-
Posts
3716 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by wawer
-
Tobi...2 tyg leżał w rowie...pęknięta miednica, złamany kręgosłup....
wawer replied to Kejciu's topic in Psy do adopcji
Bedzie dla kogoś słodką przytulanką, oby tylko wydobrzał! -
W swoim dogomaniackim domku :) Mały piesek, co ZAMARZAŁ na środku wsi
wawer replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Karuś to bardzo mądry piesek, tylko wygląda na to, że nikt go niczego wcześniej nie uczył albo niewiele. W każdym razie kocha dom i bardzo chce w nim pozostać, więc się stara. Uczeń z niego pilny i pojętny. Przetestował już wszystkie chyba dostępne mu wersje "skok do łóżka" i zrozumiał, że ma przecież własne, bo tylko z niego nikt go nie wypędza i nie wyprasza. No, może tylko Pikuś, ale są dwa legowiska na wymianę, więc zawsze jedno jest wolne ;). Wprawdzie bardziej mu pasowała duża miednica ze swetrami młodej pani przeznaczonymi do prania, bo to wymarzone legowisko z zapachami, a że stało na podłodze, to samo zapraszało do zajęcia. No ale niestety, okazało się, że pan sobie nie życzy, żeby Karuś tam się wylegiwał, więc pewnie sam postanowił je zająć. I tak piesek wrócił na swoje. Stara się towarzyszyć mi wszędzie i bacznie obserwuje, co robię. Jeśli mówię: "Wyjdź!", grzecznie wychodzi. Rozumie już wołanie "Chodź" i wie, że Karuś, to on. Jedzenie wciąż jest u niego priorytetem i trzeba go wręcz odpychać od miski, żeby pozwolił nasypać do niej chrupek. Jak tylko może, poluje na jedzenie koleżeństwa, więc najpierw to on dostaje jedzenie, a potem staramy się go wypuścić na dwór albo zamknąć w pokoju, gdy przyśnie (szybko zasypia) i dopiero karmimy pozostałe psy. Na dwór wychodzi, gdy czuje potrzebę, razem z innymi psami, a te są wypuszczane często w ciągu dnia. Nie za każdym razem jednak Karuś chce wyjść, ciągle chyba obawia się, że już go na dworze zostawią, no i wciąż u nas zimno. Szczególnie wieczorem sobie nie życzy żadnego wychodzenia i pan przysłowiowymi wołami, czyli na rękach, wystawia go na ostatnie siusiu, bo pewnie wstawałby z kurami i nie dał spać albo załatwiłby się w domu rano. Zdarzyło mu się to tylko raz, nawet nie wiemy, w którym momencie. Poza pierwszym znaczeniem terenu i tym jednym siusiu nie załatwił się w domu. Na dworze bawi się z koleżeństwem i zaczął już z nimi szczekać. Ładny ma szczek, nie jazgocze. U weta jeszcze nie był, czekamy na całkowite ocieplenie i rozpuszczenie śniegu, bo po ulicy chodzę z chodzikiem i nie chce mi się brnąć przez zlodowaciałą bryłę (u nas śniegu na ogół miasto nie sprząta). Na wycieczkę samochodem za blisko, tylko kilka minut drogi. Niemniej nie chodzi już w kapturku, szew się zrósł i wreszcie piesek może się domyć, co czyni często i chętnie. Wciąż jednak saneczkuje, a jest odrobaczony drugą serią aniprazolu, więc widocznie potrzebuje czyszczenia gruczołów. Tymczasem staramy się nie wpuszczać go na dywany albo wypraszamy, gdy zaczyna się jakaś akcja. Karo jest karny i od razu się słucha. Gdy się go za coś karci, przywiera do podłogi albo pokazuje brzuszek, ale od razu przyswaja, o co chodzi i stara się nie powtarzać błędów. Zwyczajnie, uczy się domu i jego zwyczajów, już kocha ten dom (także jako możliwość przebywania pod dachem) i swoje stado, więc robi, co może, by się dostosować. Nawet swój niemyty zapach prawie od razu stracił i spokojnie można z kąpielą czekać, aż się całkiem ociepli. No to się napisałam :). Czas do roboty, a piesek będzie "robił" ze mną, zwłaszcza w kuchni. Oj, jak on lubi tę kuchenną robotę :)! -
