AnnaA
Members-
Posts
2305 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by AnnaA
-
Największym plusem Rity jest chęc nawiązania bliskiego kontaktu z człowiekiem. Ona jest ciągle w pobliżu a jednocześnie nie nachalna. Po tym nieszczęsnym wypadku przemawiałam jej do sumienia raczej z rozpaczą a nie ze złością. Ona rozumiała, że zrobiła zle i było jej autentycznie wstyd. Będzie dla Rity dobry domek, to pewne.
-
pod chmurką na wsi spała, rok na dom czekała...Lusia jest w końcu DS
AnnaA replied to lilith27's topic in Już w nowym domu
Serdecznie zapraszam gdybyś miała kiedykolwiek potrzebę w moje okolice. Do W-wy tylko 80 km. -
Mam nadzieje, że jak Rita poczuje się bezpieczna to i wszystkie lęki pomału zginą. Trzeba na to czasu i ten czas Rita dostanie. Bardzo proszę o ogłoszenia dla niej bo domek tak jak dla Lusi musi byc teki z gornej półki. Ritę musi zaadoptowac ktoś kto ja pokocha od pierwszego wejrzenia. Wiem, że ogłoszenia dla Rity robi Mondey, prosiłam też Beatę i poroszę Tule jak wróci na dogo. Anatha chyba ogłoszeń nie robi a szkoda. Nim sie znajdzie taki nazwyczajny domek to Rita dojdzie do swojej najlepszej formy.
-
Był kolejny telefon z W-wy z "przygarnij psa". Pani ma jeszcze obejrzec sobie Tusiaka na allegro i na dogo i będzie się jeszcze kontaktowac. Zobaczymy. A Tusi bardzo smakuje nowa karma a najbardziej to, że suche jest popachnione tymi ekstra puszeczkami. Szkoda, że nie możecie tego zobaczyc jak przy pierwszym przeglądzie zjadane są kuleczki mocniej pachnące - reszta wypada bokiem . Póżniej jest przegląd drugi i wybierane też te jeszcze pachnące. Na końcu zjadane jest to co pozostało do ostatniej kuleczki bo Tusia czuje na plecach oddech innych psów, które tylko czekaja aż ona coś zostawi. Czekają, bo stoję i pilnuję. A Tusia nic nie zostawia.
-
Stres separacyjny jest do opanowania i my z Ritą go opanujemy. Dzisiaj Rita miałą zdjęte szwy i ma pięknie zagojony brzuszek. Teraz tylko troszeczkę ciała i będzie ok.
-
pod chmurką na wsi spała, rok na dom czekała...Lusia jest w końcu DS
AnnaA replied to lilith27's topic in Już w nowym domu
U Lusi już wszysto dogadane. Wstępnie umówiłyśmy się na 25-go bm.Może ktoś chciałby ze mną pojechac bo wiozę Lusię osobiście. Dzisiaj wspomniałam właśnie o kanapie. Pani powiedziała, że wolałaby nie ale.... kategorycznie nie zaprotestowała. Lusi najbardziej potrzeba kochającego ludzia a Lusi nie da się nie pokochac. Lusia ponadto będzie miała duuużą rodzinę. Pani ma czworo dorosłych dzieci i wnuki. Będzie komu kochac Lusię. -
Przyszla karma dla Tusi, z najwyższej półki. Teraz to mała napewno znajdzie domek i to pewnie szybko bo karmy ma na pół roku. Ja też jej zamówiłam. Ale karma sucha /w większosci/ tak, że się nie popsuje. A Tusia dorasta co widac po jej zachowaniu. Widocznie zauważyła, że w tym tłoku to trzeba się troszeczkę o względy ludzia postarac i zaczęła się starac. Już zwraca uwagę na człowieka i nie tylko gonitwy z psiskami się liczą tymbardziej, że ten ludż może coś dobrego dac do zjedzenia.
-
Odezwała sie pani spod Bialegostoku. Dzięki Ci niezawodna Joanno. Może cos z tego sie wykluje. Trzymam kciuki.
