Jump to content
Dogomania

meganka5

Members
  • Posts

    391
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by meganka5

  1. :placz:och mój boszeee? a czemu eutanazja?( nie czytałm całego wątku)
  2. proszę wytiutiać i wymiziać kubeczka ode mnie- bardzo mocno zaciskam kciuki aby wszystko się powiodło;)
  3. :-(podnoszę sunię, bo taka cisza zapadła:-(
  4. :multi:super:multi::multi::multi::multi::multi:
  5. i ja tu się zaprosiłam.....chrupcio bardzo podobny do "mojej" Mili....
  6. hehe...wanda my tu chyba jesteśmy jedynymi ciotkami-ja matka chrzesna a ty ciotka:lol: kubuś powoli robi się małą kiełaską....z przykrością zawiadamiam że się spasł:oops:, ale zaczynam mu już liczyć kalorie:razz: poza tym to straszny słodziak....uwielbia spacerki-za to ja chyba coraz mniej(masakruje moje nogi) pytał o ciebie:evil_lol:
  7. ciapuś daj znać czy doszła wpłata ode mnie za dwa mcs....bo przykro by było jakby ją szlag gdzieś po drodze trafił.... a co u malego groszka? kiedy wychodzi z "więzienia"?:lol: bo ja to się już doczekać nie mogę...
  8. super wiadomosci...ogromny buziol w "guzik" kubusia ( u mnie na DT jest teraz kubuś:lol:)...trzymam za Was kciuki
  9. strasznie tu nas mało....podnoszę bidulkę
  10. cały czas trzymam kciuki jutro przelew i mam nadzieje że same dobre wieści z rana będą...a no i "całuję" stopy enedy za siłę jaką niosą jej ręce
  11. trzymam kciuki i piszcie co tam u malucha
  12. ja dam 100 tylko nr konta bardzo proszę
  13. och mój boże....czy w poznaniu jst jakaś fundacja? czy można go wyciągnąć przez fundację?? jestem zszokowana....nie wiem jak to tam działa ale w wawie wyciągają przez fundację psiaki najbardziej schorowane m.in z ostrowii....jezu ja za daleko mieszkam...serce mi pęka:placz:
  14. w żadnym schronie nie bedzie wystarczającej opieki weterynaryjnej a już z pewnoscią nie w takich przypadkach....mogę trochę pomóc finansowo...proszę pisać na pw
  15. dostałam nr konta przeleję na dniach życze powodzenia i podnoszę
  16. wanda ja nie rozpaczam, do rozpaczy mi daleko....tyle tylko że nikt tu nie zagląda
  17. znasz mnie już troche i wiesz że słów na wiatr nie rzucam(przynajmniej tak mi sie zdaje:lol:), ja wiem że są sytuacje kiedy nie można nic zrobic-bo nie ma sie takich możliwości....ale ja żyję w przekonaniu że nadgorliwośc jest gorsza od faszyzmu....i nigdy ale to nigdy dokąd tylko starczy mi sił i możliwości nie posłałabym żadnego psiaka który stanąłby mi na drodze do piekła zwanego schronem...nie mi oceniać wybory i decyzje innych ludzi-mówię tylko o sobie....niestety rzeczywistość czasami przerasta nawet te najlepsze ręce bo wiadomo że gdzieś jest granica naszych możliwości i zdrowego rozsądku. Borys miał szczęście i teraz trzeba stanąc na rzęsach aby to szczęście trwało nadal...
  18. [quote name='szajbus']A jaki są warunki w tych schroniskach? Czy psiak ma tam jakieś szanse na w miarę normalne życie czy szybciej na Morbital lub zagryzienie? Pytam, bo nic nie wiem o tych schroniskach, a wiem ( czytając dogomanie) , że różnie z tym bywa.[/QUOTE] na post weszłam dzisiaj, znajac już historię wybiórczo czytając dotarłam do przemyśleń o schronie i serce zamarło mi opowiem o warunkach (jeżdżę do ostrowii-choc ostatnio brakowało mi odwagi-można to nazwać i egoizmem i powiedzieć też że jestem za "miętka") opowiem o zimie-bo latem gdy świeci słońce i jest zielono to wydaje się że nie jest zle jedzenia, kocy, materacy, zabawek, obroży, smyczy, misek-nie brakuje(dostają dary, kupują więc nie jest z tym najgorzej) ale....zimą gdy mrozy spadają do 2 kresek poniżej zera 2-3 pracownikom-na około300 psów- nie chce się wychodzić z ciepłej kanciapy psy nie dostają ciepłego jedzenia tylko taką pulpę zmarzniętą-rzuconą-nie do misek-tylko tam gdzie spadnie to leży-często w psie kupy o wodzie nie wspomnę-śnieg to jedyna woda psy leżą na betonie-siano jest ale nie ma komu podłożyć a jak się podłoży to przecież i zmienić trzeba będzie-to po co podkładać? koce są ale jak psiak napaskudzi na koc to trzeba wymienić i zutylizować, to nie kładziemy...bo to tylko pies .... fizycznie jest niemożliwe nakarmenie i wysprzątanie codziennie wszystkich boksów przez 3 "pracusiów" nie będę się już rozpisywać o tym ile było przypadków(tej zimy) zamarznięcia, psiaków które były i nagle ich nie ma...serce mnie boli gdy patrzę w te oczy a tak niewiele mogę zrobić po każdym powrocie ze schronu potrzebuję mnóstwa czasu aby dojść do siebie, nie mogę spac i jeść, a przed oczami tylko te ciałka kochane dla których tam skończyło się życie... są ludzie którzy odwalają tam kawał dobrej roboty-wolontariuszki z warszawy- to dzięki nim jest strona o ostrowii i zdjecia "niechcianych miłości" ja powiem jedno- po każdej wizycie w schronie coraz bardziej utwierdzam się w przkonaniu że taka psia wolnośc-nawet byle jaka- jest 100 razy lepsza od "życia" w niewoli- bez opieki weta(bo nie oszukujmy się tam nie ma dyżurującego miłego pana niosącego ukojenie w bólu i cierpieniu), jedzenia-jak dadzą to dadzą jak nie to nie, ludzkiego dotyku a wandę będę wynosić pod chmury bo ona ma ogromne serce i wiem, jestem tego pewna - nie oddalaby psiaka do przechowalni :placz:
  19. wandzia to ja ci go podnoszę
  20. [B]mam na DT od prawie trzech tygodni małego-6.5 kg psiaka.(2-3lata)[/B] [B]jest genialny-karny, posłuszny, czyściutki, nie niszczy, uwielbia zabawy, nie konfliktowy-toleruje wszystkie zwierzątka, przynosi kapcie, rozdaje całuski...pies przytulanka....ale...no właśnie jego srożenie i obszczekiwanie podczas spotkań przed adopcyjnych powoduje niechęć ludzi bo co z tego że ja opowiadam jaki jest w domu, na spacerkach jeżeli on w stosunku do obcych tak się jeży i nawet futra dotknąć nie da...[/B] [B]na mojego męza jeżył się przez pierwsze dwa dni pobytu-teraz to jego cień i wierny kompan[/B] [B]zaznaczam że nikogo nie ugryzł[/B] [B]moje spostrzeżenie jest m.in takie że w momencie gdy obca osoba zawacha się się podczas pierwszego kontaktu to jest już amba-koniec nie ma miziania nie wspomnę już wtedy o wyciąganiu dłoni do małego...[/B] [B]jedyna rzecz która przełamuje u niego pierwsze lody to cukierkowy głos i brak zawachania-najlepiej brać go odrazu na ręce a on wtedy całuski rozdaje kładzie się na plecki i wariuje[/B] [B]no ale przecież "zainteresowanym" nie będę go odrazu wcisać w garść,i tłumaczyć że tak trzeba...nie wszyscy zresztą to skumają[/B] [B]jak pracować z takim małym rozkrzyczanym na prawo i lewo trutniem-jak mu "wytłumaczyć" że to dla jego dobra:-)[/B] [B]zapomniałam dodać że w początkowej fazie naszych spacerów obszczekany był każdy(bez względu na to czy sobie zasłużył czy nie:diabloti:), teraz już tak jest rzadziej-ale niestety jest-on mijając się z obcą osobą w ogóle na nia nie patrzy tylko drze do przodu i szczeka[/B] [B]a niech tylko ktoś się nim zainteresuje to koniec świata:shake:[/B]
  21. dobra to ja deklaruję na najbliższe pół roku po 100, a potem jeśli groszek nadal będzie domku szukał to po 50 bo sama zawalona jestem psim życiem....tylko tak: u mnie skleroza jak u 100-latki więc na konto wolałabym przelać odrazu większą sumkę
  22. to ile jeszcze brakuje? tak jak pisałam na początek przeleję 100 wiem że to o stałe chodzi, ale zawsze cos tam skrobnę raz mniej raz więcej, ja mam na DT teraz kolejną psinkę oprócz niego swoje trzy i kota, a no i męża też mam-ale on to na DS...i też mi nikt nie pomaga i nie płaczę....chwała tym co się tego w ogóle chcą podjąć:p
  23. kubuś choruje, po osłuchaniu- weta zaniepokoiły szmery w płucach....narazie dostaje antybiotyki-bo to może być zapalenie płuc-to najlepsza opcja....ale jestem dobrej myśli bo kubek jak na swoje male gabaryty wciąga jedzonko jak szalony więc na apetyt nie ma co narzekać...a no i kocha spacerki(w życu się tyle nie nachodziłam co z nim-ale z dnia na dzień poprawia m się kondycja :loveu:
  24. wczoraj musiałam sama zrobić kubkowi zatrzyk- rany nigdy w życiu już tego się nie podejmę- fachowiec ze mnie jak z koziej dupy trąba , jak on płakał aż sama się pobeczałam a mój mąż żeby mu wynagrodzić to nasze partactwo latał i podtykał mu najlepsze smakołyki...dzisiaj znowu wet i zobaczymy jak płucka...
×
×
  • Create New...