-
Posts
3397 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by conceited
-
od piatku do piatku :)
-
Witajcie, Dzis wrocilam z wakacji i takie wspaniale wiesci - Mars ma cudowny, sprawdzny domek. Co prawda wszystko jest szczegolowo opisane w jego watku, ale tu tez napisze by nikomu nie umknelo :) W przyszlym tygodniu pojade do psiakow - niestety - NIKT nie dzwonil z ogloszen Azy, Frania czy Dziadzia.
-
BARDZO WAM DZIEKUJE!:multi: Jestem przeszczesliwa :loveu:Zawsze wiedzialam, ze Mars to dobry pies, ewidentnie czekal na "swojego" czlowieka. Sama bylam przy tym jak ruszyl z zebiskami na jedna Pania, ktora chciala go wziac :cool3: Gdy pierwszego dnia wakacji Ania napisala mi sms, ze Mars jest w nowym domku, caly tydzien czekalam, az wroce i wejde na internet przeczytac relacje z nowego domku :lol: Jestescie wspaniale, nie wiem jak to wszystko tak szybko zorganizowalyscie... szybko i co najwazniejsze, skutecznie. Czekam ze zniecierpliwieniem na kolejna relacje z nowego domku...moze jakies kolejne zdjecia? Mars to taki dorodny okaz, ze az chcialoby sie go ogladac:p
-
[quote name='xxxx52']conceited-wspolczuje Tobie tych wakacji,ja przez 2 tygodnie tylko zbieralam psy ciezarne ze smietnikow,ktore w Hugardzie zostaly kastrowane.tam jest tak okropnie ,ze moja noga juz tam nie postanie.ciekawe sa tylko muzea i piramidy nic wiecej.widzialam jak psy z glodu zjadaja koty,jak codziennie policja na kazdym kroku nim turysci pojda na sniadanie zabijaja psy na plazy.Wiecej nie napisze.Ale jest wspaniala szwajcarka w Hugardzie ,ktora ratuje psy.jWywiozlam (przy jej pomocy) kilka duzych psow ,ktore musialy miec nogi po postrzale amputowane.Szczeniaki tych slicznych psow sa zatrowane,a na ulicach na oczach turystow w sobote podcinaja gardla owcom i kozom.(przepraszam ,ze zasmiecilam watek ,ale jak slysze o arabskich krajach to tylko moge plakac z niemocy)[/QUOTE] :crazyeye: wiedzialam, ze za psami nie przepadaja, ale zeby takie rzeczy sie dzialy? :-( moze masz namiary na ta Pania w razie gdybbym byla swiadkiem czegos okropnego... bede 15km od Hurgady. Matko...juz w Turcji w zeszlym roku mialam urlop zepsuty stanem bezpanskich, zarobaczonych kotow. Wtedy jednak bylam sama i moglam sie nimi zajmowac. Teraz jade z TZ, ktory ma alergie na te moje lazenie za zwierzetami.:roll:
-
No to wlasnie o nim pisalam wyzej. On jest wiekszy od spaniela, bardziej jak PON. Kupa futra, ktora sie strasznie koltuni :( Mial na imie Kulka bo nasza wybitna Pani Weterynarz powiedziala, ze to suka. Wtedy nazwalam ja Kulka, ale gdy okazalo sie, ze to pies, przestalam tak na niego mowic :) no bo niby jak... Kulek?
-
[quote name='Dogo07']Nikt nie dzwonił z pytaniem o Frania albo Dziadzia ? A jak ten biały kudłaty piesek, imienia nie pamiętam ? Dalej taki gryzak ?[/QUOTE] Nikt nie dzwonil :( Jakbym miala dom z ogrodem to Franio by byl moj :loveu: Uwielbiam tego psiaka. Bialy kudlaty chyba byl bity !!! Bardzo sie cieszy na moj widok i na widok przysmakow (pewnie bardziej:p), ale poniewaz sie go balam, nie chcialam mu dac z reki tylko chcialam mu wrzucic do bosku, i jak machnelam reka, to sie strasznie wystraszyl:-( Potem juz mu dawalm z reki bo nie chcialam go straszyc, ale na glaskanie sie jeszcze nie zdecydowalam bo on jest taki niepewny. Lukasz tez sie go troche boi.
