Mamy niemały problem :(
Dziewczyny były u Sama i oto relacja w skrócie:
- pies powitał je przyjaźnie (opiekunka zanim wprowadziła je do domu nastraszyła je poważnie), może tak być że nie lubi facetów
- pies jest niesamowicie pobudzony - ciągle łazi, skacze, włazi na człowieka, memła piłke, memła człowieka, przez godzine wizyty ani na chwile nie położył sie spokojnie. Gryzie tez własną łapę, co wskazuje juz na stan chorobowy :(
- pies jest nie wymeczony ani psychicznie ani fizycznie i stąd pewnie po cześci powyzszy problem. Opiekunka nie ma możliwości wymeczyć psa, który jest wulkanem energii. Mimo, ze posiada ogródek nie może w nim puscić psa, bo automatycznie dochodzi do spęć na płocie z dogiem sąsiadki. Nie wiem z czego ten płot ale istnieje ryzyko, ze sobie krzywde zrobi przy tym. Kobieta nie ma tyle siły by go od tego płotu odciagnąć. Pani ma powyłamywane palce, posiniaczona jest cała.
- praca z nim to wyzwanie bo Sam nie potrafi skupic sie ani przez chwilę (z tego pobudzenia) - parówka przed nosem też nie zatrzyma jego wzroku i ciała, mimo że ja chce
- opiekunka ma niestety nieoprawidłowe podejscie, bo traktuje Sama jak dziecko. Nie umie w swoim podejściu zignorowac psa - a tego przede wszystkim mu trzeba.
- natychmiastowa kastracja i rentgen łap!
[B]NATYCHMIASTOWA ZMIANA DOMU TYMCZASOWEGO!!!!!!!!!!!!!!!!!!![/B]
[B]Ktos kto nie ma zwierzat ani małych dzieci i ma dużo czasu i ktoś kto traktuje psa jak psa. Czy taki ktos istnieje![/B]