-
Posts
3072 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Jelena Muklanowiczówna
-
Jak ktoś mi jeszcze powie, że posiadanie psa to pikuś przy posiadaniu dzieci, to go kopnę w d*pę! Wczoraj, około 6 rano, mieliśmy pobudkę, bo Jarek się dziwnie zachowywał - ział i biegał niespokojnie po pokoju. Skapnęłam się, że chce iść na dwór, więc narzuciłam szlafrok, na szlafrok kurtkę i poszłam z nim na ogródek. No cóż, kupa pozostawiała wiele do życzenia. Musieliśmy myć doopkę po 6 rano. Ale Jaruś był szczęśliwy, wesoły, więc pomyśleliśmy, że to jednorazowa niedyspozycja i TZ-et dał mu rano jeść. Niestety, zadzwonił do mnie do pracy, że jak wpadł do domu pomiędzy pracą a uczelnią, to był wielka kupa na dywanie - musiał to wszystko ogarnąć i szybko lecieć, ale kolejne mycie doopy gotowe. Zanim zdążyłam dojechać do domu, zadzwoniła do mnie Teściowa przerażona, że Jarek wyprosił u niej pójście na dwór, załatwił się na rzadko na ogródku i nie chce iść do domu. Na całe szczęście juz wracałam do domu, więc powiedziałam jej, żeby go tak zostawiła, a ja zaraz będę. Wyglądało to naprawdę niewesoło, zwłaszcza, że jak go wzięłam na spacer, to już nie leciała z niego kupa, tylko sama woda. W domu podałam mu węgiel i wyglądało tak, jakby wszystko ustało. Pies odsypiał, na wieczornym spacerze już się nie załatwiał, ale postanowiliśmy go przegłodzić jednak. I dobrze zrobiliśmy, bo w nocy znowu była pobudka - nie utrzymał i załatwił się na dywan. Zbieraliśmy się szybko, żeby z nim wyjść i chciałam naciągnąć spodnie (mam taką fajną, grubą, dość drogą piżamę-niby-dres), które leżały na podłodze. Patrzę, a Jarek wspaniałomyślnie, w podziękowaniu za dobrą opiekę, narobił mi centralnie na piżamę - na bluzę i spodnie!!! Samym węglem! Nawet nie śmierdziało. Dywan ufajdany, no makabra! No i nocne dyżury - jak tylko zaczynał ziać to jedno z nas wstawało (na zmianę) i brało go na dwór. Potem obowiązkowe mycie kupra. Nad ranem doszły nam jeszcze wymioty, ale dociupaliśmy jakoś do rana i TZ-et zebrał się i zabrał go do weterynarza, jak tylko otworzyli gabinet. Na razie nic nie wiem, jak coś będę wiedzieć i dam radę coś napisać z pracy, to się odezwę. Dobrze, że TZ-et mógł sobie wziąć dzień urlopu, bo u mnie akurat ferie i mam dzisiaj z dziećmi wyjazd do teatru. Pokój wygląda jak pobojowisko... Masakra!
-
[quote name='eloise']A wczoraj z rana, na dobry początek weekendu pojechałam (dobrowolnie!!!) do dentysty i dałam sobie usunąć 8! Chirurg był baaardzo delikatny, a ząb chyba słabo ukorzeniony, bo nic mnie nie bolało i nie boli, nie spuchłam, jest gites :) a ząb w końcu przestanie mi dokuczać. [/QUOTE] Łączę się z Tobą w bólu - ja jednego leczę kanałowo i jak poszłam na wypełnienie kanałów, to się okazało, że wdało się zapalenie zatoki szczękowej. Wydzielina z zatoki zaczęła wyciekać przez otwarte i przygotowane do wypełnienia kanały - półtorej godziny grzebania w kanałach i udało się to opanować. Zalepić i tak się nie dało, więc dentysta tylko zatkał zęba i zaprosił ponownie. Tymczasem naruszona zatoka postanowiła opróżnić się sama - nie może przez zalepiony ząb, to robi to przez... nos! Ciekawe uczucie! Na nas kolacja Jonatana również zrobiła spore wrażenie - aż opowiadaliśmy o niej znajomym. Czekamy niecierpliwie na kolejne zdjęcia! :)
-
Jeeeeja! Taniec na rurze! Ja po dwóch nieudanych prezentach już nie ryzykuję i zawczasu mówię TZ-towi co tym razem ma być. A często znajduję np. konkretny model na allegro i wysyłam mu tylko link opatrzony odpowiednim komentarzem! ;-) Grzybo-brocha pierwsza klasa! Odpadłabym po dwóch koralikach! :D Ofkors bardzo mi przypomina naszą Strzałkę [*] Też miała takie nietoperzowe uszy i krótką sierść.
