-
Posts
2652 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by leonarda
-
Axel - ten łagodny amstaff ze schroniska POJECHAŁ DO DOMU:)
leonarda replied to leonarda's topic in Już w nowym domu
Z tego, co słyszałam, jest pewna szansa, że Axel zeżarłby królika, przynajmniej w przenośni... tak do końca nie wiem, ale do zwierząt to go raczej nikt nie polecał.. obawiam się, że mógłby być problem - z drugiej strony, mogłoby nie być..? Pan od szczeniaka jednak na razie skusił się na zdjęcia Axela, chce chyba go obejrzeć na żywo, czekam na info. -
Babunia i dziadeczek zajrzyjcie pomóżcie !!!!!!
leonarda replied to abra64's topic in Już w nowym domu
Staruszki bardzo biedne, zapisuję wątek na razie. -
Axel - ten łagodny amstaff ze schroniska POJECHAŁ DO DOMU:)
leonarda replied to leonarda's topic in Już w nowym domu
No, już mam maila, pan na razie jest umówiony w sprawie adopcji szczeniaka, tzn. kilkumiesięcznego psa. Czyli raczej Axel odpada:shake: -
Axel - ten łagodny amstaff ze schroniska POJECHAŁ DO DOMU:)
leonarda replied to leonarda's topic in Już w nowym domu
Rozmawiałam wstępnie wczoraj wieczorem, wysłałam zdjęcia na maila. Ale wygląda trochę na to, że Axel nie jest w ich typie. Odszedł od nich niedawno (znaczy umarł) ast bardzo podobny właśnie do Bisia, ciemny, pręgowany. Pan szukał podobnego i jak najmłodszego, żeby się nim jak najdłużej nacieszyć, jak powiedział.Zobaczę, jaka będzie ostateczna odpowiedź. -
Axel - ten łagodny amstaff ze schroniska POJECHAŁ DO DOMU:)
leonarda replied to leonarda's topic in Już w nowym domu
Jestem już po rozmowie z panią. Z tego, co usłyszałam, lekarz stwierdził alergię, dziecko ma objawy duszności. Musiałoby stale brać leki, a jest małe i rodzice nie chcą dziewczynki faszerować. Ponieważ mają możliwość, by spędzała czas u babci, Axel może być u nich, dopóki nie znajdzie się nowy dom, choć zapewne nie może to trwać jakoś bardzo długo. Pani powiedziała, że wobec dziecka pies jest super, są bardzo do siebie przywiązani i chętnie to wszędzie potwierdzi. Wszystko razem nie zmienia faktu, że to już któreś miejsce z kolei i strasznie mi żal psa. Na teraz bardzo pilnie trzeba szukać domu, ale jak zrobić, żeby znaleźć taki, który już nigdy psa nie odda, to ja naprawdę już nie wiem. No i czy w ogóle znajdą się sensowni chętni. -
Axel - ten łagodny amstaff ze schroniska POJECHAŁ DO DOMU:)
leonarda replied to leonarda's topic in Już w nowym domu
No, nie ma. Chyba gdyby przyszedł do mnie do domu - ale ja mam mocno zaczepnego psa, a Axel nie za bardzo jest tolerancyjny dla innych samców, więc nie ma nawet takiej szansy, najmniejszej... Liczę na to, że go zostawią przynajmniej dopóki coś mądrego się nie znajdzie. Ale jeśli nie zechcą - to przecież nie da się nikogo zmusić. I wtedy po prostu nie wiem, co będzie. W ogóle.....koszmar jakiś. -
Axel - ten łagodny amstaff ze schroniska POJECHAŁ DO DOMU:)
leonarda replied to leonarda's topic in Już w nowym domu
Nie wiem, chyba już z nerwów nie zasnę. Nie wiem, czy jestem bardziej załamana czy wściekła, to mi się chyba nakłada. Masakra:-(:-( - i nie tylko nie wiem, co robić, ale przede wszystkim psa szkoda. ILE RAZY MOŻNA ZMIENIAĆ MU ŻYCIE??? Nic dobrego z tego nie wyniknie:-( -
[B]Klementynkoo[/B] - wcale nie pomyślałam, że się czepiasz;) Po prostu napisałam, jak jest. I wolałabym, by dom był dobrze sprawdzony, niestety, nie jestem w stanie tego zrobić. Pan - jeśli zadzwoni - to z tego co mówił, pod koniec tego tygodnia. I niewykluczone, że - jeśli w ogóle - to przyjedzie w okolicach weekendu. Co do rozeznania, jak możesz, to rób, będę Ci bardzo wdzięczna. Jeśli tylko adopcja dojdzie do skutku, to nawet gdyby znalazł się ktoś na wizytę po.. jeśli na wcześniejszą się nie zdąży - byłoby super. Co do wizyt - ten pechowy ast znów wraca ( w dodatku nie ma dokąd, chyba tylko na ulicę, i to wcale nie jest żart:-(), a byłam tam dwa razy, zanim pozwoliłam go zabrać. I pies bardzo fajny. I mam tak wszystkiego dosyć, że już sama do siebie nie mam zaufania w sprawie adopcji. Wszystko wyglądało tak dobrze. I miało być tak dobrze. Jestem załamana, bez przesady.
