-
Posts
3072 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Jelena Muklanowiczówna
-
[quote name='Ra_dunia']Mi się ta fotka podoba [URL]http://img96.imageshack.us/img96/1130/94436757.jpg[/URL] Gacuś taki na niej naburmuszony :D Może rzeczywiście nie najlepsza do ogłoszeń ;)[/QUOTE] Tia! I podpis pod fotką: "Albo mnie adoptujesz, albo wpier**l"! :D Aż mi się przypomniało, co ostatnio podesłał mi brat tuż po Sylwestrze: [url]http://i1.memy.pl/obrazki/1eef125452_bedzie_w*******.jpg[/url]
-
Długo to trwało,ale- Paja ma dom
Jelena Muklanowiczówna replied to Evelin's topic in Już w nowym domu
A ja wrzucam zdjęcia Pajci. [IMG]http://i42.tinypic.com/2ld9lqx.jpg[/IMG] [IMG]http://i39.tinypic.com/t7khzs.jpg[/IMG] Akurat, jeśli mam być szczera, to Paja w bluzce... Hmm... Niespecjalnie mnie przekonuje. -
Psy z lasu. Hela i Rudy - co z nimi dalej będzie?!
Jelena Muklanowiczówna replied to Agmarek's topic in Już w nowym domu
[quote name='Cantadorra']Witaj Jelena, tak miło widzieć nową osobę na wątku :) Jak tu trafiłaś?[/QUOTE] No właśnie tak, jak to opisała Murka - przez jej wątek hotelikowy! :) -
Psy z lasu. Hela i Rudy - co z nimi dalej będzie?!
Jelena Muklanowiczówna replied to Agmarek's topic in Już w nowym domu
[url]http://img834.imageshack.us/img834/8333/hela3.jpg[/url] - patrzy, jakby chciała zapytać: "A obiecujecie, że będzie mi tu dobrze?" Zapisuję się u piesów z lasu. -
Żarcik się mnie chwycił: eloise, a zrobiłaś tego loda? :diabloti: A ja Wam się muszę pożalić, bo się muszę pożalić komuś, a TZ-ta akurat nie ma... :placz: Jakiś czas temu prowadziłam stronę dla mojej świetlicy, ale postanowiono ją zamknąć, bo Unia Europejska dofinansowała nam projekt, z którego kasa poszła na otwarcie strony internetowej dla szkoły i tam przenieśliśmy też świetlicę. Dyrektorka zaproponowała mi, żebym się tym zajęła, a oni mi za to zapłacą w ramach dodatku motywacyjnego. Dostałam dostęp do strony, udało mi się wyprostować parę debilizmów w artykułach, dogrywam resztę z dyrektorką, a ona do mnie mówi, że zarząd stowarzyszenia stwierdził, że prowadzenie strony można mi wrzucić w obowiązki bez gratyfikacji finansowej!!! :angryy: Zaczęła mnie tam uspokajać, żeby się nie martwić, bo ona powiedziała, że tak nie może być, że jakby chcieli, żeby to robiła firma, to też by im trzeba było zapłacić itd., a chyba lepiej, żebym to robiła ja, a nie ktoś obcy. Powiedziałam jej, żeby się dobrze zastanowili, bo ja za darmo tego robić nie będę i jak są tacy mądrzy, to niech zatrudnią zewnętrzną firmę. A dzisiaj było podsumowanie tego projektu i rozdanie nagród w konkursie fotograficznym. W przemowie prezes powiedział, że wszystkie zdjęcia są do obejrzenia na stronie internetowej. A potem przyleciał do mnie obrażony i mówi, że on chlapnął, że te zdjęcia są i one muszą się tam znaleźć najpóźniej do wtorku. Jak ja tego fizycznie nawet nie miałam - nikt mi tego nie przyniósł. Wkurw... mnie niezły złapał, bo co to ma być? Zapłacić nie chcą, ale wymagania czasowe stawiają!!! I jeszcze obrażony na mnie, że on palnął głupotę - jakbym to ja mu kazała tam iść i tak mówić. Zdjęć jest chyba z pięćdziesiąt! Mówię mu, że ja mu nie wrzucę z miejsca tyle zdjęć, bo to trwa. A już zwłaszcza nie zrobię tego w domu, bo mam mobilny internet i choć się zesram, to nie wykrzesam z niego więcej transferu niż jest to możliwe. Na co on: "Dobrze, to do wtorku niech będą te zdjęcia na stronie" i sobie poszedł. Trafi mnie... Jak ja bym chciała pracować w jakiejś małej firmie, w biurze, z sympatycznymi ludźmi...
