Jump to content
Dogomania

yokosky

Members
  • Posts

    210
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by yokosky

  1. tu fota ze spaceru.. musiałam dodać bo minę ma na niej nieziemską.. stał tak dobrych kilka minut bo wiewiórkę zobaczył ja normalnie beczałam ze śmiechu :)
  2. Albert na scenie z która tak ciężko było mu się rozstać ;)
  3. niestety :( wszystko przez ogólnie panujacy mit, że duży pies nie nadaje się do bloku. Przecież to nie gabaryty psiaka lecz temperament o tym decyduje. Niestety, żeby połowa ludzi zanim zdecyduje się na psiaka poczytała trochę o rasie unikneliby wielu problemów a jak jet wiemy sami. Ludzie biorą to co jest ładne i akurat w modzie. I tym sposobem mamy schroniska pełne psów rasy husky, malamut bo ładny i czasami oczko niebieskie bo właściciele wyjdą trzy razy na 15 min spacer i zdziwieni, że nie potrafia zapanować nad psem. Podobnie z terierami i wszelkimi ich mieszankami oraz bokserami. Masa ludzi interesowała się Albertem w sensie pogadać i pozachwycać się ale każdy tłumaczył się tym, że mieszka w bloku. Uważam, że szczeście w nieszczęściu jest to, że Albert kuleje bo pewnie skończył by jako pies stróżujący.. a to byłoby okropieństwo dla tak towarzyskiego psa jakim jest Albert. On przedewszystkim szuka człowieka do kochania.
  4. "Parcia na szkło" nie zauważyłam ale jak już wdrapał się na scenę to już trudno było mu się z nią rozstać.. stał na podeście a ludzie z dołu podchodzili, żeby chociaż go dotknąć.. wtedy naprawdę jak gwiazda rocka się zachowywał.. schylał się do nich i dawał głaskać.. później musiał pożegnać prowadzących każdego z osobna i dopiero wtedy dał się zabrać na dół :loveu:
  5. zawieranie nowych znajomości też potrafi zmęczyć jak widać.. ale na spiocha też przyjmował interesantów :)
  6. a to najmłodsza miłośniczka Alberta Albert pozwolił włożyć sobie palca do nosa.. w ramach wdzieczności przejechał jej wielkim nosem po twarzy wprawiając dziewczynkę w ogromne zdziwnienie i radość :)
  7. z dzieciakami.. jak widać Alberta jest bardzo cierpliwym psiakiem i przywitał się z każdym :) .. ta mała dziewczynka jak poznała Alberta przestała interesować sie całym zamieszaniem :) zadawała miliony pytań i opowiedziała nam o swoich zwierzakach.. mówiła, że ma dwa chomiki ale jeden uciekł i nie chce wrócić a Luśka wszystko gryzie i ją też gryzie (jej pies) :) była bardzo zniesmaczona, że Albert śpi na chodniku pytała "czemu nie zrobicie dla pieska drewnianego domku" albo " czemu tu siedzicie? idzcie tam bo pieski wołają" (chodziło jej o scenę na której odbywał się konkurs na pupila roku) była naprawdę bezbłędna a miała nie więcej niż trzy latka.
  8. [quote name='magenka1']bardzo żałuje, ze mnie wczoraj nie było na starówce[/QUOTE] .. a my bardzo dziękujemy za zapas grubych i ciepłych kocyków, misek dostarczony do schroniska.. dzieki dziewczęta :)
  9. :) zapewniam, że serducho ma pojemne.. poza tym On wie, że ja się nie pogniewam jak pokocha kiedys kogoś bardziej.. czekamy oboje wierzac, że jest ktoś jeszcze na tym świecie kto pokacha i da się pokochać Ghandiemu.
  10. .. dobra nie mogłam się oprzeć :loveu: tu niedzwiadek się obudził
  11. .. ale połowę imprezy gwiazda przespał :loveu: .. wydaje mi się, że przyjemności trzeba dozować dlatego zdjęcia z imprezy będę wstawiała sukcesywnie każdego dnia :evil_lol: na dzisiaj to już wszystko i zapraszamy do odwiedzin jutro
  12. Dzisiaj Albi był na "dniu z pupilem".. jechał grzecznie samochodem do którego sam się zapakował :) nie było na starówce człowieka który przeszedłby obojetnie.. zrobił furore :p
  13. to byłoby spełnienie marzeń, żeby razem poszły do domu. Piszę o tym bo tak wyglądaja ich stosunki, psiaki naprawdę się świetnie ze sobą czują. Myślę, że trzeba o tym wspomnieć bo zawsze może trafic tu człowiek, który bedzie gotowy zabrać ich oboje. Wiadomo, że może być ciężko i raczej nie dla Alberta ale Toli, która zostanie. Jednak zdajemy sobie sprawę jak trudne jest wyadoptowanie starszego psa a tym bardziej dwóch starszych psów. Zdażają się takie historie niestety, że musimy je rozdzielić. Ja ze swojej strony zrobię wszystki wtedy, żeby znaleść jej odpowiedniego kolegę. Jednak tak jak mówię ja czuję się zobowiązana wspomnieć o istnieniu Toli. Nie znam historii Toli ale Albert jest psem, który nigdy nie był kochany. I nigdy nie miał lepszego życia. Teraz odwdzięcza się za każde chociażby najmniejsze zainteresowanie jego psią osoba. Nas wolontariuszy ma raz dwa razy w tygodniu a Tolkę ma siedem dni - stąd tak to wygląda. Z jednej strony jest to fajne bo mają siebie jak ich domem juz zawsze będzie schronisko.. z drugiej sprawia to trudności w sytuacji szukania domu. Podsumowując: rozdzielenie ich nie bedzie miłą sprawą dla nich.. ale nie sa ze soba od zawsze.. to Alberta pierwsza współlokatorka w schronisku a Tola troche tych facetów juz miała.
