Jump to content
Dogomania

margaret

Members
  • Posts

    2830
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by margaret

  1. aha, tzreba by też upewnić się jak to formalnie ma wyglądać, chodzi mi o umowę podpisaną przez państwa, ja jej nawet nie widziałam:) kto sie tym zajmie?
  2. bede sprawdzac wszystko co sie sprawdzic da, bede rozmawiac z pania z katowic , przypilę na wizyte adopcyjną, ponieważ Bjuta ma obłożenie na najbliższy tydzień więc szukam innej osoby, napisałam PW i czekam na odp.
  3. [quote name='_Goldenek2']2 tygodnie to za krótko na dorosłego psa !!!!!!! Pisałam i powtórzę..... niech pan domu karmi Meggi z ręki, niech ją chwali, ale niech jej się nie narzuca.... To naprawdę nie jest trudne.[/QUOTE] Goldenku, racja, tylko.... oni to wszystko wiedzą, słyszeli, czytali w mailach a mimo to piszą to, co piszą ...
  4. ja myślę podobnie, jak Ula, zmartwiło mnie że Megan na pana poszczekuje i powarkuje, zamiast lekkiej stopniowej poprawy sprawa się pomału pogarsza chyba, co sami państwo podkreślają, myślę też że powrót do ciebie Ula - jeśli nie byłby konieczny to może lepiej uniknąć, bo skołujemy znów 2 sunie, serce mi się ściska jak myślę o stresie jaki jeszcze czeka Megan, poproszę Bjutę o wizytę PA, pogadam z panią z Katowic
  5. dostałam maila, myślę że rodzina rozważa oddanie Meggi bo nie widzą poprawy, natomiast co trzeba im dać na plus - martwią się co się stanie z Meggi gdy oni zrezygnują, zacytuję troszkę tę korespondencję, choć za każdym razem mam opory tak cytować, ale to chyba najlpeiej oddaje sytuację: Meegi jest z nami już 2 tygodnie i nie zmienia się. Cieszy się tylko, gdy rano wstajemy i kiedy idzie na dwór. Leży i nie reaguje nawet kiedy ją wołamy. Na spacerach jest bardzo grzeczna, nie ucieka kiedy ją spuszczę, z tego co zauważyłam bardzo lubi śnieg. ;))) Jest wesoła na dworze w domu wręcz przeciwnie. Nie chciałabym jej oddawać, ale nie chce aby była nieszczęśliwa. Bardzo się do niej przywiązaliśmy. Dalej boi się taty. Chciałabym wiedzieć, czy jeżeli oddałabym ją to jaki czeka ją los? Czy tamta rodzina ją weźmie ? Czy będzie jej dobrze? Nie chciałabym, aby wróciła do schroniska. Jest z nami już 2 tygodnie, wydaje mi się, że to dużo, aby sie przyzwyczaiła. Cały czas ma podkulony ogon, merda nim tylko jak np. ja wróce do domu lub ktoś inny, a potem wraca na swoje miejsce i leży. Jedyne co się zmieniło to to, że czasem szczeka i warczy na tate. Próbujemy ją rozbawić, ale ona nie chce. Zdarza się, że przyjdzie do nas. Ale zaraz idzie sie położyć.
  6. no patrz Ati, wlasnie Kinga parę dni temu narzekała że to taka nowa moda teraz, że jak dzwonią w sprawie adopcji to potrafią rozłączyć się w pół zdania,
  7. na razie nie mam wieści, chyba że Ula,
  8. to ja z stówką na sterylke wsztrzymam się dopóki nie ogłosisz startu akcji sterylkowej niech u mnie procentuje na koncie, po co ma u Ciebie :diabloti:
  9. [quote name='Angel']ohh kurcze... co tu robić?[/QUOTE] na razie poczekać, państwo z Łaz wiedzą ze jest mozliwe wycoafnie adopcji, i jest możliwe wytrwanie, zobczymy jaką decyzję podejmą oni pani z K. cierpliwie czeka na rozwoj wypadków, mam mailowy kontakt z obydwoma domami, nic mądrzejzego nie przychodzi mi do głowy na ten czas,
  10. dokladnie, nowy etap w zyciu, trzymaj się Sabinka
  11. pani z K. w domu z ogrodem, o niespuszczaniu ze smyczy mówiłam dwukrotnie 2 osobom z tej rodziny,
  12. tak jola-Li u pani jest labradorka, pani proosi by pamiętać że jest gotowa wziąć Megan gdyby cos poszło nie tak, bo wie o adopcji, deklaruje że wstrzyma się z szukaniem kolejnego psa, być może pani nas podczuytuje, tego nie wiem:) Ula no na pewno nie warto żebyś ty tam jechała, sama nie wiem czy wizyta poadopcyjna dodałabym nam teraz jakiś nowych ważnych informacji?