-
Ej, a u nas ostatnio było przedstawienie z okazji dnia zdrowej żywności i mam historię o Czarusiu. Klasom od 3 w dół, dziewczynki czytały zagadki i jak się odgadło zagadkę, to można było dostać cukierka (tak podtrzymując ideę zdrowego odżywiania). Więc czytają: "Co to jest: pomarańczowe z zieloną czupryną. Jak się chwyci za czuprynę, to to wyskoczy z ziemi". Na co Czaruś odpowiada rezolutnie (przy burmistrzu, nadleśniczym i kupie rodziców): KRET!
-
[quote name='Ra_dunia']Się melduję :D Jelena - to chyba Twój pierwszy wątek bezdomniaka na dogo??? :bigcool:Mam nadzieję, że nie będziesz go musiała długo prowadzić bo Olinka znajdzie szybko domek :cool3:[/QUOTE] A Ty wiesz, że jak składałam ten wątek, to sobie pomyślałam, żeby na końcu dopisać: "Teraz przynajmniej mnie eloise nie prześcignie!"? :-)
-
Olinka przebywa aktualnie w Hoteliku u Murki pod Janowem Lubelskim. [B]Kontakt w sprawie adopcji: 503 68 30 50 [EMAIL="kasia@bezdomne.com"]kasia@bezdomne.com[/EMAIL][/B] [B]Dane do przelewu:[/B] Zamojska Fundacja dla Zwierząt i Środowiska ZEA ul. Kilińskiego 522-400 Zamość Konto: 97 2030 0045 1110 0000 0200 1700 BGŻ S.A. O/Zamość z dopiskiem: " Olinka" [B][COLOR=red]Sunia będzie wdzięczna za każde wsparcie finansowe![/COLOR][/B] Oto co Murka ma o niej do powiedzenia: "Olinka to bardzo fajna sunia. Musiałam ją na wejściu wykąpać, bo cała się zarzygała w drodze (przy okazji dowiedziałam się, że teraz w Zamościu psy jedzą kaszę gryczaną ) i ogólnie śmierdziała potwornie i w dodatku pchły urządzały sobie wyścigi w jej sierści... Nie udało się niestety domyć tyłka, ogonka i łapek - są zażółcone okropnie od moczu chyba. Nie wiem czy to się kiedyś odbieli... Sunia jest okropną pieszczochą, jest ciekawska i nie narzeka na brak apetytu Całkiem ładnie radzi sobie na smyczy i pięknie załatwia się na spacerkach, potrafi trzymać. Fajnie zareagowała na Hanię, ogólnie bardzo cieszy się do ludzi. Noc spędza w domu." [IMG]http://img707.imageshack.us/img707/9199/olinka.jpg[/IMG] [IMG]http://img689.imageshack.us/img689/4846/olinka1.jpg[/IMG] [IMG]http://img16.imageshack.us/img16/5746/olinkaa1.jpg[/IMG]
-
Tak, to ta sama. Cud, że jest w ogóle jakaś wola pracy z tym dzieckiem z ich strony, bo to się rzadko zdarza. Mamy jeszcze jednego ancymona w trzeciej klasie. Dwie starsze siostry ma - obie normalne, dobrze się uczą, a z niego taka cholera, że dramat. Raz rozmawiam z matką i sugeruję jej, że jak sobie nie radzi, to niech go weźmie do psychologa, może to coś pomoże, a ona mówi, że jakby trzeba było go zbadać, to by szkoła sygnalizowała. A ja to co jestem - myślę sobie - urząd gminy? Chyba też szkoła. Odparowałam jej, że w takim układzie niech sobie załatwi wizytę superniani, bo ja się z nim użerać nie będę. Zamknęła się. [quote name='eloise']dzisiaj było wielkie szukanie zaginionej cytryny u rodziców, rzeczywiście nie mogli