-
Witajcie, Bylam w przytulisku sama (Ania ma problemy z samochodem i nie udalo jej sie przyjechac), ale za to z prezentami. Tak jak pisalam mamy nowego mieszkanca w przytulisku, ale niestety nie mam zdjec bo aparat odmowil mi posluszenstwa na miejscu (nawet sie nie wlaczyl), a zrobionych komorka zdjec nie moge wrzucic na kompa bo wyskakuje mi komunikat o braku sterownikow. No trudno :( Nowy psiak jest swietny, wyglada jak ON w wersji mini bo jest znacznie mniejszy od owczarka, ale wyglada jak pies tej rasy. Bardzo przyjazny do ludzi, bardzo zywiolowy (bardzo wysoko skakal), daje sie glaskac i piszczczy do czlowieka, niestety jak chodzila za mna przytuliskowa sunia (ona chodzi luzem, nie jest do adopcji) to wychodzil z siebie z nerwow. Szczekal na nia i wrecz slina mu ciekla, skakal na sciany boksu i przestal na mnie zwracac uwage. Jak sunia odeszla - znow do rany przyloz. Wiekszosc psow u nas tak ma , ze jak ja widza to szaleja ze zlosci, ale moze to dlatego, ze ona chodzi wolno, a one siedza w boksach. Spanielka dala sie poglaskac :) Juz sie nie boi. Niestety ma uszy i oczy w zlym stanie. Jej uszy waza chyba ze sto kilo; jeden wielki koltun. A oczy (co widac na starch zdjeciach ze str 20) jakies mocno zalzawione. Szczeniaczek piszczy i piszczy, zanioslam mu pileczke, ale srednio sie nia zainteresowal. Jak mu sie wsadza reke do boksu to mocno gryzie, mysle, ze zeby mu rosna i go swedza, potrzebowalby cos do gryzienia, a ja mialam tylko przysmaczki pasztecikowe i kosci dla duzych psow. Ponadto chyba byl za wczesnie od matki odstawiony bo ssie i gryzie palce. Zal malucha w tym boksie wielkim siedzi samiutenki. Lukasz pracuje na nocnej zmianie i zabiera go do dyzurki na noc. Azunia dostala ode mnie nowa zabawke, duza kosc i kilka pasztecikow. Aza jednak woli czlowieka od zabawek. Znow bylo glaskanko i szudranie calego ciala przez kraty :) Ona to najbarzdiej lubi. Musze powiedziec, ze ona i Franio to chyba moje ulubione psy w przytulisku. Dziadus ledwo podszedl do mnie i delikatnie wzial mi pasztecik z reki, ale chyba mu niesmakowal bo wiecej nie chcial i juz do mnie nie wrocil tylko wlazl do budy. On juz jest chyba baaardzo starutki. Maly sznaucerkowaty (ten ktory byl z jamnisia w boksie) nadal piszczy i piszczy. Straszna z niego piszczalka. Chce do czlowieka. Franio za to dzis mnie rozbroil swoja slodkoscia. Glaskalam go obiema rekoma przez kraty, on wtedy tak ladnie przymyka oczka i wywala koncowke jezyczka. W pewnym momencie przewrocil sie na plecy i nadstawil brzuchol do glaskania. Przeslodziak. Mars z kolei robi sie coraz wiekszy. Brak ruchu robi swoje i zaczyna chlopak przybierac na wadze. On ma taki swidrujacy wzrok :) patrzy mi prosto w oczy, jakby czekal na komendy. Siad robi, lapke podaje co 3 raz :) Dostal kosc, ale nadal siedzial i patrzal mi w oczy, czekal pewnie na jakies magiczne slowo, gest, ktory by go stamtad wyciagnal. Niesmialo wkladam do niego reke, ale on