-
Posts
367 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by ira.s
-
[quote name='Inarugowa']Radzę trochę pokory...[/QUOTE] Mylisz pokorę z masochizmem, bo na niego musiałbym się de facto zgodzić, jeśli tylko puszczałbym mimo uszu te Wasze socjotechniczne wycieczki pod moim adresem. [QUOTE]...czy 'na żywo' także przekomarzał byś się tak z każdym...[/QUOTE] W realu mam to szczęście, że nie obracam się w towarzystwie ludzi, którzy parają się "wmawianiem facetowi dziecka w brzuch", ignorując zapamiętale wszystko to, co się do nich mówi (ot mają jakiś swój spaczony obraz swoich kontrdyskutantów, na który Ci nie mają nawet najmniejszego wpływu, gdyż wyłonił się on jedynie z pokrętnej wyobraźni tych "Życzliwców") - także z tego pryzmatu nie ma nawet płaszczyzny do jakiegokolwiek porozumienia, gdyż krytykaństwo przesłania tutaj wszelką merytorykę (macie po prostu dziwną manierę, że prawicie o "kynologicznej wiedzy", ale kiedy przychodzi co do czego, to mniej się do niej odwołujecie, aby tylko skupiać się na niewybrednym atakowaniu "nowoprzybyłych" - a jeśli są jeszcze w wiele hodowlano-wystawowych spraw niewtajemniczeni, to już wogole mogą liczyć z Waszej strony na prawdziwy nagonkowy sajgon).
-
[quote name='INU']...chyba oczywiste, że wolałabym, żeby wystawa była w tym pierwszym mieście.[/QUOTE] Nawet bardzo, niezależnie od tego, że to właśnie Łódź - co by nie mówić - leży bardziej w centrum Polski (dzięki czemu większość ma do niej bliżej, a niżeli do cokolwiek wschodniego NDM) :terazpol: [QUOTE]...wystawy klubowe odbywające się zamiennie w różnych miastach to był dobry pomysł...[/QUOTE]Ma się rozumieć, choć jak na mój gust te klubówki nie powinny ograniczać się wyłacznie do tych dwóch pobliskich sobie miast (co by dać nade wszystko szanse również tym wystawcom z bardziej odległych od nich części Polski), lecz przypaść we współudziale również mniej centralistycznym (i bardziej dostępnym odpowiednim pogranicznikom), tj. Bydgoszczy, Wrocławowi i Kielcom... (oczywiście wówczas było by ich trzeba organizować kilka w roku, co by potencjalni chętni mogli zjawić się chociaż na jedną z nich) :obrazic:
-
[quote name='INU']Dalej już pamięć ma nie sięga, mam nadzieję, że więcej nie potrzebujesz.[/QUOTE] Hehehe... jednym słowem logika wystarczy :) [QUOTE]...co się stało, że w tym roku drugi raz z rzędu jest w Łodzi - nie wiem.[/QUOTE] Być może to sam los daje mi sygnał, żebym sam się na klubówkę łódzką jednak już w tym roku skusił, skoro z kolei mi tam bliżej, a niżeli do mazowieckiego ;) [QUOTE]Mam tylko szczerą nadzieję, że przyszłoroczna wróci do NDM...[/QUOTE] Znaczy się jednym słowem życzysz mi w następnym roku "pauzowania", bo w kierunku Wawy raczej kompletnie mi nie po drodze (do NDM mam ponad 6h jazdy i ok. 500km, zaś już do Łodzi jestem w stanie uwinąć się w 4,5h na trasie o ponad 100 km krótszej)... no cóż jakoś bym to przebolał, pod warunkiem wszakże, iż w 2012 roku znowu Łódź przejęłaby pałeczkę :mad:
-
[quote name='Nitor-Nivalis']...moja wypowiedż była w zupełnie innym tonie niż Twoja.[/QUOTE] Owszem... gdyż Ty od razu postanowiłaś na wstępie umniejszyć mojej osobie, jakimiś kompletnie wyssanymi z palca pomówieniami i jeszcze na dobitkę masz przy tym czelność generalizować, odnosząc moje zganienie nie tylko do kilku rozhisteryzowanych osób Twojego pokroju (parających się czystą manipulacją czyiś słów, by tylko przedstawić ich w gorszym świetle, niż na to zasługują), ale od razu do całej forumowej społeczności (na szczęście Ci pijący do mnie, to tutejszy bezrefleksyjny margines "wzajemnej adoracji", a nie norma). [QUOTE]...po co zakładasz te tematy.