Jump to content
Dogomania

choleraa

Members
  • Posts

    940
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by choleraa

  1. Nie bylo mnie przy tym, a wersja Kamyka jest wlasnie taka jak napisalas.. Ona jest do tego kolegi bardzo przyzwyczajona, zostawal z nia juz 2 razy jak wyjezdzalismy. Sasza nie demoluje, udalo mi sie to jakims cudem zniwelowac, za to czesto zalatwia sie w domu gdy nikogo nie ma. ale on o tym wie.. Jesli beda jakies problemy zabieram ja do siebie i szukam dalej. Kamyk poszedl ze mna na taka ugode, zeby w ogole ze soba rozmawiac..
  2. No i przechwalilam.. Sasza ugryzla dzis Karola w policzek, chodzi spuchniety ma siniaka pod okiem.. Kamyk sie wsciekl, powiedzial, ze w poniedzialek pojdzie ja uspic.. Jest mi strasznie przykro, nie jestem w stanie nic zrobic, musialam Sasze oddac, bo nigdy nie pozwolilabym jej zamordowac.. Jest u tego kolegi, ktory mial sie nia zajac w czasie kwarantanny. Dzwonilam do niego juz kilka razy, wszystko jest w porzadku.. Zawiodlam i okropnie sie z tym czuje. Bede pisac co sie z Sasza dzieje. Jak dojde do ladu z myslami, postaram sie napisac cos wiecej..
  3. Sasza nie umie plywac.. fontanna byla do polowy łap, a ona sie topila..;/
  4. Dawno się nie odzywałam, ale spieszę przypomnieć, ze dziś 2 rocznica adoptowania przez nas Saszy:) Jak ten czas szybko leci, pamietam jakby to bylo wczoraj, a z drugiej strony jakby byla z nami od zawsze:) Duzo sie polepszylo u niej przez ten czas- jesli chodzi o zachowanie. z innych zmian wydaje mi się, ze Sasza coraz bardziej charczy tzn. głośniej. rozmawialam z wetem i nie widzi w tym nic strasznego. nie chce chodzic po schodach, dobrze ze mieszkamy na parterze. W książeczce wiek Saszy okreslony jest na 4,5 roku w tym momencie. Nie wiem czy pierwsze 2 lata zycia sprawily, ze zaczyna sie przedwczesnie starzec, czy rok urodzenia jest zafalszowany. Juz kilka razy wspominalam, ze ludzie pytaja mnie czy to stary pies.. Nie wyjezdzamy do Anglii w tym roku, musielismy z wielu powodow przesunac wyjazd, wiec Sasza nie bedzie musiala zostawac z nikim obcym w czasie kwarantanny. pozdrawiamy Kaja z Sasza :)
  5. Jade w piatek do Białej Podl- pociagiem, ale jakby ktos cos potrzebowal na trasie to jestem do dyspozycji:)
  6. Moje okolice.. powiem rodzicom, zeby sie rozgladali..
  7. a takie metalowe kolka- broszki, robie fotki i wrzuce jak bedzie chwilka;) Moja noszona przy torbie "i love my french buldog" no i kamyka ta druga:) W poniedzialek idziemy na badanie krwi i wyrobienie paszportu z Sasza. Teraz moja ciocia zabrala ja na dluzszy spacerek, bo nas chrapacz w dzien nie daje rady, przejdzie 30 metrow i ciagnie do domu. A ciocia jest jej skryta fanka odkad lepiej ja poznala;) Saszunia bardzo sie poprawila, chyba podoba jej sie to, ze codziennie przez 6 godzin siedzi sama, rozwala sie na naszym lozku i robi co chce. Od jakiegos miesiaca nie zalatwia sie w domu, nie rozwala smieci, nawet jak stoja na podlodze, ogolnie jestem z niej dumna. Dostala w nagrode nowe poslanko wiklinowe:) Za swoim hamburgerem dalej szaleje, kazdy kto wejdzie do domu zostaje nim zlojony po kostkach, a jak usiadzie zabawka dziwnym zbiegiem okolicznosci znajduje sie zawsze miedzy czyimis nogami (mezczyzni maja stersa gdy probuja wstac a sasza ruca sie do rozporka, zeby przechwycic zabawke;)) Jest lepiej niz kiedykolwiek z jej zachowaniem, choc wet probowal mi wcisnac karme dla psow z problemami behawioralnymi.. Nie wiem na jakiej zasadie to dziala, ale doszlam do wniosku, ze pewnie zawiera jakies ziola otumaniajace i pies jak sie tego nazre to jest grzeczny.. zrezygnowalam...
