bea_204
Members-
Posts
593 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by bea_204
-
Dzieje się :):):):) już piszę. Zacznę od tego, że niestety dopiero wróciłam do domu i nie zdążyłam zrobić zdjęć, kiedy jeszcze było jasno. Jutro mu zrobię kilka fotek. Otrzymałam dzisiaj na e-mail wiadomość od Pani, która wspólnie z mężem zainteresowała się Artusiem, którego ogłoszenie przeczytali na cafeanimal. Jest spora szansa na to, że Państwo przygarną Artusia. Oczywiście to na razie nic pewnego, Państwo mają pieska, z którym najpierw Artuś musi się zapoznać i pieski muszą zobaczyc czy się polubią. Jest szansa, że po nowym roku Artuś będzie miał kochającą rodzinę. Oczywiście dalej szukamy Artusiowi domku, ale jest szansa, że to właśnie ta rodzina :):):):) Pozdrawiam.
-
Właśnie niestety nasza zazdrosna psinka nie wpuści do domu nikogo, kto ma futro i cztery łapy :):) a jakby ktoś śmiał jeszcze pogłaskać i się zająć przez chwilę owym osobnikiem, to pokazałby co o tym myśli :):) Nasz drugi pies nie ma takich zapędów i myślę, że nie przeszkadzałoby mu to, natomiast zazdrośnik broni swojego terenu.
-
Właśnie nie pisałam chyba na forum, że był przez chwilę taki pomysł, ale tak jak napisała Obraczus mam dwa psy, z czego jeden nie toleruje innych, a spacery są osobno. Osobno wychodzimy z naszymi i osobno z Artusiem, nie da rady inaczej, także nocleg Artusia to pomysł, który nie zostałby zaakceptowany przez naszego zazdrośnika.
-
Tak pies jest przez nas codziennie wyprowadzany (ja, moja babcia, moja mama, czasami mój mąż). Sąsiadka była z nim ostatnio wczoraj, ale to się zdarza rzadko. Kiedy możemy to wychodzimy z nim, więc pies spacery i jedzenie ma zapewnione. Artuś lubi z nami wychodzić, zauważyłam też, że nie spieszy mu się do domu, nie cieszy się jakoś szczególnie na widok swojej Pani, może dlatego, że Ona z racji swojego wieku, skupia uwagę głównie na sobie i gdyby nie to, że my i sąsiedzi dokarmiamy psa, pewnie nie karmiłaby go, bo tak jak już wcześniej wspomniałam, trochę zdziwaczała i tak jak kiedyś dbała bardzo o Artusia, to widzę, że chyba zaniedbuje go w tej chwili. W każdym razie nie pozwalamy na zaniedbania i robimy co możemy aby trochę i jej i jemu pomóc.
-
Ciężko się z nią dogadać, bo raz mówi, że się zgadza, a innym razem, że nie. Myślę, że jednak zgodzi się, bo zdaje sobie sprawę z tego, że taka sytuacja nie może dłużej trwać. Z resztą specjalnie teraz zaczęłam szukać dla niego nowej rodziny, zanim dojdzie do jej przeprowadzki, żeby nie czekać do ostatniej chwili. Myślę, że jakby znalazł się jakiś cieplutki dom to oddałaby go.
-
Nie napisałam jak wygląda sytuacja tej Pani. To jest kobieta z którą nie da się porozmawiać. Z racji swojego wieku trochę zdziwaczała i jakakolwiek rozmowa jest trudna. Z Artusiem wychodzimy tylko na podwórko, tak aby nie miał kontaktów z innymi zwierzętami. Nie jesteśmy pewni czy nie ma szczepień, ale tak przypuszczamy.