-
Posts
830 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Marylin
-
A co do naszych kocic to... same dobre wieści na szczęście. Czy już mówiłam ze Pani Karina to ANIOŁ W LUDZKIEJ SKÓRZE? Ponoć są nowe zdjęcia, więc się niedługo tu pojawią. Supergoga dzwoniłam do Ciebie ale pewnie znowu nie słyszałaś... Zadzwonię jutro bo musimy porozmawiać - ale same pozytywy do obgadania na szczęście :-)))))
-
[quote name='Asia & Ginger'][B]Dziewczyny zapraszam na wątek spanielka, który błąka się przy drodze na trasie Radojewo-Biedrusko:[/B] [U][COLOR=#810081][URL]http://www.dogomania.pl/threads/183646-Spanielek-bA-AE-ka-siAE-przy-trasie-Radojewo-Biedrusko-Jak-go-zA-apaAE-POMOCY?p=14482395#post14482395[/URL][/COLOR][/U] Psiak jest nieufny, trzyma się w dużej odległości od człowieka, a jak chce się podejść ucieka. Jednak wciąż wraca w to samo miejsce. Pewnie ktoś go tam porzucił i teraz biedak czeka z nadzieją. Czy macie jakiś pomysł jak pomóc, jak go złapać?[/QUOTE] Już sprawdzam
-
[quote name='supergoga']Ufff, czyli moga jechac do domku do Łodzi, jak tylko troszke sie odkarmia. Im szybciej będą miały spokój i własnego ludzia tym lepiej, tak myśle, choc na kotach mało się znam/.[/QUOTE] Ja na kotkach też mało się znam ale najpierw tak jak mówisz trzeba, je odkarmić, nawodnić i po tym "załatwić" kwestię zębów a raczej tego co po nich zostało... Bo może przez to też średnio chcą jeść. Gdybym ja miała ząbki w takim stanie to bym też nie jadła :-( Jak pojadą muszą być zdrowe jak rydze :-) a wiem, że przy Karinie szybko dojdą do siebie. Lula pewnie w domku też się zabunkruje więc musi mieć siły na ewentualny strajk z jedzeniem w nowym miejscu. Aha a kiedyś ktoś mi powiedział, że kotki odwrotnie niż psy - przywiązują się do miejsca a nie do człowieka... Nie wiem, może tak jest ale widziałam że obie, choć Klara bardziej, mają ooogromny niedosyt pieszczot.
-
Ślicznotki, nie?! A teraz relacji ciąg dalszy. Pani Karina (złoty człowiek) miała przeboje z Lulą (czarną) bo nie chciała wyjść zza szafki - trzeba było całej akcji wyławiania kotka. Później problemów ciąg dalszy tj.Lula (czarna) nie chce za nic w świecie jeść ani pić a to w jej przypadku (wychudzona i odwodniona) dramat. Pani Karina zmartwiona zadzwoniła nawet do pani Kasi (wet.) czy nie trzeba kroplówki. Ale sposobem (mała buteleczka do karmienia małych + jedzenie na palcu podawane do pyszczka) troszkę dostała. Później, cudem przypomniałam sobie co Ciocia im dawała jako rarytas. Pani Karina kupiła i przed chwilą zadzwoniła mówiąc: BINGO zadziałało :-) Kotka poczuła smak domowego rarytasu i zaczęła jeść! Z Karą jest mniej problemu bo już wczoraj troszkę zjadła, napiła się i socjalizuje się z kotkami Pani Kariny. Pani Karina to naprawdę cudowny człowiek. Ona przejmuje się i dba tak jakby to były jej najdroższe kotki. Ahaaa! Nie napisałam najważniejszego. Są wyniki badań krwi kotków - są ZDROWE :-)!
