bea_204
Members-
Posts
593 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by bea_204
-
Dostałam wiadomość od Pani z forum na którym ogłaszam Artusia. Pani napisała, że od października śledzi historię Artusia i że może go wziąć na dom tymczasowy, ale na miesiąc, bo ma suczkę i jeździ z nią na szkolenia, na których powinien być tylko jeden pies, bo inni uczestnicy się denerwują. Pani napisała do mnie jakiś czas temu, ja odpisałam, że jest Pani, która się już zdeklarowała i go weźmie. Pani jednak psa nie wzięła, więc zastanawiam się, czy może napisać do tej Pani z forum. Jak myślicie ?? Pani może wziąć, ale tylko na miesiąc, poradźcie co robić ??
-
Słuchajcie mam sprawę. Jestem teraz n praktykach w mojej Uczelni. Chcemy zorganizować imprezę charytatywną na rzecz zwierząt i potrzebuję namiary na jedną fundację, która jest wiarygodna, której można zaufać. Będziemy potrzebowali kilku wolontariuszy aby przyszli i opowiedzieli o zwierzętach, fundacji, potrzebach. Jeśli ktoś z Was mógłby mi pomóc i podać namiar do jednej wiarygodnej fundacji to byłabym wdzięczna. Pomysł z imprezą jest mój, natomiast ja nie podejmuję decyzji. Bardzo Was proszę o pomoc. Dzięki.
-
Zapomniałam Awit odpowiedzieć na Twoje pytania. Mój brat Artusia tam nie zawiózł, zawiozła go straż miejska. Mój brat go odwiedził i wtedy spotkał i poznał Panią. Artuś jest dobrym i miłym pieskiem. Awit Artuś jest większy od pinczerka przynajmniej wydaje mi się, ze pinczerki są mniejsze, chyba że tak schudł. Artuś ma numer 0463/10, zabrany z ulicy Mokotowskiej.
-
Numeru nie mam do Pani. Nie jeździłam odwiedzać Artusia, bo bałam się, że narobię mu nadziei, że sobie mnie przypomni. Jeśli Pani zadzwoni do mnie to się mogę z nią umówić, ale boję się, że jak tam pojadę i przedstawię im tę historię, to znowu będą robili problemy, że pies niby bezpański a jakaś Pani jednak jest. Mam nadzieję, że zrozumieli, że Pani jest w domu opieki i że Artuś ma teraz szansę na kochającą rodzinę. Nawet nie wiecie jak Pan miał do mnie pretensje, że pies niby bezdomny a ja mu mówię, że ktoś jednak był jego właścicielem. Bardzo się zdenerwowałam. Myślę, że lepiej będzie jak Pani pojedzie,adoptuje Artusia już bez wspominania o tym, że była Pani Artusia jest w domu opieki. Boję się też, że jak mnie zobaczy to będzie chciał ze mną iść. Mam nadzieję, że Pani zadzwoni i wspólnie podejmiemy decyzję czy lepiej będzie jak pojadę czy jak zostanę.
-
Dziękuję za to, że pojechałaś i opowiedziałaś jak było. Dzwonili do mnie wczoraj ze schroniska, widocznie Pani podała mój numer. Pytali mnie czy to prawda, że poprzednia właścicielka jest w domu opieki. Opowiedziałam im, że jest w domu opieki, że do domu nie wróci. Pytali, czy ja przekazałam straży miejskiej Artusia. Powiedziałam, że nie, była właścicielka Artusia była moją sąsiadką, że z Artusiem wychodziłam na spacery i karmiłam go, ale nie brałam udziału w zabieraniu Pani do domu opieki ani Artusia do schroniska. Pytał mnie o nazwisko sąsiadki, nie podałam, bo chyba nie powinnam. Pan podziękował za rozmowę. Zdenerwowałam się tą rozmową, poprosiłam babcię aby zadzwoniła tam do nich, bo moja babcia jest bardziej rozgadana, ale nie mogła się dodzwonić. Będzie dzwoniła dzisiaj. Awit powiedz, czy Pani na pewno przyjedzie w środę ? Mam nadzieję, że dalej chce Artusia zabrać.
-
Dzwoniłam do schroniska i powiedziałam jaka jest sytuacja. Powiedziałam, że znam Artusia, że szukam mu od kilku miesięcy domu, że Artusia poprzednia Pani trafiła do szpitala już na stałe, że wiedziałam o tym już od jakiegoś czasu i szukam mu domu i w końcu znalazła się Pani, która chce go zabrać i czy nie mogą wydać go w weekend, bo wtedy Pani przyjedzie, na to Pan powiedział, że jak to, że wprowadzili ich w błąd, bo pies został przyjęty jako pies bezdomny. Powiedziałam, że pies jest bezdomny, bo jego Pani już ze szpitala nie wróci i pies nie ma domu, na co Pan odpowiedział mało sympatycznie, że kwarantanna kończy się w środę i w środę można zabrać. Zapytałam o stan zdrowia Artusia, powiedział że jest zdrowy, także cieszę się, natomiast wcześniej go nie oddadzą.