[/QUOTE]Już to dokładnie wyjaśniałem (patrz: rozwiewanie merytorycznych wątpliwości), ale jak widać "grochem o ścianę". [QUOTE]...widocznie mamy inne poglądy na temat tego co jest dla dobra rasy.[/QUOTE]Doprawdy?! To może łaskawie jeszcze wskaż, w którym niby to miejscu moje stanowisko "świadomego krycia własnej suni", tak bardzo jest niewskazane dla wzorca samej rasy (bo to w zasadzie chamsko mi po raz kolejny sugerujesz). [QUOTE]...z jej zdrowiem fizycznym i psychicznym nic absolutnie nic się nie dzieje.[/QUOTE]Dobrze słyszeć (znaczy się jest nadzieja, że te przypadki, o których wspomniałem, to nie reguła - teraz tylko pozostaje otwartą kwestią na ile to sporadyczność?)... [QUOTE]...w przypadku ciąż urojonych należałoby się skonsultować z weterynarzem w celu znalezienia jak najlepszego rozwiązania...[/QUOTE]Oczywiście było to czynione, ale bezskutecznie (w pierwszym i w drugim przypadku diagnoza brzmiała jednoznacznie, iż za tego typu zachowanie odpowiada właśnie chemiczna sterylizacja, jako "czynnik uboczny" i tyle). [QUOTE]Zastanawiam się skąd wyciągasz takie wnioski !!![/QUOTE]Nie tyle ja, co właścicielka owej suczki, która przyznała wprost, iż ta pod względem agresji zmieniła się dopiero po któreś tam z rzędu ciąży urojonej, kiedy wcześniej była psem dość dobrze na tym tle ułożonym. [QUOTE]Proponuje zasięgnąć opini nawet u więcej jak jednego weterynarza...[/QUOTE] Być może faktycznie jest to jedyne wyjście z owej sytuacji (najwyżej odwiedzę na ten właśnie cel kilka dodatkowych gabinetów w pobliskim Gorzowie Wlkp. i Szczecinie). [QUOTE]...daruj sobie zakładanie takich tematów.[/QUOTE]Ależ nie muszę (to raczej takim osobom jak Ty przydałoby się umiejętne interpetowanie meritum rzeczy swoich przedmówców, skoro masz z tym zauważalny problem), gdyż akurat zawsze znajdzie się grupka osób, która tak, czy siak będzie bezpodstawnie jątrzyć przeciwko swoim wyimaginowanym "adwersarzą", traktując takie wojenki podjazdowe dla samego "sportu", czy "rozrywki".
-
Czy ktoś stąd się na nią wybiera (szczególnie zapytanie to kieruję do mieszkańców zachodniej części Polski)?! :ylsuper: Inna sprawa, to zastanawia mnie ilu właścicieli haszczaków na nią planuje się wybrać i czy są pośród nich i tacy, którzy przybędą ze swoimi wystawowymi szczeniakami (czyt. psiakami poniżej 9 miesiąca życia)??? :painting: I ostatnie zapytanie: czy komuś tutaj wiadomo jest może, w jakim mieście w przyszłym roku odbędzie się kolejna taka klubowa wystawa dla V grupy FCI (a także przy okazji, gdzie w poprzednich latach już się one odbywały?)? :gent: P.S. Może nie jest to odpowiednie miejsce (stosowniejszym działem byłby zapewne ten przewidziany tylko dla Siberian Husky, ale tutaj liczę jednak na szerszy odzew), ale na samym marginesie kieruję także pytanie w/s wystaw klubowych wyłącznie przewidzianych dla Syberianów - czy komukolwiek tutaj wiadomo o takowych w Polsce, czy też ich się jednak wcale nie organizuje?! :dog:
-
