-
Posts
10410 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
44
Everything posted by WiosnaA
-
Witam Wszystkich serdecznie i przepraszam że się nie odzywałam. Mąż się zjawił i obowiązków przybyło.:lol: Kontaktowałam się z dwiema Paniami behawiorystkami w sprawie problemów o których pisałam wcześniej.Moim zdaniem osoby konkretne i znające się na rzeczy.Otrzymałam porady i bardzo cenne wskazówki dotyczące strachu Lakusia jak też adopcji po sąsiedzku. Domek tak blisko nie został wykluczony,adopcja taka może być pomyślna i nie musi być zagrożeniem dla psa w przyszłości(przeskakiwanie,uciekanie),ale na 100% wykluczyć nie można,bo "wyskok" może się zdarzyć wszędzie i czasami trudno przewidzieć zachowanie zwierzaka.To byłaby adopcja w czasie (tak określiła jedna z Pań), do której trzeba psa przygotować. Nie wiem czy podołam zadaniu bo łatwe nie jest,a dla mnie jako nowicjusza Mega-trudne.Dla przyszłego domku solidny i chyba ostateczny test sprawdzający. Napiszę w skrócie..musimy doprowadzić do takiej sytuacji, żeby sąsiadki były dla Lakusia ważniejsze niż ja,żeby czuł się tam bezpiecznie i wybrał ich dom, a na mój widok przywitał się,cieszył,ale szedł za nimi nie za mną. Pomimo wszelkich trudności Panie nie zrezygnowały z adopcji,przekazałam im wszystko co się dowiedziałam od behawiorystów i godzą się na współpracę..Jak do tej pory sama podziwiam je za cierpliwość, która teraz bardzo będzie potrzebna z ich strony. Sąsiadki zdają sobie sprawę z tego, iż nie są domkiem idealnym dla Lakusia,nie upierają się że musi trafić do nich, jednak poruszyła ich historia i cierpienie psa ,ale gdyby pojawił się lepszy dom nie będą żywić urazu do nikogo,a będą szczęśliwe że jest bezpieczny. Podejmę próbę wyeliminować strach u Lakusia i pracować nad tym domkiem,ale jeśli nam się nie uda,proszę nie miejcie nam tego za złe.Chęci mamy,ale one czasami nie wystarczają. Od trzech dni zastosowaliśmy się do rad behawiorystki(częściowo,w 100% niemożliwe) i Lakuś w moim mężu zobaczył kumpla,ba nawet przyjaciela (a jeszcze niedawno podchodził tylko za smaczkiem). Także bardzo proszę o trzymanie kciuków aby nam się udało. Jednak biorąc pod uwagę ewentualność naszego niepowodzenia, uważam ,że warto też dać nowe ogłoszenia ze zdrowym Lakusiem,a nóż odezwie się extra super domek dla Naszego Szczęściarza. Miałabym jedynie taką sugestię ze swojej strony.Dotychczas w ogłoszeniach kontakt był podawany do p.Joli,a ponieważ jest osobą mocno zapracowaną i nie zawsze może odebrać telefon, może warto zmienić na kogoś kto jest bardziej dostępny.Osoba wstępnie by porozmawiała z zainteresowanym i skierowała do p.Joli.Z góry przepraszam jeśli źle rozumuję. Pozdrawiamy wiosennie i cieplutko.
-
Psychiki psów aż tak dobrze nie znałam,i zachowanie Lakusia w stosunku do mnie po prostu mnie rozłożyło totalnie....
-
Ok p.Izo bo ja na prawdę nie wiem jak przekonać Lakusia...mamy cierpliwość,ale może to złe dla niego..nie wiem tak bardzo bym chciała żeby był blisko......ale on jest ważny, nie ja
-
Z samochodem nie próbowaliśmy,bo za krótki okres po zdjęciu gipsu,ale na pewno będziemy próbować... Po tej ucieczce Lakusia,zaczęłam naprawdę się martwić .. Sąsiadki bardzo by go chciały,ale im chodzi też o dobro Lakusia,żeby krzywdy sobie nie zrobił,martwią się o niego strasznie..
