Jump to content
Dogomania

Fundacja BERNARDYN

Members
  • Posts

    243
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Fundacja BERNARDYN

  1. Byłam, wrażenie koszmarne. Ja tam gałek ocznych nie widziałam, ale może gdzieś są głęboko albo w zaniku. To wygląda na jakąś chorobę autoimunnologiczną i jeśli faktycznie to finansowo też koszmar. Jeśli teraz jest o niebo lepiej niż początkowo to cieszę się, że oszczędzono mi widoku. Pomógł chwilowo jakiś steryd, który dostawała w schronisku, ale bez leczenia wszystko znowu zaogni się i z czasem będzie pewnie coraz gorzej. Sprawia wrażenie, jakby ją to bolało. Zabierzemy pojutrze, musimy się przygotować. Schronisko potwierdziło eutanazję, jeśli nie będzie innego wyjścia. Psychicznie sunia tak sobie, ale o to się nie martwimy, jest chętna tylko boi się. Medycznie niech myślą lekarze. W czwartek pojedzie prosto ze schroniska do lecznicy na diagnostykę. Nie sądzę, że wszystko od razu się zrobi, ale jakiś obraz tego będzie. W lecznicy nie zostanie, od razu zabierzemy do nas, żeby jak najmniej stresować. Nie mamy dużo pieniędzy, nie jesteśmy opp, mamy dużo zwierząt bezpośrednio u siebie w domach. Chwilami jest ciężko, bo nie starcza na wszystko, a musi. Dla suni zrobimy wszystko co trzeba, nie w miarę naszych możliwości ale dokładnie wszystko, co będzie potrzebne. Jeśli pomożecie to może uda się zrobić naprawdę dużo. Na każdym etapie leczenia jest wskazany mądry i odpowiedzialny dom tymczasowy lub stały, z indywidualną opieką i odpowiednimi warunkami. Jeśli znalazłyby się osoby, które oddałyby serce tej małej i zastąpiły nas w fachowej opiece i leczeniu to jako fundacja na pewno pomożemy. Pozdrawiamy wszystkich i zobaczymy co nas czeka...
  2. to teraz na spokojnie muszę wszystko przemyśleć, postaram się jutro podjechać do schroniska, jeśli nie dam rady to będę w środę, daj tam znać, że pies zostanie zabrany i leczony, jutro będziemy do Ciebie dzwonili od rana i dogramy wszystko, te oczy nieciekawie, trzeba jechać do Warszawy; straszna teraz droga przez te roboty na trasie, suka będzie się stresować w aucie, trzeba sprawdzić czy Garncarz nie ma gdzieś bliżej wyjazdowych konsultacji, do jutra
  3. to konkrety: jak do innych psów, jak radzi sobie w kojcu, czy musi iść do domu, czy poza oczami coś Was jeszcze niepokoi, czy ma pchły, kwarantanna czy można zabierać?
  4. jesteśmy, czy można podjechać do schroniska i zobaczyć sunię? Jeśli macie dla niej już coś innego to świetnie, jeśli nie to będziemy myśleć
  5. Gdyby Marcin był młodszy to pokazałby psom, gdzie ich miejsce. A teraz to czynimy wysiłki, żeby go trochę rozruszać. Ile można spać? Marcin śpi na okrągło, a na spacerze jeśli odpowiednio wcześniej nie wrócimy do łóżka to zasypia wpół kroku. Ostatnio zasnął tuż przed progiem pokoju; poprostu siada, kładzie się i od razu śpi. Albo udaje, bo trzeba psa wnosić, sam już się nie ruszy. I nie współpracuje, nie podniesie się sam nawet odrobinę, wszystko bezwładne, a waży już solidnie, bo lubi sobie pojeść. Jest czyściutki, pachnący, bo gdzie ma się pobrudzić? Dba o siebie, lubi często zmianę pościeli, okno musi być otwarte, żeby wiaterek tak lekko muskał. Fałd skóry trochę wrócił na oczy, ale wentylacja jest i nie zasłania całkowicie. Nic z tym już nie będziemy robić. Adopcja? Jak najbardziej. Pojedzie ze swoimi zapachami (kocyki, kołderki, itp) i będzie dobrze. Czy są chętni na takiego psa? Wątpię.