jej znaleźć i Ania cały czas myślała, ze się kłócą. A cytryna znalazła sie w lodówce-w szufladce. NIKT jej tam nie schował ;) sama weszła ! ;) szukali w całej kuchni, nawet w chlebaku i szafce z ciasteczkami, a ja zajrzałam do lodówki i ją wyjęłam ;)[/QUOTE] Ej, to jest pikuś. Ja ostatnio mówię do TZ-ta tak: J: Chyba nam się stłukł jeden talerzyk deserowy, bo go nie ma nigdzie. TZ: Jak to "chyba nam się stłukł"? Albo się stłukł, albo nie. Ja nie przypominam sobie, żebym coś ostatnio stłukł. J: No ja też nie, ale skoro go nie ma, to znaczy, że musieliśmy go wywalić. I tak minął miesiąc, aż wczoraj rano robię sobie śniadanie i odkładam piętkę z chleba do wysuszenia (suszymy chleb dla Jarka, bo bardzo lubi chrupać) i widzę, że na co odkładam chleb? Na ten właśnie poszukiwany talerzyk! Codziennie odkładam tam jedną piętkę chleba i do tej pory się nie zjarzyłam! Więc piszę TZ-towi sms-a, że znalazłam talerzyk i gdzie był. TZ-et na to: "No nie, to już jest kliniczny przypadek Pana Hilarego!" :D
-
No właśnie na całe szczęście wyjątek. Zaprowadzili ją do psychologa, niedługo będzie miała drugą sesję. Szok, ale już po tej pierwszej trochę wyspokojniała, ale ma takie akcje jak ta dzisiejsza. A zgadnijcie od czego się wszystkie problemy zaczęły? Tak, od rozwodu rodziców. Dorośli czasem nie zdają sobie sprawy, jak potrafią zatruć dzieciom życie żrąc się między sobą.
-
Tak. Ja mam codziennie 50 dzieci w świetlicy. W sobotę muszę iść do pracy, bo mamy choinkę, a za tydzień zakończenie projektu i też cały dzień wyjęty z życiorysu. Dzisiaj przez godzinę się darli, jak grali w "Bierki", aż wypłoszyli jedną panią ze Stowarzyszenia, które prowadzi szkołę. A dzisiaj jedna dziewczynka powiedziała, że jak jej nie... A właściwie to napiszę dialog: Dz: Mogę się dosiąść do komputera Julki? J: Nie możesz. Dz: Dlaczego? J: Bo sobie podglądacie hasła i kradniecie konta. Dz: Ja nie podglądam. J: Ale jak pozwolę tobie, to będę musiała pozwolić też innym, którzy podglądają. Dz: To ja będę płakać. J: To sobie płacz, nie robi to na mnie wrażenia. Dz: To ja pani dam czekoladę. J: Nie jestem przekupna. Dz: To pani dam całą! J: To wcześniej mi chciałaś dać połowę?! Dz: Nooooo, jedną kostkę... No mogę siąść, plizzz... J: Nie. Zaczyna warczeć, podskakiwać i machać nogami. J: Majtaj dalej tymi nogami i tak nie usiądziesz przy komputerze. Dz: Tak? A ja przyjdę z mamą w sobotę na choinkę i pani zobaczy dopiero wtedy, jaki będzie tu pani miała sajgon! Bo ja powiedziałam wszystko mojej mamie, wszyściutko! I dzisiaj też powiem!
-
[quote name='bianka0']Możemy zrobić składkę, ale wtedy Jelena musiałaby zaadoptować Gacusia i ze 4 psy od Murki. A ja dorzucę w gratisie Melvinka od funi, który mi się zasiedział już cały rok :diabloti:[/QUOTE] No... Nie wiem, czy w tej sytuacji, to my już nie rozmawiamy o domu z ogrodem. Z bardzo dużym ogrodem! ;-)