-
Ciągle łudziłam się,że mu to przejdzie powolutku...poznawał nowych ludzi,wszyscy delikatnie do niego,ale ma jakąś blokadę..nie wiem
-
Pani Izuniu! Właśnie myślałam o takiej rozmowie,może by coś nam doradził specjalista,jak postąpić w tej sytuacji..... Tak mi szkoda Lakusia....widzę,że on się męczy jak jest spięty
-
I teraz ciemna strona Lakusia. Jest psem zalęknionym, wystraszonym, na każdy odgłos, huk poza domem, (wcześniej też w domu) reaguje niepewnie, jest spięty, boi się, przytula się do mnie i popiskuje. Sam psów nie zaczepia, przechodzi obojętnie, ale jak któryś za bramą szczeka nie zostaje dłużny i gdyby nie ta brama wdałby się w ostrą kłótnię (ma na pyszczku blizny). Przywołany odpuszcza i idzie grzecznie dalej. W piątek przeżyliśmy chwile grozy. Syn wyszedł z Lakusiem na spacer. Lakuś zajęty wąchaniem spokojnie dreptał, gdy nagle mijając jedną z posesji (syn nie zauważył), na bramę naskoczył niespodziewanie szczekając duży pies. Huk bramy, szczekanie i Laki panicznie się wystraszył. Odskoczył, szarpnął mocno i zsunęła się obroża (a była dość ciasno) i nie oglądając się za siebie co sił w nogach zaczął biec, syn za nim wołając go, ale nie reagował, tylko gnał, na szczęście biegł w stronę domu i od razu do bramki na podwórko. Tę drogę doskonale znał, było blisko domu, ale szczęście, że nie pobiegł w przeciwnym kierunku do głównej ulicy. Wszystkim zrobiło się gorąco z przerażenia. Sąsiadka wybiegła z podwórka, widząc Lakusia mijającego luzem ich płot, wołała i też nie słuchał. Mądry piesek dobiegł do domku, ale jak bardzo spanikował. Nie wiem czy aby szelki nie były mu lepsze, muszę zapytać wetki czy mógłby chodzić. I teraz jak wygląda sprawa DS u sąsiadek. Panie Lakusia znają dobrze, są z nim od początku praktycznie, widzą jak się zmienia, jakie robi postępy, jak się zachowuje, są bardzo cierpliwe, martwią się o niego. Chodzą z nami na spacery. Lakuś Panie też zna, po gipsie chodzimy do nich bardzo często na obiadki. Pierwsze wejście do ich domu wyglądało tak: pyszczek prawie w kuchni a tylne łapki na podwórku, kroku bał się zrobić. Teraz wchodzi do domu normalnie, wie już , że pyszności pod nosek dostaje, powala się głaskać, ale nie ma mnie zasięgu wzroku i jest panika. Spaceruje z sąsiadką po podwórku i co chwilę sprawdza czy nie zniknęłam. Tak samo, jak zostawiłam samego w domu u nich i wszyłam cichutko na zewnątrz. Zaraz się zorientował, pisk, przerażenie i ratunku! Panie chciałyby mu dać domek bardzo, ale widzą jak się on zachowuje, jego przerażenie, przy próbach pozostawienia i jego miłość do mnie. Myśleliśmy, że przy częstych kontaktach, Lakuś potraktuje dom sąsiadek jak swój drugi domek i przejście byłoby łagodne, ale jest w nim jakaś blokada, która mu nie pozwala na rozluźnienie. Jak długo by to trwało- nie wiem. Jak do tej postępy minimalne bardzo. Sąsiadki uważają, że gdyby nawet po jakimś czasie u nich zaklimatyzował się będzie próbować uciekać do mnie, zapachy nasze będą zbyt blisko, obawiają się czy temu podołają. Wiem, że on miałby u nich bardzo dobrze i warunki i kochany, byłby ich oczkiem w głowie, ale czując nas z boku, może ciągle żyłby w stresie, który może nawet przerodziłby się w agresję- nie wiem. Może trzeba to skonsultować z jakimś specjalistą. Lakuś jest bardzo kochanym pieskiem, ale bardzo skrzywdzonym. Może powinien pójść do domu bardziej doświadczonego. Może lepiej, żeby ten dom był dalej ode mnie . Sama już nie wiem co w tej sytuacji mamy zrobić. Proszę o rady.