  6. super, miejmy nadzieję, że więcej nie będzie potrzeba
  7. najnowszy fundacyjny paluchowy oprócz prawie zupełnej ślepoty jest głuchy jak pień i zamieszkał w domu. O żadnym kojcu w ogóle nie ma mowy! Próbowaliśmy, ale żal było patrzeć, a widzieliśmy różne zachowania. To domowy pies, chodzący po schodach i zaglądający do lodówki. Trudno, będzie nam trochę ciaśniej, ale musimy się wszyscy postarać. I bardzo dobrze, że jest z nami, bo schronisko dla takich psów to trauma. Ze słuchem nie zrobi się już raczej nic, będzie głuchy, chociaż lekarz coś tam próbuje. Lewe oko ma szansę, prawe do niczego, głęboka blizna. Dostaje na razie do oczu naclof, tobrexan i optimmune. Po zakończeniu komplikacji po kastracji (weszło zakażenie, betamox, metacam, płukanie moszny rivanolem i miejscowo steryd) może zrobimy plastykę powiek, jest diamentowe oko, ale to niech myśli lekarz; serce w dobrym stanie i można byłoby poprawić, bo powieki bardzo wiszą. Ale jeśli to nie wcześniej niż jesienią, bo teraz za duszno i pies ma na razie dosyć skalpela. Pies z takich, co to od razu chwytają za serce, wzbudzają litość i chęć dopieszczania. Grzeczny, łagodny, do innych psów przyjazny. Szekspir trochę na niego wskakuje i chwyta za kark, ale Szekspir nie ma zębów, Baj nie wie o co chodzi, a Szekspir z tym wskakiwaniem nie trafia, bo nie widzi gdzie jest głowa. Ostatnio wskoczył odwrotnie i ślinił bajowi zad. To jest niegroźne, bo Szekspir dosiada okrakiem i nogi wiszą w powietrzu, a zabawa przednia. Na Mustafę też wskoczył, ale szybko zleciał. Krzywdy nikomu nie zrobi, psy z tego sobie nic nie robią, strząsają go. Kończę, bo jest burza i wyłączyli prąd.
  8. Najlepiej zadzwonić, nie mamy za dużo czasu na internet, a zasięg taki, że można zasnąć. Prosimy o kolejną karmę, dwa worki, które dostaliśmy już dawno zjedzone. Klaudiusz po kastracji, szwy zdjęte. Szczepienia jeszcze moment. Mamy poważnie zainteresowanych ludzi, chcących adoptować psa, okolice Tarnowa. Szukamy osób do przeprowadzenia wizyty przedadopcyjnej. Telefonicznie rozmowa sensowna, jest doświadczenie i odpowiednie podejście do zwierząt, kontakt z lekarzem zapewniony. Jeśli warunki bytowe będą zadowalające (czyt. bardzo dobre) to rodzina przyjedzie do nas i zobaczymy, co z tego wyniknie. Mają do przejechania ok. 400 km więc chcemy najpierw wszystko dobrze posprawdzać. Umówiliśmy się na spotkanie za ok dwa tygodnie.
  9. coś jakby zaczęło do chłopaka docierać. Stara się przypodobać, zachęca do zabawy, wypina doopsko i merda ogonem. Zdziwiony aż sapie, że nie skutkuje. Niech kombinuje dalej. Dwa razy była "faza", raz w kojcu i raz na wybiegu. Faza, czyli szalona gonitwa z radości, tarzanie się na plecach, itd. Dobrze rokuje, że psychicznie jest zrównoważony i powinien być przewidywalny. Inteligentny jak diabli, aż miło. Roma, coś ci nie idzie z tą zagrodą, a szkoda, bo bardzo potrzebna, na wybiegu Lincoln to zupełnie inny pies; cały czas zajęty, w ruchu, szczęśliwy. Musimy i tak wybudować, będziemy oszczędzali, najwyżej nie weźmiemy tych dwóch suk, o których rozmawialiśmy. Trzeba dbać przede wszystkim o te psy, ma się pod opieką.
