Jump to content
Dogomania

Ekiana

Members
  • Posts

    1287
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Ekiana

  1. Rozmawiałam z Markiem - Noa umie leżeć, siad, a co najważniejsze "wróć!" :) Domku domku gdzie jesteś odezwij się!a
  2. [quote name='ludwa']U ROja nie ma dużych zmian zdrowotnych ani w zachowaniu z dnia na dzień, niewiele jest do pisania o stanie zdeowia na codzień. Bo dzień podobny do dnia. Możemy tylko szukać pomocy i próbować go stawiać ale zakładając nawet, ze się uda, to będzie bardzo żmudny i długotrwały proces. To nie będzie zauważalne dzień o dniu. Mam nadzieję, że jek będę jeździła go odwiedzać w miarę możliwości raz w tygodniu, bądź co dwa tygodnie, to będę obserwowała zachodzące pozytywne procesy, przynajmniej w psychice. Ale na to wszystko potrzebny jest czas, czas, czas teraz.[/QUOTE] Już miałam klikać "lubię to" pod twoim postem :) Ach ten odruch z facebooka :) Było by cudownie gdyby się udało stawiać ROJa. Będzie co będzie. Wiemy w jakim jest stanie. Ale mimo wszystko ciśnie mi się na usta, że udało się ocalić ROJa. Pamiętacie te "fatalne" debaty. Ocalić, mam na myśli, ze będzie czuł się kochany, będzie przy nim stale jedna ta sama osoba, do której ROJ z czasem się przyzwyczai. A jemu tego bardzo bardzo potrzeba. Pojawienie się w jego życiu Pani Iwony, chociaż na początek witrualnie (chodzi mi o to, ze już sama jej zgoda na podjęcie się opieki nad nim) od razu zmieniło jego sytuacje o 180 stopni. I nie ważne ile będzie żył, ale na pewno to będzie życie szczęśliwsze. Bardzo chciałam aby tego zdążył zaznać. I udało się. Trzeba się teraz będzie skupić nad tym aby Pani Iwonie maksymalnie pomóc.
  3. [quote name='wolf122']*****,*****,*****-przepraszam za wulgaryzm ale to za szampana,bo nie piję alkoholu a tak mogę odreagować i mam nadzieję,że Roj po swojemu jak już będzie u Czarnej Andy też tak zakrzyknie:multi::multi::multi::multi:.Ja się dzisiaj bałem wejść na Dogo i Fb .Jakoś miałem takie złe przeczucie,że Wy może uspałyście Roja:-(Wczoraj psychicznie padłem .To nie dla mnie.Za miękki jestem,już śmierć Misia tak przeżyłem i tak sobie obiecywałem,że nigdy....A później jak zwykle w naszym polskim średniowieczu mentalnym ,kolejna bieda...A przecież mam swoje najbliższe tragedie,jak my wszyscy....Wczoraj jak czytałem to,co napisała Czarna Anda,Beka to straciłem złudzenia....których miałem coraz mniej i po cichu marzyłem by Roj "zasłużył' swoim cierpieniem na ostatnie chwile u takiej Osoby,która wie.......kiedy jest czas na ten krok.I wierzę,że Czarna Anda zrobi wszystko z serca i z sumieniem człowieka kochającego mądrze psy.Czarna Ando dziękuję:loveu:Roj mordeczko moje pisanie do Ciebie pomogło...choćby na małą chwilę Kochany Staruszku.Tak mi przypominasz mojego Amorka...Siedzę,piszę i ryczę jak małe dziecko...Na szczęście jestem sam i nikt nie widzi,bo niejedna osoba miała by ubaw...Dopiero za chwilę wejdę na fb,bo muszę się uspokoić i wrócić do normy.Piszę tego posta i nie potrafię skończyc,tyle mam do powiedzenia a w głowie czarna dziura....Bardzo się cieszę,Ewa szkoda,że mi dałaś tak długo czekać ale nic to,wszystko dla Roja.Dziękuję Wszystkim Osobom,które pomagaja Rojowi,Darczyńcom i Ewa Tobie,bo Ty przyjełaś na Siebie największy ciężar,odpowiedzialność i gdyby nie Ty i Niger,która wyciągnęła psa z meliny pies umarł by w męczarniach....Ale "złośliwie";) mam nadzieję,że się jeszcze "pomęczysz" przy Roju:loveu:Ufff wróciłem do normy,znowu jestem facetem a nie rozklejonym....Co do kasy mam nadzieję,że będzie służyć Rojowi a jeśli coś zostanie,to innym potrzebującym psom.Ja Wam ufam w 100%,nic mi do tego a Ewa na pewno odpowiednio wszystko na bieząco przed Darczyńcami rozliczy i omówi w miarę czasu.Piszę chaotycznie o wszystkim i o niczym ale emocje...cieszę sie,że Roj choć trochę będzie miał,choć chwilę, człowieka przy sobie ....[/QUOTE] Chciałabym abyś wiedział, ze mam bardzo duży szacunek do Twojego zaangażowania, bardzo wiele zrobiłeś dla ROJa i robisz nadal będąc tutaj, myśląc o nim i z nami kombinując co tu zrobić aby było mu lepiej. Twoje zaangażowanie i pilnowanie wydarzenia ROJa na FB zaowocowało jego wielką popularnością i też przełożyło się na pomoc bezpośrednią dla niego. Nie wkurzaj się, nie załamuj. Dla mnie ostatnio także było nerwowo, ale nie bałam się o żadne radykalne decyzje bo mam ogromne zaufanie do mądrości Ewy i jej zrównoważenia. Wiem, ze Ewa podejmuje zawsze mądre decyzje i nigdy nie pochopne. Tak jak wcześniej pisałam, w przypadku ROJa potrzeba szacunku, spokoju, serca i mądrości. Mam nadzieję, że poczytasz wszystkie zaległości Facebookowe i tutaj, dziś może bez już takich emocji jak wczoraj i przedwczoraj i uwierzysz na nowo, ze warto pomagać, nawet na odległość. (chciałabym więcej napisać, ale muszę wyjść pilnie, przy okazji dokończę bo bardzo chciałabym więcej Ci Wolf122 powiedzieć)
  4. w Serocku będzie ROJ, u Pani Iwony Kantorowicz
  5. A widzieliście filmik jak ROJ łapie smaczki? Cieszę się, że Karolina go wstawiła i cieszę się, że ROJ zechciał dać mi tyle radości biorąc udział w zabawie.
