-
Posts
37334 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by tu_ania_tu
-
Magda umie robic masaże więc jak znajdzie czas (ma teraz szpital a nie hotel ;) ) i jak Sam dojdzie do siebie to na pewno popróbują. Wydaje mi sie, ze jak Sam zacznie normalnie zyć, chodzic na regularne spacery, jakby latem miał mozliwośc popływania (tylko czy nawet jak bedzie miał mozliwośc to cz bedzie chciał do wody wejść:evil_lol:) to sprawność łapek poprawiłaby się. Zaczynam na powaznie szukac mu domu. To fajny pies dla osoby stanowczej z doświadczeniez z duzymi psami
-
zacytuje wam co napisała opiekunka Sama [quote name='Frodo']Charakter: Przejazd do lecznicy, wejscie do samochodu dosyc spokojne, tak jak pisałam wcześniej do Sama trzeba podejsc łagodnie ale zdecydowanie i da mu sie wszystko wytłumaczyc, pod lecznica spacer po okolicy, podekscytowany ciagnie na smyczy ale nie z checi dominacji, skorygowany ogarnia sie , on nie ma totalnie wyczucia siły...w lecznicy spokojny, bardzo przyjacielski, zaczepial weta i zachecal do zabawy. Teraz Sam czuje się niewyraźnie, normalnie wychodzi na spacer, ma apetyt chociaz schudl troche, jest obolały i mocno spuchnięty, pomimo ze nie wylizał sobie rany, ma robione oklady z lodu, dostal przeciwzapalny/bolowy w zastrzyku i antybiotyki. Co do aparatu ruchu, ja widze mala poprawę, mala, ale zawsze cos, masci rozgrzewajace to bardzo dobry pomysl, i na razie masaze rozluzniajace, nic wiecej w jego stanie nie zrobie, zwlaszcza ze on jest teraz niedotykalski[/QUOTE] [quote name='Frodo']Sam poczatkowo nie jadl suchej karmy , teraz zasmaczona wlcina bez problemu, mysle, ze spokojnie przyzwyczai sie do suchej , teraz w kolnierzu nie radzi sobie wiec pomagam mu przy jedzeniu-brak jakiejkolwiek agresji -obrony miski[/QUOTE]
-
[quote name='AnnaEwa']Ania, ale ja nie mówię o mężczyźnie behawioryście. Tylko o mężczyźnie, który jest w domu i pokazuje psu, że on tu zdecydowanie rządzi, a zasady są takie a takie. Mam skądś głębokie przekonanie, że tędy wiedzie najkrótsza droga...[/QUOTE] Aniu tylko, ze nie mamy takiego pod ręką akurat a nie ma jakoś nikogo chętnego od miesięcy na wzięcie Hamera na tymczas
-
[quote name='AnnaEwa']Szkoda, że mu się nie udało tych jajec wcześniej ciachnąć, przynajmniej byłoby wiadomo, czy ten zabieg jakkolwiek by go utemperował. Mam pytanie - a czy jest taka szansa, żeby zamiast Gosi mógł z nim na początku pracować mężczyzna? Nie jestem behawiorystą, a moje doświadczenia z trudnym psem w porównaniu takim egzemplarzem jak Hamer jest żadne. Ale mimo to widzę dużo podobieństw między nim a Noblem. Nobel (czyli pies, którego miałam) wielbił mężczyzn i słuchał ich, atakował kobiety i straszył dzieci. Te ostatnie na razie w ogóle w grę nie wchodzą, ale pamiętam, że Agata Canis pisała, że Hamera spacyfikował jej mężczyzna na początku. Może ten schemat jednak zadziała. A jak kochany Pan nakaże, to i panią się potem zaakceptuje....[/QUOTE] Trzeba by mu znaleźć hotel w którym opiekunem jest facet, który pracuje z psami a nie je karmi ;) Gosia się absolutnie nie poddaje, zobaczymy w jakim nastroju Hamer jutro bedzie
-
[quote name='Alla Chrzanowska']Dziewczyny! Dajcie mu szansę...[/QUOTE] Allu on dostaje szansę cały czas ale zycie ludzkie jest priorytetem. Hamer ma iść do adopcji, ma trafić do kogoś do domu, podporządkować się zasadom w nim panującym - nigdy nie ma gwarancji że pies nie zachowa się źle (w naszym ludzkim rozumieniu) ale brak gwarancji oparty tylko na wyobrażeniu, ze coś może się stać, a brak gwarancji oparty na obserwacji zachowania się psa to kolosalna różnica. Ja po dzisiejszym dniu boję sie o Gosię
-