  14. wczoraj byliśmy na długim spacerze jak zwykle dużo turlania, przytulania, czesania.. i buziaków :) Albert z Tolką maja taki zwyczaj, że co jakis czas podchodza do siebie wąchają się i liżą po pyskach.. czasami wyglada to tak jakby nie zauwazyli, że razem na spacer wyszli i witają sie po rozłące.. te psiaki naprawdę sie kochają.. Kiedys miałam przygodę taką, że Tola szła bez smyczy (to był ostatni taki spacer!) i nagle cos nawęszyła.. zaczeła biegać i łapać zapach po czym ruszyła do lasu Albert wielce zdziwiony i wystraszony ruszył za nią.. widząc, że ja stoję próbował zmusić mnie do poszukiwań. Oczywiście po momencie zgubiliśmy ja z oczu oboje. To jak ten pies nawoływał ją w lesie rozdzierało serce.. biegał i wył.. chciałam zabrać go na smycz i iść za Tolą wtedy po raz pierwszy Albert nie dał wogóle do siebie podejść.. nie uciekał ale uchylał się mysląc chyba, że chce go zabrać zostawiając Tolę. Suka oczywiście wróciła :) smierdząca po pachy. Teraz boje sie ją spuszczać nie dlatego, że sobie gdzies pobiegnie (bo wiadomo, że za moment wróci) ale ze względu na Alberta. Tola zanim zakumplowała się z Albertem była bojaźliwym psiakiem ( nie wiem jak z innymi wolontariuszami ale ja miałam problem z zapieciem ja na smycz) jak szła to cały czas nasłuchiwała i dretwiała na każdy odgłos usłyszany w lesie. Do psów nawet nie było mowy, żeby podeszła.. a teraz od kiedy ma Wielkiego Brata jest nie do poznania.. potrafi nawet obszczekać innego psa na spacerze.. oczywiście później chowa się za Alberta ale przynajmniej udaje, że potrafi się kłucić ;)
  15. Dzieki dziewczęta, że je adoptowałyście.. ciesze się bardzo :) wogóle swietna gromadka.. nawet kolorystycznie pasują do siebie :loveu: pozdrawiam
  16. .. i jeszcze jedno z uciętym nosem ale jego sławną miną "a co tam jest?"
  17. wygrzebane zdjęcie z zimy.. dopiero odrastała mu sierść ale ogon nadal miał jak patyk. Teraz cały wygląda jak włochaty niedzwiedz i do tego te jego pluszowe serce :loveu:
  18. Dziękuję za pomoc :) udało się! już umiem! NOSY ciężko robi się im zdjęcia jak jesteśmy sami.. bo wkładają nosy w obiektyw albo poprostu się odwaracają.. kręcą.. skaczą :) ale nosy jak widać pierwsza klasa :D
  19. czy ktoś może mi pomóc i powiedzieć jak mogę wrzucić zdjęcia? :( bo chciałam dodać zdjęcia Alberta i Toli.. siedzę nad tym i już skończyły mi się pomysły jak to zrobić
  20. wiem tyle ile tu przeczytałam.. chodzi mi o jeden konkretny tutaj przypadek "psa z przeciekajacą budą".. uważam, że bez sensu jest poruszać tematu na forum jesli nie robi sie nic dalej w tej sprawie. Czasami mam nieodparte wrażenie, że niektóre tematy są poruszane po to żeby ktoś inny się nimi zajął.. rozumiesz a nóż ktoś przeczyta i coś z tym zrobi. Uważam, że jest to zajmowanie się zwierzętami cudzymi rękami. Ludzi z natury sa podli i możemy o tym dyskutować całymi dniami a mozna tez spróbować wyjsc poza forum i próbować to zmienić. Pozostawianie takich przypadków bez chociażby rozmowy z nieodpowiedzialnym właścicielem jest również w moim odczuciu zaniedbaniem. Na to w jakich warunkach maja być trzymane zwierzeta są przepisy (wiem, że każdy ma je gdzieś ale..) dzieki temu można zmusić właściciela chociażby do wybudowania nowej budy i łańcucha o 'odpowiedniej' długości. Trzeba przedewszytkim reagować..pokazywać, że nie każdemu jest to obojętne i dać do swiadomości Kowalskiemu, że tak sie nie robi. Nie wiem dlaczego się denerwujesz? ja nie kwetionuję Twoich dokonań w pomaganiu innym.. mówię co myslę o konkretnym przypadku jesli uważasz, że zrobione było wszystko co mozna było zrobić w tym przypadku to ok.. ja tylko w inny sposób rozwiązuje takie problemy. pozdrawiam i bez urazy
×
×
  • Create New...