W swoim dogomaniackim domku :) Mały piesek, co ZAMARZAŁ na środku wsi
wawer replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Strasznie chuligani ten misio. Myśli, że mu wszystko wolno. Jest taki malutki i zawadiacki, że chociaż się na niego krzyczy, a on wtedy pokazuje brzuszek albo rozpłaszcza się na podłodze, to więcej się z tego śmiejemy, niż przyjdzie nam do głowy się gniewać. Wie, że na parterze, pod okiem pani, nie za bardzo może narozrabiać (ale stara się ciągle rozbić puszkę z chrupkami), to biegnie na piętro. Wczoraj zarządził koszem na śmieci w pokoju córki. Było co zbierać, ale najbardziej baliśmy się, czy nie zjadł przy okazji jakiejś folii czy innego plastiku, bo łapie wszystko, co zalatuje jedzeniem. Na szczęście nic takiego się nie stało, w każdym razie nie było objawów. Dzisiaj, w innym pokoju, narobił takiego rumoru, że prawie wbiegłam po schodach, co nie przychodzi mi wcale łatwo. Małe wskoczyło po krześle na stół zawalony różnymi rupieciami i buszowało w torebkach, próbując dostać się do jednej z zapomnianymi słodyczami. Zdążyłam w porę, bo tym razem nie obyłoby się bez zjedzenia przyklejonej folii, także aluminiowej. Próbował też swoich sił w kuchni, sięgając do talerzyka z kanapkami na blacie. Za mały, żeby dosięgnąć, ale udało mu się liznąć tu i tam. Cieszy się, że ma tyle wspaniałości dokoła, pewnie nigdy na raz tyle nie widział. Umie zdobyć jedzenie, więc raczej często zdarzało mu się życie na jakimś śmietniku albo w odpadkach, gdzie nikt go nie ścigał, bo nie ma żadnego oporu przed kradziejstwem. On chyba uważa, że skoro jedzonko leży i nikt się do niego nie przyznaje, to można brać do woli. Nie widzi w tym nic złego i w pewnym sensie ma rację. Poza tym ludzie jakoś go karmili, bo dobrze wygląda, więc też może przyjmować za dobrą monetę dostęp do jedzenia. Jeszcze minie trochę czasu zanim nauczy się, że nie ma potrzeby kraść, że głód nie grozi, a jedzenie na pewno, ale się dostanie, a nie bierze samemu z miejsc niedostępnych i zakazanych psu. Tymczasem rozumie na pewno karcenie i szybko przyswaja, kiedy gniew, a kiedy można dokazywać. Zaczyna też reagować na swoje imię, ale tylko, gdy sam tego chce ;). Kiedy jest buszmenem, niczego słyszeć sobie nie życzy :). Koledzy nie robią mu krzywdy, ustępują miejsca i bacznie obserwują poczynania przybysza. Muszą uważać, bo Karuś rozbija się swoim kołnierzem, a to dość bolesne spotkanie trzeciego stopnia i można nawet oczy stracić. Bez kołnierza, na podwórku, mały zaczepia do zabawy, szczególnie Pikusia. Napadało śniegu i zimno, więc wizytę u weta chyba odłożymy do poniedziałku po pracy albo na później. Do tego czasu szwy się już powinny zrosnąć i będzie można zdjąć kapturek. Na chorego piesek nie wygląda, ale chyba ma nadziąślaka, bo mu jakiś mocno różowy guz sterczy w dolnej szczęce między zębami. To chyba nic groźnego, nie przeszkadza w obżeraniu się, ale od czasu do czasu psiak pociera pyskiem o ziemię i dlatego przyuważyłam ciało obce. Sprawdzimy na wizycie. -