-
[quote name='snuszkak']jasne, że widziałam :):) cieszy mnie, że suki tak się polubiły no i tak strasznie jestem ciekawa zdjęć kotek, czekam i czekam i nie mogę się doczekać :)[/QUOTE] Ja też czekam aż już będą na dogo ale supergoga chyba nie miała czasu... Ja po 1 nie umiem po 2 mam kiepski sprzęt komputerowy bo jak kiedyś próbowałam to mi nie wychodziło.
-
Ja podałam w świat tą wiadomość i moja koleżanka jest zainteresowana tą spanielką. Podałam jej numer do Gośki ale widać jeszcze nie dzwoniła... Chyba że zmieniła zdanie po konsultacjach rodzinnych, nic nie wiem bo dziś miałam kocią akcję. Gdyby ona ją adoptowala to miałabym ją za ścianą od maja br (koleżanka się wprowadza i będzie moją sąsiadką :-) ). Marylinka miałaby koleżankę :-)
-
[quote name='snuszkak']Martwi mnie, że kicie tak źle wyglądają, musiały dużo przejść, walczyć o jedzenie, pewnie w niezłej depresji są, kto wie co by się stało gdyby nie zostały zabrane :( to ulga, że są już bezpieczne ale też nie ukrywam że bardzo ucieszyl mnie fakt, że kicie dały się zbadać i mruczały zadowolone bo to znak że będzie można bez problemu przyzwyczaić je do obcych że wystarczy im dobrych domków poszukać ;) teraz będzie już tylko lepiej i czekamy na fotki![/QUOTE] W większej depresji jest czarna - Lula, ale widzę że obie szyyyybko zaaklimatyzują się i pokochają nowego człowieka. One też skradną serce w minutę... wychudzone, biedne kotki po przejściach które przytulą się i dadzą takie murmurando że każdy się zakocha. Zasługują na pogodą starość. :loveu:
-
Jestem... Trzymanie kciuków się opłaciło. Koteczki zostały bez problemu odnalezione w schronie (poznałyśmy je z Mamą od razu). Później wizyta u weterynarza (Pani Kasia ma zbawienny wpływ na zwierzaki). Bałam się tej wizyty bo w schronie Lula (czarna) nie chciała dać się złapać. Już na widok dwóch Panów łapaczy (dla mnie wyglądali jak hycle) uciekała. Za to u Pani Kasi... mruczały obie i łasiły się tak że miała kłopoty z osłuchaniem :-). Kotki są skrajnie wychudzone i odwodnione :-( Biedulki sądzę że nie umiały walczyć o jedzenie w schronie. Rany po sterylizacji też pozostawiają wiele do życzenia (wiszące nici itp.). Pani doktor dała zastrzyki, przemyła rany i pobrała krew aby sprawdzić wyniki obu kotek. Dostały też wysokowartościową karmę na 4 dni, która ma poprawić ich kondycję (sama skóra i kości). Kotki mają też ząbki w stanie tragicznym dlatego muszą jeść mokrą karmę lub tą suchą mieć namaczaną bo nie dadzą rady nic pogryźć. Pojechały do hotelu. Po wypuszczeniu z koszy obie się zabunkrowały. Pani Karina przekonała w minutę do siebie Klarę która wyszła, dała się głaskać, nosić na rękach. Nawet troszkę zjadła i wypiła. Lula natomiast nie wyszła zza szafek. Pewnie wyjdzie jak będzie spokój. Zrobiłam dokumentację fotograficzną o której zamieszczenie zaraz poproszę supergogę :-). Zdjęć Luli jest mniej, nie lubi chyba aparatu... a w hoteliku to nawet nie było możliwości. Poczułam ulgę. Dziś już zasnę spokojnie... Teraz czekam na relacje od Pani Kariny (jutro zadzwonię) i na wyniki badań krwi. O wszystkim zamelduję. WIELKIE DZIĘKI ANIMALIO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Za wszystko!
-
Bela - piękna, młoda ruda w typie belga - pojechała do super domu!