-
No i mleko się rozlało. Z ogłoszeniami Rity trzeba się wstrzymac. Ona czasami jak pozostawała w domu to zostawiała gdzieś jakąś kupę. Nigdy siusiu, zawsze kupę. Zdarzyło się to ze trzy razy. Dzisiaj nie było mnie cztery godziny. Rita została w domu tak jak wszystkie moje psy czyli razem siedem sztuk. Szczeniaczek jak zwykle został w kontenerku. Rita była na szafkach w kuchni, była na stole ale na moim łózku zostawiła wielkie rozdeptane kupsko tonące w siuśkach. Zaznaczam, ze łóżko było świeżo zasłane czystą pościelą w której jeszcze nie spałam tak, że nie było tam mojego zapachu. Jak myślicie; czy jest szansa jej pomóc tak, żeby mogła kiedykolwiek mieszkac w domu czy dla niej już tylko kojec. A jeżeli jest możliwośc jej resocjalizacji to jak to zrobic? Ona ma dopiero ok.roku i jest naprawdę ładna. PROSZĘ O POMOC. PORADŻCIE CO ROBIC!
-
pod chmurką na wsi spała, rok na dom czekała...Lusia jest w końcu DS
AnnaA replied to lilith27's topic in Już w nowym domu
Fakt, jest nieżle. Jutro bedę się umawiac z Panią co do terminu przywiezienia Lusi. Zawiozę Lusię osobiście bo tak chyba będzie łatwiej Lusi przez to przejśc. -
Donacjo, Rita nie ma takiej pięknej kryzy jak pies z Twojego avataru/chyba to przy Twoim nicku tak się nazywa/ ale to ma też swoje dobre strony. Kryza Rity to taka kryzka ale za to ile mniej wyczesywania. Jutro idziemy na zdjęcie szwów i będziemy ja i Rita grzecznie prosic a ogłoszenia. Natomiast Brutal i Bila z Twojego podpisu już są w swoich domkach. Brutal niedaleko ale Bila aż w Białymstoku
-
pod chmurką na wsi spała, rok na dom czekała...Lusia jest w końcu DS
AnnaA replied to lilith27's topic in Już w nowym domu
Myślę, ze dziś będzie tylko troszeczkę póżniej . Jak tylko będzie coś wiadomo dam znac. Tinie też się domek szykuje , dośc realnie ale Tusia i Rita to dopiero zarysy; w wypadku Rity to Mszczonów się nie odezwał. Innych ew.zainteresowanych narazie nie było. -
Uważaj agnieszko32. Życie bardzo lubi cwiczyc ludzi mówiących "ja nigdy". Tak zazwyczaj toczą się koleje losu, że właśnie to "nigdy" trzeba sobie odpuścic bo jest się do tego przez życie zmuszonym. Wierz mi, ja właśnie życie mam już właściwie za sobą i wiem co mówię. A tak na marginesie i bez złośliwości: ja ciągle pamiętam Filipka. Przepraszam, ale chyba jeszcze dośc długo Kraków mi się będzie z nim kojarzyc.
-
Wizyty narazie nie są potrzebne. Osoby które dzwoniły do mnie miały sie tam jeszcze zastanowic. Wiecie jak to jest. Jedna pani była z Krakowa i stwierdziła, że ona jeszcze pomyśli a panu z Radomia nie spodobała sie koniecznośc sterylki. Z panią z Łodzi to ja narobiłam niepotrzebnego alarmu bo pani ma się odezwac dopiero dzisiej jak się zdecyduje dalej o adopcji Tusi rozmawiac. Ja dzwoniłam tylko raz na nr.który podałaś wyżej i raz na stary numer. Wiem, że zawsze oddzwaniasz nawet jak nie odbierzesz to czekałam, że oddzwonisz.
-
pod chmurką na wsi spała, rok na dom czekała...Lusia jest w końcu DS
AnnaA replied to lilith27's topic in Już w nowym domu
Tak, to Tina chciałam podporzadkowac sonie Nutkę. Tina tak ma, ze jak sie uda to sobie psiakiem rzadzi ale tylko jak psiak sobie na to pozwoli. Niejednokrotnie obserwuję psie relacje i Tina wręcz bije pokłony przed Lusią. Omija Korę, stara się o sympatię Kaktusa, zawsze zdominowała szczeniaki a teraz bada możliwości co do Rity. Takie to psie różne zależności. Tina jest psem który bardzo chce przyjazni ludzia ale jednocześnie bardzo sie boi. Może w nowym domku, gdzie nie będzie Lusi której jest całkowicie podporzadkowana, sunia bardziej się otworzy. Tina do człowieka nie przejawia zadnej agresji a złapana za szelki kamienieje. Będziemy się bardzo starac, żeby to był już ostatni domek Tiny. Ona już tyle przeszła. -
Fart z odgryzioną łapką - już w swoim domu.Pozostał dług za hotel.
