Jump to content
Dogomania

henikar

Members
  • Posts

    1043
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by henikar

  1. Dziękuję. Właśnie ta nieudana adopcja to panowie z Siemianowic o zawierciańkim numerze samochodu. To by się zgadzało. Co ciekawsze, co najmniej jeden z późniejszych telefonów wydawał mi się dokładnie podstawiony.
  2. Dzięki za dobre słowa. Nigdy nie reagowałam na głupie spojrzenia sąsiadów, nazywanie mnie psią czy kocią mamą, no ale to zabolało. Dobra koniec użalań dochodzę do siebie.
  3. Rozumiem. mam zapisane te telefony w komórce, zatem może da się ustalić nadawcę. Narazie najważniejszy jest szczeniak i jego dobro.
  4. Dzięki za dobre słowa. Właśnie przed chwilą zadzwoniła koleżanka, która pomaga mi w DT dla psin itp. Ma kolejne dwie rodziny dla tego psinki, ale zostawiamy to gdyby nie udała się ta adopcja. Opowiadałam jej o mojej osobie czyli "oszutce z Będzina". Jasza, czy masz jakąś stronkę, gdzie to jest opisane, bo ona jest w domu i chętnie o tym poczyta. Jest też zbulwersowana, ale pociesza mnie jak może.
  5. Dlatego Gliwice nieaktualne. Pozostałe osoby nie były wtajemniczone co do adresu kobiety, u której jest psina.
  6. Jasza to sprawka albo tych dwóch napakowanych, albo co bardziej możliwe tego Pana z Gliwic, bo on chciał odebrać psiaka nie czekając na mój przyjazd i z nim się też umówiłam co do tego adresu. Adres ten znany był tylko tym dwóm osobom. Pan z Gliwic w pewnym momencie był już bardzo zdenerwowany, bo i po co ja tam jestem potrzebna? Godzina 18 wydała mu się bardzo późna on chciał szczeniaka już. Po moim przyjeździe próbowałam nawiązać kontakt, ale nie odbierał telefonu.
  7. Rodzina z Będzina wydaje się być konkretna. Są telefony, ale ponieważ jestem umówiona na 17 z Będzinem, pozostałe telefony odkładam na później. A tak naprawdę to przecież ja dokładnie pisałam, że właśnie ten piesek jest nie u mnie ale u osoby, której chcę pomóc.
  8. Jasza nie za bardzo mam jak pisać, bo jestem w pracy, ale normalnie płaczę. Zna mnie część dziewczyn w tym Anetka z SOS, była u mnie w domu Agnieszka po Tosie (muszkieterkę). Całym sercem ja, moja rodzina i inne psiary z osiedla staramy się pomóc tym biedom. Po prostu jestem ostrożna, bo telefony nie ciekawe, a kolejnego nieszczęścia dla szczeniaków bym nie chciała.
  9. [quote name='Jasza']Dostałam takiego maila: Treść wiadomości: niezła bajka ale nikt na nią się nie da nabrać bo już krąży o pani opinia!! to pani jest tą oszustką z Będzina o której piszą na gumtre !!! i pewnie po pieska trzeba przyjechać na partyzantów 4a? Żałosne!! Co Wy na to???[/QUOTE] Po prostu jestem w szoku. Tak to prawda piesek jest w DT na Partyzantów (chociaż nie 4a). Właśnie tam nie doszło do adopcji w przypadku dwóch "napakowanych panów", którzy przestraszyli się faktu, czy nie jestem czasami ze schroniska czy fundacji. Obraził się też na mnie Pan z Gliwic, któremu tak się spieszyło, że chciał odebrać pieska nie czekając aż wrócę i podpiszemy umowę. Dzwoniłam do niego po przyjeździe ale już nie odbierał telefonów. Nie mam nic do ukrycia, możecie zasięgnąć informacji z fundacji sos, schroniska w Chorzowie (gdzie się udzielam), przyjechać osobiście na kontrole. To straszne, ale mszczą się ludzie, co do których miałam wątpliwości i słusznie, że miałam te wątpliwości!!!.
  10. Witam, też jestem na zaproszenie. Postaram się pomóc, jak tylko uporam się z moim zwierzyńcem.
  11. Dla nich nawet nie ma problemu co do transportu. Ponoc byli w schronisku w Cieszynie, ale nie było szczeniaków. Obiecałam popytac, i dac znac. Zatem jak macie szczeniaka dziewczynkę, to ja mam kontakt, chyba, że wcześniej znajdą.
  12. Właśnie przed chwilą miałam dosyc interesujący telefon. Rodzina dojrzała z Będzina była zainteresowana pieskiem z worka. Ogłoszenie znalazł ich syn mieszkający w innej miejscowości. Zaproponowałam drugiego pieska. Jesteśmy umówieni jutro na spotkanie.
  13. Tobi był u weterynarza. Został zaszczepiony. Pani pisała, że rozbrykał się na całego i dochodzi już do siebie. Ma mi przesłac zdjęcia to zamieścimy je w wątku.