  6. Nikt już nic nie pisze, chyba poszliście szampany otwierać na wiwat :)
  7. acha i dla wszystkich, którzy nie śledzą FB, a w ogóle czy są tacy?? :):) Słuchajcie, możemy chociaż zasnąć dziś szczęśliwi. ROJ znalazł swoje miejsce poza kliniką. Skopiuję Wam co napisała Ewa. "[COLOR=#333333][FONT=lucida grande]Dzisiejszy dzień chciałam zakończyć pewną wiadomością. Osobiście dla mnie najlepszą z możliwych. Iwona zgodziła się zaopiekować Rojem. Jej opieki nie kwestionuję i całkowicie Jej ufam. My tu jesteśmy tylko po to, żeby dostarczyć wszystkich niezbędnych narzędzi ku temu, żeby Jej ułatwić opiekę nad Rojem a Rojowi uprzyjemnić to, co mu zostało. Jeśli miesiąc, to ten miesiąc, jeśli będzie chciał więcej, to ile tylko zechce i na ile pozwoli. Ja mam nadzieję, że to jednak zamknięcie i klinika spowodowały jego obecny stan. Osoby, które miały z nim kontakt w Międzylesiu nie powiedziałyby, że on nie ma chęci do życia. Piszę oczywiście o psychice.[/FONT][/COLOR] [COLOR=#333333][FONT=lucida grande]Iwona jest osobą odpowiedzialną i szczególnie kochającą onki, więc Roj jedzie do domu, tego jedynego i myślę, że ostatniego.[/FONT][/COLOR] [COLOR=#333333][FONT=lucida grande]I miejcie na uwadze, że to Ona z Rojem będzie i Ona będzie decydowała co jest dla Niego najlepsze i pozwoli Mu odejść jeśli tak będzie trzeba. [/FONT][/COLOR] [COLOR=#333333][FONT=lucida grande]Nie wiem na co się zdecydowała. Ja mam nadzieję, że Roj odzyska swój wigor, poczuje się kochany i wrócimy do pierwotnego planu, może okrojonego ale jednak. Ale jeśli Roj nie będzie chciał, to nie będziemy go męczyć. [/FONT][/COLOR] [COLOR=#333333][FONT=lucida grande]Będziemy się starały przedłużyć Mu życie we względnym komforcie, może trochę go usprawnić ale jeśli: nie będzie się goił, będzie cierpiał i nie będzie miał żadnej radości z życia, to damy mu spokój. I bardzo Was wszystkich proszę abyście wtedy uszanowali tę decyzję. [/FONT][/COLOR] [COLOR=#333333][FONT=lucida grande]Sądzę, że trzeba dać mu trochę czasu na odreagowanie kliniki, żeby się pozbierał a potem zobaczymy co się da z niego jeszcze wykrzesać.[/FONT][/COLOR] [COLOR=#333333][FONT=lucida grande]Jeśli niewiele, to odejdzie w domu, nie w klinice. Dla mnie to jest różnica."[/FONT][/COLOR]
  8. Parę kwestii mnie zastanawia: 1. Wiek ROJa. Skoro znana jest nam wstecz historia ROJa. To przeliczmy: 2 lata u pary, plus zdaje się 2 lata(ile?) u pijaka. Czyli 4, czyżby miał aż 6 lat kiedy znaleziony został błąkający się podziałkach? I to bez specjalnych spustoszeń? 2. W klinice woda dla ROJa stała daleko, a na rozpisce, którą w korytarz napotkałyśmy (rozpiska z dyspozycjami) było napisane, że jeśli ROJ jadł i pił to kroplówka na noc nie potrzebna. Czyli domniemywam, że ROJ jest pojony przez kroplówkę aby nie dopuścić do odwodnienia organizmu jeśli by chciał pić, a mu w tym czasie nikt nie miał czasu podać... ROJ bez kołnierza chętnie pił. ROJ zdaniem weterynarza może opuścić klinikę (tylko tabletki, jeden zastrzyk i ten cewnik). Czyli kroplówka nie jest niezbędna – ale może konieczna w klinice. Piszę o tym, bo tak lizał ten weflon, wyraźnie mu przeszkadzał. 3. Nie jestem znawcą, ale tak po prostu analizuję... weterynarz w opisie stwierdził zanik mięśni. To widziałam, czułam – masakra. Mięśnie zbudowane są z białka (oczywiście też konieczny ruch). Zważając, że ROJ jest tak wychudzony, skąd ma czerpać siły aby wstać. Wiec skoro chętnie je to może i dało by się te mięśnie jakoś odbudować... (?) 4. Jeśli ROJ kontroluje mocz - czyli oprócz poprawy z kupą, to kolejna dobra wiadomość... to może jednak się z czasem okaże, że będzie kontrolował coś więcej... Tak, po prostu piszę, że mnie to zastanawia, myślę nad tym, nie jestem żadnym autorytetem, po prostu na „chłopski rozum”. Pani weterynarz mówiła, ROJ zsuwa się z kocyka - myślę, ze ROJ jeśli by miał na czymś leżeć (materac antyodleżynowy) to powinno być to maksymalnie duże, jak dla dorosłego człowieka.
