Jump to content
Dogomania

ira.s

Members
  • Posts

    367
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by ira.s

  1. [quote name='karjo2'] - ryzyko wylamania szczek i zebow przy silowym otwieraniu zacisnietych skurczem w czasie ataku... ============================================ - ryzyko pogryzienia czlowieka pchajacego sie z 'pomoca'...[/QUOTE] Tyle odnośnie mitów chciałeś pewnie rzec, bowiem w czasie ataku padaczki szczęki nie są nigdy na tyle mocno ściśnięte, aby trzeba było używać do ich nieznacznego tylko otwarcia (a wystarczy jedynie wąska szparka, przez którą pies będzie mógł nabrać powietrza) jakiekolwiek siły, gdyż poszkodowanemu się de facto tylko pomaga w czymś, czego sam by z wiadomych względów nie uczynił bez Naszej pomocy, pomimo że bardzo by chciał (dlatego psy w czasie tej czynności chętnie współpracują, bo wiedzą poswiadomie, że jest to tylko dla ich dobra i stąd ani myślą gryź taką pomocną dłoń).
  2. [quote name='karjo2']W czasie ataku nie otwiera sie pyska, nie przytrzymuje w pozycji stojacej... ================================== ...zaden pies nie ma prawa 'latac na panny', zostawac bez opieki, byc wypuszczany samopas na spacery...[/QUOTE] Czym innym w tym wypadku jest teoria, a czymś zupełnie innym praktyka, tym bardziej że weterynaria w tym przypadku jest bezradna. Po pierwsze pysk otwiera się tylko na tyle, aby pies mógł się jedynie dotlenić (w czasie epilepsji szczęki psa są mocno ściśnięte, zaś sam język działa wówczas na zasadzie knebla, przez co poszkodowany się zwyczajnie dusi). Po wtóre zaś lepiej trzymać go w pozycji siedzącej, a niżeli leżącej, z tych samych dotleniających względów co powyżej (zresztą człowiek w czasie padaczki też szybciej do siebie dochodzi, kiedy siedzi i ktoś go w tej postawie przytrzymuje).
  3. [quote name='nordic blue']...zdecydowanie wolę usuwać z dywanu i tapicerki sierść husky (...) niż sierść psa krótkowłosego która wbija się dosłownie we wszystko i trzeba ją mozolnie skubać![/QUOTE] Otóż właśnie... tacy chociażby właściciele Beagle mają zapewne większe urwanie głowy z tego tytułu, a niżeli Ci trzymający w domu Husky - dziękuję za tą cenną uwagę :cool3:
  4. [quote name='nesene']Nie będę się tu rozpisywać bo pewnie płynęłyby tu same słowa goryczy...[/QUOTE] Miałem psa (bynajmniej nie haszczaka, choć 5-kilogramowego kundelka w podobnym typie szpica) z tzw. nabytą padaczką (od czasu potrącenia go przez jakiś samochód!) i akurat u niego ta przypadłość nie przebiegała aż tak drastycznie, jakby się to mogło wydawać (ot, po prostu w czasie średnio co miesięcznych ataków drgawek - podczas których kompletnie tracił równowagę i trzeba było go przytrzymywać, aby nie zrobił sobie wtedy krzywdy - otwierało mu się zaciśnięty pyszczek, co by nie udusił się własnym językiem i jednocześnie należycie dotlenił). Podejrzewam, że u Twojego Husky ma to pewnie podobny przebieg, niezależnie od tego, czy się już z nią urodził, czy też przywędrowała ona do niego nie co później (mój a la Norrbottenspets cieszył się pomimo owej padaczki wprost doskonałym zdrowiem, dożywając sędziwego wieku - czyt. aż 14,5 lat - aby ostatecznie odejść z tego świata naturalną i spokojną śmiercią, jakiej można mu było tylko "pozazdrościć".