W swoim dogomaniackim domku :) Mały piesek, co ZAMARZAŁ na środku wsi
wawer replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Z Karusia zaczyna wyłazić niezły agresor. Dzisiaj już dwa razy użył zębów, jak to mawia nasz ulubiony wet w Nowym Dworze Maz. Najpierw pokazał je w pełnym rynsztunku Laseczce, wzbudzając jej głębokie zdziwienie. Rzucała mi ogryzkiem patyczka (Pikuś-mściciel, który nie umie się w ogóle bawić, ma zwyczaj rozgryzać jej patyki na czynniki pierwsze i bidula potem zbiera tylko drzazgi) w celu "aportuj mi, proszę pani". Patyczek upadł przed Karo. Kiedy chciała ten ogryzek złapać, Karo, pewnie przestraszony nagłym widokiem wielkiego pyska przed nosem, wystawił zęby i zawarczał w proteście. Psina się odsunęła, bo ona nie lubi takich widoków, a wtedy Karuś złapał ten wymęczony patyczek i dogryzł go z całą złością. Laseczka była niepocieszona - bo czym ona ma się teraz z panią bawić, gdy dwa małe popierdułki niszczą jej ukochane zabawki! Drugi raz agresor użył zębów na Pikusia, próbując mu wyjąć z pyska smaczny kąsek, który akurat Pikusiowi dałam. Dałam po kawałku wszystkim psom, ale Karo chce być pierwszy i jeść za trzech. Nie udało się, zęby kłapnęły w powietrze, agresor został mocno zbesztany i... czekał na kolejny kąsek :). Coś mi się zdaje, że trzeba będzie do niego zastosować metodę gleby, czyli pokazywania mu przez pewien czas, że jest ostatni w kolejce w tym domu. Nie wiem tylko, czy on się na to zgodzi, bo szybszy jest od własnych myśli i bardzo skoczny. Ale spróbujemy, bo żadnego używania zębów na domowników i kolegów w tym domu nigdy nie było i nie będzie. Coś za szybko mu idzie to udomowianie ;). -
Tinku, Karuś cię pozdrawia i życzy dobrego domku, szybko!
-
W swoim dogomaniackim domku :) Mały piesek, co ZAMARZAŁ na środku wsi
wawer replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Tak w praktyce Karusia wygląda zakaz wchodzenia na kanapy i do łóżek. Pani poszła sobie z remontowcami, drzwi do pokoju z koszyczkiem były zamknięte, a Karusek wcześniej nie dał się zamknąć i został sam. No to sobie poszedł na piętro i wpakował w jakąś pościel. Nie posprzątał człowiek legowiska, to niech ma! I nie chce piesek zejść na dół, mości się tylko i za grosz wstydu nie ma! Nie miałam sumienia go wyrzucać, choć brudny niemożebnie ;). A to piękna panna Lasencja w całej krasie: -
W swoim dogomaniackim domku :) Mały piesek, co ZAMARZAŁ na środku wsi
wawer replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Karuś ma się domowo dobrze. Nie pasuje mu tylko kołnierz, ale już z nim tak nie walczy. Na dwór ma zdejmowany, w domu na krótko, bo jednak zaraz bierze się za lizanie szwów. Gdy mu zakładamy z powrotem, pokazuje brzuszek i prosi, by jednak nie ;). No i pracujemy nad przestawieniem mu godzin porannych i nocnych. Przyzwyczaił się do funkcjonowania ze słońcem i chodzi spać z kurami, czyli zaraz po jedzonku idzie w kimę. Kiedy pora na wieczorne wyjście, protestuje: stawia opór, rozpłaszcza się itp. Wyciągamy go siłą, bo inaczej pewnie nie dałby spać nad ranem. Musi się przyzwyczaić po naszemu. Apetyt mu dopisuje, zjada szybko i wszystko. Na razie tylko wieczorem je chrupki i dobrze mu to idzie. W ciągu dnia dostaje kilka smaczków zbożowych (tzw. jaśki - bardzo mu podchodzą), ale sam po nie drepcze do kuchni, bo my staramy się nie dokarmiać psów w ciągu dnia, tylko symbolicznie. Prawdopodobnie w sobotę wybierzemy się do weta, żeby go zaczipować i sprawdzić, czy już można zdjąć kapturek. Przy okazji niech mu sprawdzi uszy (a może już miał oglądane? Nie rozmawialiśmy akurat o tym) no i zarejestruje nowego pacjenta ;). Piesek bardzo przyjazny. Łasi się do każdego. Zdobył już serce zapsionej sąsiadki, chociaż widziała go tylko z daleka. Polubił od razu pana, który będzie u nas robił remont. Nie szczeka wcale, ale chyba nie ma takiej potrzeby. Jest zbyt pogodny, by okazywać agresję, a od pilnowania domu są przecież inni ;). Z Pikusiem prawie już nie śpi, szybko przyzwyczaił się do zajmowania tego legowiska, które akurat jest wolne. Lubi też spać na podłodze, może mu za gorąco? Fajny piesek. -
W swoim dogomaniackim domku :) Mały piesek, co ZAMARZAŁ na środku wsi
wawer replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Od rana było dużo wyjść na dwór, bo ciepło, a od południa było tarasowanie, czyli byczymy się z Laską na tarasie, bo pan zajmuje się w ogrodzie niebezpiecznymi narzędziami i nie wolno się narażać. Z wysokości 1,5 m świat wygląda z góry i tarasowanie zostało wpisane w dzienny program zajęć. -
W swoim dogomaniackim domku :) Mały piesek, co ZAMARZAŁ na środku wsi
wawer replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Pierwsza noc minęła mniej więcej tak, czyli na waleta. Były jakieś zrywania się i trzepanie kołnierzem, tudzież różne próby dewastacji ścian i puszki z chrupkami, ale to też w celu zdjęcia kołnierza. Potem z powrotem do koszyczka: walet Pik(uś) i walet Karo ;). -
W swoim dogomaniackim domku :) Mały piesek, co ZAMARZAŁ na środku wsi
wawer replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Wreszcie i psiaki dostały jeść, każde w innym kątku. Karusek w kuchni. Swoje chrupki zjadł z szybkością błyskawicy, po czym ruszył jak torpeda do misek kolegów. Laska była totalnie skonsternowana, a Pikuś uciekł na swoje posłanie, kiedy dosłownie wydzierałam małemu kolejne miski z kołnierza, bo wciągnąłby wszystko. "Walka" była tak - nomen omen :) -"zażarta", że wyszłam z nim na podwórko, żeby reszta towarzystwa mogła spokojnie się najeść. Były w szoku, więc tylko dziabnęły i po powrocie małemu znów trzeba było łapać miski sprzed pyska. Podwórko mu się spodobało, tylko małe było, więc próbował kołnierzem stratować płoty odgradzające ogródek od części wolnej (Laska i Pikuś to kopary przemysłowe, ich doły sięgają do pasa dorosłemu mężczyźnie, więc musiałam wygrodzić ogród od reszty i niewiele psom zostało). Po podwórku znów było pićku, próba znaczenia, którą od razu skrzyczałam tak, że psiak uciekł na półpiętro (chciał wyżej, tylko chyba bał się ciemnych schodów). Ale zaraz zszedł i poszedł na posłanie obok Pikusia (Karusek jest w kołnierzu, na dalszym planie). Nota bene, było to akurat posłanie Pikusia, ale ten zwyczajowo i po psiemu zamienia się z kolegami legowiskiem i uwalił się w koszyku podróżnym imigranta, żeby mu pokazać, kto tu rządzi. Co w niczym nie przeszkodziło w krótkiej drzemce, po której Karusek z łomotem rzucił ciałkiem