  9. Na FB jest filmik z ROJem jak polował na smakołyki. Naprawdę jestem rozdarta wewnętrznie. [URL]http://www.facebook.com/events/459414134077972/[/URL]
  10. Przekleję Wam co napisała Karolina, która była ze mną razem w lecznicy. Ona wstawiła swój opis na FB, ale nie wszyscy tam zaglądają. [COLOR=#0000ff]"[FONT=lucida grande]Kochani,[/FONT] [FONT=lucida grande]właśnie wróciłam od Roja. Nie widziałam go wcześniej, także jest to podejście zupełnie świeżego oka. Później swój komentarz doda też na pewno Dominika, ale na razie kilka słów ode mnie.[/FONT] [FONT=lucida grande]Po pierwsze - Roj ewidentnie cierpi. Nie jest to tylko ból związany z ranami, ale również dyskomfort i niewygoda. Grube opatrunki go uwierają, jest mu gorąco, nie może się swobodnie napić, irytuje go kołnierz, nie może sobie znaleźć pozycji. Widać po nim, że jest zmęczony. Moim osobistym, prywatnym zdaniem - on ma już naprawdę dość. Są w nim przebłyski takiego psa, jakim był zapewne dawniej - ożywionego, uśmiechniętego, chętnego do zabawy. Ale to są przebłyski. [/FONT] [FONT=lucida grande]Jego stan jest... no cóż, dramatyczny. Jest skrajnie chudy, sterczą mu żebra, sterczą kości kręgosłupa, ma odleżyny, odparzenia i modzele, bez cewnika nie kontroluje pęcherza, stale dostaje antybiotyki, środki przeciwbólowe, jest w zasadzie napędzany bardziej niż leczony. [/FONT] [FONT=lucida grande]Po drugie - znalezienie mu domu na stałe, na naturalne dożycie, graniczy, w mojej ocenie, praktycznie z cudem. Jedna osoba go nie podniesie, trzeba mu zmieniać opatrunki, podawać leki, przemywać odparzenia, bawić się z nim, mówić do niego, zapewniać stałą troskę i nadzór człowieka, nawet w nocy. To ciężka, fizyczna praca, która w zasadzie jest przedłużaniem cierpienia psa w imię satysfakcji, że jednak "walczyło się do końca". W opinii lekarzy on się już nie podniesie. Jeśli faktycznie ma 12 lat, to wyniszczenie będzie tylko postępować. Jeśli ma to w ogóle mieć sens, powinna to być osoba, która mu się całkowicie poświęci, nie fundacja, nie hotel, nie miejsce, gdzie hasa dziesięć innych psów. Realnie patrząc, czy są na to szanse?[/FONT] [FONT=lucida grande]Po trzecie - uważam, że powinno się pozwolić mu odejść. Ale odejść w sposób godny. W minimalnym choćby poczuciu bezpieczeństwa i spokoju. Nie w dusznej sali w klinice, nie na brudnej podłodze. Oceniam, że to, co jeszcze możemy zrobić dla niego i po części dla nas, to znaleźć miejsce miłe, przyjazne, najchętniej z kawałkiem trawy, z ciszą wokół, gdzie mógłby znaleźć poczucie bezpieczeństwa i spokoju, oswoić się z jedną-dwoma twarzami, a nie kilkunastoma zmieniającymi się co chwila, uspokoić się. I wtedy zawołać do niego weta, który pomoże mu odejść godnie w domu, nie w klinice. [/FONT] [FONT=lucida grande]Konkludując: w obecnej chwili, przy obecnych warunkach bytowania, na pytanie, czy on cierpi, odpowiem stanowczo: tak."[/FONT] [/COLOR] [SIZE=3] [FONT=lucida grande][COLOR=#333333]Zgadzam się z tym co napisała. Siedzę i zastanawiam się co tu Wam napisać bo wiem, że czekacie. [/COLOR][/FONT] [FONT=lucida grande][COLOR=#333333]ROJ cierpi - co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Zważając na opinie lekarzy oceniający jego wiek na 12 lat, to rzeczywiście nasze działania powinny być skierowane na to aby mu ulżyć, a nie męczyć uporczywą terapią. Ale on nie zasłużył na eutanazje w śmierdzącej lekami klinice, na zasikanej podłodze, w otoczeniu obcych (chociaż miłych i dobrych) osób. [/COLOR][/FONT] [COLOR=#333333][FONT=lucida grande]Ciężko pisać bo nie chciałabym abymoje słowa zostały odebrane jak jakaś wyrocznia. Powiem po prostuco zobaczyłyśmy. [/FONT][/COLOR] [COLOR=#333333][FONT=lucida grande] [/FONT][/COLOR] [COLOR=#333333][FONT=lucida grande]Otóż kiedy weszłyśmy ROJ byłskierowany „twarzą” do ściany, nie miał kołnierza. Nieodwrócił się, nie zareagował na nas póki my nie podeszłyśmy.Towarzyszyła nam miła, młoda pani weterynarz, która właściwiemówiła to co już wiecie – że pies cierpi, że nie ma szans abywstać, że cierpi z powodu bolesnych ran odleżynowych, które sąstraszne i otrzymuje leki przeciwbólowe itd. Długo mówiła ostanie ROJa, a także o tym, że pies się męczy i proponująeutanazję. Roj może jeszcze długo pożyć w tym stanie (takiejwegetacji) ale co to za życie, że grozi mu zapalenie pęcherza odcewnikowania, które nie powinno być takie stałe, ale kiedy wyjmącewnik to ROJ sika i robi pod siebie, brudzi opatrunki, rany trudniejsię goją. ROJ nie chciał leżeć na kocyku, pozostały mu więckafelki. Z kupą nie ma już problemu – to właściwie jedyna dobrawiadomość. Wcześniej były biegunki, teraz kupa normalna.[/FONT][/COLOR] [COLOR=#333333][FONT=lucida grande] [/FONT][/COLOR] [COLOR=#333333][FONT=lucida grande]No cóż, oczom naszym przedstawiałsię widok ciężko i szybko dyszącego psa ze zwiędniętym językiemdość apatycznie spoglądającego. Najwięcej zainteresowaniawykazywał w stosunku do weflonu, który wylizywał, chciał usunąćpyskiem bo nie zębami, których zostało niewiele.