-
Posts
210 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by yokosky
-
:D:D:D jemu kubraczek już nie grozi.. ale jego stara derka leży w domu więc jak ktoś ze schronu będzie potrzebujący to ja służe pomocą :) dzisiaj Gandi pływał za to w pomarańczowym kapoku hahaha. Dziasiaj sesja była już półgodzinna a Duży maszerował dzielnie.. i bardzo się z tego cieszę bo już dostałam propozycję od Pani Doktor, żebym następnym razem z nim weszła do akwarium :D upiekło się na szczęście uffff! Anetka nagrała filmiki i narobiła mnóstwo zdjęć jak tylko będzie miała odrobinę czasu to wrzuci nam na pewno :)
-
Uratował jej życie, a w nagrodę dostanie nowy łańcuch....
yokosky replied to Asior's topic in TV & radio
nic nowego.. temat umarł.. pies być może już też i pewnie na łańcuchu.. inny w przeciekajacej budzie, którego zabrała babcia koleżanki może zamarzł a może żyje.. nie ważne, ważne jest to, że podzieliłyśmy się tymi wszystkimi złymi okrucieństwami jakie w naszych odczuciach te psy przeżyły (a kto wie może nadal przeżywaja.. co jest gorsze nie wiem) -
no tak mozna jeszcze psa nie spuszczać ze smyczy ale czy takie stworzenie jest szczęśliwe na spacerach? to jak buda z łańcuchem tylko ruchoma. Nawt najbardziej uległy i posłuszny pies idąc przy nodze bez smyczy ma świadomość wolności.. jakiejś takiej indywidualności i przede wszystkim czuje, że mu ufamy.. niestety nawet najbardziej nas kochający na świecie psiak raczej nie jest szczęśliwy jak jest do nas przypięty na spacerze. Tym bardziej, że my nie potrafimy tak szybko biegać jak on potrzebuje poza tym wtedy gdziekolwiek sie nie ruszy.. cokolwiek powąchać my idziemy za nim a to nie jest miłe.. każdy potrzebuje odrobine prywatności :)
-
myślę, że kastracja to kwestia odpowiedzialności. Wystarczy, że pies złapie zapach i poprostu przestaje słyszeć.. taki jest instynkt przetrwania i przedłużenia gatunku niestety. Wystarczy chwila i my jako własciciele psa (płeć) nie mamy problemu ale ktoś kto ma sukę może mieć.. suka może być też bezdomna albo mieć mało czułego na dobro potomstwa właścieciela i dzięki temu powstaje problem bezdomności zwierząt. Wydaje mi sie, że skoro nie mamy wpływu na to do jakiego domu trafią ewentualne szczeniaki to powinniśmy zapobiegać wszelkimi sposobami aby nie doprowadzać do ich narodzin. A to, że pies potrafi ugryśc po narkozie to jest normalne. Trzeba pamietać, że ona poprostu usypia nie tylko psa ale tez zmysły.. on najnormalniej w swiecie czasami nas nie poznaje albo się nie kontroluje. Identycznie jak u ludzi :) dlatego dopuki nie jest na tyle świadomy na ile być powinien nie należy brać go na łapki bez zabezpieczeń. A żalu po kastracji napewno nie ma :) dla psa jest to nawet wygodniejsze i zdrowsze. Bo jednak posiadanie silnej potrzeby rozmnażania kierowanej hormonami na której realizacji nie ma się mozliwości jest dla psa udreką. A tak poprostu takiej potrzeby nie czuje i zyje sobie spokojnie :) Kastrowanie psa nie powinno byc przeprowadzane tylko wtedy jak jest agresywny, dominujący czy naskakuje na nogę ale zawsze gdy nie jest reproduktorem. Bo tak samo psy wykastrowane skaczą na nogę jak i nie wykastrowane.. tak samo robią suki :) to jest często poprostu gest swiadczący o tym, że pies psa albo człowieka lubi i tyle bez żadnego seksualnego podtekstu :)
-
jeśli mogę coś polecić jeśli chodzi o ubranka to proponuje na "szmateksie" kupić jakis stary polar.. powykrajać kilka guziczków albo pozawiązywać i świetnie zdaje egzamin.. nie musi ładnie wygladać oby jej ciepło było.. wtedy za grosze można kilka nawet kupić i wymieniać. Polar nawet lepiej się nadaje niż derki bo psu jest wygodnie.. materiał jest elastyczny przylega doskonale i nie próbuje się z niego wydostać jak to bywa z derkami.. poza tym nie przeszkadza wtedy podczas spania i wchodzenia do budy :) naprawdę polecam takie rozwiązanie bo jak mówie egzamin zdaje :)
-
Osierocona po raz drugi mała Pchełka MA DOM!-Olsztyn
yokosky replied to Jagoda1's topic in Już w nowym domu