sie tak do pieszczot nie nadstawia, jak na przyklad AZA, on podejdzie, powacha mi reke, liznie i czeka i patrzy w oczy :) Kudlata czarna sunia dala sie glaskac i zjadla przysmaki. Rudy zlosnik znow szczekal w nieboglosy. Szczoteczka dostala kaczke gumowa, kosc i przysmaki. Tez sie troche poszudralysmy :) Wesola rodzinka jest wspaniala. Pelna energii. Niedlugo rozsadza ten boks siedzac tam we trojke. No i to tyle. Oswajam tez troche psa strozujacego, ktory siedzi w osobnej klatce. Boja sie go wszyscy, ale nic tak na psa nie dziala jak przysmaki. Teraz gdy przychodze ogon mu lata z radosci. Dalam mu dzis kosc z reki i wzial delikatnie. Przysmaku jeszcze nie mialam odwagi mi podac z reki bo te przysmaczki sa male :) No to jade jutro do tego Egiptu, jakos sie srednio ciesze, bo moje 3 koty zostaja same w domu, tylko ojciec bedzie do nich zagladal, ale jest bardzo zapracowany wiec mi zal moich futer :(
-
dzieki. wysalam do Panstwa wiadomosc, ze jesli ich chec zaadoptowania szczeniaka jest jeszcze aktualna, to zeby sie ze mna skontaktowali (oczywiscie ujelam to zgrabniej : ) ). czekam na odzew, choc jesli pol dogomanii do nich dzwonilo to pewni juz psa maja :) jutro o 11:00 jedziemy z Ania z Poznania do naszych psiakow. mam dla nich kilka zabawek i jak zwykle smakolyki.
-
Czy to jest Agaga ten ktory dzis do mnie dzwonil? Czy to nagle dwoch jest chetnych? Ten co dzis dzwonil brzmial faktycznie bardzo fajnie. Ale mial oddzwonic w sprawie wizyty u Marsa i juz sie nie odezwal. Wy zadzwonilyscie do niego? Jest jeszcze taki maly problemik - jak Mars na niego zareaguje ? :D Bo ten pies zdaje sie sam sobie ludzi wybierac :p
-
No nic. Mam nadzieje, ze domek jest odpowiedzialny i nie podjal decyzji pod wplywem emocji, ktore niewatpliwie widok szczeniaka w klatce powoduje. Mamy za to nowego psiaka. Chyba ofiara letnich wakacji, bo Lukasz mowi, ze to bardzo pro-ludzki kundelek. Prewnie mial juz kiedys swoich ludzi. Jak pojade, to zrobie zdjecia.
-
Mam wiadomosc od Lukasza, ze starszy szczeniak znalazl dom. Znowu nie wiem jak, bo ogglaszalam go na allegro, w Goncu Dopiewskim i dziesiatkach plakatow w gminie podajac jako kontakt swoj nr komorkowy i nikt nie dzwonil. Moze faktycznie, tak jak mowil Prezes, wolontariat potrzebny nie jest bo zawsze jakos psy "schodzily" i problemow z tym nie bylo. Nie wiem kto je bierze i gdzie, ale faktycznie sie rozchodza bez mojej pomocy. Szkoda, ze nie mam mozliwosci poznania tych ludzi i zapytania skad wiedza o naszych psach. W piatek dzwonila jakas Pani jeszcze z ogloszen o Niunie i brzmiala rozsadnie wiec powiedzialam jej gdzie przytulisko sie znajduje. Moze to ona pojechala i wziela duzego szczeniaka. Nie wiem. Mam tez wiadomosc od Lukasza, ze byl jakis hodowca ogladac Marsa jako reproduktora, ale okazalo sie, ze jest kastrowany :) No nic, Ania z Poznania przyjezdza do Polski w tym tygodniu i wybierzemy sie do przytuliska jeszcze przed moim wylotem do Egiptu.