  8. Doszły, przepraszam, ze nie napisalam, ale nie mam czasu na dogo.. ostatnio zyje w takim tepie, ze szczerze mowiac czasu nie mam na nic.. Moj Kamyk zawinął jedna od razu "jesli to nie bf to musi byc zwykly pies" strasznie mu sie spodobała, nosi przy plecaku. Ja biore druga:) Dziekuje i pisz jakbym mogla cos dla Ciebie zrobic:) buziaki
  9. weekendowe wypady czesto lacza sie z utopieniem, zalaniem i innymi usterkami telefonow..
  10. ojej! jak ja zaluje, ze jestem ze Szczecina, gdy ogladam takie fotki:) ta czarnulka na pierwszym planie to chyba blizniaczka mojej Saszki;) [IMG]http://images49.fotosik.pl/893/bc13c4d2bcda10efmed.jpg[/IMG]
  11. :D juz pisze pw z adresem;) Ja juz po spotkanku z Tatanks, jak ja uwielbiam bazarki!;)
  12. Na prosbe Agatki: :) "Łza to też krew, lecz z duszy, nie z ciała.." Nikt nie wie lepiej czym jest cierpienie niż to niewinne i zalęknione zwierzę.. Wychudzona, trzymana w zamkniętym pomieszczeniu, zastraszona- gdyby była człowiekiem, jej oczy nie schłyby od łez.. jest jednak tylko psem- jedyne co mogła zrobić, to podkulić ogon i cicho popiskiwać przytulona do nogi ławy, do której przywiązywana była na całe dnie krótką smyczą.. Każda kropla, która spadałaby na brudny dywan z jej rozszerzonych strachem oczu, byłaby krwią z ran, które każdego dnia człowiek zadawał jej sercu.. Kapałyby jedna za drugą.. Pierwsza na wspomnienie zapachu wiatru, druga za trawę pod łapami, trzecia za miskę wody, czwarta za odrobinę jedzenia innego niż okruchy, które znalazła pod stołem, piąta za dotyk człowieka na swoim karku... setna za odrobinę miłości.. Łezka, nie umie płakać.. jest tylko psem.. Ale spoglądając w jej wielkie błyszczące oczy, możesz zobaczyć psa, który wszystkie cierpienia i blizny w sercu puścił w niepamięć, by teraz cieszyć się wszystkim tym, co dawniej mu odebrano.. Jej determinacja i wiara czynią ją AŻ psem.. Niech po cierpieniu Łezce pozostanie już tylko imię.
