Jump to content
Dogomania

conceited

Members
  • Posts

    3397
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by conceited

  1. Jutro Ania zgodzila sie pojechac ze mna do Marsia :) Umowilysmy sie o 11:00 wiec popoludniu nowa porcja wiadomosci o niesfornym chlopaku :)
  2. Aza ma juz swoj banerek :) Jutro pojade w odwiedziny do pannicy i przywioze nowa porcje wiadomosci. Choc u niej niewiele sie dzieje...od 2 lat nie opuscila boksu :(
  3. Udalo sie ! Dzieki DW :) Jutro o 11:00 jade z wizyta do Niuni i innych psiakow. Sprobuje porobic jej zdjecia bez krat i bedziemy Niunke bardziej oglaszac. Dziekuje Wam za pamiec o niej, bo ta mala kruszynka kocha ludzi cala soba !!! Szkoda tylko, ze jej nikt nie kocha :(
  4. [quote name='waldi481']..Pies jest jak dziecko-do końca ponosimy odpowiedzialność za niego......Dobranoc-Braciszku.......... E/W[/QUOTE] Ostatni na forum mojej gminy porownalam koty do dzieci i omalo mnie z forum nie zbanowano. Przeczytalam, ze "ktos tu sie zagalopowal" i ze "uprasza sie o interwencje moderatora", ze "dzieci sa nasza przyszloscia, a koty nie ". To tak dla zobrazowania, ze wiele ludzi (i to wyksztalconych, mlodych rodzicow - nie rdzennych mieszkancow wsi) mysli zgola inaczej.
  5. [quote name='danka1234']Z Jamniczej Skarpety poszło wsparcie w kwocie 500zł na opłacenie długu za leczenie jamnisia.[/QUOTE] cudowny gest.
  6. Isadora - a jaka to jest kwota... setki czy tysiace? takie przyblizenie by pomoglo.:oops: ja na dniach cos przeleje, musze tylko wymienic euro. moze tez znajde cos na bazarek. niech tylko moja mama pojedzie (przyjechala na 3 dni, dzis wyjezdza) i sie tym zajme :)
  7. Ja bym wkleila jakbym wiedziala jak :oops::oops::oops:
  8. [quote name='marra']Słuchajcie a mnie najbardziej wkurza fakt że właściciele Bruna udawali że nic się nie dzieje:shake:no przecież jak tak można:crazyeye:rozumie że pies chorował ale jego stan się pogarszał z dnia na dzień:angryy:nie widzieli ? nie można nie widzieć...a tłumaczenie że choruje i dlatego jest coraz chudszy jest poprostu kretyństwem:mad: Bruno :placz: Absolutnie sie zgadzam. Nikt z nas by nie mogl patrzec jak jego zwierzak niknie w oczach. Niestety Ci Panstwo uwazali raka za wyrok smierci. Z ust weta uslyszeli, ze to rak, a na raka nie ma lekow wiec ... skonczylo sie tragicznie. Mysle jednak, ze tu jest glebszy problem. To sa ludzie, u ktorych na prozno szukac zlych intencji, ale rowniez jakiejkowiek glebszej refleksji nad czymkolwiek. Akceptuja rzeczywistosc taka jaka jest, bez dyskusji. Ja (zarowno jak i Ci Panstwo) mieszkam na wsi. Ze wsi Bruna przywiozlam do Poznania. U nas takich ludzi na peczki !!! Praktycznie w co drugim gospodarstwie zakazalabym nie tylko posiadania zwierzat, ale i dzieci, patrzac na to, jak sie je wychowuje. No ale to juz jest problem biedy, braku wyksztalcenia, braku swiadomosci, wiejskiej tradycji, braku pomyslu rzadu na pomoc takim ludziom, braku uswiadamiania. Nikt u nas na wsi zwierzat nie sterylizuje, codziennie koty wpadaja pod kola aut, bo rozmnazaja sie w tempie ekspresowym. Polska wieś jest na ten moment nie do opanowania pod katem "zwierzecym" i mysle, ze karanie tu nic nie da. Wiecej dobrego zrobiloby uswiadamianie. Pragne zauwazyc, ze Panstwo Ci jezdzili do Poznania, do weterynarza z Brunem na szczepienia co roku, na odrobaczanie rowniez. Gdy zaczal chorowac tez pojechali. Wielu moich "wiejskich" sasiadow by nawet tego nie zrobilo.