[/FONT][/COLOR] [COLOR=#333333][FONT=lucida grande]Wokół roztaczał się zapach moczu,to zasikana sierść. [/FONT][/COLOR] [COLOR=#333333][FONT=lucida grande] [/FONT][/COLOR] [COLOR=#333333][FONT=lucida grande]Powiem Wam tak, nie wiedziałam zpoczątku czy można go dotknąć gdzieś poza pysiem bo bałam sięaby mu nie sprawić bólu. Potem delikatnie go głaskałam tam gdziebyła sierść, która zresztą bardzo mocno mu wypada, jest w staniepodobnie złym jak cała reszta ROJa. Pod palcami wyczuwało siękości, kręgosłup, ...wiecie jak wygląda smok, ma takie wypustkina grzbiecie, Roj takie ma, ale to szpice kręgosłupa. Masakra.Piszę obrazowo dla tych, wszystkich których tam nie było, albo teżi dla tych, którzy nie mieli z takimi psami doświadczenia.[/FONT][/COLOR] [COLOR=#333333][FONT=lucida grande] [/FONT][/COLOR] [COLOR=#333333][FONT=lucida grande]Głaskałyśmy go tak długo, paniweterynarz opowiadała w tym samym czasie o Roju, że lubi wyciągaćsobie cewnik. Dziś rano jak przyszła do pracy to cewnik byłwyjęty, a w konsekwencji Roj w sikach. To przeszkadza w gojeniu ran,które u psa, który by stawał na nogi goiły by się długo, ok.miesiąca, a ROJ leży na tych miejscach, nie ma szans aby wstać,rany nie mają jak się goić. [/FONT][/COLOR] [COLOR=#333333][FONT=lucida grande] [/FONT][/COLOR] [COLOR=#333333][FONT=lucida grande]Zapytałyśmy jak u ROJa z apetytem,powiedziała, że je, ale szczególnie chętnie z ręki. Dziś ranomusiała go nakarmić i wtedy chętnie zjadł.[/FONT][/COLOR] [COLOR=#333333][FONT=lucida grande] [/FONT][/COLOR] [COLOR=#333333][FONT=lucida grande]Pani skończyła dyżur, zostawiła nassame. Wygłaskałyśmy go, pooglądałyśmy, porobiłyśmy zdjęcia(w międzyczasie i wspólnie zmieniając się rolami aby ROJ nie czułsię obiektem, rozmawiałyśmy z nim, głaskałyśmy – za uszkiemlubi) Generalnie podeszłam do nie go tak jak by był zdrowy, tzn.bez rozczulania się, ale z uśmiechem, z zagadywaniem i zauważyłamtrochę dalej miskę z jego jedzeniem. Poprosiłam Karolinę abypodała troszkę w garstce. I kiedy już miałam to zaczęłam ROJakusić jedzonkiem. Zareagował. Zaczęłam się z nim droczyćzabawowo, a on podjął tę zabawę, wodził całą głową zasmaczkiem. Mało tego, zaczęłam mu rzucać granulki karmy aby jełapał. Bardzo mu się to spodobało, bardzo chciał złapać. Tylkokarma mu się trochę ślizgała i czasem odpadała na boki. Ale miałteż wiele sukcesów w łapaniu smaczków, a przede wszystkim wielechęci do tego. Jednak wszystko to bez wstawania, ROJ nawet kuszonynie odwrócił się w innym kierunku np. wspierając się o przedniełapy. [/FONT][/COLOR] [COLOR=#333333][FONT=lucida grande] [/FONT][/COLOR] [COLOR=#333333][FONT=lucida grande]To jest rozbrajające i to jest jeden zpowodów dla, którego tak długo czekacie na moją wypowiedź.Widzieć psa, który chce łapać smaczki, a jednocześnie jest wtakim stanie, że kolejny weterynarz mówi, że najlepszą pomocądla ROJa jest eutanazja. A co gorsza, ja mam świadomość, że jakto napisała Karolina – to są przebłyski ROJa takim jakim byłkiedyś. [/FONT][/COLOR] [COLOR=#333333][FONT=lucida grande] [/FONT][/COLOR] [COLOR=#333333][FONT=lucida grande]Piszę o tym po to aby powiedzieć, żedla mnie jest jasne – poza tym, że ROJ cierpi również to, że matego bardzo dużą świadomość. On jest umysłowo bardzo sprawny idobrze się pod tym względem ma. Co innego z psychiką. Jego stannie pozwala mu na to co on chce – tzn. jego w pełni świadomyumysł. Wstać - nie może, zadrzeć nogi na siku - nie może, napićsię swobodnie – nie można (miska za daleko, jeśli ktoś niepoda, poza tym kołnierz przeszkadza, trzeba zdjąć i dodatkoweceregiele aby się napić) itd. Poza tym ma dużo sierści, ma dużobandaży, opatrunków, jest gorąco mu w tym wszystkim, dodatkowokołnierz. Widać, że jest tym zmęczony i przytłoczony. On napodłodze, wszyscy chodzą nad nim.[/FONT][/COLOR] [COLOR=#333333][FONT=lucida grande] [/FONT][/COLOR] [COLOR=#333333][FONT=lucida grande]Tak się złożyło, że polowanie nasmaczki przerwał inny weterynarz koniecznością wymiany cewnika.Zostałyśmy wyproszone z pokoju. Potem ROJ już tylko leżał naboku nieruchomo... Mogę się domyślać, że to albo efekt leku albobólu. Jedno i drugie nieuniknione w jego obecnej sytuacji.[/FONT][/COLOR] [COLOR=#333333][FONT=lucida grande] [/FONT][/COLOR] [COLOR=#333333][FONT=lucida grande]ROJ powinien odejść w domu, wmiejscu, w którym czuje się bezpiecznie. W międzyczasie można byjeszcze raz skonsultować dokumentację ROJa z innym neurologiem.Trzeba mieć pewność na milion procent, że ROJ nie ma szans abywstać. I czy na pewno ma te 12 lat?[/FONT][/COLOR] [FONT=lucida grande][COLOR=#333333]Jeśli tak, to zgadzam się z opinią Karoliny i także uważam, że powinniśmy się skoncentrować na znalezieniu domu, osoby, która by z serca towarzyszyła ROJwoi, która by również miała wsparcie innych osób, do opieki nad ROJem. Tylko czy ktoś taki silny (psychicznie i fizycznie i nie będący w pojedynkę) się znajdzie...[/COLOR][/FONT][/SIZE]
  11. Chciałam tylko napisać, że byłyśmy. Pozwólcie, że odsapnę, pozbieram myśli nim ubiorę je w słowa. Pewnie późno wieczorem napisze bo mam jeszcze jedną ważną sprawę do załatwienia.
