-
Posts
391 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by meganka5
-
oki, z pewnością dam znać o wątku ja wiem że pkrucieństwo ludzi nie ma granic jakiś czas temu były dziewczyny z interwencją we wsi obok sds-bo niestety gmina nie miała z nikim podpisanej umowy na bezpańskie psiaki i niestety pozbywano się ich na wyspisku śmieci gdzie pan załatwiał je szpadlem-koszmar a wiecie jak wyszło? do faceta z tej wsi przybłąkał się psiak więc poszedł do gminy i oni mu odpwiedzieli że albo on się nim zajmie albo oni to załatwią swoimi metodami. facetowi słabo się zrobiło, za telefon i fart chciał że trafił na jedną z dziewczyn z fundacji, suma sumarum psiaka uratowano, żyje i ma już fantastycznych opiekunów-nawet wiem gdzie więc wracjąc do wątku -to tak bardzo się martwię, widziałam jego oczy, patrzyłam w nie, głaskałam futro i nie potrafię się od tego odciąć
-
więc tak: schronu dla onków nie ma-to jakaś bzdura, ani w wawie ani nigdzie indziej może to były babki z jakieś stowarzyszenia dla onków, więc się wtedy zgodzę że psiak mógł pojechać gdzieś do jakiejś fundacji ale zaznaczam to był pies nie suka więc kolejna rozbieżność-bardzo istotna założę kolejny wątek z zapytaniem z serii "ktokolwiek widział, ktokolwiek wie", zobaczymy mam nadzieję że żyje i krzywda mu się nie dzieje
-
jeśli do wawy to ja już spróbuję się dowiedzieć ale śmierdzi mi to paskudnie ciekawe tylko co to za kobiety były-do schronu tyle kilosów?? żart chyba zaraz podzwonię i się dowiem i jakie 2 tygodnie przecież jak same wiecie to facet twierdził że psiaka widział jeszcze parę dni temu a tak w ogóle to pies był nie suka-wiem jak siurek wygląda, co za ludzie, dajcie spokój, aż żal doope ściska dobra to ja dzwonię- może coś mi się uda rozkminić
-
pipi onek waży około 45-do 50 kg a kubunio 7 kg, on nie musi go pogryzć wystarczy że nim trząchnie pare razy i życie zabierze...straszne jest to że temu kudłatemu potworowi nie da się wytłumaczyć że nie wolno, ale skoro potrafi rzucić się nawet na sukę którą mam już 1.5 roku to czego wymagać jak kubunio to psiak, a do ludzi to taka przylepa że szok
-
separować muszę onkai od kubusia niestety dzisiaj stało się to czego obawiałam się od początku-jakimś cudem onek wydostał się z kojca i dopadł kubusia...gdyby nie mój tato kubuś by nie przeżył starcia-za to mój ojciec ma całe ręce pogryzione... nie było mnie 10 min.... kubka znalazłam przy jezdni-taka mała przerażona kula-byłam u weta-ma okropny obrzęk z prawej strony przy przedniej nóżce teraz oddycha już spokojnie ale musi być mocno poturbowany, teraz śpi
-
o rany...to super aż mi, że się wyrażę-kopara opadła-dajcie więcej info
-
zapisuję, poczytam wieczorem i postaram się się wyskrobać rycerzyki
-
wpadłam i się przeraziłam...co za chudziutki orzeszek numer konta bardzo poproszę
-
monia włanie o to mi chodziło żeby ktoś to sprawdził babka ze stacji określiła go jako "ich" psa-czyli psiak nie przechodził tamtędy tylko był tam od dłuższego czasu faktem jednak jest że był przeganiany przez "kochające" się rodzinki z dziećmi, które tankowały, napychały swoje żołądki i jechały zadowolone z życia dalej dla mnie to koszmar, koszmarem też są dla mnie wszelkie wyjazdy w których uczestniczę-niestety mam takie oko że nawet przejazdem przez las wypatrzę psiaka, nie wspomnę o większych i mniejszych skupiskach ludzi gdzie po prostu poraża mnie liczba zaniedbanych, niekochanych, odpychanych, głodnych i wycieńczonych psiaków- to juz jest piekło sama osobiście jestem zapchana po uszy( jak pewnie większość dogomaniaków)-niestety z całą tą trzódką do kochania również jestem sama-mój prywatny mąż aż tak bardzo nie podziela mojej pasji ale dzięki ci jezoo-toleruje, choć ostatnio coś zaczyna brzęczeć o oddaniu najniejszego Kubunia dobra koniec bo coś mi się chyba na żale zebrało