-
Wiem, dlatego szczeniaka nie wzielam i ostatnie 3 dni o niczym innym nie mysle. Strasznie mi przykro, ze otaczam sie ludzmi dla ktorych wazniejsze sa roslinki w ogrodzie niz szczenniak w schronisku, ale nic z tym na ten moment nie zrobie. Mam nadzieje, ze maluch sie trzyma :(
-
dosia odeszła nie doczekała domu
conceited replied to adamo1974's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
marra, xxx52 - nie wiem jak w Krotoszynie, ale na przyklad u nas w przytulisku nikt sie nie bawi w sekcje zwlok. jak zdychaly szczeniaki, Pani wet rozlozyla rece i powiedzila "ojej, co sie moglo stac?". u nas nie ma gabinetu w schronie. nie oczekujcie od Adamo, ze jako pracownikowi schronu, wet przedstawi dokumentacje i wytlumaczy smierc psa. powtarzam, ze nie wiem jak w Krotoszynie, ale u nas to by bylo niemozliwe. -
dosia odeszła nie doczekała domu
conceited replied to adamo1974's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
spij spokojnie malenka ['] -
Ehhh...objechalalam dzis kilku znajomych z pytaniem czy nie chcieliby byc DT dla szczeniaka i nikt sie nie zgodzil. No trudno. Nie pojade po niego dopoki nie znajde kogos kto mi pomoze z tym tymczasowaniem. Dzis porozpuszczalam troche wici wsrod znajomych, zeby podali info dalej. Moze ktos sie znajdzie i bede mogla go jutro zabrac. Dzis juz odpuszcze bo przytulisko jest czynne do 15:00, a ja dzis nikogo chetnego nie znalazlam :(
-
a no wlasnie... mam zagwostke. Z jednej strony zal mi zostawiac w przytulisku, zeby nie skonczyl, jak wiekszosc maluchow u nas w przytulisku, a z drugiej... 30 lipca juz blisko :/
-
jutro chcialabym wziac malego, ale nie moge tego zrobic bez pewnosci, ze 30 lipca ktos go ode mnie wezmie, bo wtedy jade do Egiptu...:placz:
-
przecudne maluchy:loveu: przerabialam takie maluchy. jak juz zaczna same jesc, to sie zaczna powoli rozlazic :evil_lol: dobrze, ze sa tylko dwa, bo jak jest piec to sie w oczach dwoja i troja jak kazde idzie w inna strone. trzeba pilnowac drzwi od lazienki bo ani sie spostrzezesz a beda w kuchni :razz: trzeba je duzo oglaszac, a na pewno znajda domy :lol:
-
foty duzego sa na dole strony 19. Mysle, ze ma 5-6 miesiecy i wyrosnie na wysokiego psa, ma duze lapy :)
-
[quote name='Akrum']chce go komuś podesłać - stracili niedawno psiaka bo go ktoś otruł, zobaczymy co powiedzą, bo niby się upierają, że nie chcą psa już, bo za mocno przeżyli stratę tego swojego, no ale warto próbować, może choć dt będą chcieli dać...[/QUOTE] mysle, ze DT dla malego znajdzie sie latwiej niz dla duzego, bo maly jest mnie absorbujacy, wiec byloby cudownie !!! tez znam wiele osob, ktore maja puste domy z ogrodami (np. tesciowie) i mowia to samo: "juz nie chcemy przezywac tego po raz kolejny :? " dla mnie niezrozumiale podejscie. czy macie jakies podejrzenia co z malego wyrosnie?
-
Obawiam sie, ze ten duzy stratowalby tego malego. Maly ma jakas ranke pourazowa na brzuchu, jeszcze jest delikatny wiec nikt mu do boksu nie wpusci wielkiego, niesfornego szczeniora o wielkich lapach, ktory po nim przejdzie i nie zauwazy :D hehe... Z reszta malucha zabiore na pewno w srode, bo po ostatnich zgonach szczeniakow w naszym przytulisku (podejrzewam odrobaczanie naszej wetki) obiecalam sobie, ze juz zaden szczeniak tam nie zdechnie.