AnnaA replied to red's topic in Już w nowym domu
Dzięki Pani_Piorunowo. Chyba spadłaś prosto z nieba. Trzymam kciuki za powodzenie całej akcji. -
Oczywiście, że nie będę czekac bo dom z Łodzi już byłby się odezwał gdyby.....
-
Telefonu narazie nie było. No to czekamy.
-
Mogę tylko jeszcze uzupełnic, że f-ra z panracego był to wydruk komputerowy formatu A-4 a faktura od wetki z Kozienic była pisana ręcznie formatu A-5. Dały mi te szczylki popalic począwszy od parwo aż po tę ciężką adopcję Tusi.
-
Karmę jaką zamówicie taka będzie. Piszę jeszcze raz: dwie faktury na 105,34 i na 215 zł poszły w jednej kopercie i wziełyści konto do przelewu z jednej faktury a kwotę z drugiej f-ry; więc obie są w Waszym posiadaniu. Sprawdzcie to proszę bo mój wniosek chyba jest logiczny. Ponieważ f-ra do wetki z Kozienic nie została zapłacona to wyślijcie proszę te 105,34 na właściwe konto i dopłaccie Pankracemu i poproście Pankracego o duplikat f-ry tel do Pankracego 48-3315276. 48 to kierunek na Radom.
-
Fart z odgryzioną łapką - już w swoim domu.Pozostał dług za hotel.
AnnaA replied to red's topic in Już w nowym domu
Sprawdzcie tylko te koty. -
Właśnie wyjaśniam sprawę faktur. Faktur było trzy: za pobyt w klinice Pankracy na 215 zł. za szczepienia trzech szczeniaków na 105,34 od wet.z Kozienic i za powtórne szczepienie Tusi na 35,01 od wet w Kozienicach /ta została zapłacona/ Do Pankracego poszło 105,34 a za szczepienie do Kozienic Nic. Dlatego wet w Kozienicach nie znalazł zapłaty i Pankracy też nie znalazl zapłaty, bo szukał po kwocie. Ponieważ do Pankracego poszła kwota z f-ry kozienickiej to obydwie faktury powinniście miec. Mail o karmę z 25-go jest ciągle w mojej skrzynce nadawczej. Ale to już naprawdę nieważne. Marlenka nie wyraziła chęci zabrania Tusi bo nie ma gdzie, i nie rzecz w tym czy Tusia mi przeszkadza, ale rzecz w tym, że NIE MA KTO TEJ ADOPCJI POPROWADZIC. Ja nie raz pisałam, że nie jestem biegła w komputerze.Nawet teraz , w sobotę Piromanka napisała, że jest ktoś zainteresowany Tusią i cisza. Chyba nikt się z Piromanką nie skontaktował w tej sprawie. KOchana mikoado nie wiem czy cokolwiek jest załatwione. Załatwiona jest napewno codzienna opieka nad Tusią. Załatwiona jest fura ogłoszeń dzięki zaprzyjażnionym dogomaniaczkom i już widac pierwsze efektu ich pracy. Bardzo Wam dziekuję w imieniu własnym i Tusi.
-
A zapytań o Tusię było już dwa. Po tej ciszy jaka zapanowała od 20-go maja to już coś. Sprawdza się moje stwierdzenie, że wszystko zależy od ilosci zrobionych ogłoszeń. Oczywiscie, że na przestrzeni roku ważne są pory roku itp ale bez ogłoszeń szanse są zerowe. Te dwa telefony to nie były jeszcze TE domki ale jakieś zainteresowanie jest.
-
Usiłowałam pisac na PW do Piromanki ale wiadomośc nie poszła. Piszę więc na forum. Czy ktokolwiek się z Piromanką kontaktował w sprawie znalezienia chętnego do zrobienia wizyty przedadopcyjnej? Obawiam się, że nikt. Domek ucieknie a póżniej dowiemy się, że dziewczyny z Fundacji nie mają czasu siedziec na wątku a Marlenka ma zepsuty komputer. Telefonów ode mnie Marlenka nie odbiera. A wczoraj na PW dostałam zamiast karmy dla Tusi, pytanie jaką chcę karmę. Pierwszą prośbę o karmę wysłałam na pw 25-go. Szkoda, że za takie działania płacę ja i Tusia. Mówiąc krótko NIE WIEM CO ROBIC i jak dalej postępowac, żeby psina znalazła swoje miejsce.