgłosiłam 1 suczkę z Morawicy(zaznaczając,że jest mróz,sunia od paru miesięcy się tam włóczy,że jest wychudzona itd.),ale usłyszałam,że gmina nic nie może zrobić,bo: 1.nie mają już pieniędzy (może lepiej jak zadzwonię po Nowym Roku); 2.schronisko w Dyminach nie przyjmuje psów (a z tego co wiem,nawet jak przyjmowało,to gmina Morawica nie miała z nim podpisanej umowy); 3.nie będą dla jednego psa się angażować (tym bardziej,że to duże koszty dla gminy);może jakby było ich więcej,to może...:lmaa: No i tak to wygląda-to miło,że gminy bogacą się właśnie bagatelizując swoje obowiązki i poważne problemy.Pogratulować takiej gospodarności:angryy: Gmina się bogaci a ludzie prywatni mają za nich rozwiązywać problemy i ponosić koszty np.tymczasowania,leczenia itd. Muszę wystosować do nich pismo i zgłosić sprawę chyba do prasy.To jest skandal.:shake: Z drugiej strony aż strach pomyśleć jak oszczędniej rozwiążą problem,żeby mieć spokój:angryy:
  25. Co tam słychać u rudej? Gdzieś czytałam,że ten sąsiad,który wezwał policję potem nie chciał zeznawać.Oczywiście rozumiem człowieka,bo wiele wskazuje,że tamten jest psychopatą,a z takimi żartów nie ma-są zdolni do wszystkiego. Mimo to jednak warto wiedzieć,że wzywając policję do jakiegokolwiek przestępstwa mamy prawo nie ujawniać swoich danych, mimo że policja niemal zawsze pyta o imię i nazwisko (trzeba zaznaczyć,że "nie chcę ujawnić" i policja ma obowiązek przyjąć zgłoszenie i interweniować). Ponadto,jeśli zajdzie taka potrzeba i jednak zeznajemy-można zastrzec swoje dane osobowe,żeby nie były ujawniane sprawcy.Bo niestety takie mamy prawo,że sprawcy mają całe mnóstwo swoich praw,np.przeglądania akt sprawy i zapoznania się z wszelkimi danymi osoby,która go zgłosiła (także adresem). Teoretycznie zastrzeżenie swoich danych powinno nam dawać bezpieczeństwo,ale w rzeczywistości te dane i tak jakoś tak wyciekają,bo policjant to tylko człowiek.Pośpiech itd. Nie brzmi to optymistycznie,ale sprawca ma prawa,a ofiara "ma prawo" byś potem prześladowana,szantażowana,zastraszana. Oby w tej Polsce się wreszcie zmieniła mentalność i prawo,które nie chroni ani ludzkich ani zwierzęcych ofiar:shake:
×
×
  • Create New...