Marylin replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
Obie są cudne i kochane :-) -
Wróciłam z zakupami. Kupiłam żarełko mokre, suche, żwirek, kuwety i miseczki, więc te animaliowe miseczki niech zostaną dla innej biedy kociej. Zapas żarełka i żwirku jest na ok miesiąc (tak wstępnie obliczyłam wg wytycznych z opakowania). Zabieram to jutro do Pani Kariny, jak coś zostanie to pojedzie z nimi do domku. Trzymajcie jutro kciuki...
-
Coraz bliżej niedzieli... W schronisku jestem umówiona i wierzę że je znajdę... na 100% je znajdę, później szybko do weta (supergogo mam nadzieję, że nas wstępnie umówiłaś ale jeszcze do nich zadzwonię) iiiiiii do hoteliku (OBY - dziś o 19:30 się dowiem czy mogę je jakoś w niedzielę przywieźć). Mam nadzieję że uda nam się ten plan zrealizować w 100%. Domek też już podobno na nie czeka... kochający domek - dogomaniacki domek. Wierzę że los się do tych bidulek wreszcie uśmiechnie bo ja już o niczym innym myśleć nie mogę... Jutro zrobię też zakupy - nabyć to co dla nich potrzebne. TRZYMAĆ KCIUKI!
-
Jestem po rozmowie ze schroniskiem i z tym Panem z którym rozmawiałam wczoraj. Pan twierdzi, że mniejwięcej wie które to są koty, dziś sprawdzał i ma 90% pewności. Podpowiedziałam / -zaproponowałam Panu, że wyłapiemy te które są prawdopodobne, sprawdzimy numer czipa (bo są zaczipowane) a w książce ewidencjonującej czipowanie są daty ( kiedy to czipowanie miało miejsce) - nie sądzę aby wiele podobnych kotów było w ostatnich dniach czipowanych. Tym samym z moją podpowiedzią Pan radośnie stwierdził, że te kotki damy rade z całą pewnością odnaleźć. Chyba że zostaną wyadoptowane do tego czasu bo nie ma możliwości rezerwacji tych zwierzaków... ale na to już wpływu nie mam. Kosze wiklinowe do przewożenia kotków, które kiedyś kupiła im ich Pani i w których przyjechały do schronu są - więc mam je w czym transportować. To jedyne dziedzictwo tych biedulek. Jestem z Panem umówiona na tą "akcję" w najbliższą niedzielę - myślę że pojadę od rana tj. koło 10-10:30. Nie ukrywam, że wówczas (jak je odnajdę) chciałabym odrazu je zabrać i zawieźć do tego hoteliku Pani Kariny - aby mi więcej nie zginęły i dać nam czas na dogadanie domku stałego. Tam zrobię im zdjęcia itp. Może uda nam się w tym czasie jak będą u Pani Kariny sprawdzić stan ogólny i psychiczny tych biedulek... Co Ty na to supergogo? Dla mnie światełko w tunelu... tylko dalej już potrzebuję Was kochana animalio :-)
-
Jestem po telefonie (raczej paru telefonach) do schroniska. Ja wiem że mają tam dużo roboty, dużo zwierzaków ale... Godz. 12:00 dzwonię - Pani prosi abym zadzwoniła o 14:50 bo ona nic nie wie a o tej godzinie będzie ktoś kto wie. Punkt 14:50 dzwonię, przedstawiam się i nakreślam sprawę 6 razy (tyle razy byłam przełączana do nowych osób - słysząc że ta następna Pani / Pan coś wie). Chyba nie mieli mnie już do kogo przełączyć więc usłyszałam że chyba są wysterylizowane i chyba są już "na kociarni" ale oni nie wiedzą które to są (nie mają ich ewidencji i imion a ja imiona podawałam) i najlepiej abym sama przyjechała i je odnalazła. Pan powiedział że te koty są takie jak wszystkie i oni ich na kociarni nie rozpoznają. Po tych słowach, chyba dobitnie powiedziałam co o tym myślę że nie prowadzą ewidencji ani znakowania tych zwierzaków i że ja ich tym bardziej z ok. 50 kotów nie odszukam (szczególnie że ja nie miałam stałego kontaktu z tymi kotkami). Mam dzwonić do tego Pana (z którym jako ostatnim rozmawiałam) jutro między 14 a 14:30 to on postara się je "odnaleźć". Nie wiem co mam o tym mysleć. Zaraz wyskoczę z siebie ze złości...