  12. [quote name='ludwa'] Ekiana, daj spokój, szkoda nerwów[/QUOTE] Oczywiście. Nie będę komentować.
  13. [quote name='idusiek'] Tym samym - witam i żegnam. ja się juz wypowiadać nie będę ani na dogo ani na fb.[/QUOTE] Oby tak było!! Ido, cieszę się, że zaprzestaniesz wypowiadania się. Czekam na to od dłuższego czasu i sądząc po wczorajszych komentarzach kierowanych do Ciebie na facebooku - na Twoje milczenie czeka wiele osób. Działasz destrukcyjnie. Jeśli piszesz, że to nie Twój cyrk, to go nie wywołuj bo sama stworzyłaś idiotyczną histerię wczoraj na FB. Osobiście mi Ciebie żal, ale biorąc pod uwagę całość sytuacji zmuszona jestem Ciebie publicznie skrytykować. To co wyprawiasz nie działa na korzyść ani ROJa ani dobrego imienia 4DogS - [B]którego celem jest pomoc tym najbardziej potrzebującym psom[/B]. 4dogs, którego Ty jesteś współautorką i współinicjatorką. Jest mi wstyd za Ciebie. Aby zapobiec jeszcze większym konsekwencjom twoich szaleństw wycofałam Twoje uprawnienia administracyjne fanpage'm sos4dogs. Zrozum Ida, że swoim zachowaniem, niszczysz, a nie tworzysz. Przykro mi, ale nie wzbudzasz wiarygodności i nie chciałabym aby tą wiarygodność przez Twoje nieprzemyślane działania straciło 4dogs, na które pracowało więcej osób. Co do ROJa, to odwiedzę go dziś. Mam nadzieję, że Ewa nie zostanie przytłoczona histerią Idy. [B]Tutaj potrzebna jest rozwaga, spokój, delikatność i szacunek tak dla ROJa jak dla wszystkich, którzy tak ofiarnie zechcieli się zaangażować, nie licząc czasu, wysiłku w poszukiwaniu informacji o możliwych sposobach pomocy, a już nie mówię o wielkiej ofiarności finansowej. PIENIĄDZE ZEBRANE DLA ROJA SĄ JEGO, TYLKO I WYŁĄCZNIE JEGO. [/B] [COLOR=#ff0000][B]I wybaczcie, ale nie interesują, mnie w tym momencie inne potrzebujące pieski bo ROJ ŻYJE i to on NAJBARDZIEJ POTRZEBUJE POMOCY TERAZ[/B][/COLOR] Ida, jak każda inna osoba ma prawo wyrazić swoją opinię - jednak nie należy narzucać swojego zdania, wymuszać decyzji, tworzyć niezdrowej atmosfery. Nie podoba mi się takie zachowanie i nie zamierzam go akceptować. Wiem, że takie dyskusje są niefajne dla wszystkich obserwujących to osób, ale chciałam napisać swoje konkretne odniesienie aby zaznaczyć, że o [B]losie R[/B]OJA nie [B]będzie decydować[/B] IDA, ale [B]spokojna ocena sytuacji przez wzgląd na najlepiej rozumiane jego dobro! [/B]
  14. [quote name='niger']ja zabierajac Roja z meliny myslalam tylko i wylacznie o tym aby nie cierpial i mial lepiej nie zastanawialam sie co bedzie dalej nikt tego nie wiedzial ... Ja chce tylko zeby nie cierpial i zaznal w swoim zyciu jakiekolwiek oco bylo na koniec cos dobrego cieplego tylko nie kosztem jego cierpienia... Roj nie ma wlasciciela nie jestem nia ja ani Ludwa ani nikt inny Ludwa poprostu te sprawe pilotuje jako osoba doswiadczona zatem decyzja jaka podejmiemy bedzie miala tylko i wylacznie na wzgledzie dobro psiuni a wierze ze chocby lezac zazna ludzkiego serca I mi osobiscie tylko o to chodzi[/QUOTE] Niger, mam kilka pytań: 1. a skąd książeczka zdrowia ROJa? Jak rozumiem w niej był wpisany wiek ROJa, który teraz został zakwestionowany przez lekarzy? 2. Kim był jego pierwszy właściciel, chodzi mi o te działki. Pies wałęsał się po tych działkach czy był przetrzymywany u kogoś? 3. Czy oprawca ROJa (pijak) poniósł jakieś konsekwencje z tego powodu jak go potraktował? Jeśli tak to jakie? Jeśli nie to dlaczego?