  13. O kurcze, niespodzinka:D Ja Cie raz widzialam z Tatankas pod kosciolem;) i ona 2 czerwca znow ma wizyte u ortodonty w Szczecinie...;) umawiamy sie zwykle tam po odbior rzeczy z bazarkow :) Po co placic za wsysylke jak mozna sie spotkac i poplotkowac;)
  14. witaj Eni;) nie jest tak zle jak myslisz;) Sasza to moj pierwszy pies... i dzieki Bogu.. Gdyby nikt mi nie powiedzial, ze jej zachowania sa nienormalne, to nawet bym tego nie wiedziala;) Dla mnie wszystko co ona wywija jest normalne.. Dzis pierwszy raz od dawna wrocilam do domu po pracy i na podlodze nie bylo nic, wszystkie sprzety na swoim miejscu... bylam tak zadowolona, ze pies zostal wycalowany i wypieszczony od progu:) U rodziny psa, ktory na codzien jest grzeczny taka radosc z drobnostek sie nie zdarza:)
  15. jestem w salonie caly czas- narazie nigdzie sie nie wybieram:) Watek saszy: [url]http://www.dogomania.pl/threads/145227-Buldo%C5%BCka-Sasza-wyruszy%C5%82a-ku-swemu-przeznaczeniu!-Siedzi-na-kolanach-swojej-Pani...?p=16937353#post16937353[/url]
  16. dziekuje za wyjasnienia.. Bedzie dobrze, jutro umowie ja na szczepienia.. Jesli bedziemy musieli ja zostawic, to przez miesiac bedzie miala domek u przyjaciela, ktorego uwielbia i on jest zachwycony nia.. Mieszka w domku z ogrodkiem tylko on i babcia, ktora rozpiesci ja jak dziadowski bicz..:/ Ja bede o nia spokojna, wiec i Wy mozecie.. Bede zdawac relacje na biezaco z postepow emigracyjnych:) Wlasnie sie dowiedzialam, ze jedna z naszych podopiecznych astek- wyciagnieta z meliny, zaglodzona i pol zycia przywiazana w korytarzu do haka odeszla.. Byla mlodziutka, wyadoptowali ja wspaniali ludzie.. i dzis po powrocie do domu znalezli malutka martwa.. okazalo sie, ze dostala tabletki na odrobaczenie, podawane przez 5 dni z rzedu po kilka sztuk (!!!) Znalazlysmy je w sieci i rzeczywiscie dawkowanie jest wlasnie takie! Do tej pory nie wierze.. Przypomnialo mi to sytuacje, kiedy pod nasza nieobecnosc Sasza zzarla drewniany kij od szczotki i rzygala drzazgami.. Śmialam sie, ze chciala sie zamordowac... ale teraz..Az ciarki mnie przechodza, gdy mysle, ze moglam wtedy wejsc do domu i znalezc ja tak samo jak ci ludzie dzisiaj swojego psa..
  17. na ulotce powinien byc telefon, albo email (tak jest na ludzkich lekach) zeby zglaszac dzialania niepozadane.. trzeba koniecznie tam zadzonic i dac znac co sie stalo.. farmaceuci robia testy, moze powiedza cos istotnego- moze tabletki byly podane z jakims pozywieniem, albo innym lekiem z ktorymi kolidowaly.. przepraszam za ostre slowa, ale jestem w szoku ciagle.. Moj pies prawie sie zamordowal zjadajac drewniany kij od szczotki bedac samotnie w domu.. rzygala drzazgami caly dzien.. doszlo do mnie, co sie moglo stac..
  18. jestem tylko na chwilke.. Tatankas przekazala mi wiesci.. Kirunia, dobrze ze chociaz przez chwilke poznalas co to szczescie.. Niesamowicie Wam wspolczuje.. Nie wyobrazam sobie sytuacji, gdy ktos morduje mi psa..
  19. ja moge pozyczyc koszulke, moge Ci Marutuś do pracy z rana podrzucic:) Wyjezdzamy do liverpoolu.. Kamyk nie zgadza sie na dt dla szczeniaka... a ja bym tak chciala..;( no i tyle na razie... Sasza zjadla kabel od neta, wiec nie wiem kiedy wroce-narazie siedze na lapsie znajomego..
  20. oczywiscie, ze zaczipowana:) planujemy na sierpien, ale jakby co Sasza ma gdzie sie ulokowac.. tzn nie zostac na zawsze!!! tylko zeby poczekala na koniec kwarantanny;) Akucha, dlaczego sie zmartwilas.. co za roznica czy jestesmy w szczecinie czy na wyspach.. :) A tak apropos skakania.. Sasza nie umie nie skakac jak nas nie ma.. cale drzwi mam poobdzierane z farby, a ostatnio polamala mi kwiatki na oknie.. Nie wiem co z tym zrobic, ale mniej wiecej moge zaprezentowac jak to wyglada.. pare razy sie zagalopowala i zapomniala, ze siedze w pokoju, zaczela skakac.. Kiedy zobaczylam te fotki na jednym z watkow wygladaly tak samo jak Sasza gdzy widzi zamkniete drzwi.. [IMG]http://img24.imageshack.us/img24/4011/rutkaimirka002.jpg[/IMG] [IMG]http://img863.imageshack.us/img863/310/rutkaimirka007.jpg[/IMG] [IMG]http://img43.imageshack.us/img43/8025/rutkaimirka010.jpg[/IMG] [IMG]http://img585.imageshack.us/img585/9784/rutkaimirka011.jpg[/IMG] Zatem sadze, ze nawet najlepszy wet nie pomoze, ale oczywiscie bede sie konsultowac.. teraz czekaja nas wielokrotne wizyty w zwiazku z tym wyjazdem.. Zaraz zapoznam sie z linkami od Was.. Jeszcze raz dziekuje:) ps. przeczytalam i link brazowej jest z 2003r a akuchy z 2005.. Pytalam oczywiscie wszedzie gdzie mam dostep i slyszalam, ze kwarantanna zostala zniesiona.. Wlasciwie to Kamyk dopiero wczoraj podpisal umowe z firma w Anglii, wiec od wczoraj wiem, ze sie przeprowadzam:) Musze to zrobic do wrzesnia, bo chce tam maluchy wyslac do szkoly, stad moj pospiech..
  21. ufff.. dziekuje.. zaczynam sie rozeznawac w procedurach powoli- to ze paszport i wymagane szczepienia to oczywiste.. ciesze sie ze niewiele wiecej:) Czy to jest przestarzale? to wpis z 2003r i tu jest napisane, ze trzeba czekac 180 dni od szczepienia do wywozu.. [url]http://www.dogomania.pl/threads/535-Anglia?highlight=wyjazd+Anglia[/url]
  22. to jak juz pytam, to z grubej rury;) zaczynaja sie odzywac ciaze Saszy... Zawsze miala lekkiego "garba" ale teraz zaczynaja sie problemy z wchodzeniem po schodach.. Byly od poczatku, potrafila wywinac orla wychodzac ze sklepu, ale teraz siedzi i czeka az ja wniose.. Szkoda mi jej, to jeszcze mloda dupka.. Moge jej jakos pomoc, cwiczyc? Wlasciwie zaczelo byc gorzej odkad wychodzimy na dluzsze spacery i wypady w weekendy.. Zabraniac biegania?
  23. To ja tez zapytam.. Pytalam juz dziewczyny na watku saszy, ale tam rzadko kto zaglada, wiec skopiuje tu.. Mam pytanie.. czy ktos cos wie na temat kwarantanny zwierzat, jesli chodzi o wyjazd na wyspy brytyjskie.. Konkretnie chodzi o kwarantanne Saszy (czyli zadnej z ras niebezpiecznych):smile: Z tego co wyczytalam i sie dowiadywalam- "kwarantanna ma zostac zniesiona" tylko nie wiem kiedy i czy sie zalapie.. Otoz oznajmiam, ze sie wyprowadzamy.. Sasza bedzie teraz brytyjka.. Mam nadzieje, ze nie macie nic przeciwko.. Z pewnoscia Pancio zarobi na lepsza karme i nowe zabawki dla ksiezniczki.. bedzie jej tylko lepiej.. (wmawiam sobie, ze mi tez..) To jeszcze nie teraz, ale w sierpniu chcielibysmy zaczac przeprowadzke..