  13. a pani z Katowic pisze że nadal byłaby chetna zaadaoptować Meggi....
  14. właśnie tez jestem ciekawa tych pierwszych dni i tygodni, na ile Ula pamietasz oczywiście bo to juz kawął czasu minął
  15. co do posikiwania sądzę że minie, wiem że to jak hazard :) ale obstawiam że minie, jak minie stres, więc i nastrój może się poprawić, wydaje mi się że jeśli w państwu jest niepewność to pies może ją wyczuwać psim instynktem, więc robi się błędne koło, nie wiem jak na mężczyzn reagowała Meggi u ciebie Ulka ale to raczej częsta reakcja u poschroniskowców, sama to widziałam i to przeszło, cały problem jak dla mnie tkwi w wewnętrznym przekonaniu tych ludzi czy to pies którego chcą mieć, jeśli nie mają tego w sobie bo ich rozczarowało, bo nie tak miało być -to będą mieć wyostrzoną uwagę na wszystko co odbiega od normy a Meggi nie znajdzie w nich oparcia jakiego potrzebuje, to że wysłuchują opinii -zakładam pseudoekspertów - na temat rodzielenia Meggi od Peggi też pokazuje tę ich niepeewność, łatwo kupują bzdety bo demonstrują ludziom swoją ambiwalencję i ludzie od razu z mądralizmami odpowiadają, jak to ludzie....
  16. tak dostałam dzis odpowiedz od młodej pani: Witam. Dziękuje za artykuł, za informacje. ;) Meegi jest kochanym psiakiem, wszystkim nam zapadła w serce, ale nadal jest taka jaka była. Całymi dniami leży i na nic nie reaguje, zapatrzona w jeden punkt. Ma bardzo smutne oczka. Lubi kiedy ją głaskamy i przytulamy. Od razu podaje łapkę. Jedynie kiedy się cieszy to wtedy kiedy jest ze mną na spacerze, i kiedy spuszczę ją ze smyczy. ;) Jest jedna rzecz, która bardzo mnie nie pokoi, to to , że boi się mojego taty, i za nic nie chce z nim wyjść na dwór ( tata nic jej nie zrobił, wykąpał ją, daje jej jeść, przytula ją i głaszcze, mówi do niej , a mimo to boi się go. ) . Jest jeszcze jeden problem - Meegi popuszcza mocz, co w domu nie jest najlepsze bo mamy panele, w Internecie wyszukałam informacje, że to zdarza się po sterylizacji. Pani Ula zaleciła nam tabletki dla niej. Dajemy jej, zobaczymy czy to pomoże, jeżeli nie to będzie problem. ;] Teraz też leży koło mnie i śpi. ;) Cały czas mamy wrażenie, że ona jednak bardzo tęskni za Peegi, nie jedna osoba już nam powiedziała, że nie powinny być rozdzielone. ;( Na razie będziemy ją obserwować, i zobaczymy jak będzie się dalej zachowywać. ;) Póki co mam wyrzuty sumienia, że rozdzieliłam ją z przyjaciółką. ;( W Internecie obejrzałam mase psów i wybrałam ją z myślą , że dam jej szczęśliwy i kochający dom, a mam wrażenie, że tylko jej zaszkodziłam. ;( W domu jest, a zarazem jej nie ma, ja nie dam rady z nią być cały czas na dworze, a ona tylko tam zdaje się być szczęśliwa i to tylko jak jest ze mną. Jeszcze nie słyszeliśmy, aby zaszczekała czy wydała jakikolwiek odgłos. ;) Nie reaguje jeżeli ktoś przyjdzie, nic ją to nie obchodzi. Czy to jest normalne? Nie chce, aby była nieszczęśliwa.