o podłogę i rozwalił się - już u siebie! Teraz śpi jeszcze kawałek dalej, pod moim krzesłem. Musiałam zmienić Karusiowi kołnierz na większy, bo ten jego był jednak za krótki i pies bez problemu wylizywał sobie szwy i co tylko chciał. Na razie mu to nie przeszkadza, ale na spacer może będziemy mu zmieniać, żeby nie zaczepiał o wszystko po drodze, bo uwielbia wtykać nos, gdzie tylko się da. Na dziś tyle. Zdjęcia wieczorne u mnie w domu kiepsko wychodzą, bo światła mało i aparat jest, jaki jest. Ale widać chyba wszystko, co trzeba. Dobrej nocy! -
W swoim dogomaniackim domku :) Mały piesek, co ZAMARZAŁ na środku wsi
wawer replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Karuś dojechał cały i od razu się zadomowił. Ale po kolei. Najpierw zapoznaliśmy się ze sporą ludzko-psio-kocią rodzinką Malagosów. Otrzymaliśmy relację z leczenia Karusia i dokumentację, puszki z karmą na początek oraz porcję leków na powtórkę odrobaczania. Samego pieska zobaczyliśmy przed wyjazdem, bo nie mieszkał w domu i najpierw odbywał spacer z Tomkiem. Od razu się do nas przykleił (Karuś, ma się rozumieć) i chętnie zaakceptował szeleczki, a potem legowisko w samochodzie. Cichaczem chciała wskoczyć też Tosia, ale jej nie dali ;). Tak wyglądał na podwórku u malagos przed wyjazdem. Po drodze do Warszawy zatrzymywaliśmy się kilka razy, bo piesek bardzo się kręcił i stanowczo mu się nudziło. W końcu to ponad 100 km, bo panu zachciało się jechać tym razem dłuższą drogą ;). Niedaleko Warszawy wyszedł na dłużej i zrobił kupę - przyzwoicie normalną, czyli że brzuszek pracuje już dobrze. Bardzo się ożywił niedaleko za Makowem, w Dzierżanowie. Piszczał, dreptał i gdyby mógł, wyskoczyłby z auta. Może tam był jego dom? Także na Pułtusk reagował z ożywieniem. Ale najbardziej ożywił się przed naszym domem. Chyba zrozumiał, że to koniec podróży. Zaraz wyskoczył z samochodu i poszedł w pojedynkę z panem na obchód okolicy. W tym czasie Laska z Pikusiem były na podwórku i tam, już po spacerze Karuska, zapoznały się z nim. Potem psiak wszedł do domu, a one jeszcze zostały. Zaczął od napicia się wody, potem zrobił szybki obchód i ostatecznie zadomowił się w kuchni, a jakże! Sprawdził zawartość śmietnika, do którego coś akurat wyrzucałam, pozbierał kruszynki z podłogi, usiadł na dywaniku i uznał, że jest na swoim. Dostał kawałek smaczka i jeszcze bardziej się udomowił. Potem przyszło koleżeństwo i zapoznało się z nim domowo. Żadnej agresji. Pikuś - etatowy tchórz domowy - szybciej wypadł z kuchni, niż wpadł do niej, za to Laska z ciekawością, ale z szacunkiem i dystansem obwąchała kolegę. Pan usiadł sobie coś przekąsić, a maluch myk pod stołek i tam się zadekował, od czasu do czasu wymownie patrząc na pana, żeby też mu coś dał szamnąć. -
Tobi...2 tyg leżał w rowie...pęknięta miednica, złamany kręgosłup....
wawer replied to Kejciu's topic in Psy do adopcji
Lansik :). A plecki go nie swędzą? -
W swoim dogomaniackim domku :) Mały piesek, co ZAMARZAŁ na środku wsi
wawer replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Do zobaczenia jutro, Karuś! -
Aktualne? A może chcesz się zamienić (jeśli masz) na małą obróżkę tak od 31 cm min. + zapięcie. Wymiana w W-wie. Odpowiedz na priv., bo tutaj raczej nie bywam ;).