[quote name='Nitor-Nivalis']Też martwi mnie to co piszesz.[/QUOTE] Najwidoczniej bezpodstawna histeria jest tutaj cholernie zaraźliwa ;) [QUOTE]...posiadanie przydomka nie jest jedno znaczne z tym, że faktycznie w przyszłości będziesz miał szczeniaki...[/QUOTE] W rzeczy samej, dlatego niezmiernie żałuję, że się tej prawdy nie raczycie tutaj trzymać, tylko wzięło Wam się na "moralizatorskie" demonizowanie mojej osoby. [QUOTE]...suka nie musi mieć szczeniąt dla zdrowia...[/QUOTE] To jak np. odniesiesz się do sytuacji, w której to bezszczenięca suczka mojego sąsiada, po któreś tam z rzędu ciąży urojonej zwyczajnie zgłupiała do tego stopnia, że rzuca się już nawet na ludzi, których dobrze zna i wcześniej do nich się zawsze łasiła?! Albo mógłbyś skomentować przykład równie nieszczeniącej się suni mojej znajomej, która z kolei opiekuje się pospolitą piłeczką do zabawy, jak swoim nienarodzonym baby, a z racji nie dopuszczania do niej jakiegokolwiek reproduktora jest teraz tak cięta na wszystkie psy, że rzuca im się od razu prosto do gardła, gdy tylko znajdą się w jej pobliżu. Będę wdzięczny za Twój rzeczowy komentarz w tej sprawie. [QUOTE]...nie oznacza to jednak że każda musi mieć szczenięta w tym wieku, ani też że to odpowiedni wiek.[/QUOTE] O... i za tą uwagę Ci bardzo dziękuję, bo była jak najbardziej wartościowa z merytorycznego punktu widzenia - dzięki temu przynajmniej wiem, że nawet gdyby moja sunia w przyszłości uzyskała wysokie noty sędziowskie i została dopuszczona do hodowli (co się rozumie samo przez się, więc naprawdę nie musiałeś mi tego akurat tłumaczyć, gdyż aż tak znowu zielony w tej materii nie jestem), to spokojnie mogę i 2-3 lata czekać na jej pierwsze pokrycie (niemniej chyba jednak u samego weteryniarza zasięgnę dokładniejszych informacji na ten temat, bo opinie opiniami, ale tutaj lepiej się na same pogłoski nie zdawać). [QUOTE]...trzeba dać jej urosnąć, zrobić badania oczu i bioder, powystawiać i zobaczyć jakim przedstawicielem rasy jest.[/QUOTE] Heh... no skoro od razu odgórnie założyłeś, że param się hurtową produkcją szczeniąt, to nie dziwi fakt, że postanowiłeś potraktować mnie jak jakiegoś obwiesia, co to na masowej pseudohodowli pragnie się jedynie "dorobić". Abstrahując jednak od tych wszystkich "życzliwych" uwag, dochodzę do wniosku, że faktycznie na forach tego typu nie należy przesadnie brać wszystkiego do siebie na poważnie (ot po prostu w najmniejszym nawet stopniu nie warto przejmować się jakąkolwiek tanią zaczepką, skoro i tak czyniona jest ona z najniższych pobudek), bowiem puste krytykaństwo (nie mylić z konstruktywną krytyką, bo tej nigdy za wiele) i niezbyt uprzejme obycie (niektórym zapewne sprawiające nawet jakąś dodatkową chorą satysfakcję) dla zbyt wielu jest tutaj prawdziwą domeną.
-
[quote name='Inarugowa']... a już chcesz zakładać hodowlę...[/QUOTE] Najwyraźniej czytanie ze zrozumieniem słowa pisanego nie dla wszystkich jest tutaj czynnością poprawnie opanowaną (przecież jasno powyżej podkreśliłem, że nie zamierzam nawet zakładać systematycznej hodowli domowej, a jedynie pokryć moją sunię zaledwie 2-3 razy "od święta"). [QUOTE]...kryć 'byle jakim' reproduktorem byle by tylko mieć szczeniaki.[/QUOTE] Tego także nigdzie nie napisałem (przeciwnie, gdybym już się zdecydował, to dobór reproduktora byłby jak najbardziej przemyślany i poczyniony uprzednio w konsultacji z najrzetelniejszymi ekspertyzami - zresztą inaczej by być nie mogło, skoro aż tak długoletnie przerwy zakładam między kolejnymi krzyżówkami... prawdę powiedziawszy, to znacznie bardziej zależy mi na samych wystawach, po których to dopiero podjąłbym ostateczną decyzję, czy rozsądnie byłoby z mojej strony potencjalną championkę już na samym starcie wysterylizować, skoro być może było by to właśnie ze szkodą dla samej rasy...), więc prosiłbym nie wkładać mi w usta jakiś socjotechnicznych bredni, byle tylko na chama przyprawić mi rogi.