  5. [quote name='karjo2']...nie tyle przesada, ile pamietam szok przy pierwszej wiosennej wylince...[/QUOTE] Mimo wszystko chyba jednak spora przesada, skoro wiosenno-jesienne linienie odbywa się jedynie dwa razy do roku, kiedy na codzień z pewnością odbywa się to jednak na bardziej symbolicznym poziomie (po prostu trudno mi uwierzyć w te mitycznie fruwające kłaki po całym mieszkaniu, skoro de facto w okresie letnim pies się już i tak pozbył większości podszerstka, zaś w zimowym ten jest mu akurat z powodu podwórkowych mrozów niezbędny, stąd niepodobne by było się bez niego wówczas obyć). Reasumując, co poniektórzy tutaj nieźle mnie postraszyli, ale przeanalizowawszy całą sprawę dokładniej, doszedłem ostatecznie do wniosku, że sama zdrowa logika podpowiada, iż wcale nie jest aż tak tragicznie, jak pozornie mogłoby się z tych istnie thrillerowych relacji wydawać :eviltong:
  6. [quote name='mortikia']Mam kilka husky, linieja dwa razy w roku, wtedy je wyczesuje i mam spokoj.[/QUOTE] I to chciałem właśnie jedynie usłyszeć - pokrzepiające skwitowanie na te wszystkie strachy na lachy :p
  7. [quote name='karjo2']Jednak efekt linienia bedzie ten sam.[/QUOTE] Brrrr... i Waszym rodzinom (bo Wam samym pewnie w ogóle), to na prawdę nic, a nic nie przeszkadza (przecież w takich warunkach nie tylko, że trudno nawet utrzymać od święta względną czystość, ale i o higienę jako taką również zapewne cholernie trudno)?! :roll:
  8. [quote name='Szamanka']...nie masz zielonego pojęcia jak linieje husky...[/QUOTE] Zasadnicze pytanie tylko tutaj brzmi, czy każdy Husky każdemu Huskiemu jest w tym równy, bo z tego co czytałem w lekturze haszczakowej, to z tym akurat ponoć bywa różnie i tak jak są przeróżne typy Huskich, tak też i jedne mają bardziej obfitszą sierść, a inne rzadszą (kwestia jeszcze na ile i czy aby tylko nie nieznacznie).
  9. [quote name='karjo2']Na poczatek zobacz zdjecie z czesania hasiora...[/QUOTE] Rzeczywiście masakra... istne strzyżenie owiec :crazyeye:
  10. [quote name='mistwalker1006']...jezeli Ci siersc przeszkadza to naprawde niewarto brac husky[/QUOTE] Wcześniej (czyt. 5 lat temu przez ponad 14,5 lat, bo tyle w zdrowiu ze mną od szczenięcia żył) miałem kundelka w typie miniaturowego szpica (coś jak Norrbottenspets, tyle że ważący zaledwie 5 kilogramów), który też miał obfity podszerstek, ale jednak lenił się umiarkowanie w przeciągu całego roku (jedynie dwa razy do roku potrafił zrzucić na prawdę sporą ilość sierści) - także teraz staram się po prostu wyrobić sobie zdanie, jak wypadają z nim w tym aspekcie Husky, które w przeciwieństwie do Malamutów na szczęście nadają się do trzymania w mieszkaniu (więc siłą rzeczy nie powinny znowu aż tak intensywnie zrzucać z tego tytułu całorocznie sierści, no chyba, że wahania temperatur są aż tak mocno odczuwalne jak u Ciebie w regionie - u mnie na północnym zachodzie Polski mrozy z reguły w zimie nie przekraczają 10 stopni, zaś upały w lecie 25, dzięki czemu średnia temperatur w ciągu roku oscyluje na umiarkowanym poziomie 8-15 stopni, co ponoć dla Huskich jest górną granicą optymalności, w okolicach której nie ulegają nawet w południe przegrzaniu).
