-
Posts
210 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by yokosky
-
co tu dużo mówić.. zaczyna sie najgorszy okres- mokro, zimno.. problem a chorą łapą zaczyna być coraz bardziej widoczny. Bardziej kuleje, szybko się męczy i znowu cały zapluty i zapieniony wraca ze spaceru. Latem duzo pływał i dzieki temu podciągnął się kondycyjnie.. nabrał mięśni- przestał włuczyć tylne łapy i zaczął chodzić jak należy (jak wygladał przybywając do schroniska wiadomo.. był tak chudy i słaby, że ledwo chodził).. nieszczęsna przednia łapa też coraz mniej mu przeszkadzała i napewno ból był mniejszy.. teraz niestety wracamy do punktu wyjścia.. widać znowu, że cieżko mu chodzić, utyka co raz bardziej, przerwy na odpoczynek zaczynają znów zajmować więcej czasu niż spacerowanie.Ania wyszukała doskonałe miejsce z super sprzętem i sukcesami w rehabilitacji zwierząt niedaleko miasta. Im więcej pieniążków zbierzemy tym zabiegów będzie więcej i z lepszymi (bardziej efektywnymi) bajerami :) zbliżają się świeta a dla tego Wielkiego Humbaka wizyta w 'psiej pływalni' to chyba największa niespodzianka. Liczy się każdy grosik, każda symboliczna złotówka a radość Alberta z prezentu i powrotu do zdrowia będzie przeogromna.
-
Przepraszam Cię za "ludzi".... Żegnaj Giganciku :(
yokosky replied to BUDRYSEK's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
a co z pieniążkami? czy pójdą na pomoc jakiegoś innego psiaka? -
Proponuje porozmawiać z Panią Marzec.. hotel zlokalizowany jest na dajtkach (89-527-16-37). Myślę, że z tą kobietą najszyciej i najtaniej się dogadacie.. starsza Pani.. ma stadko swoich psów.. ma kojce wewnetrzene ale jak ma się życzenie to psiaki mieszkają w domu. Ja bez wachania zostawiam u Niej swoje psy :) zresztą hotel prowadzi nie dla zysku ale dlatego, że przeraża ją to, że ludzie nie mając gdzie zostawić psa na wakacje potrafią go oddać albo porzucić. Ja za swoje psiaki oba płaciłam 15 zł za dobę i na dodatek oddała mi karmę którą zostawiłam.. czyli praktycznie za zywienie się płaci
-
Ludzie chyba nie do końca zawsze wiedzą czym jest szczenie albo zapominają.. chca malutkiego psiaczka, który będzie nauczony czystości, nie będzie gryzł i mało szczekał a do tego ma być spokojny i mało wymagający a to się z tak młodym zwierzakiem niestety nie da.. on ma swoje potrzeby i ogrom energii. A taki Albert jak wiadomo juz połowę dnia przesypia Tola ma większy temperament ale ze spaniem bardzo podobnie :) Grzeczne, spokojne, miłe tylko brać chodzić na spacery i kochać
-
Przepraszam Cię za "ludzi".... Żegnaj Giganciku :(
yokosky replied to BUDRYSEK's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
:( może trzeba juz pomysleć o tym, żeby nie przedłużać mu życia a w zasadzie umierania :( a czy on sam je? -
Znaleziono wycieńczonego psa w okolicach Bytowa
yokosky replied to syldatk's topic in Już w nowym domu
[quote name='Maruda666']Ale on nie jest kastrowany - on jest aż tak zagłodzony :([/QUOTE] przepraszam ale w opisie psa napisano, że jest wykastrowany -
Przepraszam Cię za "ludzi".... Żegnaj Giganciku :(
yokosky replied to BUDRYSEK's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
a czy on wychodzi na spacery? kiedys podpatrzyłam jak bezdomna suka zmuszała do chodzenia swojego chorego szczeniaka.. podejrzewam, że źle się czuł przez kleszcze z których miał dosłownie 5 cm 'obrożę'.. suka odchodziła od niego i psiak ledwo zywy za nia maszerował.. robiła tak z małymi przerwami cały dzień a pies z dnia na dzień czuł się lepiej. Powiem szczerze, że teraz jak moje psiaki źle się czują robie tak samo. Organizm się wtedy mobilizuje i rozgrzewa. Nawet jak jest bardzo słaby warto zmuszać go do ruchu chociażby po kojcu czy wewnątrz jakiegoś budynku tak żeby nie zalegał.. niech mu troche mięśnie popracują. Pozdrawiam i trzymam kciuki za doprowadzenie go do zdrowia. -
po avatarze wnioskuje, że też porządną kruszynkę masz za przyjaciela ;) szkoda, że ludzie boją się tak wielkich gabarytów.. ostatnio jakiś dziadek w schronisku zagadywał mnie o Ghandiego jednak jak dowiedział się, że pies ma koło 9 lat odparła, że jest za stary.. krew mnie zalewa jak dziadki mówią takie rzeczy, nie wiadomo tez jak grzecznie dać do zrozumienia, że młody psiak będzie na tym świecie jeszcze ok 15-16 lat a dziadek (?).. wiadomo :roll: Zapomniałam! Albert został ostatnio objęty 'honorową adopcja' tzn. ludzie prywatni, szkoła czy tam jakiś zakład kupują mu karmę i zabieraja na spacery.. przy pierwszym juz spacerze Pani Dyrektor dała znać ludziom, że Albert spaceruje tylko w towarzystwie żony.. i dobre ludki objeli też Tolkę adopcją ;)