  15. I jeszcze kilka słów odnosząc się do wcześniejszych postów.... A tak w ogóle to będę jutro u ROJa i powiem Wam z pierwszej ręki co ja myślę [quote name='ludwa']Wiecie...ja też jestem w szoku...Mi się marzyły 2 tysiące, żeby o klinikę być spokojnym A tutaj taka niespodzianka Jestem pod ogromnym wrażeniem A że ostatnio stały mi adopcje, to byłam już przytłoczona, bo nic się nie rusza, bo pieniędzy nie ma, nie ma żadnej reakcji A tutaj aż tak I jeszcze telefony, czy potrzeba jakiejś pomocy jeszcze Piękne to jest. A jak mi skrzydeł dodało)))) Normalnie żaden psycholog by tak doła nie wyleczył))[/QUOTE] To prawda, czasem są takie chwile (jak np. ta), że radość i szok jest tak wielki, że chce się fruwać. Tego ani psycholog ani w ogóle nikt nie da to się po prostu musi zdarzyć. Wspaniale, że zdarzyło się tutaj u ROJa. ROJ na pewno wie, że o nim myślimy. I może stąd mimo tych bandaży ma taką uśmiechniętą pysię :) Ale później napisałaś, że dzwonili z kliniki, że ROJ nie ma komfortu życia... Siedzi w pokoju i się nudzi, kto by miał? [quote name='kasiunqa']Więc co udało mi się ustalić z Olsztynem, Pani Aneta Bocheńska lek polikliniki z którą udało mi się skontaktować poleciła mi stacjonarną rehabilitację w miejscu [URL="http://www.kanvet.pl"]www.kanvet.pl[/URL], to umiejscowione jest w poliklinice w Olsztynie. Całe leczenie i rehabilitacja mogła by się odbywać z pobytem stacjonarnym i konsultacjami lekarzy i profesorów uczelni. Trzeba tam zadzwonić dokładnie ustalić cenę i coś poprostu wyżebrać ;-] ja mogę żebrania o rabaty tam podjąć się w dniu jutrzejszym. Pani Aneta może się osobiście podjąć zabiegów akupunktury, w których jest jest jednym z niewielu w polsce specjalistą od zwierząt. Kombinuję też rozmowy póki co czysto teoretyczne czy jedna z warszawskich firm w ramach reklamy (to duża i znana firma) na stronie Roja np podjęła by się transportu dużym autem Rojka do kliniki. Jeśli trzeba będzie do Wrocławia to również dożebram, a co, w końcu jakby nie było jestem zawodowym negocjatorem ;-] ale z takim zapleczem nie bedzie trudno. Na razie teoretyczne bo rzeczywiście nie ma żadnych podjętych decyzji. Jesli chodzi o wrocław to równie fantastyczny pomysł. W zeszłym roku odbywała się nawet na tej uczelni konferencja "pacjent Neurologiczny czy ortopedyczny" ponieważ ma wielu cenionych specjalistów, z tego co wiem ratowali tam kiedyś Benka bernardyna. Jedyne co to Olsztyn poprostu jest bliżej w-wy. Co do rokowań, dwa moje psy w życiu miały cholernie złe rokowania, jeden żył w tych złych w świetnym zdrowiu potem jakieś 9 lat i azzar z rokowaniami 10 wetów o amputacji a smiga na agility. Coś musieli napisać. Nadzieja umiera ostatnia. Nie wiem dlaczego ale ja poprostu wiem że on będzie żył i chodził, może jeźdzł, ale będzie żył. Co do ewentualnych wózków i wielkości psa, zajrzyjcie na fundację bernardynów jak 90 kg staruszek sobie swietnie z nim radzi.[/QUOTE] Podoba mi się jak o tym piszesz. Ja też uważam, że nadzieja umiera ostatnia. Przedstawiasz konkretne opcje - super. Idealnie by było gyby ROJ był bliżej bo w razie jakiejś nagłej sytuacji, tak jak napisała Ewa jest możliwość reagowania zamiast "wierzyć na słowo". [quote name='wolf122']Ja myślę,że skoro się powiedziało a to trzeba powiedzieć b.Zbieraliśmy pieniądze na Roja i cała kasa będzie jemu służyła do końca.To byłoby nie w porządku w stosunku do psiaka i Darczyńców.Jeżeli na końcu tej drogi pojawi się znak stop,to poddamy się .Na razie nie ma o tym mowy i jeśli postąpicie inaczej to wejdziemy na wojenną ścieżkę.Inne zwierzaki potrzebują też kasy,kasa gdzie indziej się przyda-argumenty racjonalne ale gdybyśmy byli racjonalni,to nie byłoby całej tej akcji,tylko cicha eutanazja i już. Jeżeli Roj ma umrzeć,to za tą kasę zbieraną na niego ma żyć do końca w największym komforcie.Może to głupie ale JEMU,to się należy i już. Ale cały czas wierzę,że ON z tego wyjdzie!!!Mądra logistyka Ludwy,zapał i pomoc mądrych doradców i damy radę.Na kroki ostateczne jest czas aż.....będzie czas.[/QUOTE] Zgadzam się w 100% to są pieniądze ROJa i dla ROJa, a nie żadnego innego psiaka. Pojawiają się głosy, że ROJ jest stary. Jaki stary? 7 letni owczarek jest już taki STARY? Owszem, ROJ jest raczej starszy niż młodszy, ale żaden z niego starzec. Ciężkie życie miał chłopak, więc odbiło się to na nim. Podobnie jak Wolf122 uważam, że pieniądze uzbierane powinny posłużyć ROJowi we wszystkim cokolwiek mu trzeba. Nie czułabym się uczciwie gdyby miało się stać cokolwiek innego. [quote name='ludwa']to ja tylko racjonalnie napiszę, że jeżeli stwierdzę, że Roj sie poddał (i osoby, które go znają, widzą itp, potwierdzą), to damy mu spokój. Na razie chcę spróbować poprawić jego byt. Mam nadzieję, że któraś z klinik da mu szansę, chociaż to ogroman robota, to usprawnianie+ cieżkie do gojenia odleżyny i posikiwanie na opatruunki, to bardzo ciężka robota. trzymajcie kciuki, żeby ktoś się tego podjął[/QUOTE] Trzymam kciuki, zalatwiaj.