  17. znam dwa owczarki , które lubiły podjadać te poszatkowane zwłoki jeżyków, mam nadzieję że Libra nie gustuje jednakowoż:) Kingo a ty czegos potrzebujesz - ogłoszeń, bazarów czy coś? wywal wprost listę potrzeb w sprawie Libry
  18. ta Sabinka ma w sobie coś chwytającego za serce
  19. Goldenku, dziękuję ci bardzo za ten tekst edukacyjno-krzepiący, zaraz wyślę go mailem do państwa, z tym posikiwaniem - moje obie poschroniskowe suczki posterylkowe po kilku dniach pobytu w domu "pokrapiały" trwało to od tygodnia do kilku tygodni i przeszło, nie wracając więcej, obie miały też po kilku dniach kłopoty skórne - wypadanie sierści weci wskazywali na zmianę temperatur z jednej strony - one obie przeszły z kilku lat pobytu na dworze do ciepłego mieszkania, ale z drugiej na stres, wszystko minęło mam nadzieję że państwu starczy cierpliwości, tę nutę rozczarowania też wyczułam, i podobnie jak ULKA jestem zaniepokojona i apeluję o wstrzymanie się z wycofywaniem deklaracji na Meggi, ja w każdym razie wpłacę porcję podwójną czyli jak do tej pory, niepokoi mnie też to że na mojego maila nie dostałam odpowiedzi, wygląda to tak jakby pańswto się wahali może co zrobić, osobiście nie wywierałabym presji typu "wzięliście psa to bądźcie odpowiedzialni i wytrwali", jak to rozczarowanie miałoby się powiększać to lepiej wycofać adopcję Megan, tak ja myślę, nic na siłę, ale może coś się tam przełamie i uda im się nawiązać więź z nowym domownikiem, która dla obu stron będzie satysfakcjonująca przepraszam, za nikłą obecnośc ostatnimi dniami, mam urwanie głowy ale jestem i będę, i mam jeszcze taką myśl odnośnie duetu Meggi-Peggi - przyrównałam to do związków ludzkich gdzie jeden partner dominuje, drugi jest uległy, jak się rozpadają to o dziwo własnie temu dominującemu dotąd trudniej jest się zaadoptować do nowych warunków, paradoksalnie, może u psiaków jest podobnie, fajnie że Peggi tak sobie świetnie radzi , malawaszko - dziękujemy za fotoreportaż:)
  20. [quote name='danka4u1'] Nie wiadomo, czy Meggi zadowolona jest z miejskich spacerów na smyczy? To mało dla takiego psa......[/QUOTE] podobno się wyhasała na spacerku :)
  21. przepraszam za kilkudniową nieobecność, troche wyjechałam, troche komp mi się spsuł państwo Meggi troszkę się zmartwili że Meggi smutna, że chyba bardzo tęskni za Peggi i Ulą bo jakaś taka z przymusu spacerująca, bez oznak radości troszkę popisałam więc im o stresie o okresie adaptacji, cierpliwości, przyjęciu do stada :) itp. no i chyba widzą lekką poprawę - że podaje łapki, że lubi głaski i bycie w centrum uwagi, kąpiel tez już była zdjęć na razie brak ale dajmy im czas
  22. och jaka rozczulająca fotka! cudeńka :)
  23. tutaj art: [URL]http://trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35636,10907229,Slupsk__Pomocnik_katowal__a_weterynarz_zabijal_psy.html[/URL] coś okropnego tyle psów straciło życie i to w miejscu gdzie miały dostac pomoc, jaką trzeba być kanalią? czy weta można pozbawić prawa wykonywania zawodu?
×
×
  • Create New...