-
[quote name='Merrick']...zależy ci chyba na jak najszybszym pokryciu w przyszłości suczki.[/QUOTE] Jak widać pozory mylą (swoje wątki zakładam tylko wówczas, kiedy chcę rozwiać jakieś wątpliwości, co niestety zbyt często spotyka się tutaj ze złym przyjęciem/zrozumieniem), bowiem nie chcę bynajmniej prowadzić żadnej zaawansowanej hodowli z prawdziwego zdarzenia (nawet takiej stricte domowej, skoro szczenienie się jej rok rocznie nie wchodzi kompletnie w rachubę, bo mam spore opory by czynić to choćby i co dwa lata... zaś co do samej sterylizacji nie jestem przekonany, gdyż zarówno ta operacyjna, jak i farmakologiczna budzą mój niepokój), a tylko zależy mi, aby moja sunia dla samego zdrowia miała ewentualnie w przeciągu swojego kilkunastoletniego życia max. 2-3 mioty (co 3-4 lata, więc cokolwiek trudno nazwać takie podejście "zatrważającym"... no chyba, że sama się wpisujesz w opinie, wedle których lepiej by suczka miała ciąże co rok, dwa, albo nie miała ich wcale - bowiem z takim zdaniem w literaturze fachowej też się spotkałem, choć musiałbym je jeszcze skonfrontować z diagnozami stricte weterynaryjnymi w tej materii) i na tym wszystko (po prostu zbyt wiele się dowiedziałem o szkodliwych następstwach ciąż urojonych, zarówno źle wpływających na psychikę psa, jak i jego kondycje fizyczną, gdzie czynniki rakotwórcze najbardziej mnie martwią) - niestety z tego co się orientuję, to i tak niezbędny jest na ten cel zarejestrowany uprzednio własny przydomek (stąd już teraz o nim myślę - czy to aż takie naganne z mojej strony?), bo nie ma większego sensu (a i za dużo byłoby z tym również dodatkowych komplikacji) korzystać z tego, który moja Galla odziedziczyła po własnym ojcu Kortizie (czyt. Eskimoski Domek). Przy okazji skoro temat częstotliwości pokryć pośrednio wywołałaś, to zapytam, czy wg Ciebie/Was sunia z 6 lutego br. powinna mieć już pierwsze szczeniaki, kiedy tylko wystąpi u niej 3 cieczka (będąc wówczas po ok. 18 miesiącu życia), a więc gdzieś na przestrzeni sierpnia 2011 roku?! A jeśli nie, to jak długo można odkładać pierwszą ciążę, aby nie odbiło się to negatywnie na niej samej??? I kolejna sprawa: czy gdyby jednak okazało się, że za przyszłorocznym jej oszczenieniem się przemawia więcej ZA niż PRZECIW, to co myślicie, aby kolejny (czyt. drugi) miot przyszedł na świat dopiero w 2015, a następny (sic! - ostatni!!!) w 2018 roku (kiedy będzie miała już 8 lat, po którym to okresie większość suczek i tak nie powinno się rozmnażać, co mi akurat bardzo odpowiada)?!?