  10. o nic nie prosi, wszystko jest. Dzięki Budrysek za dobre serce, ale nie ma potrzeby
  11. Przedmiotem dyskusji nie jest p. Iwona tylko pies. Albo nie widzicie problemu, albo udajecie, że nie widzicie. Pies przy odbiorze z hotelu przez Romę i Agnieszkę, w obecności bezpośrednich opiekunów i znanych sobie osób, rzucił się na ludzi i pogryzł Romę. Pies wobec realnego czy wyimaginowanego zagrożenia reaguje ofensywnie. Nie ucieka, nie kamienieje, nie drży ze strachu ale atakuje i gryzie. Takie zachowania miały miejsce podczas odłowu psa, w schronisku, w hotelu i w fundacji. Trudno tutaj mówić o uwstecznianiu się. Nie istotne, z jakiego powodu pies gryzie. Atak 80 kg, wkurzonego drapieżnika na człowieka z reguły kończy się tragicznie. Chyba za słabo Roma została pogryziona skoro nadal nikt nic nie widzi. Nie jest to debata o eutanazji tego psa tylko skierowanie uwagi na istotę problemu. Agresywne psy istnieją i czasem nasze drogi się krzyżują. I nikt nie będzie chodził na palcach, z kieszeniami wypchanymi kiełbasą, bo pies akurat jest w złym humorze. Fundacja pracuje z takimi psami, daje im szansę, szuka dojścia do ich psychiki. Rokowania do adopcji bardzo wątpliwe. W większości, pod pewnymi warunkami, zostają takie osobniki do końca w fundacji, ze znanych na dogomanii; Tomek, Wiktor. Jednostki aspołeczne, śmiertelnie niebezpieczne, muszą zostać poddane eutanazji.
  12. Razem z Lincolnem przyjechały pchły. Nie jest to fajne w skupisku zwierząt. Najbardziej ucierpiał Barnaba, bezpośredni sąsiad Lincolna. Mimo zabezpieczenia dostał pchlego alergicznego zapalenia skóry. Niestety, musiał zostać ogolony zad, w trakcie leczenia. Pchły przeniosły się na Belę, Felę, Jasia, Stefana i kilka innych mieszkających w domu. Prócz Stefana, który od razu dostał uczulenia, na reszcie zwierząt nie utrzymały się. Wszystkie nasze psy są zabezpieczone, gdyby nie były sytuacja wymknęłaby się całkowicie spod kontroli. Nie ma innej możliwości przedostania się do nas pcheł, analizowaliśmy na wszelkie sposoby, żeby uniknąć pomówień. Odnośnie zachowań Lincolna pewne sytuacje są niezrozumiałe dla osób niedoświadczonych, a łatwo mogą wypaczać opinię i ich pobieżna ocena zaszkodzić. Czyta wiele osób. To twardy zawodnik, zadowolony z siebie i mający o sobie jak najlepsze zdanie. Gdy tylko uda się zbudować zagrodę to zostanie przeniesiony i dalej zobaczymy. Udało się znaleźć jeszcze lepsze miejsce na tę zagrodę, będzie większa, właściwie bez ograniczeń. Jeśli tylko nasza sytuacja finansowa pozwoli, a dogomaniacy pomogą, będzie mieszkał w na prawdę komfortowych warunkach, nawet kilkadziesiąt metrów, z podestem na części i częściowym zadaszeniem. Solidne budy mamy. Chcemy dobrze dla Lincolna i zrobimy wszystko, żeby miał dobre życie. Mamy nadzieję, że pies też trochę się postara. Potrzeba czasu. Psu się nie spieszy, nam też nie.
  13. [B]Szekspir rusza na podbój Świata: [URL]http://allegro.pl/fundacja-bernardyn-szekspir-dla-wrazliwych-i1763556870.html[/URL] [/B]Ogłoszenie na allegro będzie systematycznie odnawiane.