cierpliwości też jestem pewna, że taki dom już istnieje tylko, ktoś musi ją tu zauważyć. Ma przepiękny nos.. taki wytarty :] cała jest jak 'miś jasia fasoli' taki mały wysłużony kudłacz do przytulania.. te sierściowe frendzelki jej wiszą jak nitki :) pech nie trwa wiecznie.. będzie dobrze bo tak być musi ta chudzina wystarczająco duzo już przeszła. -
będą fotki ja mam kilka ale poczekam ze wstawianiem bo Ania ma ciekawsze :) było super dzisiaj.. Albi na początku zamiast chodzić po bieżni to łapy brał do góry i pływał na powierzchni :D ale był bardzo dzielny na samym początku bał się trochę ale Ania mówi, że jak na pierwszy raz to był rewelacyjny :] a później myślałam, że go zabiłam suszarką.. na początku suszyłyśmy go na stojąco ale później położyłam go i leżał spokojnie.. na tyle spokojnie, że naprawdę myślałam, że nie żyje :( zawał czy coś pomyślałam.. złapałam go za fafle a on nic.. później zaczełam trząść jego wielką głową a On biedny zerwał się przerażony.. spał sobie biedaczek w tym ciepełku :) a ja durna już chciałam lecieć po pomoc i dobrze, że nie zdążyłam bo bym wystraszyła nie tylko Alberta :) ale naprawdę był dzielny.. dzisiaj to była taka krótka darmowa sesja, żeby oswoił się z 'akwarium' a w piątek popłyniemy już po całości ;) jestem tak szczęśliwa, że przedsięwzięcie doszło do skutku.. że Ania to wszystko nakręciła.. a Wy dobre ludki pomogliscie finansowo.. nie do opisania, więc nie będę nawet próbowała ;) :):):)
-
to była niezapomniana podróż.. cztery dorosłe osoby i Albert w matizie.. a co najlepsze nawet nie było ciasno :D Pies zachwycony co jakiś czas wystawiał przez okno ten wielki pychol i naweszał zapach centrum Olsztyna. Usadowił się idealnie między mną a Anią i normalnie siedział całą droge z głowa pod sufitem.. bez problemu wsiadł do samochodu nawet nie trzeba było go prosić :D niestety wypadek tora na drodzę uniemozliwił nam dojazd do ośrodka ale przewieźliśmy go do Ani do polikliniki i dzięki temu nie będziemy musieli wozić go przez schroniskowy las.. teraz to chwila moment i będziemy na miejscu. Po południu wyruszamy po raz kolejny zaopatrzone w aparaty więc zdjęcia muszą być. Jest też kilka genialnych fotek z podróży mini autkiem Anety :D w życiu nie pomyślałabym, że ten samochód jest tak pojemny :D
-
samotny to raczej się nie czuje ale jest bezdomny :( teraz na dodatek z łapą co raz gorzej.. mamy nadzieję, że rehabilitacja pomoże.. ośrodek gdzie będzie się leczył ma naprawdę dobrą renomę i 'podnosił' psy już nie chodzące.. zbierzemy majątek i bedzie jak nowy gotowy do adopcji :) kto wie może doczeka chwili, że JOHANNALIND będzie na swoim i go zabierze albo ja ;)
-
tak patrzę sobie na te pierwsze zdjęcia Alberta na początku wątku.. z pierwszych miesięcy w schronisku.. przypominam sobie tego wielkiego zdziwionego olbrzyma, który patrzył z niedowierzaniem jak się mu starą kołdrę przyniosło.. pierwsze spacery, głaskanie i to wszystko co dla nas było na tyle normalne, że nie zauważalne u niego budziło ogromne miłe zdziwienie.. z delikatnym zainteresowaniem. Teraz jest pieknym i pewnym siebie psiakiem.. tyle ludzi interesuje sie jego losem, zdrowiem, samopoczuciem.. myslę, że byłby onieśmielony :) a tendencje do zawstydzania się Alberta są wprost proporcjonalne do jego wielkości :]
-
masakra i nikt z tym nic nie robi a ocieplenie budy to pół godziny pracy i groszę na styropian :angryy: u nas Pani Dyrektor dba o to, żeby zabezpieczyć psy przed zimą.. zabezpiecza budy.. nabijane są wykładziny na wejściach, dodatkowa słoma i karmienie.. szkoda, że nie każdy ma tyle chęci. dzięki za wpłatę i fanty :)
-
jak najbardziej ocieplane :) z dużą ilością słomy oraz zabezpieczonymi wejściami przed wiatrem ale boję się, że Albert nie korzysta z budy.. mimo tego, że budy sa spore to wydaje mi się, że trudno mu wchodzić.. chociaż pewnie jak tak zimno i sniegu pełno to na siłe się tam ładuje :) te mniejsze psiaki z krótką sierścią ulokowane są w ogrzewanych kojcach.. Albert jednak ma futro porządne dlatego z nim nie ma aż takiego stresu i buda powinna mu wystarczyć :)