-
U nas Sylwester nawet nieźle minął. Rano Jaruś wyszedł na baaardzo długi spacer - chodziłam z nim do oporu, żeby miał na cały dzień. Po południu udało nam się jeszcze na dwa krótkie siknięcia do ogródka, bo poza furtkę się bał. Strasznie się ucieszył, jak zobaczył, że się ubieramy i bierzemy go ze sobą na imprezę. Wpadł do taksówki jak wariat, aż się taksówkarz zdziwił. Na imprezie bardzo szybko podbił wszystkich serca - siedział grzecznie na fotelu za moimi plecami i o 23 dostał ostatnią dawkę Hydroksyzyny. Przez moment był jaki pijany, ale o północy i tak bardzo się bał i koniecznie chciał się schować, więc wzięłam go do łazienki i zgasiłam światło. Tam się bardzo szybko uspokoił i już po pół godzinie był z nami z powrotem na imprezie. Jak się wystrzelali, to zasnął, a jak się wyspał, to zjadł pełną michę karmy, popił wodą i zaczął odstawiać tańce pomiędzy ludźmi w oczekiwaniu na głaskanie! :) Wracaliśmy autobusem nocnym spokojnie, choć muszę przyznać, że byłam zbulwersowana zachowaniem kierowcy. Ja sobie zdaję sprawę, że ta zmiana na nocnym autobusie jest najgorsza, bo wracają nim głównie pijane osoby po imprezach (zwłaszcza w Sylwestra), ale jak jechaliśmy to było naprawdę bardzo spokojnie - każdy się zajmował sobą, a co bardziej wstawieni przysypiali, a kierowca szarżował jakby był na rajdzie. Mało tego, nie zamknął w ogóle ostatnich drzwi i ktoś mu zwrócił uwagę, a on nic sobie z tego nie zrobił, a przecież mógł ktoś wypaść przez te drzwi, zwłaszcza, że w autobusie były osoby po alkoholu! Jakaś masakra! Na szczęście dotarliśmy cali i zdrowi i możemy życzyć Wam: SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!!! :)
-
Ja jestem bardzo ciekawa co eloise odpowiedziała na pytanie "Co to są jądra?"! :D A te opaski to pomysł własny, czy jakiś instruktaż z internetu? :) Porobiłabym coś takiego z dzieciakami na świetlicy - na pewno by się ucieszyły! EDIT: eloise, bardzo spodobało mi się zdjęcie Twoich wakacyjnych nóg, więc wzięłam z Ciebie przykład na Sylwestra: [IMG]http://i45.tinypic.com/2z9i8mo.jpg[/IMG]
-
Ech...! P***rzony Sylwester! Hydroksyzyna nie bardzo pomaga - w domu Jarcio jest spokojny, ale na dworze, jak usłyszy strzał od razu wariuje. Pierwszy spacer dzisiaj przebiegł dość znośnie, drugi ze sporymi problemami, a na trzeci próbowaliśmy wychodzić już dwa razy (i to tylko do ogródka) i nam się nie udało - nawet jednego siknięcia. Jutro Nowy Rok przywitamy z przyjaciółmi na spotkaniu w mieszkaniu - Jaruś jedzie z nami. Bierzemy kocyk, miseczkę i hydroksyzynę w kieszeń!
-
Niestety nie, my co roku ubieramy choinkę tak wcześnie - żeby się nią nacieszyć. Ale w tym roku, to chyba trochę przesadziliśmy! :) A to dlatego, że TZ-et kupił żywą (pierwszy raz mam taką choinkę w domu) i baliśmy się ją zostawić na dworze, żeby nam nie ukradli. A jak już była w domu i przeszkadzała na korytarzu, to ją ubraliśmy! Najlepsze było, to, że przygotowywaliśmy się na większe drzewko (nasza poprzednia choinka - sztuczna - była wprost mikroskopijna), więc dokupiliśmy bombek, ale lampek już nie i dzisiaj jechałam do marketu po lampki, bo brakowało! ;-) Najlepsza była reakcja mojej mamy, która myślała, że mnie zaskoczy i że jest bardzo dowcipna. Dzwoni i mówi: (M)ama: A my już mamy prezenty gwiazdkowe...! (J)a: A ja mam choinkę! M: ... M: Ale ubraną?! J: Tak! I to żywą! M: Aha... No! To mówisz, że co tam u was słychać? :D
-
Rezolutny Czaki nareszcie we własnym domu w Lublinie!
Jelena Muklanowiczówna replied to Reno2001's topic in Już w nowym domu
Zapisuję się u nowego nabytku Reno! A właściwie to już Murki! ;-) -
A jeszcze mi się coś przypomniało. Jak rozmawiałam z wetką na temat jakiegoś leku uspokajającego, to o Sedalinie w ogóle nie było mowy. Powiedziała, że nie ma takiej opcji, żeby to podać psu w takiej sytuacji, bo to go tylko unieruchamia, a on wszystko słyszy i boi się dalej. Ogólnie powiedziała, że Sedalin zaleca w naprawdę wyjątkowych sytuacjach. Proponowała nam jeszcze taki środek, który się dolewa do jedzenia, ale stwierdziłam, że spróbuję z Hydroksyzyną, bo po pierwsze jest tańsza, a po drugie: znam ten lek, bo mój dziadek go brał.
-
[quote name='Ulka18']Jaroslawowi ktore zębiska usunela pani doktor?[/QUOTE] Nie wiem dokładnie, bo mnie nie było przy odbieraniu, a TZ-et (jak to TZ-eci mają w zwyczaju) wysłuchał, ale nie zapytał które. Jarcio sobie do pyska zajrzeć nie daje, ale z tego, co udało mi się dojrzeć, to kły wszystkie są, a ubytki chyba tylko pośrodku szczęki na dole po obu stronach i jeden na górze. Je bez problemu i w ogóle, to widać, że humor mu się poprawił - pewnie go te zęby bolały. Dzisiaj odsypia cały dzień wczorajszy stres i jest ogólnie rozkoszny.