Jump to content
Dogomania

leonarda

Members
  • Posts

    2652
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by leonarda

  1. Teraz, jak widzę po wizycie u Czarka, jak mogą wyglądać nowe domy dla psów, to jeszcze bardziej się cieszę, że Sarze się tak udało. A wiecie, że o mały włos.. i nie miałaby tego domu? Bo ktoś odbierający tel. w biurze powiedział, że tego psa już nie ma. I tylko - właściwie absurdalny upór córki nowych Państwa - spowodował, że jednak pojechali sprawdzić osobiście? Bo dziewczyna twierdziła, że ten pies na nią czeka.. Nie pisałam o tym wcześniej, żeby nie było, że jakieś błedy przy wydawaniu psów ale dzisiaj jeszcze bardziej doceniłam ten jej upór. Dom Sary/dom Czarka. Jak z innej galaktyki.
  2. Jeszcze tu na chwilę wracam, zresztą nie mogę spać, bo myślę o tym fatalnym dzisiejszym dniu: popatrzyłam ponownie na zdjęcia. I stwierdziłam, ze bez względu na to, czy i jak i komu będzie z tego powodu źle i przykro (myślę głównie o chłopcu) - bez względu na to, co się tam poprawi, nawet niby wszystko - trzeba Czarka zabrać. Przepisy, prawa do psa, uczucia tych ludzi - wszystko to mnie .. obchodzi. Po prostu trzeba go zabrać. Bezwzględnie. Żebyśmy mogły (w każdym razie ja), a zwłaszcza żeby on mógł spać spokojnie. To jest moje ostateczne zdanie i - wiem, że ono nie ma mocy prawnej ani innej dużej - takie zostanie. Bardzo rzadko mi się chce przy czymś uprzeć jak osioł. Ale powieszę sobie to zdjęcie przed nosem i się uprę. Jeszcze nigdy mnie jako osła nikt nie przekonał ani nie zniechęcił.
  3. Jotka - jak napisałam na wątku Kiry - cieszę się bardzo i mam nadzieję, że koty też:)
  4. A taka będę i tu też siebie samą zacytuję - w końcu wolontariat to też fundacyjna sprawa. [COLOR=#4e4e4e][FONT=Tahoma]I jeszcze jedno napiszę - choć to raczej na wolontariacki wątek niż Czarka: a co my wiemy o innych psach, które poszły ze schroniska? A np. Borys (chyba Borys) - ten wielki czarny wilk, co też był na działkę? A inne? Chociaż te "fundacyjne"? Bożena wie o Neli, Rybka o Tequili, pewnie ktoś jeszcze coś. A reszta? Ja to broń Boże nie jako krytykę, tylko tak po prostu się zastanowiłam. Jak się komuś chce, to może przerzucić ten post na ogólny, bo ja nie umiem. A zresztą, wydaje mi się sensowny tylko w kontekście sprawy Czarka. Amikat mi dzisiaj powiedziała, że to pierwsza taka sytuacja z psem ze schroniska. Czy pierwsza, bo Czaruś miał pecha, czy dlatego, że o innych nie wiemy?[/FONT][/COLOR] [COLOR=#4e4e4e][FONT=Tahoma][/FONT][/COLOR] [COLOR=#4e4e4e][FONT=Tahoma]I link do Czarka, żeby wiadomo było, o co chodzi:[/FONT][/COLOR] [COLOR=#4e4e4e][FONT=Tahoma][SIZE=3][COLOR=#000000][FONT=Times New Roman][URL]http://www.dogomania.pl/threads/175820-CzarujAE-cy-Czarek-juA-w-nowym-domu[/URL][/FONT][/COLOR][/SIZE] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000][/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000]Oczywiście, nie chodzi mi tylko o Czarka. O całość. Ale.. w sumie on jest w takiej sytuacji, przynajmniej na dziś, że chyba spokojnie mógłby się zakwalifikować do interwencji. Może jestem na jego punkcie przeczulona. Szczerze mówiąc- nie sądzę.[/COLOR][/SIZE][/FONT] [SIZE=3][COLOR=#000000][FONT=Times New Roman][/FONT][/COLOR][/SIZE] [/FONT][/COLOR]
  5. Jak Gazzy się zgodzi, to ja bym radziła przejęcie wątku przez kogoś bardziej.. rzutkiego? (bez obrazy, Gazzy) Ja jestem spoza warmińskiego, widzę, że tu w ogóle dość mały ruch (w porównaniu np. ze śląskim). Nie zamierzam się mądrzyć, ale wrzuciłabym na ogólny, zaprowadziła porządną "księgowość", znalazła hotelik - są jakieś miejsca, dała więcej ogłoszeń. Wiem, że Capri niemłoda, więc i wyróżnione allegro może nic nie dać (ale koszty, jakby co, pokryję - sama nie umiem zrobić, niestety). Ale ja ostatnio dzięki paru dobrym zdjęciom i dobremu tekstowi znalazłam dla starszej suni domek, że palce lizać i sama bym tam chętnie zamieszkała... Wiem, fajnie się pisze - zróbcie. Ale ja nie przejmę wątku Capri, zresztą tylko dlatego, że jestem z drugiego końca Polski, a to jednak musi być osoba, która ma kontakt z psem. Jeśli - poza "dobrymi radami" i deklaracją mogę cokolwiek pomóc - dajcie znać. Ale proszę, niech ktoś się za Capri weźmie porządnie, " z kopyta". Ona siedzi w schronie i nic więcej z siebie nie da. Dzięki, Wojtuś, za post, bo jakoś mi mniej głupio się odezwać po nim:)
  6. I sprostowanie: Amikat powiedziała, nie "powiedział", oczywiście. Ale całość była pisana w stanie dalekim od błogiej spokojności, więc wybaczcie błędy.
  7. Sama siebie zacytuję, sorry, to nie megalomania:) Z wątku Czarka: [COLOR=#4e4e4e][FONT=Tahoma]"I jeszcze jedno napiszę - choć to raczej na wolontariacki wątek niż Czarka: a co my wiemy o innych psach, które poszły ze schroniska? A np. Borys (chyba Borys) - ten wielki czarny wilk, co też był na działkę? A inne? Chociaż te "fundacyjne"? Bożena wie o Neli, Rybka o Tequili, pewnie ktoś jeszcze coś. A reszta? Ja to broń Boże nie jako krytykę, tylko tak po prostu się zastanowiłam. Jak się komuś chce, to może przerzucić ten post na ogólny, bo ja nie umiem. A zresztą, wydaje mi się sensowny tylko w kontekście sprawy Czarka. Amikat mi dzisiaj powiedział, że to pierwsza taka sytuacja z psem ze schroniska. Czy pierwsza, bo Czaruś miał pecha, czy dlatego, że o innych nie wiemy?"[/FONT][/COLOR]
  8. A to, co nie zostało napisane, obejmuje masę rzeczy - od procedury wydawania psów do monitorowania ich domów - i powstrzymuję się, żeby nie nabruździć za bardzo i nie zepsuć tego, co inni z trudem tworzyli. Obiecałam, że będzie dyplomatycznie na wątku, więc się staram.
  9. Zresztą czuję się fałszywie, bo starałam się być miła i opanowana, żeby zachować jakiś kontakt z właścicielami Czarka, i w sumie - sądząc po tel. od nich - to się chyba udało. Ale cokolwiek tu będziemy sobie mówić (żeby nie napisać p...) - od chwili, gdy zapukałyśmy do drzwi do czasu wyjścia z odludnej działki - miałam i mam w głowie tylko jedno - znaleźć Czarkowi dom!! Bo cokolwiek tam się podzieje, dla mnie to nie jest dom dla psa. Jakbym tam miała oddać własnego, to chyba z myślą, żeby wszystko zniszczył (nie ma co), wszystkich postraszył tak, żeby już nigdy nie mieli ochoty na psa - dzikie zwierzę, a potem z powrotem do domu, żeby mi się pochwalić. Gdyby tam np. dzisiaj był ktoś z takiego Faktu i porobił zdjęcia wszędzie tam, gdzie ja ich nie zrobiłam, niestety, bo nie bardzo mogłam - to byłby artykuł na pierwszą stronę. Nie wiem, DG, już sama - czy Ty zaglądałaś głęboko do środka, tam gdzie śpi? Bo ja tak, Ty głównie - i bardzo dobrze zresztą - skupiłaś się na Czarku.
  10. [FONT=Tahoma]To ja jeszcze tylko krótki komentarz do tego, co napisała DG. Też miałam wrażenie, że ludzie nie do końca zdają sobie sprawę, że to złe warunki. Ono mi się rozwiało po telefonie, jaki miałam potem od właścicielki. Poza komentarzami odnośnie stanu psa, oddanego ze schroniska, Pani dzwoniła, bo "syn się martwi, że mu psa odbiorą, bo ma złe warunki, bo nie zdążył uprzątnąć "altanki" itp. W tle słyszałam też dopowiedzenia męża, żeby powiedzieć mi, że już ma (?) budę murowaną czy coś podobnego itp. Myśmy ani słowem nie odezwały się wtedy na temat odbierania psa. Tylko mówiłyśmy o tym, że łańcuch i żeby to zmienić. Więc skąd taki telefon? Moim zdaniem chłopak nie, ale rodzice dobrze wiedzą, że to nie są normalne, choćby trochę przyzwoite warunki. A jak wspomniałam o tym, że zdałam relację z wizyty pani prezes fundacji, to pojawiły się zarzuty odnośnie traktowania Czarka w schronisku i pytania, co fundacja tak naprawdę ma do schroniska (jakie umowy, przepisy..). Dobrze, że oddzwoniłam po rozmowie z Amikat i mniej więcej wiedziałam, jak gadać. Ale generalnie - pewnie i ja i DG, mamy bardzo mieszane uczucia wobec tej całej sytuacji. [/FONT] [FONT=Tahoma]Więc pomyślałam, że uczucia dać na bok i trzymać się faktów. A fakty są takie, że bym tam nawet szczura oswojonego nie dała. Bo dziki miałby pewnie dużo zajęcia... jest gdzie i w czym. Dla niego, nie dla psa.[/FONT]
  11. [FONT=Tahoma]Wchodzę tu od samego początku. Nie piszę, bo nie chcę tu w ogóle zaistnieć. Chcę udawać przed sobą, że nie ma tego wątku. Bo nie mogę jej wziąć. [/FONT] [FONT=Tahoma]Zakochałam się w tym psie. Czekam, żeby znalazł się domek. Boję się, że jak się nie znajdzie, to narobię sobie masę problemów. Głównie rodzinnych. Bo strasznie bym ją chciała u siebie. Mam psa. Mieszkam w bloku. Wcale mi się nie uśmiecha druga psinka, z wielu powodów. Poza tym, mam wciąż do czynienia z psami potrzebującymi domu, i tak nie byłabym w stanie wszystkich zabrać. Szukam im dobrych właścicieli. I bardzo się staram NIE BRAĆ psa, bo jak ten, to czemu nie inny, itd., sami wiecie. Poza tym, po prostu, często i dość długo nie ma mnie w domu.[/FONT] [FONT=Tahoma]Po co więc tu piszę? Bo mnie diabeł podkusił. Ten sam, co mi pokazał Aronię. [/FONT] [FONT=Tahoma]Co mogę konkretnego obiecać? Tuż po wakacjach (wiem, jak to daleko) mam zaproponować pieska rodzinie, której jestem w stu procentach pewna. 3 warunki: ma być docelowo mały, raczej nie po przejściach (chodzi o to, by nie był niebezpieczny), musi się nadawać do dzieci (mądrych i nie malutkich). [/FONT] [FONT=Tahoma]Wcześniej nie mogą wziąć psa. Jest obiecany bardzo odpowiedzialnej, dojrzałej, mądrej, spokojnej dziewczynce dwunastoletniej. Zresztą, fajna jest cała rodzina. Dom oczywiście stały.[/FONT] [FONT=Tahoma]Wiem, że to nic, a do końca sierpnia strasznie daleko. Nie pokazywałam im jeszcze Aronii. Ale - gdyby nic się nie trafiło (w co nie wierzę) - może chociaż jakaś nadzieja na dom się tu przyda.. Nie mogę nic obiecać, bo to nie dla mnie ma być piesek. Nie mogę obiecać DT. Ale.. diabełek za mną chodzi i mnie gnębi. Jak się przez czas jakiś nic nie trafi, to mogę nie mieć wyjścia. Poczekam na efekt ogłoszeń, chętnie się dorzucę na wyróżnione allegro ( to na PW w razie czego proszę). Bo naprawdę nie mogę jej zabrać. Ja się nie tłumaczę przed Wami, tylko przed sobą i zdaję sobie sprawę, że ten post mi jakiś dziwny wychodzi:) Bo się boję, że jak nikt nie będzie chętny, to ja... no, będę "musiała" ją przygarnąć, choćby tymczasowo...[/FONT]
  12. Bardzo się cieszę:) Koty na pewno też:)
  13. Bardzo podobny pies jest w ogłoszeniu o zaginionych w katowickim schronisku. Jak dla mnie, to może być ten sam. Ale mówiłam już Amikat, pies chyba zachipowany, więc łatwo będzie sprawdzić. Super byłoby, gdyby znalazł się właściciel. Amikat - info o chipie było dopisane długopisem, jakoś tak osobno, więc może to być mylna informacja. Jeszcze raz przyjrzałam się Bratkowi - wygląda jak pies ze zdjęcia. Tam w ogłoszeniu było coś o problemach z telefonem. Jakbyś dzwoniła do schronu, to łatwo sprawdzić namiary, wisi na tablicy przy wejściu. Wiem, że mogą to być tylko pobożne życzenia, ale oglądałyśmy to razem z DG i ona też uznała, że to może być ten sam pies. Tam nikt nie sprawdza i nie aktualizuje (przynajmniej w czasie przedświątecznym - zdjęłyśmy 2 ogłoszenia, które były nieaktualne. Więc chip chipem, a pies praktycznie identyczny. Teraz na wątku oglądałam jeszcze jego uszy - to samo.
  14. Piszę, bo jak nic z tego nie będzie, to chociaż podniosę. Jest bardzo małe, ale jednak - prawdopodobieństwo, że znajdzie się domek. Nie robię nadziei, bo to nie dla mnie i jeszcze nic nie wiadomo. Dobry znajomy ma ONka w planie i usiłuję mu podrzucić sunię. Chce psa, owczarka, długowłosego i jeszcze niekoniecznie teraz. Więc - sami wiecie - prawie nic się nie zgadza. Ale... Gdyby się w ogóle coś udało, to byłby to dom stały, niestety - bez przejęcia długu suni, to trzeba by tu uzbierać. W każdym razie byłby to dom dobry, ostatni pies przeżył w nim 18 lat i odszedł:( trzymany na rękach. Do niedzieli wieczór powinnam wiedzieć coś konkretnego. Od razu się odezwę. Ale - jeszcze raz przypomnę:( - to jakieś 10%, że się uda, więc na razie nie ma się co cieszyć. Pozdrawiam.
  15. DG32 - jeśli masz ochotę, "ustosunkuj się" jakoś do tego, co napisałam. Może coś za dużo, albo za mało, albo nie tak? Byłaś, wiesz. Strasznie mi szkoda, że nie możesz wrzucić swoich zdjęć, zwłaszcza tego drugiego. Mówi samo za siebie, a żyjemy w kulturze obrazkowej:(
  16. Ale jeszcze dodam, że Czarek śpi w tym pomieszczeniu, brudnym, zagraconym, chyba na klepisku albo tak to wyglądało. Jego posłaniem jest stare siedzenie samochodowe rozłożone, też ubłocone. Nie był jeszcze ani u weterynarza ani nigdzie, ma podobno zostać obejrzany, żeby mu przepisano coś na, jak zrozumiałam, większy apetyt (choć Pani twierdziła, że ma apetyt, duży), żeby się podpasł. Nie był też wykąpany po schronie - ma to nastąpić, gdy się ociepli. Obrożę, o ile dobrze widziałam, ma jeszcze schroniskową. Ale go chwalą za śliczne oczy, dobry charakter (podobno świetnie bawi się z dzieckiem ośmioletnim) i w ogóle kochają. Ja bym chyba wolała, żeby mnie nie kochali. Dla mnie tam nie ma zła, jest nasza tradycyjna bezmyślność. Nie chcę na forum używać mocniejszych słów. I - na koniec - jak dla mnie, to jak przyjechałyśmy - pies wyglądał na zagubionego i zalęknionego nieco. DG go rozruszała i wtedy chyba by za nią poszedł wszędzie, bez smyczy nawet. To już tylko moje osobiste zdanie, a w ogóle jak tak tu piszę, to mi się chce płakać, też nad naszą bezsilnością, przepisami, sytuacją zwierząt w Polsce, a zwłaszcza nad Czarkiem, który tam sam teraz siedzi w tym pseudobaraku i nie wiem, co robi. Bo co? Ma pecha? Jedno mogę obiecać - tak, Maciaszek, da się psa monitorować do końca jego życia. Daleko nie jest. A jeszcze prościej - jeśli się uda - zabrać. Tak, jak jest, nie zostanie.
  17. Kurczę, zapisałam pół wątku.... sorry.
  18. I jeszcze jedno napiszę - choć to raczej na wolontariacki wątek niż Czarka: a co my wiemy o innych psach, które poszły ze schroniska? A np. Borys (chyba Borys) - ten wielki czarny wilk, co też był na działkę? A inne? Chociaż te "fundacyjne"? Bożena wie o Neli, Rybka o Tequili, pewnie ktoś jeszcze coś. A reszta? Ja to broń Boże nie jako krytykę, tylko tak po prostu się zastanowiłam. Jak się komuś chce, to może przerzucić ten post na ogólny, bo ja nie umiem. A zresztą, wydaje mi się sensowny tylko w kontekście sprawy Czarka. Amikat mi dzisiaj powiedział, że to pierwsza taka sytuacja z psem ze schroniska. Czy pierwsza, bo Czaruś miał pecha, czy dlatego, że o innych nie wiemy?
  19. [FONT=Tahoma]A co do postu Maciaszek - chłopak wygląda na kilkanaście, może do 20 lat. Na pewno całkiem nieźle opiekuje się swoimi gołębiami i kogutem. Nosi psu gotowane jedzenie (ciężkie) codziennie z domu (samochodem jakieś 10 minut, może trochę mniej). Miałam nadzieję, ż uda mi się z nim samym pogadać, ale mama zabrała się z nami i nie było okazji. Natomiast - widziałam, że nie bardzo umie się zająć Czarkiem. Może też się nas wstydził. W mieszkaniu mignęła nam też miła, kilkunastoletnia córka, która podobno chodzi z Czarkiem na spacery. No, kurczę, to nie było tak, że ludzie potwory i maltretowany pies. Co nie zmienia faktu, że koszmarne warunki. Cieszę się, że nie pojechałam sama, bo chyba jeszcze trudniej byłoby mi się do tego wszystkiego ustosunkować. W każdym razie co do jednego byłyśmy zgodne - gdyby była wizyta przedadopcyjna NIKT nie zgodziłby się dać psa. Przy okazji - DG już chyba napisała, że w mieszkaniu jest sunia szczeniak? Ja dodam, że plany na zimę są, żeby zabrać Czarka tam (albo nam tak powiedziano). I nie będzie raczej kastracji. Aha - chłopiec mi powiedział, że na tych działkach m.in. przebywa pies, którego nikt nie odwiedza, tylko jakiś pan bywa sypnąć karmę, a jego mama - że i szczeniaki się pojawiają. O ile dobrze pamiętam, bo miałam generalnie zamęt w głowie i tylko myślałam, jakby Czarka chociaż na chwilę odpiąć z łańcucha. Inna sprawa, że to podobno dla jego bezpieczeństwa, bo ogrodzenie jest dziurawe, w fatalnym stanie. Docelowo - ponoć - ma zostać naprawione i wtedy nasza chudzina ma biegać luzem po działce. Inna sprawa, że najpierw się przygotowuje miejsce, potem bierze psa.[/FONT] [FONT=Tahoma]Nie chcę też wszystkiego pisać publicznie na dogo. Zresztą, sama nie wiem, co jeszcze pisać. Mogłabym dużo, ale i tak z grubsza wiecie, o co chodzi. [/FONT] [FONT=Tahoma]A, jak DG pisała, że był wesoły itd. - faktycznie, tylko głównie wtedy, kiedy był z nią. Przyznam się, że ja nawet smaczków nie wzięłam, a ona była super przygotowana. Ja tylko chciałam w miarę szybko się zebrać, bo nie mogłam patrzeć, jak on się do nas (właściwie do DG) ciągnie na tym łańcuchu i myślałam, że jak go zostawimy z chłopcem (on z nim został, mama pojechała z nami), to trochę się uspokoi.[/FONT]
  20. Tyle dobrego (?) z naszej wizyty, że w ogóle coś wiadomo, że - podobno - już dzisiaj zostało tam coś zrobione (to wiem tylko z tel. od Pani), że pewnie będzie lepiej, niż gdyby nikt nie zajrzał. Myśmy tam dzisiaj wpadły bez uprzedzenia, bo zresztą nie było jak uprzedzić. I - skoro Pani już 2 razy się ze mną kontaktowała po południu - to przynajmniej dałyśmy do myślenia i "zmotywowały" do działania. Ja wiem, że to niewiele znaczy, nie jestem naiwna.
  21. Bożena, właśnie wróciłam i przeczytałam Twój post. Myśmy nie miały ŻADNEGO prawa odebrać dzisiaj psa. Mogłyśmy się co najwyżej bić albo co i i tak by nic dobrego z tego nie wynikło. Gdyby był fundacyjny, to pewnie byłoby trochę inaczej, może łatwiej. Ale on jest adoptowany ze schroniska, nawet nie z naszego ogłoszenia. Nie wyglądał ani na pobitego, ani na głodzonego ani żadne takie. Jak mogłam go zabrać? Na jakiej podstawie? Ja się w ogóle cieszę, że dostałam adres.
  22. Teraz przerwa na spacer z moim prywatnym psem, bo już się wkurza. Potem ciąg dalszy.
  23. Stąd te moje.. refleksje. A nie pisałam jeszcze o szkle, po którym chodził, o łańcuchu, o amstaffie, który podobno biega, bo wyskakuje przez ogrodzenie z jakiejś innej działki.. O wielu rzeczach jeszcze nie napisałam. Ale chyba nie można natychmiastowo odebrać - przynajmniej Amikat nie wspominała o takiej wersji. Poza tym - chłopak chce tego psa... Trochę mi go jednego w tym wszystkim żal, bo jakby to był mój syn, to bym z niego bez problemu zrobiła superopiekuna:( Ale nie jest:(
  24. Ja też przesyłam wszystkim życzenia świąteczne. Jak nie chcecie sobie psuć humoru przed Wielkanocą, to raczej nie wchodźcie na wątek Czarka. Jestem w trakcie opisywania wrażeń z wizyty poadopcyjnej, jeszcze mi pewnie długo na tym zejdzie:( [SIZE=3][FONT=Times New Roman][URL]http://www.dogomania.pl/threads/175820-CzarujAE-cy-Czarek-juA-w-nowym-domu[/URL][/FONT][/SIZE] [SIZE=3][FONT=Times New Roman][/FONT][/SIZE]
  25. Tak na marginesie - jestem już po rozmowie z Rybką, Kubą123, Amikat. Pójdzie pismo o poprawienie warunków życia Czarka, tuż po świętach. od tego czasu mają 2 tygodnie. Jak nie - odbieramy psa. Przy okazji - jestem też po rozmowie z Panią od Czarka, która sama do mnie zadzwoniła niedawno. Ma zamiar poprawić te warunki. Już wie, że musi. Inna sprawa, że i tak... ale to nie jest miejsce na moje prywatne refleksje. Za chwilę więcej, o tym, jak mieszka i z kim. Czytaj z nikim.
×
×
  • Create New...