  14. Błagają, żebym w końcu poszedł siku...:evil_lol: [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/845/zdjcie1018.jpg/"][IMG]http://img845.imageshack.us/img845/2126/zdjcie1018.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL="http://imageshack.us"]ImageShack.us[/URL]
  15. [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/638/zdjcie0679.jpg/"][IMG]http://img638.imageshack.us/img638/5647/zdjcie0679.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL="http://imageshack.us"]ImageShack.us[/URL]
  16. [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/714/zdjcie0530e.jpg/"][IMG]http://img714.imageshack.us/img714/7155/zdjcie0530e.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL="http://imageshack.us"]ImageShack.us[/URL]
  17. [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/692/zdjcie0961b.jpg/"][IMG]http://img692.imageshack.us/img692/2582/zdjcie0961b.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL="http://imageshack.us"]ImageShack.us[/URL]
  18. [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/845/zdjcie0979.jpg/"][IMG]http://img845.imageshack.us/img845/2700/zdjcie0979.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL="http://imageshack.us"]ImageShack.us[/URL]
  19. [B]Natalka pozdrawia wszystkich[/B] :lol::lol::lol:[U] [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/221/zdjcie0987.jpg/"][IMG]http://img221.imageshack.us/img221/1508/zdjcie0987.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL="http://imageshack.us"]ImageShack.us[/URL] [/U]
  20. Właściwie Lincoln jest już spokojny i nie ma potrzeby stosować dłużej wspomagaczy. Dawaliśmy Kalm Aid w dawce średniej, 10 ml codziennie, trochę psa wyciszało, ale nie naruszało percepcji. Krople Bacha być może skuteczne, nie stosowaliśmy, cena zaporowa. Pies jest trudny do zrobienia, na dzień dzisiejszy nie nadaje się do adopcji. Przejawia zdecydowaną agresję terytorialną. Nie toleruje ludzi ani innych samców, niektóre suki. Agresja ofensywna podczas sprzątania kojca, podawania jedzenia (z wyjątkiem kiełbasy), kontaktu wzrokowego, mówienia do psa. Postawa dominująca. Trwają próby nawiązania kontaktu z psem. Podstawy medyczne zachowania wykluczone; po kastracji pies ładnie się zgoił, antybiotyk i leki towarzyszące eliminują ból i jakikolwiek dyskomfort. Pies przestaje kuleć, obciąża lewą tylną łapę. Mocz nie jest już tak cuchnący. Ataki szału nie powtórzyły się więcej. Pies stabilny emocjonalnie, nie szuka konfrontacji, nie ma typowych (jakichkolwiek) zainteresowań. Mimo bogatej w białko diety nie przekłada się to na zwiększoną chęć ruchu. Pies większość dnia przesypia. Stale jest głodny, nieograniczony dostęp do jedzenia. Musi być bezwzględny stały dostęp do wody pitnej. Przeprowadzona próba gryzienia. Ocena ugryzienia: pełny chwyt, szarpanie z wyrywaniem, kąsanie, przytrzymywanie, atak na ręce pozoranta (do góry). Pies nie przejawia natręctw psychicznych. Pies twardy, nie zraża się negatywnymi bodźcami. Pies nie jest bojaźliwy. Świadomy swojej siły. Co dobrze rokuje: kontakt luźny i niewymuszony z psem nie powoduje agresji. Pies wypuszczony nie atakuje pierwszy znanych sobie osób. Nie sprawdzany na osoby obce poza pozorantem. Prosimy nas nie pytać o stosunek do dzieci i kotów. Niestety, podczas przygotowywania tak trudnego psa