  16. Hmmm kilka dni mnie nie było, przebrnęłam właśnie przez kilka stron Dogo ROJa, wczoraj i dziś nadrabiam zaległości facebookowe, a kilka h. spędzonych na wątku (bo wnikliwie czytam :)) już wywołuje u mnie strach co też w tym czasie na FB się dzieje i znów będę nadrabiać :) Uczciwie powiem tak, że żaden ze mnie ekspert w dziedzinie psów, jest wiele osób bardziej doświadczonych z większą wiedza. To czym dysponuję to swoje własne doświadczenie (3 psy, w kolejności bo nie na raz) i ich przypadki. Pierwsza sunia żyła lat 17, druga sunia uratowana zresztą przez Ewę - owczarkowata Stasia - oszacowywana była bezpośrednio bo uratowaniu z bezdomności na 8-9 lat, po operacji (nowotwór), dożywieniu i wspaniałej opiece w hoteliku, po dotarciu w końcu do mnie i tu już naprawdę odkarmieniu i kilku miesiącach kolejny weterynarze oceniali jej wiek na 6-7. Miała białe zęby ale identycznie starte jak ROJ - do dziąseł. Była z nami 11 miesięcy (znów nowotwór), ale dała nam tyle szczęścia, że naprawdę warto było podjąć każdą inicjatywę aby ją ratować. na samym początku Ewa też mówiła, że do miejsca, w którym przebywała Stasia został wezwany weterynarz aby ocenił czy w ogóle warto ratować, czy może lepiej uśpić. Było delikatnie mówiąc nieciekawie, ale Ewa podjęła wyzwanie. A Stasia i ja zyskałyśmy siebie. Wiadomo, że sytuacja ROJa jest inna, jak zawsze trzeba do sprawy podchodzić indywidualnie. Niemniej jednak oszacowywanie wieku ROJa w tym stanie, po tym co przeszedł jest dla mnie cokolwiek dziwnawe...
  17. Marek (tymczasowy opiekun suni) podesłał nowe zdjęcia NOA, niestety są bardzo kiepskiej jakości, więc nawet nie wstawiam. Bardzo rozmazane, z telefonu komórkowego... Nie wstawiam bo nie ma co oglądać, ale z uczciwości piszę, że takowe do mnie dotarły. Poza tym pisał, że Noa ładnie rośnie i wszystko dobrze. [quote name='Ty$ka'][COLOR=#000000][FONT=Verdana]Czy pozostałe pieski mają swoje wątki na dogo?[/FONT][/COLOR][/QUOTE] [FONT=Verdana]Tak, wszystkie wątki znajdziesz na stronie [/FONT][URL="http://www.sos4dogs.pl/"]www.sos4dogs.pl[/URL] [FONT=Verdana]Tam są pieski potrzebujące pomocy i jak klikniesz w zdjęcie to tam będzie krótki opis i przycisk "więcej" i tam są właśnie te wątki.[/FONT] [FONT=Verdana]Jeśli gdzieś Cię będzie odsyłać w nieznane to daj znać [/FONT]:) [FONT=Verdana]Są tam też psiaki, którym udało się pomóc i ich historie wieńczy sukces adopcyjny. Bardzo bym chciała aby w tym przypadku tak było. Wystarczy tylko jakaś odpowiedzialna fajna osoba, która na pewno zdaje sobie sprawę, że pies to poza wielką przyjemnością także duży obowiązek. Przy małych dzieciach naprawdę można dostać kręćka, a jeszcze brać psa małego na kark - to nie ma sensu, zgadzam się z Ewą. [/FONT] [SIZE=1][FONT=Verdana](Czasem Dogo nie wchodziło i dawałam na facebook, a czasem z jakiś względów mogło mi się wydawać, że FB jakiś aktywniejszy, lepszy. Ale to incydentalnie, generalnie odsyłacze prowadza do Dogo)[/FONT][/SIZE][/QUOTE]
  18. Hello , już jestem po krótkiej nieobecności :) No to trochę problem z tym transportem bo nie dość że przydałaby sie osoba odpowiedzialna, to i jeszcze transporter (chociaż to może najmniejszy problem). A Pani ze Słupska nie miałaby ochoty przyjechać?
  19. Tak, dokładnie, chociaż Dogo też pomaga sie zorganizować, można też sobie pogadać - ale jednak Facebook rządzi :) [URL="http://www.dogomania.pl/forum/members/20073-auraa"][B]auraa[/B][/URL][COLOR=#3E3E3E] [/COLOR] daj znać jak będziesz coś już wiedziała na temat kociczek i małej i rocznej
  20. super, to bardzo mile! I jaka kwota! [B][SIZE=4]542 zł[/SIZE][/B], to są leki ROJa na prawie trzy dni! Powiem szczerze, że ogromnie mnie zmroził post Ewy, że będzie chciała zabrać jak najszybciej ROJa z kliniki ze względu na te koszty. Cieszę się, że tyle osób zareagowało na ciężką sytuację psiaka i udało się trochę zasilić skarbonkę ROja. On będzie potrzebował jeszcze długo leczenia, nawet i po klinice.