-
Axel - ten łagodny amstaff ze schroniska POJECHAŁ DO DOMU:)
leonarda replied to leonarda's topic in Już w nowym domu
Dzięki, przekażę. Chyba, że pan zechce Axela, ale nie wiem.... Bo szlag mnie chyba trafi - odebrałam właśnie wiadomość z dzisiaj, że Axel nie może zostać w swoim nowym domu:-( Nie chodzi o niego, podobno u dziecka ujawniła się alergia. Jutro będę dzwonić, to się dowiem więcej. Na teraz nie mam go gdzie zabrać. W ogóle. Ma cholernego pecha. A ja nie wiem zupełnie, co zrobić. -
Axel - ten łagodny amstaff ze schroniska POJECHAŁ DO DOMU:)
leonarda replied to leonarda's topic in Już w nowym domu
No, mam taką nadzieję:) Mam sensownego chętnego na asta do dwóch lat, najlepiej w typie Bisia, ale niekoniecznie. W każdym razie na samca, oczywiście kastracja jak najbardziej. Poczekam na to, co u nas w schroniskach, ale może ktoś ma jakiegoś na już? -
Suri - TO JA, ZWYKŁY KUNDELKOWATY KUNDELEK. WRESZCIE ADOPTOWANY:)
leonarda replied to leonarda's topic in Już w nowym domu
Panienka była w sobotę na spacerze. Miała też ogłoszenia w Dzienniku Zachodnim. Zero odzewu... Mam pewien pomysł, gdzie powiesić jej firmówki... może akurat..? -
Nie. To znaczy, nie było wizyty przedadopcyjnej. Wiem tyle, co od pana przez telefon i z własnego - może lichego - wyczucia w trakcie rozmów. Napiszę szczerze do bólu - większość moich psów ze schroniska została oddana bez wizyty. Prawda jest też taka, że w każdej chwili mogą zostać wyadoptowane komuś " z ulicy". Wizyty były robione w przypadku szczególnych psów, które akurat z jakichś powodów były na DT. Tak było 2 razy, dotyczyło amstaffa i bigielki. Obie wizyty wypadły bardzo dobrze i... oba psy zostały oddane z powrotem:( Nie wierzę w tego typu wizyty w związku z tym. Zawsze boję się, czy pies trafi dobrze. Bardzo się boję. Ale stwierdziłam, że tak samo łatwo się pomylić na miejscu, jak u kogoś w domu. A nawet czasem w domu więcej rzeczy rozprasza. Jeśli jest ktoś chętny na ewentualną wizytę w Jeleniej Górze - będę wdzięczna. Czy ten ktoś zagwarantuje, że dom będzie dobry? Ja po wizycie przedadopcyjnej mogę wyrazić opinię, gwarancji nie dam. Natomiast zawsze pilnuję wizyt poadopcyjnych. One są dla mnie ważniejsze. Bo z nich coś wynika konkretnego - widzę psa i ludzi. i ich wzajemny kontakt. I nie ma takiej opcji, żeby dom nie został POTEM sprawdzony. I nie jestem zbyt miła. I nie obchodzą mnie wtedy przepisy. Ani nic. Jest taki jeden wątek, jednego psa, którego wizyta po adopcji wypadła źle. To był "mój" pies. Został zabrany. Przeze mnie. Dziś ma fajny inny dom.