-
W swoim dogomaniackim domku :) Mały piesek, co ZAMARZAŁ na środku wsi
wawer replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Trzymaj się, piesku! Jeszcze trochę i będziesz w swoim domku. Wyprawka już czeka, a Laska z Pikusiem warują pod bramą :). -
W swoim dogomaniackim domku :) Mały piesek, co ZAMARZAŁ na środku wsi
wawer replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Czwartek - Ósmy Marca - Dzień Kobiet ogłaszam Dniem Karuska na tym wątku :). -
W swoim dogomaniackim domku :) Mały piesek, co ZAMARZAŁ na środku wsi
wawer replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Co słychać u Karuska? -
W swoim dogomaniackim domku :) Mały piesek, co ZAMARZAŁ na środku wsi
wawer replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Laska lubi ludzi i inne psiaki, a do małych jest przyzwyczajona. U nas żaden jej nie podskoczy, bo wszystkie takie "dyrdymałki" przy niej. Tylko gdy Pikuś wchodzi jej pod łapy, gdy zawzięcie obszczekuje "wroga", a do tego tylko ona ma przecież prawo ;), to robi mu kłap tuż nad głową i wtedy on zwiewa użalając się na całe osiedle, żeby go ie zjadła :). Nawet go jeszcze ani razu nie obśliniła tym kłapem, to tylko takie skarcenie, chyba jak szczeniaka, gdy pcha łeb ojcu do michy. W każdym razie, bawią się oboje doskonale i wtedy ona schodzi na glebę, żeby mały mógł ją dosięgnąć. Pikuś jest bardzo grzeczny, w ogóle nie wie po co ma zęby poza jedzeniem. W każdym razie, oba nasze kundle są przyjacielskie i bardzo towarzyskie do ludzi i zwierząt, czyli psów. -
W swoim dogomaniackim domku :) Mały piesek, co ZAMARZAŁ na środku wsi
wawer replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Może ciepła zupka, jakiś rosołek, by pomogły? Z własnego doświadczenia wiem, że nie ma to jak ciepła ciecz. I humorek od razu lepszy. Dzień dobry wszystkim i mojemu Karuskowi :). A cioci agat21 dziękujemy za chrzestne macierzyństwo ;). -
W swoim dogomaniackim domku :) Mały piesek, co ZAMARZAŁ na środku wsi
wawer replied to malagos's topic in Już w nowym domu
I to jest to! Karo znaczy "czarny" i do piesia będzie pasować. Nie mam kota (no, może w głowie trochę ;)) i nawet nie wiedziałam, że Pimpek może być kotem. W dawnych, lepszych czasach, Pimpkami mojego otoczenia były zdecydowanie psy, takoż Ciapki. Ale Karuski też były i takie śliczne o nich czytanki... chyba były ;). Z imieniem Solar dla pieska spotykam się pierwszy raz, ale jakoś mi nie pasuje, no i nie "stare polskie". A teraz moda na stare imiona. Więc zostanie Karuś. Dzięki za miłe słowa wszystkim i dajcie już spokój, bo się zbiesię ;). Tinek śliczny i nawet próbowałam namówić TZ na pakiet, ale się nie dał. Jemu tej miłości byłoby za dużo jednak. A mówią, że kochanego ciałka nigdy za wiele :):):). Dobrej nocy wszystkim z Wawra życzymy, a pieskom niech się przyśnią ciepłe domy i własne! -
W swoim dogomaniackim domku :) Mały piesek, co ZAMARZAŁ na środku wsi
wawer replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Żeby nie kłopotać dłużej dobrych dusz piesiowych, po krótkiej i wielce owocnej rozmowie z malagos informuję, że piesek idzie do mnie na DS. Ostatnio przeszłam dość ciężką grypę. Odebrało mi węch, smak, na koniec głos, ale nie odebrało mi rozumu, na szczęście ;), więc w ciężkich bojach z tym głosem przedyskutowałam sprawę z moim psiolubnym Mirkiem i decyzja została podjęta :) ku obopólnej zgodzie i radości. Pełna radość będzie dopiero po faktycznym przyjęciu naszego nowego szczęścia, a to dopiero za parę dni, bo razem z malagos ustaliłyśmy, że szczęście byłoby dobrze najpierw wykastrować. Jakoś to załatwimy, żeby piesek za długo z tematem nie czekał i może uda się przy okazji sprawdzić, co to jest z tą przepukliną, żeby od razu i ją ciachnąć. To są już drobne szczegóły, najważniejsze, by jeszcze te kilka dni malagoski wytrzymały, bo łapek i ogonków u nich zdecydowany nadmiar i kolejne się szykują do wzięcia :):):). No i zgodziła się Małgosia na zmianę imienia psiakowi. Jako że u mnie jest już Laska, para Lodek i Laska mogą wzbudzać dwuznaczne skojarzenia :). Ja proponuję dobre, stare, polskie imię Pimpek, ale może ktoś ma lepszą propozycję na dwie sylaby? W każdym razie, Pikusia też już mam.- 254 replies
-
- 11
-
-
-
Tobi...2 tyg leżał w rowie...pęknięta miednica, złamany kręgosłup....