  9. [quote name='zeberka4']podaj dane kontaktowe! potrzebne do ogłoszeń![/QUOTE] Faktycznie, przepraszam. Niestety w ogloszeniu nie wolno mi podawac, ze pies jest z Przytuliska w Dopiewie, wiec prosilabym tylko o wzmianke, ze przebywa na terenie przytuliska w Wielkopolsce i numer do mnie: 889 787 929. Dziekujemy :) Faktycznie Aza slicznie !
  10. hop...moze ktos nam zrobi NK? ja szykuje allegro :)
  11. SUPER !!! ja nie mam konta na NK. Moj numer : 889 787 929
  12. Ja caly dzien jakby niedowierzam. Dzis przyjechala do Polski moja mama, ktorej nie widzialam rowny rok, ale wiadomosc o Brunie zdominowala moje samopoczucie :( Mam takie wrazenie, ze sie zaraz obudze i okaze sie, ze Bruno dalej ladnie je i walczy. Moze nawet, ze je koty :) Jak Gonia ochlonie, to sugeruje, zebysmy policzyli finanse wydane i naplywowe, policzymy ile jeszcze brakuje i uzbieramy. Na pewno uzbieramy ! Nie zostawie Goni z tym dlugiem, bo bez chwili zastanowienia, jako jedyna zainteresowala sie watkiem i powiedziala "Aga, trzeba dzialac". Dzieki Gonia.
  13. Piekny filmik Isadora... rozdziera serce...tak bardzo mi przykro, ze zauwazylam go tak pozno... wiedzialam wczesniej, ze schudl...gdybym wczesniej zareagowala piesio by zyl...wybacz mi maly Bruno, kiedys sie spotkamy i Ci wszystko wynagrodze :-(
  14. [quote name='gonia66'] Jak odszedł..?? BRUNIU... ......ODPOCZYWAJ...:(:(:(...POSZUKAJ MOJEJ CIAPULINKI I SARUNI..I WSZYSTKICH NASZYCH PIESKÓW..:(:(:( Gonia mnie poinformowala, ze zasnal sam.
  15. ['] kochana kruszynka...przynajmniej go juz nie boli.
  16. Niunia przebywa w przytulisku w Dopiewie, pod Poznaniem.
  17. Ja tez tak odebralam jego oczka. Jakies takie zdrowsze... Mam nadzieje, caly czas mam nadzieje !
  18. [quote name='Rafal84']to moj jamnior juz drugi przelew dla kolegi jamiora zrobil :)[/QUOTE] super:loveu: sama jestem ciekawa jak tam finanse Bruna sie przedstawiaja.
  19. A ja nadal jestem dobrej mysli...skoro maluch nadal zyje i walczy ( a na prawde wyglada jakby juz nie mial prawa zyc ) to ja w niego wierze. Silny jest :) Kochany :)
  20. [quote name='Helga&Ares'] Dzisiaj próbował zjeść kota.[/QUOTE] :crazyeye: zywego kota? :lol: jak to sie objawilo ciekawa jestem...wydal jakis glos z siebie? bo wczoraj nawet nie pisnal:shake:
  21. Co to za dobra dusza go glaszcze? Czy autor zdjec moze powiedziec cos wiecej o stanie malucha?
  22. [quote name='wujek & ciocia']podnosimy z rana :)[/QUOTE] dziekujemy za pamiec. mala Niunia nadal czeka.
  23. Brygida - rozmawialam z Pania, wytlumaczylam, ze to najprawdopodobniej nie byl rak, ze lekarz to patalach itd. Tylko, ze to juz za pozno, ona juz temu psu nie pomoze. Niestety nie sa oni w stanie zapewnic psu (finansowo) wyjscia z choroby wiec sie woleli zrzec praw do zwierzaka. Pozegnali sie z nim, dzieciaki go ucalowaly i go oddali wierzac, ze my wiemy lepiej. Ja tez na poaczatku (z reszta moj pierwszy post o tym swietnie swiadczy) bylam negatywnie do nich nastawiona, ale teraz po czesci rozumiem. No nie wazne, wazne jest zdrowie malucha, ktory mimo przeciwnosciom losu walczy o zycie :) Oby tyko nie bylo dla niego za pozno... A co do wetow - wczoraj Bruno byl u dwoch wetow, jeden orzekl szczekoscisk, drugi zaprzeczyl. I badz tu madry.
×
×
  • Create New...