Gosia cała poobijana, ale gdyby nie miała siniaków od kagańca to miałaby ślady od ugryzienia.... może jednego, może wielu. Niestety Hamer w ogóle nie chce dać się dotykać (nie mówię to o jakimś mizianiu!), na każde dotknięcie reaguje jakby go prąd strzelał, a przecież nie zaznał ani od Gosi ani też od Agaty wcześniej nic złego. Jedyna rzecz nieprzyjemna jaka się u Agaty wydarzyła to w pierwszy dzień gdy dostał strzała kagańcem gdy rzucił się na Agatę. Przypinanie smyczy też nie powinno mu się absolutnie źle kojarzyć a mimo to spina się. Po powrocie ze spaceru, który nie był sielanka Hamer rzucił się na Gosię w kojcu i unieruchomił ją na kilkanaście minut. Minęło juz tyle dni a on mimo że kojarzyć Gosię może tylko z jedzeniem nie ma do niej zaufania za grosz
-
Każdego dnia Gosia posuwa się na przód w pracy z Hamerem. Dzisiaj zakładała już chłopakowi kaganiec, co nie koniecznie wzbudzało jego zachwyt ale, ze zna to ustrojstwo to też źle nie było. Na jutro planowane jest wyjście z kojca. Może i wcześniej można było zaryzykować ale Gosia jest przewidująca mocno i wyciąga wnioski z tego co juz o Hamerze wie, a wie, ze Hamer ma problemy z powrotem do kojca.... a tym bardziej nie bedzie chciał wrócić do tego w którym przez ponad tydzień siedział Plan na jutro: wyjście z Hamerem na długi spacer, powrót do kojca i natychmiastowe wyjście i zaraz powrót i tak kilka razy i zostawienie go w kojcu na kwadrans i znowu seryjka. Trzymajmy zaciśnięte kciuki za ich jutrzejsze powodzenie!!!
-
a oto Nuka :) na dzisiejszym słonecznym wczesnowiosennym spacerku [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/841/img1594q.jpg/][IMG]http://img841.imageshack.us/img841/8103/img1594q.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/252/img1607b.jpg/][IMG]http://img252.imageshack.us/img252/2702/img1607b.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/819/img1609ji.jpg/][IMG]http://img819.imageshack.us/img819/5460/img1609ji.jpg[/IMG][/URL]
-
nie pisałam nic, czekałam że może Gosia cos naskrobie, ale u niej czasu brak, więc ja napiszę to co wiem. Każdego dnia posuwają się odrobinę do przodu, ale Hamer nie ufa jeszcze :( Hamer doskonale wykonuje komendę siad więc Gosia korzysta z tego na maksa. Kilka dni temu wprowadziła schemat w który Hamer natychmiast się wbił - Gosia wchodzi do pomieszczenia, Hamer przy kratach siada i czeka na nagrodę. Jest łasy na smakołyki, za parówkę dałby się pokroić ;) I tak sobie przez dwa dni siadali przy kracie. Udaje się już nawet dawać mu smakołyki z ręki - wcześniej w użyciu był widelec a próba podania z ręki mało nie skończyła się utratą palców. Przedwczoraj wieczorem Gosia zauważyła, ze Hamer zapomniał się trochę i zamiast na nia naburczeć na wejściu nieśmiało się ucieszył. Wczoraj Gosia weszła do boksu ale nie było absolutnie mowy o jakimkolwiek kontakcie fizycznym z psem - wykonywał na odległość komendę siad i Gosia rzucała mu nagrody. Gorzej mu szło wykonywanie tej komendy niż przez kraty ale robił, ale też burczał i ostrzegał. Nie ufa jeszcze w ogóle, smycz trzymana w dłoni nie jest dla niego jeszcze synonimem spaceru. Gosia pracuje z nim bezustannie, doskonale go rozumie, potrafi wytłumaczyć mi bardzo wiele - bo ja wiele nie rozumiem ;) Posuwają sie małymi kroczkami, mam nadzieję, ze cierpliwość zostanie nagrodzona przełomem w jego zachowaniu i potem juz lawina sukcesów będzie. To tak w wielkim skrócie
-
opowiadaj i fotoreportaże dawaj
-
Suczka przebywa w Warszawie. Ktoś miał ją kupić i zrezygnował a ze pan zamyka interes (nie wiem co z matką) bo mu ustawa uprzykrzyła życie to i chce ją juz z głowy mieć. Przyszedł z nia do zoologicznego i chciał ją zostawić. Sprawa jest pilna. Boimy si,e, ze gościu ją najnormalniej w świecie gdzieś zostawi. Sunia ma 3,5 miesiąca [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/189/imag0095zx.jpg/][IMG]http://img189.imageshack.us/img189/5500/imag0095zx.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/718/imag0098lt.jpg/][IMG]http://img718.imageshack.us/img718/5217/imag0098lt.jpg[/IMG][/URL]