-
Trochę info o Lakusiu…. Teraz Lakuś jest zupełnie innym pieskiem niż miesiąc temu. Fizycznie jest sprawnym pieskiem, bardzo żywy, wesoły. Odzyskał siły. Na luźnej smyczy ciągnie jak parowóz, na krótkiej –idzie przy nodze-słucha się, ale jest wszystkiego ciekawy i się zapomina, bardzo chciałby luzem poszaleć, kilka razy próbował już nawet podskakiwać. Gdyby mu pozwolić wariował by jak szczeniak, z zachowania wygląda na młodego psiaka . Na widok jedzenia już się tak nie nakręca jak na początku. Mało tego, zaczyna wybierać co lepsze kąski, je powoli. Tabletki muszę mocno „kamuflować” a i tak często wyczuje i wypluwa. Lakuś wie już, że ze stołu jedzenia się nie ściąga, załapał , że więcej zyska jak robi siad i wtedy grzecznie czeka….choć pozostawione jedzenie bez nadzoru pewnie by go jeszcze korciło, ale na oczach nie ruszy. Na Święta była pełna kultura przy stole. Bardzo naśladuje naszą sunię, ona jest już stateczną damą i przy niej uczy się trochę manier, których mu brakowało. Poproszeni , razem grzecznie siadali i czekali na pyszności. Lakuś zakochany jest we mnie bez pamięci, wpatrzony jak w obrazek, rozumie co do niego mówię i się słucha. Bardzo żałuję ,że nie mogę mu dać domu na zawsze, przez co oddając do innego na pewno wyrządzę mu wielką krzywdę, źle mi z tym bardzo, ale nie sądziłam że aż tak się przywiąże. Boi się stracić mnie z oczu i chodzi „za spódnicą”. Reszta rodziny dla Lakusia: to dobrzy ludzie, dadzą jeść, podejdzie do głaskania czasami, ale bez spoufalania, boi się gwałtownych ruchów. Wyjątek- córka, którą widział zaraz po przyjeździe i dopiero teraz na Święta. Najpierw obszczekał oczywiście, ale wystarczyło parę godzin i Lakuś zdobyty, pozwalał na wszystko jak dla mnie. (córkę wszystkie psy kochają, potrafi podejść nawet do ras agresywnych). Inni znajomi to ciągle dla Lakusia nieufność i obawa,że coś złego może go spotkać z ich strony, podchodzi ale za jedzeniem.
-
Filmik z Lakusiem; http://luckybialystok.wrzuta.pl/film/8mVLUPDQg7z/mov06601 W Święta Lakuś miał trochę wrażeń,dziś odsypia prawie cały dzień,widać,że psy też jak ludzie zmęczone świętowaniem:lol: Zdjęcia prześlę i mmd wstawi.
-
Wszystkim Ciociom i Wujkom! Zdrowych, Wesołych Świąt Wielkanocnych życzy LAKUŚ i Ania
-
Lakuś załapał w końcu do czego służą kosteczki:lol:....(prasowane lub ze skóry cielęcej),do taj pory przyglądał się tylko co koleżanka żuje,ale sam nie chciał.....dziś skusił się i jest mocno zajęty . Szyneczkom odpuścił.... chyba stwierdził,że za dużo przypraw było....poczeka na coś lepszego pewnie:cool3:
-
Bardzo kochany i mądry piesek,powolutku przekonuje się do ludzi:lol:
-
Na karkówkę i kurczaka zapraszam do nas....odwiedzicie Lakusia,obszczeka Was trochę:evil_lol:
-
Cieszę się:lol:
-
Lakuś również życzy wszystkim dobrej nocki:lol: Cioteczki,mam prośbę....nie mówcie mi Pani....jestem Ania:lol:
-
Otrzymałam dziś ARTHROHA.....Lakuś pięknie dziękuje.
-
Ok,dzięki.....wcześniej zrobimy delikatną próbę z wodą...może nie będzie tak źle
-
Zapomniałam napisać,u Lakusia mocno sypie się łupież i wetka powiedziała żeby wykąpać go(za kilka dni,jeszcze nie teraz) w nizoralu.Na razie tylko szczotkować. Ile mam kupić tych saszetek,żeby całego wykąpać,bo nie wiem?