  24. Mam pytanie.. czy ktos cos wie na temat kwarantanny zwierzat, jesli chodzi o wyjazd na wyspy brytyjskie.. Konkretnie chodzi o kwarantanne Saszy:) Z tego co wyczytalam i sie dowiadywalam- "kwarantanna ma zostac zniesiona" tylko nie wiem kiedy i czy sie zalapie.. Otoz oznajmiam, ze sie wyprowadzamy.. Sasza bedzie teraz brytyjka.. Mam nadzieje, ze nie macie nic przeciwko.. Z pewnoscia Pancio zarobi na lepsza karme i nowe zabawki dla ksiezniczki.. bedzie jej tylko lepiej.. (wmawiam sobie, ze mi tez..) To jeszcze nie teraz, ale w sierpniu chcielibysmy zaczac przeprowadzke.. Ps. zaczynaja sie odzywac ciaze Saszy... Zawsze miala lekkiego "garba" ale teraz zaczynaja sie problemy z wchodzeniem po schodach.. Byly od poczatku, potrafila wywinac orla wychodzac ze sklepu, ale teraz siedzi i czeka az ja wniose.. Szkoda mi jej, to jeszcze mloda dupka.. Moge jej jakos pomoc, cwiczyc? Wlasciwie zaczelo byc gorzej odkad wychodzimy na dluzsze spacery i wypady w weekendy.. Zabraniac biegania?
  25. Spacer po lesie, wspaniała zabawa, ganianie za kijem, kopanie w ziemi, szaleństwo wkolo ukochanego Pana.. Zaraz obok jest jeziorko, jakiś człowiek łowi ryby.. Instynktownie biegnę w stronę wody- jestem psem, potrafie pływać i uwielbiam mokre szaleństwa. Radośnie merdam, gdy moj Pan wchodzi za mną do wody- ale bedzie zabawa! Nigdy wczesniej tego nie robił. Podbiegam do niego z kijem, a on tarmosi mnie za obroże. Ta zabawa nawet mi sie podoba, do chwili, kiedy moja głowa nie znajduje się pod wodą.. Szarpię się i wyrywam, ale mojemu Panu najwidoczniej sprawia to dużo radości, nie chce mnie puścić. Po chwili przestaję czuć cokolwiek, ale wtedy uścisk jego dłoni słabnie.. Myślę sobie- uff, koniec tej zabawy, otrzepuję się z wody i biegnę do swojego Pana, który stoi na brzegu i kłóci się z mężczyzną łowiącym ryby.. Słyszę jak ten krzyczy o topieniu, policji, konsekwencjach.. zabiera smycz mojemu Panu, zapina mi ją i ciągnie gdzieś w nieznane.. Mój Pan odchodzi.. Nic z tego nie rozumiem, znajduję sie nagle w nieznanym domu, u obcych ludzi.. Boję się, chce spowrotem do swoich.. Ten obcy opowiadał swojej żonie, że Pan chciał mnie utopić.. Przecież on sie tylko bawił, nigdy nie zrobiłby mi krzywdy.. W nocy obmyślam plan, ktory rano wcielam w życie.. Czas wrocic do domu.. O wschodzie słonca, gdy tylko zostałam sama w ogródku, uciekłam przez płot i biegłam ile sił.. Ale nikt mnie jednak nie szukał, nie było plakatów, ze zaginęłam, po godzinach szukania trafiłam do schroniska, gdzie nikt nie zadzwonił w mojej sprawie.. Dziś nie mam już nikogo- nikt mnie nie pogłaszcze i nie wyprowadzi na spacer... ale nikt też nie próbuje mnie zamordować... Człowiek z wędką uratował mi życie.. Chociaż leżąc w metalowym kojcu zastanawiam się, czy tylko nie odroczył wyroku, bo teraz zamiast w zimnej wodzie jeziora, powoli topię się w żalu i samotności..
×
×
  • Create New...