do adopcji, wymagania wobec niego są sprecyzowane, zaostrzone i być może wg niektórych prowokowane i przyspieszane. Jednak do adopcji może zostać dopuszczony jedynie osobnik bezpieczny dla ludzi. Metoda radzenia sobie z Lincolnem za pomocą kiełbasy, czyli przekupywanie i unikanie sytuacji konfliktowych są jedynie trikami pomocnymi w obsłudze psa, jednak nie świadczą o panowaniu nad całością zachowań i kontrolą nad zwierzęciem. Wszystkich wątpiących w naszą ocenę zapraszamy do Lincolna osobiście z zestawem rad w jednej ręce, a w drugiej wg uznania...;-) Skomlenie psa podczas wybudzania się po premedykacji jest efektem działania Ketaminy; tak również reagował Lincoln po kastracji. Również mimowolne oddawanie moczu i drgawki nie świadczą o strachu czy lęku w tym wypadku, są również efektem działania środków farmakologicznych. Praca z psem trwa. Pozdrawiamy wszystkich
  21. Szekspir sobie w życiu da radę!;) Dawno już nie mieliśmy tak sympatycznego psa. On po prostu cieszy się życiem i korzysta z każdego dnia. Najbardziej lubi mieć pełną miskę i sprawdzać, czy na pewno jest pełna i po dokładnym sprawdzeniu całego terenu położyć się w otwartym kojcu. To leżenie w progu "u siebie" i nasłuchiwanie jest nawet przyjemniejsze niż chodzenie, ale kojec musi być otwarty! Lubi Natalkę i chętnie by się z nią zaprzyjaźnił, ale Natalka średnio ma ochotę. Takie różne obwąchiwania mogą być, ale bez poufałości pod ogonem :cool3: Kastracja pomogła Szekspirowi, nie znaczy już tak terenu co kilka kroków i w skupisku zwierząt wyjdzie psu to jedynie na dobre. Za stary już, żeby się tak ekscytować. Nie zawsze kastrujemy samce w tak podeszłym wieku, jednak w tym wypadku zabieg był wskazany, a i stan zdrowia nie budził u lekarza zastrzeżeń. W naszym odczuciu Szekspir jest idealnym psem do adopcji, mimo, że stary i ślepy. Psychicznie i fizycznie zdrowy, wyjątkowo chwytający za serce, no i URODA! Na dniach wystawimy psu allegro adopcyjne i będziemy je odnawiali. Potencjalny dom sprawdzimy dokładnie pod katem wymagań Szekspira i jeśli odpowiedni się nie zgłosi to psa nie oddamy. Ale byłoby szkoda, bo ludzie, którzy by się nim zaopiekowali decyzji nie żałowaliby nigdy, a ten pies powinien mieć bliższy kontakt z człowiekiem, niż ma u nas i powinien mieszkać chyba jednak w mieszkaniu.
  22. Wszystko się zgadza, przyszły dom musi się spodobać; przede wszystkim Wermisiowi. Fundacja sprawdzi jedynie "co nieco". Na zimę pies do domu, bez dyskusji, nie wytrzyma mrozów. I na deszczową jesień raczej też, stawy nie lubią wilgoci. A najlepiej wg życzenia psa; to jego schyłek życia i niech sobie trochę decyduje. Może zostać u nas, koszty wyżywienia takiej kruszyny w porównaniu z wielkoludami, jakie mamy, są znikome. Nawet jeśli by wylizywał jedynie miski to i tak głodny nie będzie chodził ;). Ma gotowane, bo dlaczego nie, skoro lubi a i tak gotuje się dla innych, a psu służy ( w sensie, że jest smakowite i łatwo "wychodzi"). Suche gastro stoi i od czasu do czasu pies sobie coś tam skubie. Mustafa próbuje też, ale przelatuje między zębami. Wspomagacze dla starych psów na razie mamy z darów, APSA zostawiła trochę leków, jeśli nie będzie jakiś większych problemów zdrowotnych, to damy radę. Dwa razy w tygodniu przyjeżdża rehabilitant ze sprzętem i robi zabiegi psom potrzebującym. Wermiś