-
Pamiętam jak nie chciał wchodzić,ale nie miał siły protestować...teraz już ma,ale nie można pozwolić mu na użycie jej.
-
Nigdy wcześniej nie miałam psa po przejściach,ale wydaje mi się że Lakuś jest bardzo wrażliwym pieskiem i mocno zawiódł się na ludziach.Dla mnie zaufał bardzo,pozwala na wszystko,słucha i szybko łapie co od niego wymagam(tak, już wymagam).Nie znał komend,ale w mig pojął leżeć,siad, łapa,na miejsce...stara się być bardzo grzeczny,właściwie jest grzeczny(tylko to jedzenie-chęć zdobycia). Poprzez to unieruchomienie nie było wcześniej możliwości wychodzenia poza podwórko i kontakt z innymi ludźmi był ograniczony.W domu lub na spacerze ze mną czuje się pewnie,wesoły,natomiast z kimś innym(osoby wcześniej mu znane) już nie,spięty,boi się,zapiera,staje wryty i próbuje szarpać co nie jest wskazane przy jego kręgosłupie(w dodatku świeżo po gorsecie). Małymi kroczkami ,delikatnie,powoli pracujemy nad spacerkami z innymi osobami,aby się przekonał,że też może być fajnie i nic złego się nie stanie.Nie wiem co on myśli w tej główce,chciałby do człowieka(a może raczej do przysmaku) ale się cofa. Tak też było z wetką,przedtem obolały,unieruchomiony znosił zabiegi,dotyk bez protestu(czasami przekupiony smakołykami),ostatnio już potrzebna była moja stanowczość (próbował uciekać,fikać). Może dopiero teraz zaczynam go poznawać lepiej,jak zaczyna być zdrowym pieskiem. Przedtem pilnował drzwi do domu,a teraz także mnie. Czuję,że potrzeba będzie cierpliwości i czasu...będziemy się starać. Tak śmiesznie przechyla,wykręca główkę na bok,jak się przytula do mnie prosząc o głaski....rozczulający widok. Lakuś pozdrawia wszystkich cieplutko.
-
Wczoraj Lucky miał szczepienie.Ma już swoją książeczkę....P.doktor powiedziała,że Lakuś to panikarz:roll:.Pierwszy zastrzyk w miarę ok,ale przy drugim było trochę zachodu. Bardzo się przywiązał do mnie,nie chce z nikim innym iść na spacer:placz: Nie wiem co to będzie.
-
To, że Lakuś byłby pod moim okiem na pewno dobre by było dla mnie,ale czy dla niego? Mieszkalibyśmy obok siebie. Lakuś sąsiadki zauroczył bardzo...on je zna dobrze , podchodzi,przekupstwem pozwoli się pogłaskać,ale serduszkiem oddany tylko dla mnie,nawet jak syn wyprowadza,to patrzy na mnie, czemu nie ja. Lakuś nie mógłby jeszcze iść do nowego domku...nie oddałabym...chodzi dość ładnie,ale czasami się zachwieje,ogólnie słabiutki,dopiero tydzień bez gipsu. Chciałabym aby nabrał więcej sił. Jajeczko Świąteczne na pewno zje z nami:lol:
-
cioteczko, jakie wszystkie..były tylko dwa:lol: pączki i troszkę kurczaka:evil_lol:...ale każdy by się skusił na taki zapach:cool3:,Ty pewnie też. U Lakusia nic nowego,zdrowieje pomalutku...robimy krótkie spacerki poza podwórko,ciekawy obcych zapachów,ciągle nos przy ziemi. mmd wstawi dziś nowe zdjęcia:lol: Pozdrawiamy wszystkich.
-
mmd,..wiem, mówiłaś i wiem,że wszyscy się martwią o niego,ja też i chcą jak najlepiej.
-
Odnośnie przyszłego domku Lakusia proszę o cierpliwość.Jest kilka kwestii które trzeba dopracować,aby była pewność na 100% ,że Lakuś będzie dalej królewiczem.Ode mnie pójdzie jak będzie zupełnie zdrowy.Chodzi już całkiem ładnie ,ale jest na razie słabiutki. Został odrobaczony drugi raz,robali nie było.