-
Axel - ten łagodny amstaff ze schroniska POJECHAŁ DO DOMU:)
leonarda replied to leonarda's topic in Już w nowym domu
Na spacer to pójdziemy pewnie w przyszłym tygodniu razem, ale wczoraj rozmawiałam z państwem - z Axelem wszystko bezproblemowo:) -
Pan dzwonił ponownie, Oskara w sobotę sprawdzałam na jazdę samochodem... hmmmm... nie jest źle..? Ma dać znać, co z przyszłym weekendem, wypytał o smycze, obroże, zasady itp. Ale Oskar często ma wszystkich trochę gdzieś... jak powiedziała mi Jetrel, która była raz na spacerze w zastępstwie - trochę jak autystyczne dziecko, żyje sobie w swoim świecie... zerwał smycz... Pana też może potraktować na zasadzie: właściwie to Cię olewam.. jesteś trawą... Ale z drugiej strony... - nie mam takiego poczucia, kiedy z nim jestem. A jeśli, to bardzo rzadko. Chciałabym go mieć w domu. Byłby to mój najlepszy przyjaciel. Który prawdopodobnie miałby w nosie wszystkich innych.. Czy pan przyjedzie i czy uda mu się to zauważyć na pierwszym spotkaniu? Oskar jest obojętny wobec obcych.. tak naprawdę... jakby byli trawą...no, nie - trawę czasem zjada...
-
Nie ma tu psa. Chcę tylko wrzucić coś do przemyślenia...
leonarda replied to leonarda's topic in Już w nowym domu
Dzięki za zainteresowanie:) Miałam bardzo zajęty czas i znów wyjeżdżam na 2 dni, ale rozpoczęte tematy pociągnę dalej od poniedziałku.. -
Nie ma tu psa. Chcę tylko wrzucić coś do przemyślenia...
leonarda replied to leonarda's topic in Już w nowym domu
[B]Sheltii[/B] - jasne, że nie ma żadnego jednego worka. Pamiętam, jak zawoziłam starą sunię ze schroniska do starszych państwa, którzy nie mieli samochodu, a jeszcze pani miała problemy z chodzeniem. Nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby od nich oczekiwać podróży po psa, a nawet zwrotu kosztów. Na sterylkę też razem jeździliśmy. Ale to była moja decyzja, nie ich żądanie. I aż wstyd wspomnieć o czekoladkach, które mi dawali za pomoc, i o tym, jak pan mi wpychał jakieś pieniądze na biedne inne pieski, bo stwierdził, że jak to - co najmniej za paliwo musi zwrócić, bo przecież to już jego pies i on go ma utrzymywać, a nie ktoś... bo jak go nie stać na psa, to by suni nie brał.. A na wizytach dostaławałam rosół, który musiałam;) zjeść i opowieści, na co sunia jest chora i jak jest leczona, i na którym łóżku śpi i kogo lubi bardziej - takie różne.. sami wiecie:) [B]Ale oni chcieli psa. Nie obsługi psa. A to ogromna różnica[/B], która - mam często wrażenie - gdzieś tu nam się zatraca... A na tym wątku staram się jednak uogólniać, bo to, o co mi chodzi, jest dość powszechne w dość powszechnych i nieuzasadnionych przypadkach. -
Nie ma tu psa. Chcę tylko wrzucić coś do przemyślenia...
leonarda replied to leonarda's topic in Już w nowym domu
A tu będzie o zniechęcaniu....potencjalnych dobrych właścicieli, oczywiście. Przy okazji drobna samokrytyka, czyli że czasem należy zwykłych ludzi zrozumieć. -
Nie ma tu psa. Chcę tylko wrzucić coś do przemyślenia...
leonarda replied to leonarda's topic in Już w nowym domu
.................................................................niewykluczone, że tu napiszę coś od siebie o Domach Tymczasowych.... ale aż się boję... Tak tylko krótko zacznę, bo właśnie wróciłam do domu i trochę padam na twarz.. Domyślam się, że temat DT jest tzw. "nośnym", czyli budzącym kontrowersje. Szczerze? Dla mnie nie jest to sprawa kontrowersyjna jakoś szczególnie. Poza tym często poruszana na dogo. Nie zamierzam krytykować płatnych DT. To dzieje się na niejednym wątku. Dlaczego nie skrytykuję? Z prostej, oczywistej przyczyny. Zwykła umowa. Jeśli ktoś oferuje mi coś za określoną cenę i na określonych warunkach, i ja się na to zgadzam - wszystko jest w porządku. [B]Czy ktoś powie, że nie?[/B] Jeśli idę do sklepu i chcę mieć te buty, które kosztują akurat 350 zł - kupuję albo nie kupuję, ewentualnie mogę reklamować, jeśli nie spełniają oczekiwań. Ale nie mam pretensji, że ktoś mi je sprzedaje, a nie daje w prezencie, prawda? Pozostaje tylko proste pytanie - czy DT różni się od innych zakupów? Od butów na pewno. Czy mają prawo istnieć tzw. płatne DT? A czy mają prawo istnieć sklepy? Odpowiedź jest oczywista: TAK. [B] Są, klienci jest towar, prawda?[/B] Oczywiście dopiero uzupełnię temat, czy raczej dopiero go rozwinę;) Na razie nie ma co wyciągać pochopnych wniosków.. Nie zamierzam zresztą krytykować kogokolwiek. Temat DT, na ile się uda, rozpatrzę na własnym przykładzie, inne widać na wątkach.. -
Nie ma tu psa. Chcę tylko wrzucić coś do przemyślenia...