-
uwielbiam takie dni co nie znaczy, że tak naprawdę powinnam zajmować się czymś innym.. ale zawsze żeby wyrzutów sumienia nie mieć, że zaniedbuje obowiązki to tłumaczę sobie, że o zdrowie psychiczne trzeba dbać! dlatego czasami warto wyrwać się na specer po lesie i wypocząć w miłym towarzystwie.. jako mistrz zaniedbań zawsze znajdę sobie jakąś wymówkę ;) Dzisiaj odpoczełam i dzięki temu jutro będę 'pracownikiem roku' :D
-
ranno-poranny :) szkolenie przebiegło tak jak podejrzewałam.. Tola na poczatku kilka razy poprawnie wykonała komendy (aż się zdziwiłam) a póżniej niestety się znudziła zabawa.. na koniec nie chciała nawet ciastek tylko, żebym dała jej juz spokój :] natomiast Albert, który grzecznie siedział przypięty do drzewa i przygladał się całej akcji skumał o co chodzi w pół minuty.. gorzej było później bo bystrzak jak tylko widział, że wyciagam ciastko od razu wykonywał polecenie mimo, że ja jeszcze nie zdażyłam wydać komendy :D nawet jak latał gdzies dalej i słyszał, że proszę Tole, żeby usiadła to On z daleka wykonywał komendę po czym leciał szybciutko po ciastko.. Jak widać Tola gotowa jest pracować ale góra 10 minut a Albert ma frajdę ogromną.. podobało mu się strasznie i mógłby nie kończyć takiej zabawy :) Mi sie też podoba to pierwsze moje takie doswiadczenie z uczeniem psów ale uśmiałam się przy nich po pachy. Nie wiem czy egzamin kiedykolwiek przejda ale pobawić się z nimi i tak warto :D Stare Poczciwe Szałaputy
-
Przepraszam Cię za "ludzi".... Żegnaj Giganciku :(
yokosky replied to BUDRYSEK's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
wrzuciłam kilka groszy na konto :) powodzenia -
Znaleziono wycieńczonego psa w okolicach Bytowa
yokosky replied to syldatk's topic in Już w nowym domu
jak jest kastrowany to moze był zabrany z jakoegos schroniska i i jest też zachipowany? tylko czy takiej osobie warto wtedy oddawać psa jesli się go pozbył w taki sposób ale może też poprostu się zagubił i nie umiał sam wrócić do domu. Biedny robak jakie ma smutne oczy jak guziki:( -
Przepraszam Cię za "ludzi".... Żegnaj Giganciku :(
yokosky replied to BUDRYSEK's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
można byłoby pomyśleć o zakupieniu na szmateksie jakiegoś ciepłego polarka i zrobienie mu kubraczka. Juz jest zimno w nocy a trudno mu będzie przytyć jak organizm energie będzie na produkcję ciepła przeznaczał. Ewentualnie dajcie mi znać na PW jego wymiary to kupię jakąś derke i prześlę gdzie będzie trzeba. -
Przepraszam Cię za "ludzi".... Żegnaj Giganciku :(
yokosky replied to BUDRYSEK's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
czy mogę prosić na PW numer konta Giganta? pozdrawiam -
wiecie co nie chce nikogo urazić i wyjść na czepialską.. ale kombinacje z transportem były masakryczne i myślę ,że bardzo stresujace dla psa. Rozumiem, że tak jest taniej itd. z drugiej jednak strony oszczędność trochę przesadna. Był przecież transport do Warszawy i tak naprawdę osoba zainteresowana mogła do tej Warszawy sie przejechać. Ja osobiście nie wytrzymałabym czekania miesiąc na psiaka. No nic dobrze jak dotarł szczęśliwie. Byłam z dziewczynami na wizycie przedadopcyjnej ludzie wydają się rozsądni i mam nadzieję, że będą szczęśliwi z nowym przyjacielem.
-
Toli, po pierwszej lekcji i jak na psiaka w tak podeszłym wieku, z osiołkowymi zasadami, poszło całkiem dobrze :) Nadal jest jej ciężko zakumać o co chodzi i jeszcze niczego sama nie zrobiła ale jestem pełna wiary. Plan jest taki, że na spacerach i Tola i Albert będą uczeni.. na ile mi się to uda nie wiem bo to pierwsze takie wyzwanie i sama się uczę. Przypuszczam, że Albert szybciej załapie bo jest sam w sobie bardziej skupiony i podatny na sugestie :) Dzisiaj zainponował na spacerze kilku osobom.. jak zawsze na spacerze Tola była na smyczy, Albert biegał wolno, a z naprzeciwka wyszła nam grupa wolontariuszy z psami.. Albert ruszył biegiem w ich kierunku, co ich trochę przeraziło :) ale jak kazałam mu się zatrzymać to grzecznie sie zatrzymał, po czym pokazałam mu paluchem żeby skręcił w prawą stronę na lesnym skrzyżowaniu. I co? i Albert grzecznie i bezszelestnie ruszył w prawo :):):) Ja wiem, że jest madrym i grzecznym psem, ale mina ludzi, którzy to odkrywają jest bezcenna :] tu muszę dodać jeszcze, że od wolontariuszy dzieliło go 5 metrów, a ode mnie ponad 15 i mimo wszystko nie skusił się , żeby podejść do nich :) ten zwierz jest GENIALNY!!!