  21. [quote name='wolf122']-Ekiana,widzę,że jesteś już starym wyjadaczem-super to ujęłaś:thumbs:Ja to na innym wątku próbowałem przekazać,dla dobra psiaka,który przebywa w hotelu i będzie potrzebował funduszy do końca ale niestety natrafiłem na opór materii.Ludzie nie rozumieją,że fb działa tak samo jak wszystko we współczesnym świecie.To przede wszystkim szybkośc i stałe podsycanie tematu.Jeśli tego nie ma kolejne eventy wypierają niestety nasze wydarzenie i następuje powolna cisza na wątku.I dzieje się to szybciej i bardziej beznamiętnie niż tu.Wynika to nie z powodu ludzkiej obojętności ale z zalewu kolejnych nieszczęsć na dużą skalę.[/QUOTE] Wolf, przepraszam, że dopiero teraz odpisują, ale w natłoku wydarzeń, komentarzy i wątków było trudno to wszystko ogarnąć. Ale za to udało się wstawić ROJa na stronę [URL="http://www.sos4dogs.pl"]www.sos4dogs.pl[/URL] Widziałeś? Są tam dane i zdjęcia, można wszystko ładnie mieć pod ręką i sobie kopiować do woli. Aż takim wyjadaczem facebookowym to jeszcze nie jestem, ale staram się i Ty bardzo mi pomogłeś. Zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości, że na FB trzeba stale podsycać temat i rozmowę, a najlepiej jak wszystkiego pilnuje kilka osób. Im więcej osób zaangażowanych tym większa szansa na powodzenie sprawy. Przykład ROja - dużo osób, duży odzew, pies ma szansę na leczenie. A dla porównania - suczka Viva, zdrowa, tylko bezdomna, nic się nie dzieje, nie ma ludzi a jej wydarzeniu, zainteresowania brak. Tak samo z dorosłą roczną kotką tutaj - zdrowa, wiec nie budzi wzruszeń. Myślę cały czas nad takimi właśnie trudnymi przypadkami i nie wiem jak to ruszyć. Po prostu myślę, ze sama nie dam rady. Dobrze, że napisałeś jasno i konkretnie co trzeba roić na Facebooku, że po prostu to trzeba robić, że to niezbędne i ważne bo im więcej osób to będzie uświadamiać innym, to może w końcu uda się przełamać ten opór materii - ja tez na niego nie raz trafiam. Zauważyłam jednak, ze od czasu Twojego udziału w ROJu i innych, to i w ludziach coś drgnęło. Poważnie! [SIZE=1]Może dlatego, ze tu w większości baby siedzą, a jak facet coś powie to znaczy więcej niż jakaś inna kuma od darcia pierza (szat nad losem psiaków) ;) Ale to tylko taka hipoteza-żart [/SIZE]:evil_lol:
  22. a kiedy będzie ta wizyta przed adopcyjna? Masz już jakiś pomysł na transport małej kociczki do Słupska? Tak, z roczną kotką jest kłopot. A robiłaś jakieś ogłoszenia dla niej w necie?
  23. [quote name='nika_85']DW ..................................................... [FONT=Calibri][SIZE=3][COLOR=#000000]Witam[/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3][COLOR=#000000]W nawiązaniu do rozmowy telefonicznej dot. [U]zwrotu 27 zł[/U] za żywienie dziecka –[U]WERONIKI ..........[/U] -w przedszkolu podczas dyżuru wakacyjnego [/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3][COLOR=#000000]Przesyłam nr konta na który proszę dokonać zwrotu:[/COLOR][/SIZE][/FONT] [SIZE=3][COLOR=#000000][FONT=Calibri]Proszę o dodatkowy dopisek: [U]„darowizna dla Vivy/Koko/Dżambo/Bolero/Twist/Florka”[/U][/FONT][/COLOR][/SIZE] [COLOR=#000000][FONT=Calibri]16 1370 1109 0000 1706 4838 7315[/FONT][/COLOR] [FONT=Calibri][SIZE=3][COLOR=#000000]Fundacja Międzynarodowy Ruch Na Rzecz Zwierząt![/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3][COLOR=#000000]ul. Kawęczyńska 16 lik.42a[/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3][COLOR=#000000]03-772 Warszawa ..................................................................................................... Możesz dostać jakąś taką dziwną wpłatę... Dziecko nie jadło ;) To niech Viva zje ;) Pani powiedziała że chyba we wrześniu będzie dokonywać dopiero zwrotów... Według mnie powinno być 18zł do zwrot, ale Pani mówiła o 27zł... [/COLOR][/SIZE][/FONT][/QUOTE] wow!! :) Niesamowite! Kochana jesteś
  24. Ja też ogromnie trzymam kciuki, super, że znalazła się chętna osoba do zrobienia wizyty przedadopcyjnej. Dopiero na FB odczytałam, że chodzi o osobę do wizyty. JUz się bałam, że nie chcesz kici oddać pani ze Słupska :) Bardzo sympatyczne wrażenie ta Pani i o ile coś można rozeznać ta po internetowemu to zapowiada się dla kici wspaniały dom!
  25. Tymczasem zapraszam Was na naszą stronę, gdzie są już informacje o ROJu i zdjęcia (również te najnowsze!) i wszelkie potrzebne dane do przelewu. To się może przydac gdyby [url]http://sos4dogs.pl/[/url] [url]http://sos4dogs.pl/index.php?view=pies&d=pomoc-dla-katowanego-ROJA[/url]
×
×
  • Create New...