wawer replied to Kejciu's topic in Psy do adopcji
Przecież wiem, nie denerwuj się ;). Miał być emotikon z tą konkurencją, ale z klawiatury umiem wstawić tylko to, co widać. Nie biję się przecież o Tobiego, grzecznie czekam i mam nadzieję, że ucho Ci przejdzie :). Mnie tymczasem odebrało węch i smak jako ciąg dalszy grypy i szykuje się utrata głosu albo co najmniej pogorszenie ;). Przejdzie! Ważne, żeby piesek zdrowiał, nie? -
Tobi...2 tyg leżał w rowie...pęknięta miednica, złamany kręgosłup....
wawer replied to Kejciu's topic in Psy do adopcji
Ja się prywatnie zadeklarowałam Kejciu na BDT, docelowo nie wykluczając DS, ale mam konkurencję ;) i czekam na informację ;). Chciałam wstawić emotikony, ale u mnie nie działają, jest tylko pusty ekran. Ktoś wie, o co chodzi? -
Tobi...2 tyg leżał w rowie...pęknięta miednica, złamany kręgosłup....
wawer replied to Kejciu's topic in Psy do adopcji
Ja chętnie bym go wzięła za darmo, tylko nadal brak tu informacji na temat szczegółów codziennej opieki nad psiątkiem. Mieszkam z drugiej strony W-wy i dojazdy do lekarza czy na rehabilitację odpadają, bo po nocy się nie da, zresztą pisałam już o tym wcześniej. Ale skoro ta część opieki byłaby załatwiona, to... jestem w trakcie "urabiania" TZ ;). Troszkę ciężko idzie, ale on lubi pieski, zwłaszcza małe :). Najbardziej chodzi mi jednak o kwestie fizjologiczne dopóki Tobi nie będzie mógł samodzielnie biegać na dwór. Nasze cztery psiaczki, które są już za TM, niestety wymagały mnóstwo pracy i kosztów (zniszczenia podłogi, dywanów, wykładzin) pod tym względem i to jest główna przyczyna oporu rodziny. Nikt pieskom tego nie ma za złe, żal nam ich niesamowicie, ale kto miał chorego zwierzaczka w domu, ten rozumie, co mam na myśli. To jednak nie to samo, co przypadkowe i rzadkie sytuacje ze zdrowym ogonkiem. Dlatego napiszcie, proszę, jakiej dokładnie opieki i na jak długo wymaga Tobi. Myślę, że wielu osobom brak takich jasnych informacji, bo trzeba wiedzieć, na co się decydujemy i to "na trzeźwo", czyli "ze zrozumieniem", niezależnie od porywu serca. -
Tobi...2 tyg leżał w rowie...pęknięta miednica, złamany kręgosłup....
wawer replied to Kejciu's topic in Psy do adopcji
M ój niespełniony piesio ;). Dobrze, że już po operacji i do zdrowia!