leonarda replied to leonarda's topic in Już w nowym domu
.............................................................. -
Nie ma tu psa. Chcę tylko wrzucić coś do przemyślenia...
leonarda replied to leonarda's topic in Już w nowym domu
............................................................. -
Nie ma tu psa. Chcę tylko wrzucić coś do przemyślenia...
leonarda posted a topic in Już w nowym domu
Postanowiłam założyć ten wątek i to właśnie tutaj. Nie czuję się od kogokolwiek mądrzejsza, broń Boże. Nie zamierzam też nikogo krytykować za to, co robi. Nie chciałabym za nic urazić uczuć tych, którzy starają się, jak mogą, a czasami jeszcze bardziej, znaleźć dobry dom dla psa. Bardzo szanuję każde, ale to każde działanie w tym kierunku. Też się staram, wiem, jak to trudno i wiem, że czasem człowiek zrobiłby wszystko, żeby ten dom był. Że czasem zwłoka może kosztować psie życie. Wiem o tym naprawdę. A jednak... Coraz częściej (zajmuję się adopcjami non stop od dwóch przeszło lat - czyli znacznie krócej niż wielu z Was, ale dość długo, by móc się wypowiedzieć) mam wrażenie, że przeginamy:roll: Ja postanowiłam przestać. Z wielu przeczytanych przez mnie postów wynika, że to nie tylko moje zdanie. Nie chcę i brakłoby mi czasu pisać wszystkiego naraz. Ale zarezerwuję sobie ze 3 posty i na dniach uzupełnię. Mam nadzieję, że moderator nie wyrzuci mi tego wątku i proszę o to - bo on powinien być właśnie w tym miejscu - uważam, nie gdzie indziej. Zacznę prawie od początku - czyli nie od ogłaszania, bo tu nie ma o czym pisać, każdy to robi, jak uważa i każda forma jest zwykle dobra. Zacznę od przewożenia psa do nowego domu. Chcę być dobrze zrozumiana, więc postaram się pisać wprost. Na ile potrafię. Mam nadzieję, że nie będzie to zbyt obcesowe. TRANSPORT PSA DO NOWEGO DOMU - [U][B]jestem przeciw![/B][/U] Od razu zaznaczę, że mam na myśli domy stałe, te prawdziwe, a przynajmniej dające czymś popartą nadzieję na ostateczne dla psa. Nie chodzi mi tu o dowóz do DT, do hoteli - to inna zupełnie sprawa i tu się niczemu nie sprzeciwiam. Ale - ja mam psa do adopcji, pan X (będę się tym posługiwać dalej) chce dać mu dom. Czyli chce mieć psa. Tu pytanie: czy powinien po niego przyjechać osobiście? czy, jeśli z jakichś sensownych powodów jest to utrudnione, powinien sam zadbać o przewiezienie swojego już w sumie zwierzęcia? czy gdyby mimo wszystko - choć szczerze mówiąc, jeśli jestem zdolna opiekować się psem (nie tylko zresztą psem), to powinnam być zdolna do zorganizowania dla niego transportu - to chyba dość oczywiste...?) - ale jednak gdyby mimo wszystko było to dla mnie zanadto skomplikowane na dany czas, nie powinnam w całości pokryć kosztów dojazdu psa do mnie? Odpowiedź jest dla mnie bardzo prosta: trzy razy TAK. Jeśli jest inaczej, nie tylko nie zasługuję na tego psa, ale przede wszystkim daję pierwszy i to bardzo konkretny znak: nie jestem dobrym przyszłym domem. No, po prostu nie jestem. Bo mam psa (w tym przypadku jego dotarcie do mnie) najnormalniej w nosie. [B]Czy ktoś zaprzeczy?