-
Zastanawia mnie, czy można przy rejestracji - ok. 4-miesięcznej - suni w ZwK zawczasu zarezerwować sobie również - dla jej przyszłych szczeniąt - przydomek (ot po prostu nie chcemy by ktoś Nas później z podobną nazwą ubiegł i tyle), a jeśli nie ma ku temu żadnych przeciwskazań, to jak ta procedura dokładnie przebiega (czy trzeba się zapoznawać z jakimiś regulaminami stricte hodowlanymi, etc.?) i jakie musimy ponieść z tego tytułu dodatkowe koszty (i czy są one jednorazowe, czy coroczne?)?! 8-):dog::czytaj:
-
[quote name='mortikia']...kazdy husky rosnie inaczej.[/QUOTE] Heh... dzisiaj dopiero się złapałem na tym, iż ona przez te ostatnie dwa tygodnie nawet zauważalnie urosła, choć wcześniej wydawało mi się, że tylko nie co przytyła ;) Zaś co do samego biegania, to o to się akurat nie martwię, bo juz teraz potrafi włączyć takiego speeda w czasie leśnych przełajów, że tylko się za nią liśćmy kurzy :)
-
[quote name='mortikia']...moj dorosly samiec w wieku pol roku wygladal jak mis polarny...[/QUOTE] No ja na wage swojej łakomczuszki też muszę cholernie uważać (aż do 12 tygodnia życia wychowywała się w miocie, więc ta łapczywość w niej w walce o swoje pozostała), bo nie ma żadnego umiaru w jedzeniu i wystarczy, że ktoś coś je, to nie odejdzie (a wprost przeciwnie zacznie niemiłosiernie ujadać), aż jej coś z talerza nie skapnie (sam mam pretensje do siebie, że jej w tym mimo oporów ulegam, pocieszając się przy tym jedynie myślą, że będzie miała przynajmniej przez pewien szczenięcy okres dietę bardziej urozmaiconą... wiem, że to niedopuszczalne zaniedbanie z mojej strony, ale jej zwyczajnie psia karma nie wystarcza i nawet w czasie spacerów zajada się nie tylko runem leśnym, ale węszy za wszystkim, co ktokolwiek pozostawił po sobie tam zjadalnego). [QUOTE]...najlepiej udac sie do maszera z doswiadczeniem, zeby psiak u niego stawial swoje pierwsze kroki w tym sporcie.[/QUOTE]Tak by było najlepiej, ale u mnie w regionie raczej nie uświadczysz żadnych haszczakowych zaprzęgów, poza tymi z rowerem zamiast sań (gdzie w gruncie rzeczy wystarczy jeden, bądź dwa psy) - choć rzeczywiście i tam również bez szkolenia stricte zaprzęgowego się nie obejdzie, bo nie wiem czy sam będę w stanie ją sprawnie nauczyć wszystkich charakterystycznych dla tego - jakby nie było także pociągowego - sportu komend (tak swoją drogą, to w bikejoringu może chociaż już umiarkowanie ciągnąć szczenię półroczne, czy to jeszcze jednak dla niego by było za wcześnie?).
-
[quote name='Nitor-Nivalis'] Kolor oczu nie ma nic wspólnego z chorobami genetycznymi w tej rasie.[/QUOTE] Nigdzie tak przecież nie twierdziłem, bowiem jasno odżegnałem się od tezy, jakoby tylko pod względem stricte genetycznym psy zapadają na choroby oczu. Natomiast co się tyczy Twojego "przywołania mnie do pożądku", to fakt, iż nie mam obycia z procedurami wystawowymi bynajmniej nie jest zaraz równoznaczny z tym, że i fachowa lektura na temat haszczakowej rasy jest mi również całkowicie obca, bo tak nie jest (sam przywołując tutaj taką, a nie inną argumentację, opieram się na konkretnym materiale źródłowym, który z kolei Wy zapamiętale tylko kwestionujecie i to z pozycji nie tyle rzeczowych, co autorytatywnych - a to nie koniecznie musi mi się podobać, stąd i ośmielam się poddawać pewne tutejsze irracjonalizmy konstruktywnej krytyce... a że macie mi to za złe, to trudno).
-
[quote name='mistwalker1006']...najlepiej naucz sunie ze w obrozy nie ma ciagniecia...[/QUOTE] W szelki się jeszcze żadne nie zaopatrzyłem (choć jak już to zrobię, to nie wcześniej jak przed 5 miesiącem jej życia, gdyż czytałem, że niezbyt korzystnie u szczeniąt wpływają one na rozwój prawidłowej postawy i dopiero po osiągnięciu bardziej dojrzałej sylwetki można psa w nie przyoblec), bo sunia ma dopiero niespełna 14 tygodni... zaś co do chodznia w obroży i na smyczy, to inaczej do lasu ze mną nie wychodzi (tak jak i generalnie wolno jej na zewnątrz nie puszczam, aby mi gdzieś nie uciekła), także już wystarczająco przywykła do poprawnego poruszania się z nimi (nie mogę jednak powiedzieć, że nie zdarza jej się w nich ciągnąć, bo zawsze wtedy, kiedy gna w jakimś kierunku zapamiętale, to i zaraz linka napięta jest do granic możliwości i cokolwiek trudno będzie mi coś na to porawdzić... tym bardziej w tak młodym dla niej wieku, gdzie strofowanie ją z tego tytułu jeszcze nie wchodzi nawet w rachubę, żeby mi się całkowicie do biegów przełajowych na samym starcie na dobre nie zraziła).
-
[quote name='ANANA AMAROK']...wilczasty w typie wystawowym...[/QUOTE] Tzn. nie chodziło mi o "wilczastych" białych, czy czarnych, a już tym bardziej o budowie typowo hasiorowej (jak ten na Twoim rysunku), lecz o maści stricte wilczej i do tego iście wilkowatej postury (być może faktycznie są to stare linie czysto użytkowe, co nie zmienia meritum rzeczy, iż trudno w nich rozpoznać choć cień obiegowo-wystawowego haszczaka...) - jednakże biorąc pod uwagę nawet inne mniej popularne odmiany Huskich (gdzie przeróżniaste umaszczenie jeszcze tak nie dezorientuje, jak insze sylwetki), to musisz przyznać, że są i takie, które różnią się między sobą na tyle znacznie, iż trudno jest przyporządkować je do jednej wspólnej rasy (choć jak najbardziej wszystkie one są rodowodowe!)?! :)
-
[quote name='mistwalker1006']Czy Ty chesz zeby Twoj pies biegal w zaprzegu?[/QUOTE] Z jedną sunią zbyt wiele w zaprzęgu nie zwojuję, także nastawiam się tylko na canicross i bikejoring (jako że śniegu w moich pomorskich rejonach jest jak na lekarstwo i to jedynie od święta) ;) Zaś co do filmiku... to aż wierzyć się nie chce, że już półroczne brzdące ciągną sanie :)
-
[quote name='ANANA AMAROK']Światło odbite od śniegu jest bardziej oślepiające niż normalne promienie, nawet w bardzo słoneczny dzień, dlatego niebieskookim huskym na dalekiej północy trudniej się żyło niż u nas.[/QUOTE] Tu można polemizować, gdyż biel wcale światła nie odbija, a wprost przeciwnie je neutralizuje, stąd m.in. latem preferuje się ubiory jasne, tak jak i zresztą karoserię samochodu, itd. (np. w upalnym Meksyku dominują z tego tytułu wyłącznie pastelowe kolory aut, czy domów). Zresztą dla mnie jest to czysty absurd czego tutaj dowodzisz, gdyż po pierwsze jeszcze nikt nie oślepł od wpatrywania się w śnieg (choćby i nawet w "słoneczny" dzień, choć to i tak w strefie podbiegunowej są niskie temperatury, mogące się równać co najwyżej z Naszą porą wiosenną), zaś po wtóre gdyby niebieskookim Huskim faktycznie utrudniało to życie, to na miłość Boską bynajmniej ewolucja by ich w tym kierunku nie ukierunkowała (podobnie jak Skandynawom by tego naturalnego (sic!) odcienia siatkówki z całą pewnością oszczędziła).
-
[quote name='Miśka']...skad teoria o podpinaniu husky do zaprzegu w wieku dwoch lat?[/QUOTE] Ponoć wcześniej kościec jeszcze nie jest na tyle silny, aby ryzykować poważniejsze urazy stawów... - tak przynajmniej czytałem (niemniej nawet gdyby ta granica 18 miesięcy okazała się bliższa prawdzie, to i tak z pewnością w tym wieku jeszcze Huskiego nie można na tyle w zaprzęgu przeciążać, jak już dorodnego dwulatka).
-
[quote name='ANANA AMAROK']...stąd niebieskookie husky mają problemy w mocnym słońcu...[/QUOTE] W rzeczy samej, tyle tylko że silniejsze natężenie słońca masz właśnie bliżej gorącego równika, a niżeli polarnych biegunów ziemii - także tu akurat potwierdzasz moje stanowisko, że cieniste obszary podbiegunowe sprzyjają nade wszystko niebieskookim, w odróżnieniu od rozpromienionych stref okołozwrotnikowych, gdzie z kolei łatwiej się żyje brązowookim :) [QUOTE]...oprócz tej wrażliwości na słońce to nic nie wskazuje na to, żeby oczy niebieskie były bardziej podatne na choroby.[/QUOTE]Jak sama słusznie stwierdziłaś "[I]w ostrym słońcu niebieskoocy słabiej widzą, bo są oślepiani[/I]", co ma decydujący wpływ właśnie na stany chorobotwórcze ich delikatniejszego wzroku (sama bowiem ślepota nie wynika tylko z przyczyn stricte genetycznych, a jest uwarunkowana wieloma czynnikami, w tym i podatnością na promienie słoneczne) - zresztą wydaje się, że nie bez kozery za błękitną siatkówkę odpowiada właśnie gen recesywny, nie zaś dominujący, który przypisany jest ciemniejszym oczom.
-
[quote name='karjo2']...gdzie Ty sie doszukales podobienstwa hasiorow do wilkow...[/QUOTE] Gdybym tylko ja je dostrzegał, to rzecz jasna mogłabyś spokojnie zakwestionować moje zdanie, ale tak się akurat składa, że mam przed sobą znakomitą książkę o Huskich autorstwa Silvii Roppelt i Nicole Perfeller (obecnie chyba najpopularniejszej literatury o Siberianach w Polsce - obok rzecz jasna tej wydanej przez Galaktykę z serii "Pies na medal"), w której to na str. 15 jest bardzo wymowne zdjęcie (potwierdzające bezsprzecznie moje stanowisko), a podpisane tak: "[I]Samiec A'Sven Bomwollen of Frankonia [U]jest typowym przedstawicielem swej rasy[/U]. Wyglądem przypomina [B][U]wilka[/U][/B] i ma sportową, smukłą sylwetkę. (Fot. Juszczyk)[/I]"... także cokolwiek trudno nazwać go "hasiorowatym 10 woda po kisielu" i to tylko dlatego, że ma typowo wilcze umaszczenie oraz sylwetkę (z mordką włącznie).
-
Po części zgoda, ale i tak się będę upierał przy swoim, że np. Goldena, czy Beagla, etc. zawsze będziesz w stanie jednoznacznie rozpoznać, zaś z Huskimi już nie jest tak prosto, bo zbyt często masz wątpliwości do jakiego szpica dany typ "haszczakopodobny" zaszeregować, nie mając na 100% pewności, czy aby na pewno jeszcze do Siberianów (tym bardziej, iż wiele z nich mają więcej cech wspólnych z typowymi wilkami, a niżeli ze swoim wystawowym wzorcem).
-
[quote name='Cyraneczka']...w prawie każdej rasie są różne typy - u goldenów...[/QUOTE] Oczywiście u Goldenów poza maścią całkowicie złotawą (jak sama nazwa wskazuje), spotyka się również jednolicie białawe, co nie zmienia sedna rzeczy, że więcej tam u nich różnic nie uświadczysz (gdyż budową fizyczną już między sobą nie odbiegają, mając de facto jeden sztywny wzorzec) w przeciwieństwie do bardzo zróżnicowanych między sobą Huskich (i to do tego stopnia, że patrząc na jego różne typy można mieć nawet wątpliwości, czy to ciągle ta sama rasa, a nie jakaś zupełnie inna - wystarczy przecież tylko spojrzeć na umaszczenie typowo wilczaste i całkowicie odmienne biało-czarne, aby już na tym etapie mieć zagwózdkę... a gdy jeszcze dochodzi do tego różnista sylwetka pośród haszczakowej rodziny, to już do reszty można zbaranieć).
-
[quote name='Cyraneczka']...niebieskookie psy na dalekiej północy miewały kłopoty, bo w słoneczny dzień, kiedy słońce odbijało się od śniegu, odbijało się też od oczu u psów z niebieską tęczówką co sprawiało im dyskomfort.[/QUOTE] Musisz jednak przyznać, że to o czym piszesz jest kompletnie nielogiczne, gdyż właśnie oczy błękitne są charakterystyczne dla zwierząt (tak jak i ludzi - patrz. chociażby na z reguły niebieskookich Skandynawów), żyjących bliżej bieguna, zaś czarniejsze u tych z okolic międzyzwrotnikowych (nie bez kozery przecież nie uświadczysz np. niebieskich oczu u murzynów z Afryki), więc irracjonalnością ewolucyjną by było, gdyby natura karała te pierwotne cechy Huskich (czyt. jasno-niebieską siatkówkę), dzięki którym lepiej się one tylko przystosowały do życia na Dalekiej Północy (a że teraz sztucznie importuje się je do kontynentalnej Europy, gdzie brązowe oczy u haszczaków są statystycznie mniej chorowite, stąd też nie jest zupełnie dziwnym fakt, że tutejsi hodowcy wolą iść w ich kierunku, a niżeli ich "eskimoscy" odpowiednicy).
-
[quote name='mortikia']Kolor oczu nie ma nic wspolnego z ich chorobami.[/QUOTE] No tu by się z Tobą np. weteryniarze nie zgodzili, gdyż tak jak jasno-niebieski odcień siatkówki lepiej sprawdza się na Dalekiej Północy, tak też ciemniejszy od niego brąz ma więcej zalet w strefie umiarkowanej, a to ze względu na specyficzne różnice środowiskowe (po prostu zasadniczą rolę odgrywają tutaj promienie słoneczne, które mają różne natężenia na strefach podbiegunowych i okołozwrotnikowych, co bezpośrednio wpływa na stan zdrowia psich oczu).
-
[quote name='karjo2']...mozna laczyc psy tej samej plci...[/QUOTE] Mam tego doskonałą świadomość (bowiem chociażby w kojcach nie miesza się płci), co nie zmienia meritum rzeczy, iż w warunkach domowych jest to zabieg o tyle ryzykowny, że nie mamy żadnej pewności, czy przypadkiem nie trafi Nam się drugi szczeniak, z którego wyrośnie kolejny dominator (z tego punktu widzenia bezpieczniej jest zawsze mieć dwie suczki, a niżeli dwa psy, bo na ogół w tym pierwszym przypadku przynajmniej jedna będzie uleglejsza, zaś w drugim może być różnie i nie zawsze po Naszej myśli).
-
[quote name='karjo2']Przede wszystkim jaka hierarchia w stadzie...[/QUOTE] Zapewniam Cię, że wbrew pozorom książkowo swojej suni nie zamierzam bynajmniej chować (raz, że mnie samego na całe szczęście rodzice tak nie wychowywali, a dwa ze względu na fakt, iż mam już wystarczające obycie z psami, aby zgodnie ze zdroworozsądkowymi zaleceniami Mnichów z New Skate, mieć do nich nade wszystko przyjacielski stosunek, a nie bynajmniej treserski), co nie zmienia sedna sprawy, iż lubię poszerzać swoje wiadomości na wszelki możliwy temat, który w danym momencie mnie szczególnie zajmuje (ot po prostu niegroźny ze mnie mol książkowy, który z samej czystej ciekawości analizuje różne źródłowce, by móc je tylko owocnie skonfrontować z własnymi doświadczeniami empirycznymi) - stąd chociażby wiem, że najczęściej popełnianym błędem przez właścicieli swoich czworonogów jest przesadna ich humanizacja, zapominając przy tym zupełnie, iż psowate rządzą się całkiem odmiennymi prawami od typowo ludzkich, przez co wielu nieświadomie wyrządza im jedynie krzywdę np. nieodpowiedzialnie pozwalając się zdominować (tzw. metoda szwedzka - wedle której nieznośnego dziecka nie można nawet głośniej upomnieć, a już tym bardziej zbić po pupie, bo zaraz może postraszyć ono rodziców sądem - bynajmniej nie sprawdzi się w odniesieniu do rozwydrzonych szczeniąt, które muszą znać swoje miejsce w stadzie i dlatego tak jak suka nie da im wejść sobie na głowę, tak też i ich właściciel nie powinien wszystkiego im puszczać płazem).