  11. [quote name='karjo2']Smrodek, no coz, w czasie intensywnego linienia potrafi byc dosc mocny.[URL="http://www.klubmalamuta.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=171&Itemid=83"][/URL][/QUOTE] Hmmm... no tu to już mnie wprawiłaś w sporą konsternację, bo nie dość, że potwierdziłaś te "kudły w herbacie", to jeszcze dorzuciłaś do nich ten "swąd" im towarzyszący - jest to dla mnie o tyle zaskakujące, że nie przypuszczałem nawet, że są to ze sobą zjawiska ściśle nierozłączne, nie mówiąc już nic o ich jakimkolwiek załagodzeniu (takie ujęcie spraw raczej nie zjednuje haszczakom ze strony ich potencjalnych właścicieli większej życzliwości, a już przynajmniej nie tym z domowych hodowli).
  12. [quote name='mistwalker1006']...wcale bym go nie polecal komus kto szuka psa[/QUOTE] Ślicznie Ci dziękuję za rzeczową i wyczerpującą odpowiedź, która na prawdę wiele mi w tej materii rozjaśniła, bardziej do tej rasy przekonując, a niżeli powyżej zacytowany przeze mnie "nieszczęsny" artykuł. Niemniej prosiłbym Cię tylko jeszcze o rozwinięcie tego wątku z OBFITYM LNIENIEM, bo czytałem na ten temat na prawdę wiele sprzecznej ze sobą literatury "fachowej", która z jednej strony podaje, że nie jest to bynajmniej cecha na tyle uciążliwa, aby dyskwalifikowała psa z mieszkania (tam ponoć szczególnie nadają się suczki, które pochodzą z hodowli domowych i zdołały się juz na tyle przyzwyczaić do pieleszy, że i generalnie sierść mają na codzień rzadszą od tych psów, które zamieszkują wyłącznie kojce), zaś z drugiej właśnie straszy przyszłych właścicieli, że fruwający po całym domostwie podszerstek jest prawdziwą zmorą dla opiekunów Husky, z którą niewiele da się zrobić. Więc jak z tym w końcu jest i czy, aby i pośród tej rasy nie było osobników o gęstrzym futrze i takich, które jeśli już linieją całorocznie, to jednak umiarkowanie?!
  13. [quote name='Miśka']...nie mają żadnego interesu w wychwalaniu rasy i opisywania ich w samych superlatywach.[/QUOTE] Ja takie stanowisko doskonale rozumiem (wszystko to jest czynione właśnie po to, aby Husky nie trafiły w nieodpowiednie ręce), choć nie za bardzo wiem, czemu ma służyć chociażby straszenie przyszłych właścicieli "kłębami kudłów w herbacie" (takie postawienie sprawy raczej przekreśla posiadanie jakiegokolwiek psa w bezpośrednim otoczeniu domowników i niejako odgórnie skazuje na stricte podwórkowe życie w kojcu), czy też "specyficznym swądem w całym mieszkaniu" (jak bowiem podejść do relacji, wedle której owe psy Północy bardziej przypominają z zapachu zdziczałego wilka, a niżeli swoich towarzysko-udomowionych psich pobratymców), jak tylko działaniem na szkodę tej wspaniałej rasy (przynajmniej takie mam o niej wyobrażenie po jedynie teoretycznym zapoznaniu się z jej lekturowym wzorcem)... i tak po prawdzie o tego typu mocno zniechęcające "news'y" mi się tutaj jedynie rozchodzi :painting:
  14. Wybaczcie za ten kontrowersyjny tytuł mojego wątku, ale takie właśnie wyobrażenie ma się po przeanalizowaniu poniższego artykułu z pod linku: [URL]http://www.psy24.pl/2667-SIBERIAN-HUSKY---Husky-wady-zalety-mity.html[/URL] Sam właśnie zamierzam kupić rasowego szczeniaczka z owej nietuzinkowej rasy pierwotnej i muszę przyznać szczerze, że tego typu źródłowce z [URL]http://www.husky.info.pl/[/URL] bynajmniej nie ułatwiają mi tejże decyzji, a wprost przeciwnie dają tylko coraz więcej do krytyczniejszego myślenia - niestety nie wiem na ile obiektywnego i stąd prosiłbym Was tutaj o jakieś bardziej wyważone komentatorskie wsparcie... oczywiście jeśli łaska :hmmmm::help1::niewiem::Help_2:
×
×
  • Create New...