  14. Lara widzę, że już znalazłaś drugiego szczeniaka. Miałam kilka telefonów, ale oprócz jednego niezbyt ciekawe. Musiałabym prosic osoby z odległych miejscowości o wizyty przedadopcyne. Zresztą chyba w ten sposób odstraszyłam kilka osób. Jedna Pani była dosyc konkretna, aż z Brennej. Ma z dogomanii 3 psy, a tym razem chciała psinkę dla sąsiadów, którzy rozstali się niedawno ze swoją suńką. Ale potem oddzwoniła, że chcą jednak szczeniaka suczkę. Może ktoś ma, to mam z nią kontakt.
  15. No jestem. Lara nie zdejmuj ogłoszeń odnośnie szczeniaka, bo faktycznie dzwonią ludzie i wtedy mówię im o tym drugim. Zaraz odnajdę drugi wątek i go podnionę. Tytuł: Potrzebny DS dla dwu-miesięczego szczeniaka- MAŁEGO.
  16. Poczytam temat o Lisiu w niedzielę. Postaram się pomóc chociaż finansowo.
  17. Do niedzieli wieczór będę pozbawiona internetu, ale będę pod telefonem. W świętokrzyskim, gdzie jadę też są zwierzaczki w potrzebie, dlatego tam też nie będę próżnować. Pa.
  18. Dzisiaj rodzinka przyjeżdża z Tobim o 16 do weta, gdzie miał "pierwszy przegląd". Będzie miał szczepienie. Z rodzinką spotka się moja koleżanka, która też uczestniczyła w adopcji. Ja wyjeżdżam i niestety będę pozbawiona internetu, ale nie telefonu i wszelkie informacje na temat Tobiego przekażę zaraz po przyjeździe. Tam, gdzie jadę (świętokrzyskie) też nie odpoczywam jezeli chodzi o zwierzyniec. Tam też dokarmiam bidule, które z daleka mnie wyczuwają jak tylko przyjadę. Pa, pa.
  19. Ja się też zdrowo uśmiałam. Ponadto książeczka ma reklamę lecznicy weterynaryjnej z Siemianowic Śl., a odrobaczenia Małego dokonał aż lekarz weterynarii z Wrocławia (no może był tu przejazdem).
  20. Najzabawniejsze jest to, że rasa naszego małego to wg książeczki "Stafford Shield Bullterier". No może ja nie jestem znawczynią w rasach, ale Mały stał się pośmiewiskiem wszystkich, którzy go oglądają. A Mały patrzy i nie wie czemu się z niego śmieją. Mały jest naprawdę mały i uważam, że nawet do średniaczka będzie mu daleko.
  21. Ja też otrzymuję SMS-y, ale na nie nie odpisuję, bo nawet nie wiem o którego szczeniaka chodzi. Książeczkę Małego dostałam. Jest oczywiście niewiarygodna. Jedyne co się może zgadzać to wiek. Postaram się podejść z nim w poniedziałek do weta.
  22. Oczywiści zaraz po tamtej adopcji miałam tel. od panienki z Mysłowic, która mieszka wraz z chłopakiem i biorąc psa chcą się nauczyć odpowiedzialności:crazyeye:. Dzisiaj był też tel. od pana z Tychów. Wszystkich proszę o kontakt po moim przyjeździe tj. wieczorem w niedzielę. Teraz muszę być ostrożna.
  23. Jasza po wczorajszej nieudanej na szczęście adopcji byłyśmy z córką tak wystraszone, że do głowy przychodziły nam kolejne "czarne myśli". Pani u której jest piesek jest uprzedzona, że w sprawie adocji kontakt tylko ze mną. Nikomu psa nie wyda bez poiformowania mnie.
  24. Niestety wczoraj do adopcji drugiego szczeniaka MAŁEGO, który jest w DT nie doszło z czego jak nigdy jestem bardzo zadowolona Istnieje coś takiego jak intuicja, ale jeżeli dochodzi do tego chęć aby cofnąć czas i nie doszło do spotkania to już daje do myślenia. Miała być rodzina, dzieciak, a było dwóch „napakowanych” panów. Rozmowa z panami potwierdziła tylko moje obawy co do losu psa. Właściwie nie byli zbytnio zainteresowani obejrzeniem psiaka, porozmawianiem na jego temat. Jak stwierdzili: „to nie transakcja kupna samochodu, który trzeba oglądać, biorą psa i tyle”. Owszem, przede wszystkim to nie kupno tylko darowizna, a w grę wchodzi „żywy towar”. Piesek miał być „jajkiem niespodzianką” dla żony i dziecka. Punkt zwrotny u panów nastąpił, kiedy moje pytania wzbudziły u nich podejrzenia, że być może jestem ze schroniska lub fundacji.
  25. Niestety wczoraj do adopcji nie doszło z czego jak nigdy jestem bardzo zadowolona Istnieje coś takiego jak intuicja, ale jeżeli dochodzi do tego chęć aby cofnąć czas i nie doszło do spotkania to już daje do myślenia. Miała być rodzina, dzieciak, a było dwóch „napakowanych” panów. Rozmowa z panami potwierdziła tylko moje obawy co do losu psa. Właściwie nie byli zbytnio zainteresowani obejrzeniem psiaka, porozmawianiem na jego temat. Jak stwierdzili: „to nie transakcja kupna samochodu, który trzeba oglądać, biorą psa i tyle”. Owszem, przede wszystkim to nie kupno tylko darowizna, a w grę wchodzi „żywy towar”. Piesek miał być „jajkiem niespodzianką” dla żony i dziecka. Punkt zwrotny u panów nastąpił, kiedy moje pytania wzbudziły u nich podejrzenia, że być może jestem ze schroniska lub fundacji.
×
×
  • Create New...