Z kocurem już lepiej.
Rozmawiałam dzisiaj z Panią dr z Amigo-Vet.
W pyszczku była tragedia, wybrał serię antybiotyków i było po nich lepiej.
Potem znowu się odnowiło i przyplątał się katar, ale teraz już jest dobrze.
Miał też robione badanie krwi.
Pani Zosia nazwała go Tytus, ale u weta przechrzcili go na Tyfus, bo bardzo trudny z niego pacjent:):)