zawsze jest brany pod uwagę. W czwartek miał laser i ultradźwięki na chory staw; przeciwzapalnie - przeciwbólowo i lekki masaż kręgosłupa i zdrowej tylnej łapy. Podobało się, szczególnie, gdy już było po wszystkim. Doszły kolejne pieniądze dla Wermisia, podamy na stronie fundacji, przy koncie małego. Nie będziemy wymyślać problemów, nie będziemy mnożyć kosztów. Sytuacja Wermisia nie jest dramatyczna; jest spokojnie i bezpiecznie i może trochę nudno, bo się śpi i ptaszki ćwierkają. W doopkę miękko, pies zaczął dbać o siebie i na byle czym się nie położy. W ogóle chyba ma o sobie coraz lepsze zdanie! :lol: Zdjęcia wrzucimy, ale oczywiście i tradycyjnie akurat na to brakuje zawsze czasu. Ale wrzucimy na pewno, szczególnie te z kolegą - Mustafą. Podsumowując: Nasz Czarek nie jest w najmniejszym stopniu kłopotliwy; wdzięczny, spokojny, grzeczny, umie rozmawiać z innymi psami. Zabiegi pielęgnacyjne znosi cierpliwie; trwają coraz krócej, bo technicznie jesteśmy coraz lepsi, co niewątpliwie cieszy psa. Bardzo dobrze się stało, że został u nas. Pozdrawiamy wszystkich i trzymajcie kciuki, żeby nic złego tego ślicznego psiaka już w życiu nie spotkało!!!
  23. [B]Czy moglibyśmy się dowiedzieć jakie badania diagnostyczne zostały przeprowadzone u Tiny i jaka na podstawie wyników została postawiona diagnoza? [/B] Jednocześnie przypominamy, że telefonicznie już na drugi dzień po ukazaniu się na dogomanii wątku dzwoniliśmy proponując pomoc. Mimo ustaleń do dnia dzisiejszego nikt z opiekujących się suką nie skontaktował się z nami. Jako organizacja "skierowana na rasę", interesujemy się wszystkimi psami w typie rasy bernardyn, o których wiemy, że potrzebują pomocy. Jeżeli pomoc jest potrzebna ponownie prosimy o kontakt. Możemy w każdej chwili przyjechać i zabrać Tinę do siebie. Zajmujemy się udzielaniem kompleksowej pomocy zwierzętom chorym, kalekim, powypadkowym. Każde z nich do czasu znalezienia nowego domu mieszka w jednym z naszych ośrodków. Jeśli z różnych względów nie może dojść do adopcji to pies zostaje z nami na zawsze. Cokolwiek budzi wątpliwości powinno zostać wyjaśnione. Pozdrawiamy wszystkich.
  24. Prosimy, żebyście nie zapominali o Szekspirze. Oczywiście jest bezpieczny i niczego nie może zabraknąć, ale wsparcie w comiesięcznym wyżywieniu psa byłoby dużą pomocą dla nas. Jeśli nie mamy darowizn dla danego zwierzęcia to płacimy za wszystko z własnych pieniędzy, bo co innego mamy zrobić? Ale ciężko finansowo, gdy zbyt dużo psów jest bez zabezpieczenia, a w tej chwili jest. Szekspir przyjechał z dwoma workami karmy i to na jakiś czas starczy; jeden posiłek dziennie dostaje gotowany, bo to "starszak". Jeśli mielibyśmy zabezpieczenie miesięczne w postaci jednego worka karmy i od czasu do czasu jakieś witaminy, w sezonie zabezpieczenie przeciwko kleszczom i od czasu do czasu nową śliczną miseczkę i nowy kocyk, to damy radę i w imieniu Szekspira z góry dziękujemy. Ponieważ (wg nas) jest jak najbardziej adopcyjny prosimy również o ogłoszenia adopcyjne. Jeśli ktoś ma ochotę i potrzebę wspomóc finansowo Szekspira, podajemy dane do darowizn: [B]BERNARDYN Fundacja Zwierząt Skrzywdzonych[/B] [B]98-100 Łask [/B] [B]Anielin 51[/B] [B]Bank PEKAO SA[/B] [U][B]18 1240 3288 1111 0010 2985 8304[/B][/U] [U][B](dla Szekspira) [/B][/U]
×
×
  • Create New...