-
Chili - roczna sunia - cud - pojechała do własnego domu!
Marylin replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
Cudowna wiadomość!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Ja też trzymałam kciuki za Chili - cudo psinka. Cieszę się że znalazła cudowny domek. Widać że jest szczęśliwa - dumna z tego jakie ma ładne "łóżeczko" i swoje zabaweczki! -
Chili - roczna sunia - cud - pojechała do własnego domu!
Marylin replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
Trzymam kciuki z Chili!!!!!!!!!!! Cudo psiak! Wygląda jak moja Sara która niestety już za Tęczowym Mostem... Była przekochanym, aktywnym ale i wiernym psiakiem. Chili życze Ci super domku! -
[SIZE=3][FONT=Times New Roman]O bosheeeeee już ściskam kciuki ile sił!!!!!![/FONT][/SIZE] [SIZE=3][FONT=Times New Roman]Snuszkak please daj znać jak się mają kotki jak tylko będziesz w schronie i będziesz wiedziała coś więcej. Na PW wyślę Ci mój numer tel. to daj tylko głuchola albo sms-a a ja zadzwonię. Już pisałam do Supergogi że kotki były do schronu zawiezione w swoich własnych 2 kocich, wilkinowych koszykach. Mam nadzieję że ich schron jeszcze nie "zagospodarował" to wtedy zabierzemy i przewieziemy je w tych koszach do Kariny. Aaaa no rzecz jasna ja zapewniam transport. [/FONT][/SIZE] [FONT=Times New Roman]Nie chcę zapeszać ale.... [/FONT] [FONT=Times New Roman]TRZYMAĆ KCIUKI![/FONT]
-
[quote name='snuszkak']u kici jestem i ja na posterunku, będziemy myśleć i działać[/QUOTE] Cześć wszystkim- dzięki za chęć pomocy! Ty Snuszkak jesteś dla mnie jak dobra wóżka, więc jak Ty jesteś to musi się wszystko dobrze skończyć! Sama nie dam rady za wiele zdziałać. Czekam na jakiekolwiek wieści może ze schronu od pracowniczki, może od wolontariuszek z animalii... Na każdy sygnał o Klarze i Luli. Tylko ta kwarantanna... Ehhh...
-
Dzwoniłam do schroniska na Bukowskiej. Obie kotki są - rozmawiałam z Panią, która je przyjmowała (Pani Małgorzata). Kotki są przerażone ale zdrowe - dzisiaj miały badanie. Na szczeście narazie są razem - nie rozdzielili ich. Ktoś Pani ze schroniska powiedział (myślę że mądry Strażnik Miejski) że są dzikie no aż mnie szlag trafił. Wszystko wyprostowałam. Niestety Klara i Lula muszą przejśc kwarantannę i być wysterylizowane. Mam się kontaktować za tydzień. Narazie nawet nie wpuszczą mnie na zdjęcia :-( Strasznie się boją. Wcale im się nie dziwię :-(
-
Bela - piękna, młoda ruda w typie belga - pojechała do super domu!
Marylin replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
Zdjęć nie ma nadal - aż wstyd. U Beli wszystko SUPER! Piszę jednak tutaj bo teraz inne zwierzaki potrzebują pomocy... Dwie kocie "kuzynki" Marylin i Beli: [url]http://www.dogomania.pl/threads/182727-MiaA-yA-my-dom-ciepA-o-i-miA-oA-AE-nagA-a-A-mierAE-Pana-to-dla-nas-wyrok-schronisko-Pomocy?p=14380809#post14380809[/url] Błagam o pomoc dla nich!