[/B] (dodam, że do założenia tego wątku, o którym myślałam już wcześniej, natchnęła mnie ostatecznie dzisiejsza wiadomość od niestarego pana, któremu odmówiłam transportu urokliwego szczeniaka w typie rasy/ 2 godziny pociągiem lub 2 samochodem). Dlaczego biedni lub nawet bogaci ludzie z tego forum mają zbierać pieniądze na przewiezienie psa do nowego domu??? Ja wiem - bo gdyby nie to, czasem pies dalej będzie wegetował w schronisku, na ulicy, będzie trzeba opłacać mu hotelik itd. .. Rozumiem, sama znam przemożne pragnienie znalezienia psu domu. Ale czy naprawdę warto oddawać psa do takiego domu? Zapraszam do wypowiadania się, może nie mam racji...? Jeśli tylko uda mi się znaleźć chwilę, a mam nadzieję, że tak, jutro napiszę o szczepieniach, kastracji i wizytach przedadopcyjnych. To oczywiście tylko początek.. niestety.. Bo o co mi tak naprawdę chodzi? Że działamy czasem mocno na wyrost, chyba... Pomagajmy psom, kotom - ale nie róbmy wszystkiego za łaskawą zgodę zajęcia się nimi. To często jednak szkodzi. No, chyba, że naszym celem nie jest fajne psie życie, tylko nasze dobre samopoczucie.. na jakiś przynajmniej czas... -
Szczerze napiszę - jak zwykle tego unikam, to jeśli ten dom nie wypali, chyba zacznę prosić bardzo poważnie o jakiś dobry DT albo hotelik dla Oskara. Wiem, że duży, wiem, że "mało adopcyjny", wiem, jak o to trudno... wszystko wiem. Ale mam też trochę oko na psy i wydaje mi się, że już dość. Że zaczyna się na nim odbijać to wszystko. Pewnie, że bym się dorzuciła do tego, ale sama go nie dam rady utrzymać... i nawet nie wiem, gdzie - bo na pewno nie w zewnętrznym boksie.. Tyle, że dla psów coraz lepszy. Już tylko niektóre mu się nie podobają, z resztą, zwłaszcza jeśli to suczki, jest ok - nawet dzisiaj się przed nim na plecy dwie odwróciły, taki był sympatyczny. Jak ktoś ma info o miejscu dla takiego dobermana, piszcie proszę. On jest rewelacyjny, tylko boję się, że zdrowie mu wysiądzie w schronisku. A badania...już chyba na nie nie liczę...
-
Pan jednak zadzwonił dziś ponownie:bigcool:.. a myślałam, że pewnie już się nie odezwie... Palcie świeczki na tę intencję:cool3: - a nuż przyjedzie na spotkanie w przyszły weekend... jeśli tak, to aż z Jeleniej Góry... dom bez dzieci i zwierząt, kilkupokojowe mieszkanie w bloku (jakby niektórzy wygadali...:eviltong:), w rodzinie weterynarz, a pan miał dobka i je zna... W sobotę obiecałam sprawdzić Oskara na jazdę samochodem - nie wiem, czy gorzej zniesie to on, czy samochód:evil_lol: Poza tym dzisiaj miałam wrażenie, że Oskar ma jakiś słabszy czas:shake: Jakby coś trochę łapy szwankowały, tylnie:shake: I tak mu żebra znać i kręgosłup, bardzo, wystarczy dotknąć:shake: I biegunka okropna:shake: Najwyższy czas na dom, tak myślę, że ostatnia chwila:shake: I że to, o czym piszę, nie zniechęci do reszty... Ogólnie dzisiaj - pies super, ale fizycznie - jakoś gorzej i bardzo smutno:shake:
-
Na wszelki wypadek siedzę od rana i odnawiam Oskarowi wszelkie ogłoszenia, tak na dobrą wróżbę - licząc na to, co wiecie - jak się człowiek nadrukuje świeżych firmówek i narobi świeżych ogłoszeń, to czasem właśnie wtedy okazuje się, że jest akurat adopcja z tych starych... No, a przede wszystkim - ogłoszenia nigdy nie zaszkodzą;) Ciekawe, jak dzisiaj będzie wyglądał nasz spacer - jak na razie, cały czas leje:roll: